dziewczyny - Czarne Skrzydła

Czarne Skrzydła – książka, którą powinna przeczytać każda kobieta

Wyobraź sobie, że żyjesz około 1800 roku w Ameryce, a dokładniej Karolinie Południowej.  Niestety masz pecha i spotkały Cię dwa największe nieszczęścia, jakie mogły Ci się wtedy przytrafić:

  1. Jesteś kobietą
  2. Jesteś czarną kobietą – niewolnicą

Pewnie zadajesz sobie teraz pytanie jak mogę sądzić, że bycie kobietą jest nieszczęściem? Spokojnie – na całe szczęście teraz tak nie jest. Ale dawniej już tak.

W książce  Czarne Skrzydła  jedną z głównych bohaterek jest Sara –córka sędziego sądu najwyższego Karoliny Południowej.  Wychowuje  się w domu pełnym niewolników, ba! Na 11 urodziny dostaje swoją własną niewolnicę – Hetty i choć nie chce być „właścicielem” jakiegokolwiek  człowieka, to jednak jej rodzina nie pozwala jej zrezygnować.

Mała Sara marzy, by zostać prawnikiem, ciągnie ją do książek i nauki. Jednak okazuje się, że nigdy nie zrealizuje tego marzenia, bo… jest dziewczynką. Jej ojciec mówi:

Gdyby Sara była chłopcem, zostałaby najlepszym prawnikiem w Karolinie Południowej.

Czy to nie smutne, że jedyną przeszkodą stojącą na drodze do spełnienia marzeń, była jej płeć? I jasne, rozumiem, że to działo się dawniej, około roku 1800, więc teraz wszystko już się zmieniło na lepsze. Jednak prawdziwie smutne jest dla mnie, że kiedykolwiek sądzono, że kobieta jest gorsza od mężczyzny.

Drugą narratorką w książce Czarne Skrzydła jest Hetty, służąca w domu Sary, która od dzieciństwa ma styczność z okrucieństwem ludzkim. Jako jedenastolatka dostała batem, tylko dlatego, że napisała butem na ziemi „Raz, dwa, trzy, wychodź ty, Hetty!, a potem nie dość dokładnie to zmazała! (Niewolnicy nie mogli się uczyć pisać i czytać) Nie wiem, może jestem zbyt wrażliwa, czy coś, ale czytając, niejednokrotnie prawie miałam łzy w oczach!

Wzruszyła mnie też historia jej matki, szwaczki, która uszyła kapę, stworzyłoną z fragmentów jej życia. Charlotte nie umiała czytać ani pisać, ale mimo wszystko nie pozwoliła, by o niej zapomniano, wkładając swą historię między obrazki kapy. Na końcu autorka wyjaśniła, że na ten pomysł wpadła czytając o kapach Harriet Powers. Jedną z nich możecie zobaczyć na Wikipedii, klikając tutaj.

Czarne Skrzydła - recenzja

DLACZEGO WARTO PRZECZYTAĆ CZARNE SKRZYDŁA ?

1. MASZ SZCZĘŚCIE

Uświadamiasz sobie jak wielkie masz szczęście, że żyjesz w roku 2016, a nie 1800. Szczerze mówiąc, przypuszczam, że gdybym wylądowała w tych czasach, to raczej nie przeżyłabym więcej niż 10 jako niewolnica i 15 jako „biała pani”. Pewnie w obu wersjach walczyłabym o swoje prawa, próbując  przeciwstawiając się ograniczającym mnie prawom. Bo co to za życie gdy Twoja rola sprowadza się tylko i wyłącznie do maszynki do rodzenia dzieci?

2.DOWIADUJESZ SIĘ JAK SILNE POTRAFIĄ BYĆ KOBIETY

Stereotyp mówi, że kobiety to słaba płeć. Jednak czy naprawdę tak jest? Uważam, że zarówno teraz jak i 200 lat temu, kobiety  były i są niesamowicie silne. Nie zawsze fizycznie, ale psychicznie na pewno. Czytając „Czarne skrzydła” wielokrotnie podziwiałam zachowanie Sary i Hetty.

Hetty zachwyciła mnie swoją odwagą, bystrością i wyjątkową wytrwałością , a Sara wielokrotnymi próbami zmiany chorej rzeczywistości, mimo, że ta stawiała ją w uprzywilejowanej pozycji, bo była „białą panienką”.

Do teraz zastanawiam się skąd czerpały tę niesamowitą energię, mimo, że ich otoczenie próbowało wyssać każdą jej kroplę.

3. NIE DASZ RADY SIĘ ODERWAĆ

Książkę połknęłam w dwa dni i to tylko dlatego, że no cóż – jestem tylko człowiekiem i muszę kiedyś spać, a że zaczęłam czytać wieczorem, to nie wystarczyło mi już sił na zarywanie nocy. Mimo wszystko myślę, że dobrze zrobiłam zostawiając sobie końcówkę na następny dzień, bo przez noc wiele treści mi się ułożyło w głowie i miałam dużo czasu na przemyślenia nad sytuacją kobiet. I wiecie co?

Było warto, gorąco polecam.

Jak będziecie mieli okazję do przeczytania książki  Czarne Skrzydła, to koniecznie po nią sięgnijcie. Nie zawiedziecie się.

Trzymajcie się ciepło!