spotkanie rodzinne - do pokoju!

Pokaż mi swój pokój, a powiem Ci, kim jesteś!

Jak myślisz – czy obcy ludzie mogą wiedzieć więcej o cechach Twojej osobowości na podstawie wyglądu Twojego pokoju, niż bliscy znajomi? Czy nieświadomie, za pomocą układu mebli, dekoracji i posiadanych w pokoju przedmiotów możemy pokazywać innym jacy jesteśmy?  Czy inni są w stanie nas ocenić, nawet bez wiedzy o tym, jak wyglądamy?  Okazuje się, że tak!

Ale zacznijmy od początku: na jakiej podstawie jesteśmy w stanie to w ogóle stwierdzić? Spokojnie – już tłumaczę!

TEST WIELKIEJ PIĄTKI – CO TO JEST? 

Psycholog Samuel Gosling postanowił przeprowadzić eksperyment dotyczący usposobienia ludzi przy pomocy tak zwanej „Wielkiej Piątki”. Jest to test, który bada osobowość w pięciu aspektach, czyli:

  1. Ekstrawersja – określa np. czy ktoś woli pracować indywidualnie, czy w grupie? Czerpie energię ze spotkań towarzyskich, czy raczej takowe go wyczerpują? Lubi gdy dookoła niego kręci się wielu ludzi i dużo się dzieje, czy woli spokojniejsze klimaty?
  2. Ugodowość – stwierdza, czy ktoś jest osobą chętnie współpracującą z innymi, skłonną się dostosować, czy też lubi postawić na swoim? Łatwo ufa innym lub jest bardziej podejrzliwy?
  3. Sumienność – opisuje zorganizowanie i skłonności to wprowadzania i utrzymywania u siebie dyscypliny.
  4. Stabilność emocjonalna – określa skłonności do wahań nastrojów, tego, czy człowiek jest bardziej pewny siebie, czy tez podatny na wszelkie krytyczne opinie? Łatwo się przejmuje, czy też jest bardziej stabilny?
  5. Otwartość na nowe doświadczenia – mówi, czy łatwo się przystosowuje do nowej sytuacji, czy też raczej to nowe sytuacje muszą się przystosować do niego?  Chodzi z głową w chmurach lub jest człowiekiem praktycznie myślącym?

EKSPERYMENT GOSLINGA

By zrobić badania, Gosling poprosił osiemdziesięciu studentów o wypełnienie testu Wielkiej Piątki.  Kolejnym krokiem było zbadanie jak dobrze znają ich przyjaciele – tym razem to oni mieli wypełnić kartę. Jak przewidywano – okazało się, że bliscy studentów potrafili och całkiem dobrze opisać zgodnie z wymienionymi wyżej aspektami.

Następnie Gosling wykonał kolejny eksperyment, jednak to już nie przyjaciele studentów mieli wypełniać o nich kwestionariusz, lecz zupełnie obcy ludzie, którzy po prostu rozejrzeli się w ich pokoju.  Co więcej – obcy mieli na obserwację tylko około piętnastu minut, a jednocześnie nie powiedziano im na co dokładnie mają zwrócić uwagę.  Po wyjściu z pokoju zadawano im pytania odnośnie osobowości studenta, który w nim mieszkał, a oni mieli odpowiedzieć przy pomocy skali od 1 do 5.

JAKIE BYŁY WYNIKI BADANIA?

Po zebraniu odpowiedzi, okazało się, że ocenienie ekstrawersji było dla obcych trudniejsze, niż dla przyjaciół studentów. Jednak to nic dziwnego – w końcu najłatwiej nam ocenić czy ktoś jest towarzyski, czy też nie twarzą w twarz, prawda? Podobnie z ugodowością – tutaj również lepsi okazali się przyjaciele. Jednak w przypadku pozostałych 3 aspektów, to nieznajomi wykazali się trafniejszymi odpowiedziami! Uzyskali lepsze wyniki w ocenieniu sumienności danego studenta i dużo lepiej oszacowali ich otwartość na nowe doświadczenia i sumienność Tak więc, okazało się, że ludzie, którzy nigdy nie widzieli ocenianych osób na oczy, umieli lepiej określić ich osobowość niż przyjaciele!

przyjaciele - pokaż mi swój pokój a powiem Ci kim jesteś

DOMOWA „ ROZMOWA REKRUTACYJNA”?

Co więcej, jak sugeruje Gladwell w książce „Błysk”:

„Zapomnijmy o niekończących się spotkaniach zapoznawczych. Jeśli pracownik działu kadr chce się przekonać, czy jesteśmy dobrymi kandydatami do zatrudnienia, niech któregoś dnia wpadnie do nas i rozejrzy się wokoło”

Czy taka „rozmowa rekrutacyjna” nie byłaby ciekawa? Przynajmniej część stresu związana ze spotkaniem w obcym miejscu by zniknęła! Z  drugiej strony ludzie spodziewający się wizyty rekrutera pewnie wysprzątaliby wszystko na błysk i zafałszowali jego intuicję.

Jednak jak to w ogóle możliwe? Jakim cudem obcy ludzie mogą trafniej ocenić nasz charakter, niż przyjaciele, bazując tylko na wizycie w naszym pokoju?

JAK TO MOŻLIWE?

Psycholog tłumaczy to tym, że w naszym pokoju można zdobyć trzy rodzaje wskazówek, świadczących o naszej osobowości. „Po pierwsze, zawiera manifestację tożsamości – świadomie wyrażane przez nas pragnienia dotyczące sposobu, w jaki chcielibyśmy być postrzegani przez innych […]. – tutaj przykładem mogą być np. ramki ze zdjęciami rodziny na biurku, czy własnoręcznie malowane akwarele na ścianie.

Kolejnym tropem są przypadkowo zostawione ślady zachowania – kubek zostawiony w pośpiechu na biurku, niepościelone łóżko, czy też resztki czekolady na podłodze.

Ostatnim wskaźnikiem są:

„regulatory myśli i uczuć – zmiany, które wprowadzamy do przestrzeni najbardziej dla nas osobistej, aby wpływały na nasz nastrój: zapachową świecę w kącie pokoju, ozdobne poduszki rozrzucone artystycznie na kanapie.”

BRAK ROZPRASZACZY

Poza tym, nie da się ukryć, że bardzo często oceniamy innych (nierzadko błędnie!) przez pryzmat stereotypów.  Widzimy mocno umalowana blondynkę z wielki biustem w krótkiej spódniczce i nie przyjdzie nam do głowy, że to pani profesor z uniwersytetu, tylko, że na wakacjach.  Patrzymy na poważnego prawnika i nie spodziewamy się, że to osoba, która kocha gry video wygłupia się na scenie jako komik – tak by wymieniać można do rana! Jednak nie da się ukryć, że czasem, postrzegając kogoś przez pryzmat stereotypów, możemy sobie zaburzyć jego prawdziwe cechy.

POKAŻ MI SWÓJ POKÓJ, A POWIEM CI, KIM JESTEŚ!

Z eksperymentu Goslinga wynika, że nasi przyjaciele są lepsi w określeniu jak bardzo towarzyscy i ugodowi jesteśmy. Jednakże, mają znacznie większy problem z oszacowaniem sumienności, stabilności emocjonalnej oraz otwartości na nowe doświadczenia, a to przecież znacząca część naszej osobowości! Tak więc, krótko mówiąc: pokaż mi swój pokój, a powiem Ci kim jesteś!

A co o Tobie mówi Twój pokój?

Post został napisane na podstawie książki: Malcolm Gladwell „Błysk”, str. 43 – 47.