Black Mirror - recenzja serialu Netflixa

Black Mirror, czyli jak się przekonałam do seriali?

„Nie lubię seriali. Często są ciągnięte na siłę, w którymś sezonie fabuła traci sens, no i wystarczy, że opuścisz jeden odcinek i już nie wiesz, o co chodzi. Nie lepiej po prostu obejrzeć jakiś ciekawy film? Często to dwa odcinki 45-minutowego serialu, a po półtorej godziny jesteś bogatszy o nową historię, czy jakieś przemyślenia. No i znasz zakończenie po maksymalnie dwóch godzinach, a nie dwudziestu.” – mówiłam kiedyś.

JAK BARDZO SIĘ MYLIŁAM!

Po pierwsze, by być bliżej prawdy, powinnam raczej powiedzieć, że nie umiem oglądać seriali. A po drugie – że nie znałam tych naprawdę dobrych pozycji. Coraz częściej mam wrażenie, że z serialami jest trochę jak z książkami – mówisz, że ich nie lubisz, bo nie trafiłeś jeszcze na coś, co zmieniłoby Twoje zdanie.

JAK MOŻNA NIE UMIEĆ OGLĄDAĆ SERIALI?

Ale jak to? Jak można nie umieć oglądać seriali? Cóż – bardzo łatwo. Po prostu fabuła wciąga na tyle, że oglądasz jeden odcinek, a 24h później orientujesz się, że obejrzałeś cały sezon. Jesteś trupem, bo przecież tyle nie spałeś, no i cały czas myślisz o druzgocącym zakończeniu, więc prędko się też nie położysz. Idziesz do kuchni, starając się nie patrzeć na 3 opakowania po czekoladach w koszu. Robisz niewinną minkę i tłumaczysz sam siebie, że przecież czekolada akurat była pod ręką, a Ty nie miałeś czasu na robienie obiadu. W końcu kto by się tam przejmował obiadem, jak obok jest czekolada? Obiecujesz sobie w głowie, że od dziś to już na pewne – codzienne spacery po 2h, poranne ćwiczenia, bieganie, no i zero ciastek przez miesiąc. Co oczywiście idzie w łeb przy pierwszym spotkaniu z przyjaciółką, która kusi „no weź zjedz to ciacho, pyszne jest, a od jednego nie przytyjesz”.

A potem całe to moje „nie lubię seriali” i „nie umiem oglądać seriali” wyprowadziło się gdzieś do puszczy amazońskiej, gdzie prawdopodobnie pożarły je jakieś piranie, bo …

ZOBACZYŁAM SERIAL BLACK MIRROR I SIĘ ZACHWYCIŁAM!

Naprawdę, Black Mirror to dla mnie mistrzostwo świata, jeśli chodzi o seriale. Dzięki tej serii otworzyłam się na nowe seriale – między innymi 3%, Orange is the New black, Sherlock Holmes, Atypowy, Outlander itd. Całkiem nieźle jak na typową aserialową osobę, co nie?

Ale do rzeczy – co sprawiło, że pokochałam ten serial i już nie mogę się doczekać kolejnego sezonu?  I o czym to w ogóle jest?

O CZYM JEST SERIAL BLACK MIRROR?

Krótko mówiąc, „Czarne Lustro” opowiada o negatywnym wpływie technologii na naszą przyszłość, jeśli dalej będziemy zmierzać w tym samym kierunku. Podobno te wizje są wyolbrzymione, ale według mnie jest w nich bardzo dużo prawdy.  Teraz wydaje się, że pewne sytuacje są niemożliwe. Jednak przecież za czasów naszych dziadków też nie sądzono, że w przyszłości większość z nas będzie miała mały telefon, podłączony do internetu, z którego będzie możliwość połączenia się z osobę na drugim krańcu ziemi, prawda? Tutaj serial „Czarne Lustro” pokazuje, co może się z nami stać w przyszłości i nieźle przy tym daje do myślenia!

DLACZEGO WARTO OBEJRZEĆ SERIAL BLACK MIRROR?

1.KAŻDY ODCINEK JEST JAK ODRĘBNY FILM

Odcinki Black Mirror nie są ze sobą powiązane. Każdy z nich opowiada o czymś innym, a łączy je to, że opowiadają o różnych wersjach przyszłości.  Jednak tutaj są pod konkretną marką, po której można spodziewać się wysokiej jakości. Serio,…

2…JESZCZE ŻADEN ODCINEK BLACK MIRROR MNIE NIE ROZCZAROWAŁ

Dla mnie to coś nowego. Przeważnie, gdy każdy epizod jest o czymś innym, to jednak są odcinki zarówno bardzo dobre, jak i bardzo słabe. Tutaj tego nie ma. Wszystkie odcinki pochłaniały mnie bez reszty i nie znalazłam tam żadnego, o którym mogłabym powiedzieć, że mi się nie podobał, był przewidywalny, słaby i w ogóle to strata czasu. Jedyne co mogę zrobić to wybrać ścisłą czołówkę, która podobała mi się najbardziej.

„LUDZIE PRZECIW OGNIOWI”

Na pierwsze miejsce zdecydowanie wskakuje „Ludzie przeciw ogniowi”, który dotyczy przyszłości armii i wojny.  Poznajemy opowieść o żołnierzu, wyposażonym w najnowszy sprzęt i technologię, wysłanym do walki przeciwko tak zwanym „gnidom”.  Niespodziewanie okazuje się, że pewne zakłócenia  ujawniają niewygodną prawdę. Ten odcinek Black Mirror naprawdę wbił mnie w fotel i teraz – prawie 9 miesięcy po obejrzeniu – nadal o nim czasem myślę. Rozważam, czy tak mogłoby się stać naprawdę, jak bym postąpiła na miejscu żołnierza i czy naprawdę zmierzamy w tym kierunku? „Ludzie przeciw ogniowi” to idealny odcinek na długie, długie przemyślenia.

„NA ŁEB NA SZYJĘ”

Drugim ulubionym odcinkiem „Black Mirror” jest u mnie „Na łeb na szyję”, który porusza wpływ social media na nasze życie. Nie da się ukryć, że już teraz mamy mnóstwo społecznościówek, w których kreujemy swoje życie, pokazujemy się z jak najlepszej strony itd. To po prostu nieodłączna część współczesnego życia, przed którą ciężko się obronić. Ten odcinek pokazuje, co może się stać jeśli wpływ social mediów będzie rosnąć, rosnąć, rosnąć, aż w końcu to, co wirtualne stanie się ważniejsze niż to, co realne.  Dla mnie przerażające i na pewno daje do myślenia.

„ZARAZ WRACAM”

Na podium wskakuje też epizod „Zaraz wracam”, gdzie kobieta cierpiąca po stracie ukochanego znajduje w sieci program udający zmarłego, a przez to pomagający poradzić sobie z żałobą. Program można nawet wszczepić w coś w rodzaju sztucznego ciała, z którym można normalnie rozmawiać!  Ta wizja z jednej strony jest straszna, a z drugiej strasznie pociągająca. Bo kto nie chciałby znów porozmawiać z bliskimi, którzy odeszli?  Wiem, że nie byłoby to właściwe, ale czasem oddałabym wszystko, żeby móc porozmawiać z pewną osobę, choć raz na jakiś czas.

3. NIEŹLE DAJE DO MYŚLENIA

Każdy obejrzany odcinek Black Mirror zapada w pamięć. Po seansie dosłownie siedzisz i myślisz, czy to wszystko jest możliwe? Jak zachowałbyś się na miejscu głównego bohatera? Wolisz więcej wiedzieć, czy raczej niewiedza staje się błogosławieństwem?  I tak przez jakiś czas, z tyłu głowy, chodzą po głowie różne pytania, od których nie umiesz się uwolnić. Jednak ma to też swoje dobre strony, bo przy okazji poszerzasz swój światopogląd.

No i jak widać na moim przykładzie – jeśli osoba nieoglądająca żadnych seriali się do nich przekonuje, to w tym Black Mirror jednak musi coś być!

4. ZASKAKUJĄCE ZAKOŃCZENIA

Niejeden raz na końcu odcinka miałam ochotę otworzyć buzię z zaskoczenia! I jako spokojna osoba, która nie lubi się bać, zdradzę, że wcale nie są to zdumienia typu „cisza, cisza i nagle głośny krzyk”, strzelanie z broni itd.  W Black Mirror wręcz miażdży  mnie raczej obrót sytuacji, to, że wszystko wydaje się inne, niż myślałam.

5.TRAFNY DOBÓR WIZJI PRZYSZŁOŚCI

Każdy ze scenariuszy jest maksymalnie dopracowany. Nie ma w nim miejsca na przypadki, błędy, czy jakiekolwiek wpadki. Podobno odcinki mają być też przerysowane, czy też karykaturalne, jednak czy tak jest naprawdę? Im bardziej puszczam wodze fantazji, tym mocniej wydaje mi się, że pewne sytuacje są całkiem realne. I okej – może jeszcze nie w ciągu najbliższych 20 lat, ale tak za 100? Kto wie?

KIEDY WYCHODZI KOLEJNY SEZON BLACK MIRROR?

Obejrzałam już trzy sezony Black Mirror i teraz z niecierpliwością czekam na kolejny! Podobno ma wyjść jakoś w październiku 2017r. i już się na niego cieszę! Co prawda w październiku zaczynam kolejny rok studiów, ale kto by się tym przejmował? Nauka nie zając, bez spiny – są drugie terminy, a Black Mirror się przecież sam nie obejrzy, co nie?