Chciałabym mieć rodzeństwo!

Odkąd tylko pamiętam, zawsze chciałam mieć rodzeństwo. A najlepiej to siostrę bliźniczkę, która byłaby też moją najlepszą przyjaciółką. Mogłybyśmy nosić te same ubrania, udawać, że jesteśmy kimś innym, no i wreszcie ktoś poszedłby za mnie na sprawdzian z matmy!

Tak, wiem, że naoglądałam się za dużo komedii z siostrami Olsen i życie wcale nie wygląda tak kolorowo! Zdaję sobie sprawę, że są też takie osoby, które żyją z rodzeństwem jak pies z kotem i najchętniej by sprawiły, żeby ten drugi zniknął z powierzchni ziemi, ale łudziłam się, że u mnie by do tego nie doszło.

Potem strasznie chciałam mieć starszego brata, który kupiłby sobie Playstation i nauczył ukochaną siostrzyczkę grać lub siostrę uczącą tajnik makijażowych sztuczek.

Wtedy posiadanie rodzeństwa wydawało mi się genialną sprawą, przecież jego brak ma tyle wad!:

1. Nadopiekuńczość rodziców – czyli „- O której mam być w domu? –Zanim się ściemni” i wyręczanie w wielu kwestiach.

2. Cała uwaga rodziców jest skupiona tylko i wyłącznie na Tobie – więc musisz uważać na to co robisz, bo jak wysadzisz kuchnię lub zniszczysz wannę , to nie zwalisz tego na starszego brata. No chyba, że uda Ci się przekonać rodziców, że krasnoludki naprawdę istnieją i to one narozrabiały, ale nie liczyłabym, że uwierzą.

3. Samotność – jasne, że rodzice, babcie, ciocie itd. poświęcają Ci dużo czasu, ale to nie zawsze jest to, co tygryski lubią najbardziej (patrz punkt 2). Czasem chcesz się pobawić z kimś, a nie czymś! Bo jasne, że stawianie wieży z klocków lego do sufitu, czy bawienie się w fryzjera na lalkach Barbie może być fajne, ale nie czarujmy się – za entym razem nawet to potrafi się znudzić. I pewnie powiecie „ zawsze możesz wyjść do dzieci na dwór”, ale są też osoby skrajnie nieśmiałe, które bez wcześniej poznanej koleżanki z domu nie wyjdą ( true story!)

4. Musisz sobie radzić sam – dostałeś mandat za jazdę na gapę, (patrz: autobus da się lubić!) a nie masz kasy żeby go zapłacić? No cóż, musisz powiedzieć rodzicom, a wtedy awantura gotowa! A tak byś pożyczył trochę od rodzeństwa i nikt by się nie dowiedział. Ale to akurat lekki przykład, znacznie gorzej jest gdy okazuje się, że mama i tata przenoszą się na tamten świat, a Ty zostajesz tutaj sam i niewiele osób wie co czujesz. Mimo, że sama nie miałam takiej sytuacji, to jednak nie umiem sobie tego wyobrazić, chyba bym się załamała kompletnie! A tak z rodzeństwem zawsze masz jakieś potencjalne wsparcie, kogoś, kto wie dlaczego wybuchasz płaczem słuchając „Pretty Woman”, czy wchodząc do ulubionego sklepu mamy.

Dawniej takich wad mogłam wymieniać bez końca, choć przyznaję, że bycie jedynym dzieckiem  ma też swoje zalety. Parę tygodni temu pisała o nich  Rosaline w poście „Fajnie być jedynaczką” .

Z większością punktów się zgadzam, więc z zalet jedynactwa dodam od siebie tylko, że dla mnie niezwykle ważny jest brak rywalizacji. I nie mówię tutaj o rywalizacji o uwagę rodziców, tylko bardziej o osiągnięcia i bezpodstawne porównywanie. Bo co jeśli trafiłabym np. na siostrę – geniusza z matematyki? Pewnie  potem od większości szkolnych nauczycielek słyszałabym „Twoja siostra jest taka zdolna, a Ty?  lub „Twoja siostra wygrała olimpiadę matematyczną, a Ty się tylko cały czas włóczysz poza domem i nic nie robisz!”

Przez te kilkanaście lat już się pogodziłam z moją sytuacją, teraz nawet o tym nie myślę, przyzwyczaiłam się do mojej „jedynaczkowej samotności”. Co nie zmienia faktu, że nadal gdy widzę jaki fajny kontakt ze swoją siostrą lub bratem mają niektórzy moi znajomi, to przemyka mi po głowie, że „fajnie byłoby mieć rodzeństwo”.

A Wy? Macie rodzeństwo?  Dobrze dogadujecie się z siostrą/bratem? Podzielcie się swoimi wrażeniami, jestem ciekawa, czy tak to właśnie wygląda, czy może zbyt to idealizuję? A może jak ja jesteście jedynakami? Wypowiedzcie się w komentarzach!

  • Bardzo dobrze Cię rozumiem, pamiętam, jak miałam 6 lat i znajomi mieli rodzeństwo w podobnym wieku – trochę im tego zazdrościłam. Chociaż kiedy rok później dowiedziałam się, że zostanę siostrą trochę mnie to przestraszyło…7 lat różnicy (wiem,wiem…są jeszcze większe różnice między rodzeństwem:) ) Dziś wiem, że to było coś cudownego…dogadujemy się dobrze, pomagamy, spędzamy razem czas, więc uff – kamień z serca spadł! Jak byłam mała to też chciałam mieć starszego brata, dziś już się pogodziłam z tym brakiem i po prostu doceniam to co mam! 🙂

    • Myślę, że 7 lat to całkiem dużo, choć mam koleżankę, która ma 19 lat, a jej brat 3 🙂 I wydaje mi się, że bardzo się lubią, koleżanka tez często się nim zajmuje 🙂
      „Dziś wiem, że to było coś cudownego” – i właśnie o tym mówiłam! To naprawdę piękne, że możecie na siebie liczyć i się wspieracie 🙂

      • No o tym zajmowaniu się rodzeństwem to ja sporo wiem, haha. Jednak to też ma swoje plusy, wczoraj np. zrobiłyśmy sobie wieczór filmowy z pysznym deserem. Z drugiej strony ja mam parę znajomych, którzy są sami i cieszą się tym – nigdy nawet nie chcieli mieć rodzeństwa.

  • Ja mam młodszą o 6 lat siostrę i nie wyobrażam sobie już życia bez niej. Nie jest oczywiście zawsze kolorowo, ale wraz z wiekiem docenia się posiadanie rodzeństwa 🙂

    • Też to docenianie zauważam wśród moich znajomych 😉

  • Mam dwóch braci i chociaż wciąż czasami się kłócimy to nie zamieniłabym ich, bo w tych ważnych momentach wspieramy się i zawsze możemy na siebie liczyć

  • Mam siostrę 18 lat starszą i brata 17 lat starszego, więc predestynuję do bycia nazwaną quasi-jedynaczką 😛

    • Haha, też fajnie! Mój tata ma brata, od którego jest 14 lat młodszy, a i tak świetnie się dogadują 😉

  • Ciekawy pomysł – brak rywalizacji jako ZALETA. Aż dwa razy przeczytałam to zdanie, żeby się upewnić… 🙂

    • Cieszę się, że udało mi się Cię zaskoczyć 🙂

  • Również mam siostrę o 6 lat ode mnie młodszą i jest moim oczkiem w głowie. Była od początku :). Nigdy się nie kłóciłyśmy, nigdy nie porównywałyśmy się do siebie, nigdy nie rywalizowałyśmy o uwagę rodziców, choć ona wcale nie rozkładała się po równo. Posiadanie rodzeństwa ma kilka wad, ale ja tego nigdy nie zauważyłam. Na pewno żadnej z tych złych cech, które wymieniła Rosaline, choć domyślam się, że są takie osoby, które nie przepadają za swoim rodzeństwem. My z Martyną nigdy nie miałyśmy ze sobą problemów, nawet kilka miesięcy temu, jak zmarła mama. Nie spierałyśmy się o spadek, a wręcz przeciwnie, trwałyśmy we wszystkim razem. Myślę, że dużo zależy od punktu widzenia i od tego, jakiego ma się brata lub jaką ma się siostrę. Wiem, że nieważne co się stanie, z Martyną będziemy nierozłączne, co dla mnie jest niezwykle ważne. Kurczę, trochę chaotyczny ten komentarz, ale się wzruszyłam! 😀

    PS Domyślam się, że najgorsza może być ta samotność. Ale uśmiechnij się, wokół Ciebie na pewno jest wielu życzliwych ludzi, którzy tworzą Twój mały świat i nie pozwalają Ci się czuć samotną :).

    • Ojej, właśnie o takich stosunkach z rodzeństwem marzyłam! Jak czytam o Was to jeszcze bardziej chciałabym mieć siostrę!
      Dla mnie komentarz nie jest chaotyczny, spokojnie 😉
      Dziękuję, dokładnie tak jest – mam parę takich osób, które zawsze mnie wspierają 🙂 Co prawda jest ich bardzo mało, ale za to wiem, że zawsze mogę na nich liczyć 😉

      • Liczba nie jest to najważniejsza :). Lepiej, aby było ich mało, ale byś naprawdę mogła na nich liczyć.

  • Eka

    A ja jestem jedynaczką, moja siedemnastoletnia córka też. Takie życie 🙂

  • Mnie przypadła rola starszej siostry. Mam brata i jesteśmy ze sobą bardzo zżyci, choć oczywiście nie sposób jest uniknąć kłótni. 🙂 Dogadujemy się świetnie, choć różnica między nami wynosi aż 10 lat, więc póki co jest to jeszcze dziecko i nie ma mowy o rozmowach na poważniejsze (dla mnie) tematy. Mimo to posiadanie rodzeństwa jest świetne, chociaż czasami myślę sobie, że bycie jedynaczką też musi być super. Wiadomo – zarówno jedna jak i druga sytuacja ma swoje wady oraz zalety. 🙂

    • Jasne, że czasem bycie jedynaczką jest super, wszystko zależy z której strony się na to spojrzy 😉

  • Mam jedną młodszą o dwa lata siostrę i dorastałam wraz nią, jako dzieci prawie wszystko robiłyśmy razem. I nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej, tak samemu. Dla mnie musi istnieć równowaga sił: rodzice i dzieci 😉 Z siostrą miałyśmy mnóstwo tajemnic, o których rodzice nie mieli pojęcia, podejrzewam, że do dzisiaj nie mają. Byłyśmy w podobnym wieku, więc często rywalizowałyśmy, porównywałyśmy się, ale to było dla nas naturalne. Zresztą żałuję, że nie mam więcej rodzeństwa.

    • „Dla mnie musi istnieć równowaga sił: rodzice i dzieci ” – haha, genialnie to brzmi!
      Cieszę się, że masz dobre kontakty z siostrą 🙂

  • Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która opowiedziała mi tak naprawdę o szeregu problemów związanych z byciem siostrą bliźniaczką. Mało ludzi zdaje sobie z tego sprawę, jak bardzo kompaktowe rodzice i otoczenie traktuje bliźnięta, zupełnie zapominając o tym, że każde jest indywidualną istotą. Większość widzi tylko plusy w postaci sprawdzianów ;]

    • Teraz zdaję sobie sprawę, że to tylko tak kolorowo wygląda, ale jako dziecko nie widziałam wszystkich problemów powiązanych z być bliźniaczką 🙂 Na pewno jak wszystko ma to plusy i minusy 😉

  • Ja też chciałam mieć starszego brata i ciężko mi znaleźć plusy bycia jedynaczką, zwłaszcza będąc już dorosłą. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama, bo zawasze miałam takiego pecha, że wszystcy jedynacy jakich znałam, byli z tego bardzo zadowoleni.

    • Serio? To u mnie w otoczeniu było różnie – niektórzy żałowali braku rodzeństwa, a inni właśnie byli z tego zadowoleni 😉
      No to widzisz – Twój pech już znikł 😀

  • Ja wychowałam się z dwoma starszymi braćmi, którzy notorycznie rzucali mną po ścianach i strzelali we mnie z pistoletu na kulki. Zawsze chodziłam posiniaczona i do teraz umiem się bić. Nawet teraz jak się widzimy z bratem, to nie obejdzie się bez przepychanek i dokuczania, mimo że ja mam 24 a on 35 lat. Nigdy nie chciałam być jedynaczką 🙂

    • Haha, ale przynajmniej teraz umiesz się bić 😀

  • Anonimus

    Ja mam o 8 lat starsza siostrę i o 4 lata starszego brata + jestem ( znaną mi ) osobą w rodzinie, a mam 18 lat !
    posiadanie rodzeństwa zwłaszcza ma swoje plusy i minusy

    plusy: zbliża się dzień ojca lub matki można się zebrać na dużo fajniejszy prezent. Można stosować tzw.” spychoterapię” to znaczy ” niech on obierze ziemniaki”, ” niech ona idzie do sklepu”. Można ” pożyczać” słuchawki czy komputer gdy nie widzą. Nie chodziłam do przedszkola, gdyż uczyłam się więcej z rodzeństwem odrabiającym lekcje, bym to robiła z rówieśnikami. Jak coś się stłukło można było na kogoś innego zwalić. Kiedy posiadamy rodzeństwo mniej straszne wydają się nam kontakty międzyludzkie, gdyż nie masz wyboru musisz znosić przyjaciół brata, ale za to nie jestem zaczepiana przez chuliganów ( a mieszkam na niezbyt ciekawej ulicy).

    Minusy: Rodzice wolą ignorować nasze sprzeczki i nie chcą się w nie mieszać, bo musieli by się opowiedzeń po jednej ze stron ( druga strona mogła by sadzić, że ten pierwszy jest ulubieńcem). Obowiązują trzy zasady ” kto pierwszy ten lepszy”,” gdzie dwóch się bije trzeci korzysta” oraz ” wszyscy za jednego i jeden za wszystkich” ( co znaczyło,że nawet kiedy nic nie zrobiłeś nie możesz obejrzeć ulubionego serialu bo ktoś ma kare). Musisz słuchać hip-hopu od siostry i techna od brata, kiedy ty wolisz rock. A kiedy jesteś najmłodszy rodzice idą na łatwiznę albo nie działają na nich najprostsze sposoby np:. wyłudzenia na lody czy coś innego bo się już na to uodpornili.

    Posiadanie rodzeństwa wiąże się z wzlotami i upadkami. Raz knujecie razem plany jak iść do kina, a drugim razem rzucacie w siebie tym co jest pod ręką jak świeczki, ciastka, poduszki, krzesła,. Ale kiedy coś się złego się dzieje drugiemu, poruszysz dla niego niebo i ziemię, nawet kiedy poprzedniego oberwałeś od niego patelnią.

    • Haha „spychoterapia” ciekawie brzmi 😀
      „Kiedy posiadamy rodzeństwo mniej straszne wydają się nam kontakty międzyludzkie” – oj, to mi by się bardzo przydało rodzeństwo jako takie ośmielenie do ludzi 😉

      Osobiście uważam, że zasada „wszyscy za jednego i jeden za wszystkich” wśród rodzeństwa nie jest najlepsza, bo może nauczyć, że niezależnie od tego jak próbujesz się dobrze zachowywać, uczyć i zasłużyć na nagrodę, to i tak możesz zostać ukarana przez czyny rodzeństwa 🙂
      Bardzo podoba mi się Twoje podsumowanie, bo pokazuje, że mimo wszystkich przeciwności losu, doceniacie się wzajemnie i chyba tak ma większość osób posiadających rodzeństwo 🙂

  • Ja im jestem starsza tym bardziej żałuję, że nie mam rodzeństwa. Kiedyś cieszyłam się, że mam uwagę rodziców tylko dla siebie, obecnie chciałabym mieć taką osobę, która byłaby dla mnie tak bliska. 🙂

    • Dokładnie, dobrze byłoby mieć takiego przyjaciela „na dobre i na złe” nie tylko wśród znajomych, ale też w rodzinie 😉

      • Dokładnie… 🙂 Dobrze, że chociaż mam wiele kuzynek, które też są dla mnie jak siostry chociaż to nie to samo. 🙂

        • No widzisz, a ja nawet kuzynek 😀 Tzn mam jedną w wieku około 40 lat z którą nie utrzymuję kontaktu 🙁 Jedynie mam małego kuzyna w wieku 8 lat i to z nim się czasem bawię 😀

  • Mam młodszego brata. Owszem, kupi sobie xboxa i można pograć 😉 Ale z młodszym rodzeństwem zawsze jest tak, że rodzice głaszczą je po głowie, a to Ty, starsza, jesteś tym dzieckiem „testowym”, któremu mniej wolno i musi przecierać szlaki. Okropne zadanie. Mam dosyć dobry kontakt z bratem, często jest po prostu wredny i samolubny. Ale nie wyobrażam sobie, że miałoby go nie być 😉

    • Pewnie masz rację, nigdy nie miałam takiej sytuacji, żeby być dzieckiem „testowym” więc nie wiem 😉
      Ale ostatecznie i tak doceniacie się wzajemnie i to jest chyba najważniejsze, prawda? 😉

      • Wiadomo, że odkąd studiowałam kontakt się polepszył, bo nie widywaliśmy się zbyt często (na samych dojazdach spędzałam 4 godziny dziennie). No i od kiedy nie mieszkam już z rodzicami się nie kłócimy tyle co kiedyś, bo po prostu nie ma kiedy – woli przyjechać do mnie i pogadać normalnie 😉 Także doceniamy się bardziej, póki nie musimy sprzątać po sobie bałaganu w kuchni 😉

        • 4 godziny dziennie na dojazdy? Masakra!
          A co do niekłócenia się to pewnie jest łatwiej, bo gdy widzicie się rzadziej, znacznie łatwiej zacisnąć zęby i pójść na kompromis w sprawie sprzątania 😀
          Bardzo fajnie, że się doceniacie 🙂

      • Wiadomo, że odkąd studiowałam kontakt się polepszył, bo nie widywaliśmy się zbyt często (na samych dojazdach spędzałam 4 godziny dziennie). No i od kiedy nie mieszkam już z rodzicami się nie kłócimy tyle co kiedyś, bo po prostu nie ma kiedy – woli przyjechać do mnie i pogadać normalnie 😉 Także doceniamy się bardziej, póki nie musimy sprzątać po sobie bałaganu w kuchni 😉

  • Fajnie przeczytać opinię z drugiej strony. Ja mam całkiem inne spojrzenie na to, ponieważ mam siostrę. Ale to chyba zawsze tak jest, że ludzie chcą mieć to, czego nie mają. 🙂

    • Siostrę? Dla mnei super! Choć pewnie ma to także wady, no i to już taka ludzka przypadłość, że „trawa jest zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu” 🙂

  • Ja też jestem jedynaczką, w dodatku mam męża jedynaka – to już mieszanka wybuchowa;) Wbrew pozorom nie jesteśmy egoistami i zadufanymi w sobie samolubami, wręcz przeciwnie:)

    • I bardzo dobrze 🙂 Ja również nie uważam się za egoistkę i samoluba, myślę, że to tylko taki stereotyp o jedynakach, który się rzadko sprawdza 🙂

  • Jestem jedynaczka i chcialam to nadrobic majac wiecej dzieci (to chyba syndrom wszystkich jedynaczek). Przewiduje TObie cala gromdke dzieci, moze mala druzyna pilkarska. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Haha, mam nadzieję, że jednak nie będę miała małej drużyny piłkarskiej, nie dałabym sobie rady!
      Pozdrawiam również 🙂

    • Jak Head Divided będzie miała całą gromadkę dzieci to ja się chyba zacznę bać 😛

      • Hahaha, spokojnie, nie chcę aż całej gromadki, nie dałabym rady chyba 😀

  • Wiesz z tą siostrą bliźniaczką to jest tak ,że mogłaby być Twoim najlepszym przyjacielem, albo najgorszym wrogiem. Z resztą nie istnieje coś takiego jak idealne rodzeństwo. Zawsze są jakieś kłótnie, płacze, bójki. Nie ma chyba takiego rodzeństwa, które by się nie pobiło ze sobą. Skoro go nie masz, to przynajmniej zaoszczędziłaś sobie siniaków.
    Znam wielu jedynaków i to, że uwaga skupiona jest tylko na nich wcale im nie pomaga, bo nieraz słyszałem od kumpla, że on już ma tego dość, chce coś zrobić sam, mieć własne zdanie, wrócić do domu po 22. Prędzej czy później takie dzieci, jak już trochę dorosną to się strasznie buntują.
    Pamiętam dobrze, że jak jeszcze mieszkaliśmy w bloku, to mój pokój był uważany za najprzytulniejszy, wiec mimo tego, że siostra miała swój pokój to i tak większość czasu spędzała w moim. Było czasem przy tym trochę larma, ale przynajmniej jest co wspominać. o samotności nie będę już wspominał, bo pod tym względem napisałaś chyba wszystko co aktualnie przyszło mi do głowy.
    Oczywiście rzeczą naturalną jest ,że jak ma się rodzeństwo to wiąże się to z ciągłym porównywaniem ,ale to akurat jest chore przyzwyczajenie, bo każde dziecko jest inne, lubi się czym innym bawić, w inny sposób dobiera sobie znajomych i mimo, że nie jest geniuszem matematycznym, to fascynuje się historią sztuki. A przecież to już samo przez się oznacza, że jest kimś wyjątkowym, bo większść dzieci woli pograć na PS4.

    • Fakt – nie pomyślałam o tych siniakach i z ich braku się akurat cieszę 😀
      Tak to już bywa, że gdy masz najlepszy pokój, to potem wszyscy w nim przesiadują 🙂
      Cieszę się, że masz dobre relacje z siostrą, sama być chciała takie mieć, gdybym nie była jedynaczką 😉

  • Mam starszego brata i młodszą siostrę – jest wesoło, trzeba przyznać, ale im starsi jesteśmy, tym te relacje się zmieniają. Niestety bywa, że na gorsze… a dla takich wrażliwców jak ja to bardzo uciążliwe.

    • Wydaje mi się, że czasem na lepsze, czasem na gorsze 😉
      Choć masz rację, że wrażliwcom może być z tym ciężko 😉

  • Uwielbiam moje rodzeństwo i nie wyobrażam sobie życia bez nich.

    • Zazdroszczę! (Oczywiśćie w ten pozytywny sposób 🙂

  • Ja również jestem jedynaczką. I podobnie jak Ty w dzieciństwie marzyłam o siostrze bliźniaczce. Nawet wyobrażałam sobie, że ją mam 🙂

    • Ale fajnie, że nie jestem sama z „bliźniaczkowym marzeniem” z dzieciństwa!
      Choć do jej wyobrażeń u mnie nie doszło, wolałam tworzyć w głowie różne historyjki 😉

  • To pomyśl o tych, którzy z rodzeństwem nie mają w ogóle kontaktu albo mają fatalny. Zarówno jedynactwo ani posiadanie rodzeństwa nie są gwarancją samotności lub jego braku. Niektórzy mają bliższe osoby wśród „obcych” przyjaciół niż w rodzinie. Tutaj nie ma reguł ani zasad.

    • Zdaję sobie sprawę, że są też takie osoby, dla których lepiej byłoby nie mieć rodzeństwa i zawsze jak słyszę takie historie to jest mi bardzo przykro, że się nie dogadują 🙁
      Masz rację, że nie są gwarancją braku samotności, ale wydaje mi się, że osoby z rodzeństem są po prostu lepiej przystosowane do np. rozmów z równieśnikami.
      Sama nie mam rodzeństwa, dlatego tylko mi się tak wydaje i w sumie to nie wiem, jak jest naprawdę 🙂

      • Myślę, że naprawdę jest tak jak w życiu. Dzieci lekarzy nie są lepiej przystowane do upadków i łamią ręce tak samo jak dzieci górników, a dzieci nauczycieli wcale nie uczą się lepiej niż dzieci prawników. Myślę, że nie ma tu żadnych prawidłowości, jedyne co mówią psycholodzy to, to że jedynacy chętniej się dzielą, a różnica mniej niż trzy lata między rodzeństwem jest zawsze z krzywdą dla któregoś z dzieci. Jedyne co jest pewne to głupota stereotypów. 😉

        • „Różnica mniej niż trzy lata między rodzeństwem jest zawsze z krzywdą dla któregoś z dzieci.” – mogłabyś powiedzieć o tym coś więcej? Lub podesłać mi link do artykułu? Nie słyszałam o tym, a zaciekawiłaś mnie 🙂

          • „Charaktery” jakiś stary numer, jak kiedyś odwiedzę dom rodzinny to spróbuję odgrzebac ale w każdej książce psychologicznej lub popularno-naukowej o różnicy wieku między rodzeństwem znajdziesz to skrupulatnie wyjaśnione. Polecam, ja kiedyś żywo się tym interesowałam. No i gratuluję bycia jedynaczka- to mega zaradni, ambitni ludzie.

          • O super, jak gdzieś znajdę to chętnie poczytam 🙂
            Dziękuję, ale co do zaradności to się u mnie nie sprawdza, natomiast bycie ambitnym już tak 😉

  • gin

    Mam 7 lat młodszą Siostrę, i nigdy nie znalazłyśmy wspólnego języka. Teraz widujemy się ze trzy razy do roku, od czasu do czasu napiszemy do siebie na fb, i tyle. Bez szaleństw.
    A jak się urodziła, to byłam najnieszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Przyzwyczaiłam się do bycia jedynaczką, i długie lata nie mogłam się pogodzić ze zmianą sytuacji.

    Ale to chyba tak jest: trawa u sąsiada zawsze będzie bardziej zielona…

    • Przykro mi, że się Wam wtedy nie układało, ale dobrze, że teraz już jest lepiej, tzn, że od czasu do czasu ze sobą rozmawiacie 😉
      A co do trawy u sąsiada, to zgadzam się w 100%!

  • siewca zamętu

    wydaję mi się, że jednak więcej plusów jest z posiadania rodzeństwa, mam o rok młodszego brata, w dorosłym życiu pomagamy sobie wzajemnie, zwłaszcza, że ma takie umiejętności, których ja nie mam i na odwrót, chociaż w dzieciństwie się kłóciliśmy a i teraz się zdarza poróżnić, mimo wszystko na rodzinie można polegać najbardziej według mnie

    • Rok młodszego brata? Dla mnie super! Zwłaszcza, że macie ze sobą dobry kontakt i pomagacie sobie wzajemnie – dla mnie to sytuacja idealna 🙂

  • A ja chyba wolałbym nie mieć.

    • Dlaczego? Jestem bardzo ciekawa! 🙂

      • Dlatego, że mam…

        • Rozumiem, w takim razie przykro mi bardzo, że jesteś niezadowolony ze swojej sytuacji 🙁

  • Uwierz mi, nie chciałabyś mieć 😛

  • Mam młodszego brata. Mamy świetny kontakt i nie wiem jak wyglądałoby moje dzieciństwo bez jego obecności. Te wszystkie podróże. Zwłaszcza wtedy, gdy tył samochodu zamieniał się w naszą bazę. Rozbijanie namiotu w naszym pokoju oraz wiele, wiele innych fantastycznych chwil. Oczywiście typowe kłótnie także nam się zdarzały. Do dziś tak jest. Przechodzi nam po godzinie. Teraz zwiedza ze mną Barcelonę. Jestem z niego niesamowicie dumna. Z jego planów, wytrwałości i sposobu bycia. Cieszę się, że mam ten przywilej. Poza tym nie jestem zwolenniczką wartościowania (nie) posiadania rodzeństwa.

  • Ja też kiedyś chciałam mieć starszego brata (który miałby przy okazji starszych kolegów). Tylko technicznie było to niemożliwe. Miałam to szczęście, że miałam dwóch wspaniałych sąsiadów (z młodszym przyjaźnię się do dzisiaj), więc byłam taką jedynaczką z braćmi piętro wyżej.

    • Hahah, z tymi kolegami brata to też prawda!
      Ja niestety mam same sąsiadki, ale jakoś się nie dogadywałyśmy, więc nie utrzymujemu kontaktów 🙁
      Ale taka jedynaczka z braćmi piętro wyżej, to moim zdaniem świetna sprawa 🙂

  • Ola

    Jestem jedynaczką i dobrze mi z tym 😉 Chociaż jest jedna rzecz – jestem jedyna do opiekowania się moją Mamą gdy przyjdzie na to czas…

    • Oj tak, dla mnie to chyba jeden z najsmutnieszych aspektów jedynactwa – to, że jest się z opieką potem samym. I nie mówię, że nie chcę się opiekawać czy coś, bo chcę, tylko bardziej o to, że np. w dwójkę jest już chyba więcej możliwości do tego 🙂

      • Ola

        No dokładnie, ja też chcę się opiekować moją Mamą, tylko widziałam jak to wyglądało w przypadku babci. Mama w ogóle nie miała czasu wolnego ani własnego życia, mimo że ja jej oczywiście pomagałam. Ale dodatkowa bliska osoba na pewno by się przydała. No, ale nie smućmy, nasi rodzice na pewno będą bardzo długo zdrowi i samodzielni 🙂

  • Gdybys miala rodzenstwo to pewnie bys narzekala na nie 😛 tak jest zawsze 🙂 ja mam 2 mlodsze siostry i jako ta najstarsza zawsze w oczach matki bylam ta najgorsza 😛

    • Może bym narzekała, może nie 🙂 Szkoda mi tylko, że nigdy się o tym nie przekonam na własnej skórze 🙂
      Przykro mi, że to Ty zawszy byłaś tą najgorszą 🙁

      • Wiesz co, ja mam to gdzieś 🙂 Sama kreuję swoje życie 🙂 Rodziny się nie wybiera, ale czasem warto jednym uchem wpuścić, a drugim wypuścic to, co mowią 🙂

      • ale powiem Ci, że jak byłam w gimnazjum, to żałowałam, że nie miałam starszego brata 😉 Do dziś odczuwam brak brata bo jak jestem gdzieś na wyjazdach szkoleniowych gdzie jest grupa mężczyzn, to czasem zachowują się tak obrzydliwie, że czuję się zgorszona, nie rozumiem takiego zachowania, na co moja koleżanka „mnie to nie dziwi, ty tego nie ogarniesz, bo nie masz brata :D” 😛

  • ja mam rodzeństwo i nie wyobrażałam sobie, żeby moje dziecko go nie miało. Mąż z kolei był jedynakiem i jedynaka mieć nie chciał 🙂

  • G B

    mam 2 siostry – jestem tą środkową. nie jest różowo – mimo wszystko. z młodszą od zawsze drzemy koty, ze starszą niby ok, ale też nie do końca…

  • Przez większość życia chciałam mieć siostrę i chyba nadal mi jej jakoś brakuje. Mam brata ale nie dogadywaliśmy się jakoś szczególnie. Fakt posiadania rodzeństwa jest fajny gdy odchodzą rodzice, wtedy człowiek nie czuje się taki samotny.

  • A ja jestem jedynaczką i jestem bardzo z tego zadowolona. Rodzice i cała ich uwaga jest tylko dla mnie:). Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, że mam rodzeństwo;).

  • Ja mam rodzeństwo, ale w sumie to trochę ekstremalny przypadek, bo jest to siostra młodsza o 10 lat i chyba i relacja moja nad nią bywała bardziej opiekuńcza niż typowo siostrzana. W każdym razie mimo, że ma teraz buntowniczy wiek i momentami zachowuje się jak kozioł, to bardzo jestem z nią zżyta 🙂

  • Ja jestem jedynaczką i wydaje mi sie, ze mimo wszystko jedynactwo jest nienaturalne. Jak ktos ma rodzenstwo, to od poczatku uczy sie w domu kontaktów społecznych.

  • Pingback: Poszerz horyzonty #2, czyli ciekawe linki + linkowe party - HEAD DIVIDED()