notes, Iphone, długopis - korzyści z tworzenia list

Jestem listomaniaczką, czyli 8 korzyści z tworzenia list!

Jestem listomaniaczką. Uwielbiam spisywanie list do prawie wszystkiego, już nie raz zauważyłam, że znacząco zwiększają moją produktywność. Jednak ku mojemu zdziwieniu – wielu ludzi nie tworzy list, działając w 100% spontanicznie, przez co często traci czas, stresuje się lub zapomina o ważnych sprawach. I o ile spontan jest fajny na wakacjach, spacerze, czy randce, tak np. na zakupach już nie bardzo. Dlatego zachęcam do tworzenia list, bo są naprawdę fajne i przydatne! A oto:

8 KORZYŚCI Z TWORZENIA LIST:

1.NIE ZAPOMINASZ O SWOICH OBOWIĄZKACH, KTÓRE NORMALNIE WYPADŁYBY CI Z GŁOWY

Niestety minęły już te beztroskie czasy, gdy moim jedynym obowiązkiem było odrobienie lekcji, co było bardzo łatwo zapamiętać. Wraz z wiekiem przybywa nam coraz więcej spraw do zrobienia i coraz trudniej jest już pamiętać o wszystkim. Bo jasne – o największych obowiązkach przecież nie zapomnisz, ale te mniejsze też sa bardzo ważne. Bo co jeśli zapomnisz opłacić rachunki i oddać książki do biblioteki na czas? Co gdy zapomnisz, że miałeś iść na zakupy i wieczorem, kiedy chcesz zrobić sobie kanapki, orientujesz się, że… nie masz chleba w domu! Lub co jeśli w przypływie stresu i zmęczenia zapomnisz o urodzinach ukochanego lub rodziców?

No. Niefajnie będzie.

I właśnie dlatego To-do listy się przydają – bo możesz tam wpisać dosłownie wszystkie rzeczy do zrobienia, które Ci przyjdą do głowy, rozplanować je na kilka dni/tygodni, a potem nie martwić się, że coś Ci wypadnie z głowy. Przecież wszystko sumiennie odhaczasz, więc nie ma szans, żeby coś przegapić!

2.MASZ SPRECYZOWANĄ LISTĘ POTRZEBNYCH RZECZY

Jesteś kobietą? To wiesz, że zawsze, ZAWSZE, jest coś, co jest Ci potrzebne. I wszystko jest fajnie, do czasu, aż te potrzebne rzeczy nie nawarstwią się tak, że zaczynasz się bać zaglądać do lodówki, bo nie masz pojęcia za co zrobisz zakupy w spożywczaku. A jeśli wpiszesz sobie to wszystko na listę, to na spokojnie może rozplanować ile pieniędzy masz do wydania w danym miesiącu.

Zbliża się zima i potrzebujesz kurtę, kozaki, czapkę, rękawiczki i szalik, bo wszystkie poprzednie rzeczy się zużyły co parę lat? Super – możesz sobie rozpisać, żeby  zaoszczędzić trochę na ten okres. Możesz też w październiku kupić kurtkę i szalik, a w listopadzie kozaki, czapkę i rękawiczki.

Dzięki temu możesz też ograniczyć wydatki na mieście, bo skoro wiesz, że co prawda w tym miesiącu masz więcej pieniędzy, ale w następnym musisz już kupić XYZ, to jakoś Cię tak bardzo nie ciągnie do kawy, jedzenia na mieście i kina.

3.JESTEŚ BARDZIEJ ODPORNY NA MARKETINGOWE TRIKI W SUPERMARKETACH

Znacie ten scenariusz? Wchodzicie do najbliższego supermarketu „tylko po bułki”, a trzydzieści minut później wychodzicie z pełnym wózkiem zakupów? I nie mówię tutaj o potrzebnych zakupach, tylko raczej tych „przyda się”, które potem leżą w lodówce i szafkach, psując się.  No bo przecież skoro promocja, to aż żal nie kupić! I co z tego, że w najbliższym czasie wcale nie będziesz potrzebować nowego garnka, kubka, czy czternastu batonów (taniej, niż po jednej sztuce!), które zjesz w dwa dni. Promocja to promocja! Tymczasem wystarczyłaby tylko lista zakupów i już idziesz do wybranych miejsc, po czym dużo łatwiej jest Ci oprzeć się chęci kupienia czegoś jeszcze.

4.OSZCZĘDZASZ CZAS I PIENIĄDZE

Dodatkowo podczas zakupów bez listy, nie dość, że łatwo nakupować niepotrzebnych rzeczy, to jeszcze łatwiej… zapomnieć o tych potrzebnych! Bo wiecie – w większości to jest tak, że przypomina nam się, że czegoś nie mamy w chwili, kiedy na to spojrzymy. Czyli np. nie uświadomimy sobie, że skończyły nam się mrożone warzywa, jeśli nie podejdziemy do zamrażalek. I jak to się wtedy kończy? Ano tak, że następnego dnia trzeba znów do tego supermarketu przyjść, gdzie co prawda już pamiętasz o tych mrożonkach, ale przy okazji weźmiesz też litrowe lody (bo przecież coś mi się od życia należy!), czekoladę (trochę już zgłodniałam…) i  dezodorant (bo tak ładnie pachnie, a promocja!).  Tymczasem, nawet tego nie zauważając, marnujesz pieniądze kupując zbędne Ci rzeczy i czas na kolejne przejścia do sklepu / benzynę

Wiem o czym mówię, bo gdy nie zrobię raz na jakiś czas porządnych zakupów z listą, to potem często co drugi dzień musze lecieć do najbliższego spożywczaka, bo właśnie się skończyły ręczniki papierowe,  pomidory wyszły, a wraz z nimi – czekolada. A przecież wiadomo, że blogować bez czekolady to tak trochę średnio, nie?

5.MASZ SPISANE INSPIRACJE NA LIŚCIE RZECZY DO SPRÓBOWANIA

Lubisz próbować nowych rzeczy? Ja też! Trochę mi zajęła nauka lubienia tego, ale teraz, z każdym dniem jest już coraz lepiej. W każdym razie od czasu do czasu trafiam na coś, czego chciałabym spróbować, miejsce, gdzie chciałabym zajrzeć itd., jednak akurat nie mam czasu, czy raczej moim priorytetem jest zdążenie na autobus. Notuję sobie wtedy w głowie, co miałam zrobić, tylko jak to bywa z notowaniem w głowie – tusz szybko blaknie i zapominam.

Dlatego też mimo, że jeszcze nie mam takiej listy, to jednak w najbliższym czasie planuję takową przygotować i powiesić na ścianie, by moje inspiracje już nigdy mi nie zniknęły!

 6.LISTA CIEKAWYCH FILMÓW DO OBEJRZENIA / KSIĄŻEK DO PRZECZYTANIA SPRAWIA, ŻE ZAWSZE SZYBKO WYBIERASZ CO CHCESZ OBEJRZEĆ/PRZECZYTAĆ

Ile razy mieliście ochotę coś poczytać, czy wypożyczyć z biblioteki, ale akurat wszystkie ciekawe tytuły o których słyszeliście /czytaliście wyparowały Wam z głowy? Mnie dawniej całkiem często się tak zdarzało! Na szczęście teraz już mam listę i gdy nachodzi mnie ochota na poczytanie, to wybieram właśnie z niej, a gdy lista się znacząco kurczy, to proszę Was o polecenia czegoś na fesie. Ostatnio świetnie się spisaliście!

Podobnie jest z filmami – gdy mamy ochotę obejrzeć z Narwanym jakiś film, to daję mu moją listę filmów, które chcę przeczytać i On wybiera z tego coś ciekawego. I wilk syty i owca cała!

lista ciekawych książek - korzyści z tworzenia list

 7. PAKUJESZ SIĘ WEDŁUG LISTY, PRZEZ CO WIESZ, ŻE NIE ZAPOMNIAŁEŚ NICZEGO SPAKOWAĆ DO WALIZKI

Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie pakowania się na wakacje bez listy.  Tzn, okej – na jeden do trzech dni jeszcze jakoś dałabym radę, ale na więcej? Tutaj już konieczna jest lista! Podczas wakacji nie chcę stresować się, że np. zapomniałam ładowarki do komórki i zaraz padnie mi bateria. Tak samo też nie chcę martwić się brakiem klapek pod prysznic lub tym, że nie pamiętam czy i gdzie spakowałam wszystkie dokumenty. A przecież o zapomnienie czegoś bardzo łatwo zwłaszcza, gdy na co dzień tego nie używamy (jak np. klapki pod prysznicem) lub zawsze są na stałym miejscu i nigdy ich nie przenosimy (np. szczoteczka do zębów)

8. „PAMIĘTASZ” WIĘKSZOŚĆ HASEŁ

Współcześnie już tyle serwisów wymaga zakładania własnych kont, że nie sposób się przed tym uchronić. Jednak o ile zapamiętanie wszystko do pięciu kont nie jest wielkim wyzwaniem,  tak do dwudziestu pięciu już tak. A przecież większość z nas ma więcej niż 5 kont! Oczywiście jasne, że istnieje opcja zapamiętania hasła przez Google, ale jak dobrze pamiętam, to wystarczy wyczyścić historię i Bum! Wszystkie zapisane hasła znikają! Dlatego do tych mniej ważnych profili warto mieć jedną listę i trzymać ją cały czas w tym samym miejscu.

Ze swojej strony zdecydowanie mogę przyznać, że tworzenie list już nie raz prawie uratowało mi życie ( i portfel też!). A Wy lubicie spisywanie list ? Uważacie to za przydatne narzędzie w organizacji, czy niepotrzebną robotę?


Zdjęcia pochodzą ze strony stocksnap.io: 1, 2
  • Uwielbiam. I spisuję wszystko co się da. 😀

  • Jul

    Zdecydowanie jestem listomaniaczką! Listy „to do” spisuję właściwie codziennie, żeby uporządkować bałagan w głowie:) Poza tym nic tak nie motywuje do działania jak skreślanie kolejnych, odhaczonych punktów z listy! Kilka razy zdarzyło mi się zrobić listę rzeczy do spakowania na wyjazd i cudownie mi to ułatwiło pakowanie, którego nie znoszę.. Listę książek do przeczytania mam zamiar wcielić w życie ale ciągle o niej zapominam. No i oczywiście lista haseł, listy celów większych i mniejszych, oj sporo tego, sporo! 🙂

    • Cieszę się, że też jesteś listomaniaczką!
      To ja nie skreślam rzeczy z listy, tylko je wymazuję i moim celem jest pusta tablica 🙂
      A pakowania się bez listy, to już sobie nie wyobrażam 😀
      Nie ma to jak listy 😉

  • Masz 100 % rację lista to postawa, choć nie po drodze mi ich spisywanie, to już nie raz przekonałam się, że wystarczy kilka minut na spisanie listy, by zaoszczędzić mnóstwo czasu 🙂 Wpis świetny, uświadamiający tak proste codzienne rzeczy, które ułatwiają życie i dają nam więcej czasu na przyjemności i nie tylko.

    • Dokładnie, kilka minut spisywania listy oszczędza całkiem sporo czasu 🙂
      Dziękuję za miłe słowa 🙂

  • Lista to chyba najtańsze i najskuteczniejsze narzędzie do zarządzania sobą w czasie.
    Ale oprócz list rzeczy do zrobienia, warto też tworzyć listy rzeczy, których nie zrobię.
    Szczególnie polecam osobom, które mają problem z asertywnością lub perfekcjonizmem.

    • Dokładnie!
      A o liście rzeczy których nie zrobię jeszcze nie słyszałam! Muszę poczytać o tym więcej 😉

  • Listy robię od zawsze, choć o dziwo chyba najrzadziej tych rzeczy do zrobienia i spraw do załatwienia. Ostatnio udało mi się pójść do sklepu z listą zakupów, a w sklepie zapomniałam o niej i połowy produktów nie kupiłam, choć zazwyczaj jak sobie nie zapisuję, to wszystko kupuje co chciałam (oprócz czekolady, ale moja pamięć chyba specjalnie wyrzuca ją z moje listy).

    • To u mnie najczęściej robioną listą jest właśnie ta z rzeczami do zrobienia 😉
      Hmm, to może przez to, że jak nie robisz listy, to Twój mózg jest w stanie gotowości i wie, że musi pamiętać, a jak spisujesz na liście to mimowolnie wyrzuca to z pamięci? Tak się tylko zastanawiam 😉

  • Też ciągle spisuję sobie jakieś listy, a wtedy od razu lżej mi na umyśle i przede wszystkim łatwiej dzięki nim ogarnąć rzeczy do zrobienia. Ale i tak najprzyjemniejsze są te z różnymi inspiracjami!

    • Fajnie, że mamy podobnie!
      Racja – listy z inspiracjami są świetne!

  • Marta Zielinska

    Zdecydowanie jestem z Tobą w tym temacie – robię sporo list, choć nie na wszystko w życiu – głownie korzystam z list do pracy i takich ogólnych ‚To Do’ w domu, żeby nie zapomnieć o zakupach czy drobnych czynnościach

    • Cieszę się bardzo!
      „To do” to dla mnie podstawa udanego dnia, bez tego się rozsypuję i wieczorem okazuje się, że nic nie zrobiłam.

  • Emi

    Ja też uwielbiam listy! Kiedyś ich nie tworzyłam i zapominałam połowy rzeczy, najgorzej było gdy pakowałam się na wyjazd zagranicę bez listy i jak można się domyślić nie wyszło mi to zbyt dobrze. Teraz wiem, że lepiej spędzić kilka minut niż potem tracić czas na przypominanie sobie, co miałam zrobić, kupić itd.

    • Oj, dla mnie spakowanie się bez listy byłoby strasznie trudne! Chyba poowy rzeczy bym zapomniała i potem rozpaczała!
      Dlatego ja też się już nauczyłam, że lista bardzo oszczędza mój czas 🙂

  • Lubię listy, przybierają u mnie formę różnego typu- przed wakacjami klasyczna papierowa, do sklepu w komórce, ważne sprawy i daty – w terminarzu, chciejki – na komputerze 🙂 Mam tak kiepską pamięć, że bez list chyba nic bym nie zrobiła do końca ;D

    • Też mam listę do sklepu w komórce. Jedynie zależy czy w notatkach, czy zdjęciach 😀
      Fajnie, że nie tylko ja mam taką pamięć, że bez listy ani rusz 😀

  • Mam każdą z tych list 😀 Do zapisywania inspiracji służy mi głównie Pinterest. W BulletJournal mam też moje szafy na sezon wiosna/lato i jesień/zima, dzięki temu wiem, co mam kupić na wyprzedażach, albo uzupełnić przed sezonem. No i nie kupię dzięki temu 5 bluzki w paski, albo neonowej bluzy, jak wszystko w szafie pastelowe 😀 I jest też lista sprzątania. W zasadzie to planner cały, rozpisany na cały rok. Dzięki temu zmuszam się do mycia okien i sprzątania w piwnicy, nie zapominam o przewróceniu na drugą stronę materacy albo o podlewaniu kwiatów (no dobra, zapominam, zawsze – nawet kaktusy zabiłam :))

    • Przybij wirtualną piątkę! Fajnie, że robisz tak samo!
      O Bullet Journalu muszę jeszcze poczytać i dowiedzieć się więcej 🙂
      O! Lista sprzątania to bardzo dobra rzecz, muszę wprowadzić w życie! Dzięki za fajny pomysł!

  • Te hasła to coś co mnie zawse dobija. Może nie same hasła, co loginy. Mam specjalny notes ze wszystkimi swoimi loginami, bo inaczej już dawno bym się w tym pogubiła. Zakupy? Lubię z listą, ale niestety lista nie powstrzymuje mnie od kupowania czegoś ponad to… taki już ze mnie człowiek 🙂 W tym roku przygotowuję się na polubienie z listami. Zobaczymy co z tego wyjdzie 🙂 Wracam do domu już jutro i od czwartku zaczynam 😀

    • Haha, to mnie na razie wystarczy jedna kartka A4 na hasła z loginami, ale już się prawie skończyła, więc coś czuję, że wkrótce będę musiała wziąć kolejną 🙂
      Ja kupuję coś ponad to, gdy wiem, że na pewno mi się przyda. Często trafiam na takie rzeczy, ale wiem, że prędzej, czy później i tak to kupię 😉 Tak miałam ostatnio z małymi zakreślaczami – wiem, że będą mi potrzebne na studia, ale zapomniałam o wpisaniu ich na listę 😀
      To ja do domu wróciłam dopiero wczoraj i dlatego odpisuję dopiero dzisiaj 🙂
      Powodzenia z listami, trzymam kciuki!

  • Mam podobnie jak Ty, uwielbiam listy <3 Wstaję rano i pierwsze, co robię, to zapisuję na liście rzeczy do zrobienia danego dnia. Mam też listy zakupowe, listy przyszłych postów blogowych, listy książek… No i masz rację, mając listę, można być dużo bardziej odpornym na marketingowe sztuczki.

    • To ja robię inaczej: przed pójściem spać robię listę 🙂 Rano jestem zbyt wielkim zombie chyba 😉
      Widzę, że mamy bardzo podobne listy! 😉

  • Tak! Muszę zrobić listę haseł! 🙂 A tak btw, to czytałaś książkę z 51 listami? Ja nie i jestem ciekawa, czy jest inspirująca 🙂

    • Koniecznie, warto!
      Nie, nie czytałam jeszcze! Przyznam, że nawet nie wiem o co chodzi i muszę poczytać o tej książce więcej, bo brzmi ciekawie!

  • Listy się przydają to prawda! Najbardziej cenie je za to, że pomagają mi zatrzymać ze mną pomysły, które np po powrocie do domu już dawno by sobie uleciały. A to chyba najbardziej boli zwłaszcza blogera 😀 kiedy umyka mu ciekawy pomysł na wpis 😀 A i swoje finanse można lepiej utrzymać w ryzach. Kiedyś list nie robiłam w ogóle, ale odkąd zaczęłam się z nimi przyjaźnić o wiele więcej spraw mam pod kontrolą, a nie one kontrolują mnie 😀

    • Ja najbardziej cenię listy za możliwość odpoczynku dla mojej głowy – wpisuję na listę i wywalam z głowy, przez co nie myślę o tym cały czas 🙂
      Fakt, blogera bardzo bola utracone pomysły 😀
      „ale odkąd zaczęłam się z nimi przyjaźnić o wiele więcej spraw mam pod kontrolą, a nie one kontrolują mnie :D” – dokładnie! 😀

  • Kiedyś nie zapisywałam nic- teraz robię to bardzo często i nie wyobrażam sobie życia bez kalendarza papierowego czy notesu…

    • Za to ja nie wyobrażam sobie życia bez list 😀

  • follow creativity now

    Czasami tworzę swoje listy, kiedy mam na prawdę dużo rzeczy do ogarnięcia w trakcie jednego dnia. Tak to wszystko ogarniam ‚w głowie’ nie mam potrzeby spisywania na papierze. Myślę, że to jest bardzo indywidualna sprawa. Pamiętam o swoich obowiązkach, nie mam zwyczaju ulegać reklamom czy kupować więcej ponieważ nie mam przy sobie listy… A jak jest już na papierze, to trzeba zrobić, inaczej będę miała wyrzuty sumienia, a tak to czasami można o jakimś punkcie zupełnie przypadkowo zapomnieć:)

    • Można robić i tak 😉 Choć jak u mnie jest na papierze, a nie zrobię, to raczej nie wywołuje to mnie wyrzutów sumienia 🙂 No chyba, że było to coś naprawdę bardzo ważnego 🙂

  • I ten wpis w postaci listy również idealnie się sprawdza 🙂 tak jak ci pisałam an FB też uwielbiam listy. Obecnie w ciąży to mój jedyny ratunek na zapominalstwo! Zgadzam się, że lepeij gospodarujemy czasem, ustawiamy priorytety i mamy wgląd w to co robimy. U mnie jeszcze kuleje „spisywanie” budżetu, zabieram się za to jak pies do jeża dosłownie 😀

    • A dziękuję!
      U mnie zapominalstwo jest chyba naturalnym stanem 😉
      Hahah, to mam nadzieję, że ze spisywaniem budżetu będzie coraz lepiej, trzymam za to kciuki 😉 W końcu kto jak nie Ty, sobie z tym poradzi? 🙂

  • Gabriela

    Ja jestem listomaniaczką, ale w nieco innym znaczeniu, bo po prostu uwielbiam pisać listy. Takie tradycyjne, wysyłane do kogoś. 😀 Ale tworzenie list, o których piszesz też praktykuję, choć pewnie nie tak często jak Ty. 🙂

    • Też bardzo fajna interpretacja „listomaniaczki”! Pewnie już napisałaś setki listów, to masz wprawę 🙂

      • Gabriela

        To fakt, trochę mi się ich nazbierało. 😀

  • Zdecydowanie masz rację! W momencie, gdy idę z lista do sklepu nie kupuję nic ponad listę i dzięki temu jestem wstanie donieść zakupy do domu 😛

    • Dzięki 🙂 Fajnie, że ktoś ma podobnie 😉

  • Super pomysły na listy. Ze swojej strony dorzucę jeszcze listę 1000 marzeń, którą zaczęłam tworzyć po obejrzeniu jednego ze szkoleń Michała Wawrzyniaka. Zanim dojdziemy do 1000 już się okazuje, że spełniło się przynajmniej 500 z nich. Naprawdę polecam, bo sama byłam początkowo sceptyczna, ale ta lista działa!

    • O, lista 1000 marzeń to zdecydowanie fajny pomysł! Kiedyś już się brałam za takie rzeczy, ale ostatecznie zawsze coś nie wychodziło 🙂 Jedynie listy wymarzonych podróży się sprawdzają. Hmm. może spróbuję jeszcze raz? 🙂