Jak być bardziej świadomym siebie i otoczenia wokół

Jak być bardziej świadomym siebie i otoczenia?

Otaczają nas z każdej strony. Bombardują lepiej, niż niejeden samolot. Rozpraszają, podstępnie wykorzystując naszą nieuwagę, a jednocześnie wcale nie postrzegamy ich jako wrogów, którymi przecież są! Przedstawiają się pod płaszczykiem przydatności i wciągają – raz, drugi, trzeci, tysięczny. Aż w końcu nie umiemy bez nich żyć. O czym mowa? O powiadomieniach!

MASZ  JEDNO NOWE POWIADOMIENIE

Nawet w chwili, gdy to piszę, mój telefon zawibrował. Dwa razy. Dwa razy ktoś do mnie napisał, a mój mózg już przekonuje mnie, że pewnie ta osoba potrzebuje odpowiedzi na już i muszę mu w tej chwili odpisać.

Przeglądam internety, mając otwartego Facebooka w karcie obok. Nagle pojawia się obok niego jedynka i już wiem – coś się stało! Może ktoś znów do mnie napisał, może na uczelnianych grupach pojawiły się już tematy prezentacji do wyboru, może ktoś zareagował na posta na fanpage’u?  „No sprawdź to” – kusi znów mój mózg. Tymczasem koncentracja spada, rozpraszając się na dobre, tak samo jak moja świadomość siebie i otoczenia.

NASZA TRZECIA RĘKA 

Telefon stał się nieodłącznym towarzyszem człowieka, a z mojej perspektywy – studenta. W trakcie zajęć telefony leżą na ławkach, kusząc, by w chwilach nudy do nich zajrzeć i zająć się czymś ciekawym. To na Facebooku najwcześniej pojawiają się informacje odnośnie zmiany sali lub przełożenia zajęć na inną godzinę. To sprawia, że bez zaglądania na telefon możesz przyjść po czasie i pogadać sobie tylko z klamką.  A przecież to sprawy typowo studenckie, podczas gdy do telefonów ciągną nas jeszcze inne prywatne sprawy!

Ktoś polubił moje zdjęcie na insta – powiadomienie. Ktoś wstawił ciekawego tweeta – powiadomienie. Bo przecież musisz to wiedzieć już, teraz, zaraz. Nie mówiąc już nawet o tym, że na fejsie cały czas dodawane jest coś nowego i nawet odświeżając go co pół godziny znajdziesz coś nowego, z czym przecież musisz być na bieżąco. Jednak nie przegapiając internetów, przegapisz coś ważniejszego – życie. I samego siebie przy okazji też.

BYĆ BARDZIEJ ŚWIADOMYM SIEBIE I OTOCZENIA

Coraz częściej wpadamy w pułapkę. Skupiamy się na tym, co ciekawego dzieje się w sieci, zamiast rozejrzeć się dookoła siebie i to w tym znaleźć coś interesującego.  Zresztą, wcale nie musisz się skupiać tylko i wyłącznie na otoczeniu, możesz też na sobie i swoim wnętrzu. Przywołaj w pamięci fajny cytat, który kojarzy się z obecną sytuacją. Wymyśl ciekawą bajkę. Możesz nawet zastanawiać się, skąd się wziął kolor zupy, którą właśnie jesz – grunt to żeby być tu i teraz, a przez to być bardziej świadomym siebie człowiekiem.

KONCENTRACJA VS. POWIADOMIENIA

Jak pisze Kaufan i Gregorie:

„Ciągłe faszerowanie SMS-ami, e-mailami, wiadomościami i informacjami z mediów społecznościowych nadwyręża naszą zdolność do koncentracji zarówno na tym, co się właśnie dzieje w naszym otoczeniu, jak i na naszym wewnętrznym strumieniu świadomości. To sprawia, że trudno nam sięgnąć do aktywności wyobraźni przebiegającej w sieci domyślnej mózgu, lub jak powiedział Lynch, „zanurkować głębiej”.

Tak więc jak widać, powiadomienia wcale nie są takie niewinne jak nam się wydaje. Bo co prawda informują nas na czas, przez co jesteśmy na bieżąco, ale jednocześnie zabierają w zamian coś równie cennego – koncentrację. Przy okazji wykształcamy też w sobie podzielną uwagę, która sama w sobie nie jest zła, jednak gdy używamy jej non stop, to może powodować kolejne straty.

 O STAŁEJ PODZIELNEJ UWADZE

„W świecie, który działa przez dwadzieścia cztery godziny, siedem dni  w tygodniu, stale podzielna uwaga wykorzystywana jako dominujący tryb funkcjonowania skutkuje poczuciem przeciążenia, przebodźcowania i niespełnienia”.

No to mamy pełny pakiet! Prawie jak w reklamie – myślisz, że dzięki powiadomieniom już niczego nie przegapisz,  jak głosi główny slogan. Tymczasem w umowie, małym druczkiem napisano o skutkach ubocznych: łatwiejszym rozpraszaniu się, nie dostrzeganiu świata i innych wokół siebie (problemy z byciem bardziej świadomym siebie) i poczucie przeciążenia. I wiesz co? Praktyczni wszyscy podpisaliśmy tę umowę bez wahania. I teraz zbieramy jej żniwo – „Fear of Missing Out” i uzależnienia od internetów.

TO NIE NARZĘDZIE JEST ZŁE – TO MY NIE UMIEMY Z NIEGO KORZYSTAĆ

Jednak spokojnie – ja wcale nie mówię, że internety są złe, wręcz przeciwnie! Są bardzo pożyteczne, pomagają w wielu sprawach, dają dostęp do informacji z całego świata i kursów, dzięki którym ludzie mogą się np. nauczyć czegoś nowego i przebranżowić. Jednak to narzędzie, którego należy używać z głową. W końcu to my powinniśmy panować nad narzędziem, a nie narzędzie nad nami, prawda? A niestety, ale (przynajmniej u mnie)  te miliardy powiadomień coraz częściej sprawiają, że te proporcje się odwracają.  Sama choć aplikacji Facebooka nie mam i wchodzę na niego z przeglądarki, to jednak z Insta, Messengerem i Twitterem już nie jest tak pięknie.

BYĆ BARDZIEJ ŚWIADOMYM – WYŁĄCZ TE POWIADOMIENIA

Czas stawić temu czoła i spróbować być bardziej świadomym siebie i otoczenia.  Spróbuj wyłączyć wszystkie nieistotne powiadomienia i korzystać z telefonu wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebujesz. Podejmij wyzwanie szukania w otoczeniu lub swojej głowie czegoś ciekawego, zamiast od razu włączać internety. W chwilach zmęczenia nie odmóżdżaj się bezmyślnym scrollowaniem facebooka – to już lepiej gapić się w biały sufit, bo a nuż zaśniesz i przyśni Ci się coś fajnego?

Jednak spokojnie – to nie jest tak, że ja już zjadłam wszystkie rozumy i się do tego stosuję, o nie! Ja też mam problem z powiadomieniami i internetami, dlatego też  podejmuję się tego wyzwania. W końcu stawką jest moja koncentracja, wyobraźnia i bycie świadomym siebie i otoczenia!

To jak – dołączysz?


Wszystkie cytaty w tym wpisie pochodzą z książki „Kreatywni. I masz sposób na wszystko” autorstwa Scotta Barry’ego Kaufmana oraz Carolyn Gregoire.