jak wyglądają studia na kierunku pielęgniarstwo

Czy warto studiować pielęgniarstwo? Wywiad z Anią

Bardzo ciekawi mnie jak wyglądają inne studia. W końcu to już nie jest liceum w którym 90% lekcji wygląda tak samo, lecz uczelnia, gdzie wszystkie przedmioty zależą od danej uczelni i kierunku oraz gdzie nabywasz kwalifikacje zawodowe potrzebne w przyszłej pracy. I choć jestem zadowolona z mojego kierunku, to jednak lubię dowiadywać się jak studiowanie wygląda u innych ludzi – zwłaszcza tych, od których kiedyś może zależeć moje życie i zdrowie. Taką osobą jest właśnie Ania, studiująca pielęgniarstwo.

Dlaczego wywiad z Anią jest dla mnie taki ważny? Cóż, muszę przyznać, że boję się lekarzy i szpitali, ale jest jedna rzecz, która bardzo mnie uspokaja. Jest to świadomość, że pracują tam wykwalifikowani ludzie, którzy będą odnosić się do mnie w miły sposób i którym będę mogła w pełni zaufać.  Po tym co usłyszałam od Ani, nie mam wątpliwości, że będzie świetną pielęgniarką, umiejącą zatroszczyć się o ludzi tak, by zminimalizować ich lęk.  Widać, że czuje do tego prawdziwe powołanie. Tymczasem, zapraszam Was do przeczytania co o kierunku pielęgniarstwo opowiedziała mi Ania. Enjoy!

DLACZEGO ZDECYDOWAŁAŚ SIĘ STUDIOWAĆ PIELĘGNIARSTWO?

ANIA: Decyzję o wybraniu tego kierunku podjęłam dość późno – dopiero w drugiej klasie liceum. Zdałam sobie sprawę z tego, że bardzo interesują mnie lekcje biologii o budowie i fizjologii człowieka. Już wtedy wiedziałam, że chcę wybrać jakiś kierunek medyczny.

Kolejnym bodźcem, który mnie pchnął w tym kierunku była choroba bliskiej osoby w rodzinie. Musiałam szybko nauczyć się opiekowania tą osobą. Robiłam wszystko, o co prosiła mnie pielęgniarka środowiskowa. Odkryłam wtedy, jak wielką satysfakcję daje mi pomaganie chorej osobie oraz branie czynnego udziału w procesie leczenia. Mimo iż stan zdrowia tej osoby się pogarszał, byłam szczęśliwa, że mogłam pomóc. Nie powiedziałabym więc, że pielęgniarstwo to marzenie z dzieciństwa, lecz raczej potrzeba niesienia pomocy i ulgi w chorobie.

A JAK DOBRE WYNIKI Z MATURY MUSIAŁAŚ MIEĆ, ŻEBY SIĘ DOSTAĆ NA PIELĘGNIARSTWO?

ANIA: W rekrutacji brana pod uwagę była jedynie matura z biologii. Z tego co pamiętam, wystarczyło około 50% z biologii na poziomie podstawowym, żeby się dostać. Próg był niski co znaczy, że nie trzeba było być wybitnie uzdolnionym, żeby się dostać. Znacznie trudniej się utrzymać 🙂

CZY JESTEŚ ZADOWOLONA ZE SWOJEGO WYBORU? 

ANIA: Tak. Mimo, że jeszcze nie pracuję w zawodzie, bo zdecydowałam się na magisterium z pielęgniarstwa, nie żałuję tej decyzji. Praca nie jest łatwa, zarobki też nie kuszą, ale nie wyobrażam siebie w innym miejscu.

JAK WYGLĄDAJĄ STUDIA NA KIERUNKU PIELĘGNIARSTWO?

Czy mASZ WIĘCEJ ćwiczeń, czy wykładów?

ANIA: Zdecydowanie więcej mamy ćwiczeń niż wykładów. Mamy również seminaria jako dodatkowy rodzaj zajęć. Polegają one głownie na przedstawianiu prezentacji i dyskutowaniu na dany temat.

CZEGO UCZYCIE SIĘ NA ĆWICZENIACH? JAK ONE WYGLĄDAJĄ?

ANIA: Na ćwiczeniach nabywaliśmy wszystkie umiejętności pielęgniarskie jak np.: zakładanie wenflonów, iniekcje, cewnikowanie, pobieranie materiału do badań laboratoryjnych itd. Oprócz tego uczyliśmy się opieki nad pacjentami z przeróżnymi jednostkami chorobowymi. Ćwiczenia prowadzone są najpierw w warunkach symulowanych przy użyciu fantomów. Później opiekujemy się już prawdziwymi pacjentami (jeśli wyrażą na to zgodę). Edukujemy ich, podajemy leki, pobieramy krew i wykonujemy masę innych czynności pielęgniarskich, które później doskonalimy na praktykach zawodowych, których również mamy sporo.

JAK DUŻO MASZ ZAJĘĆ W TYGODNIU?

ANIA: Muszę zacząć od tego, że ilość zajęć na licencjacie a magisterium to niebo a ziemia. Na licencjacie miałam zajęcia od poniedziałku do piątku i kończyliśmy w różnych godzinach – czasem o 12.00 a innego dnia o 19.00. Przez to na studiach licencjackich w ogóle nie pracowałam. Zajęcia pochłaniały na tyle czasu, że nie mogłabym pogodzić pracy ze studiami. Z kolei na magisterium mam zajęcia maksymalnie 3 razy w tygodniu, co daje możliwość pogodzenia studiów dziennych z pracą.

A KTÓRE ZAJĘCIA BYŁY DLA CIEBIE NAJCIEKAWSZE?

ANIA: Najciekawsze dla mnie były zajęcia na bloku kardiochirurgicznym. Zawsze mnie ciągnęło do kardiologii oraz do chirurgii, więc łatwo sobie wyobrazić co czułam, gdy obie te dziedziny splotły się w jedną całość i mogłam obejrzeć operację w krążeniu pozaustrojowym polegającym na wymianie zastawki aortalnej oraz wytworzenia pomostowania aortalno-wieńcowego.

JAKIE SĄ SPECJALIZACJE NA KIERUNKU PIELĘGNIARSTWO? 

ANIA: Specjalizacje wybiera się dopiero po 2 latach przepracowanych w zawodzie i jest to niezależne od toku studiów. Specjalizacji jest mnóstwo, bo praktycznie każdy oddział ma swoją specjalizację. Może to być specjalizacja kardiologiczna, urologiczna, chirurgiczna, pediatryczna, anestezjologiczna itd.

czy warto studiować pielęgniarstwo - opinia Ani

A JAK DUŻO PRACY MUSIAŁAŚ WŁOŻYĆ W ZDANIE ĆWICZEŃ I EGZAMINÓW? 

ANIA: Powiedziałabym, że trzeba sporo pracy włożyć w te studia a zwłaszcza na pierwszym stopniu. Pielęgniarstwo nie należy do kierunków prostych i przyjemnych, bo przecież chodzi o zdrowie i życie ludzkie, za które będziemy odpowiedzialni. Na egzaminach próg zaliczeniowy wynosi zazwyczaj 60-70% a stopień trudności zależy od przedmiotu. Są egzaminy, które zdają wszyscy na co najmniej 4 i są też takie, które ¼ roku obleje (np. z farmakologii :).

CZY BYWAŁO TAK, ŻE SPAŁAŚ PO 3/4 GODZINY, ŻEBY ZDAĆ EGZAMIN?

ANIA: Oczywiście! Bywało tak, że całą noc nie spałam. I nie były to egzaminy czy kolokwia, ale zwykłe ćwiczenia z anatomii. W sumie to był jedyny przedmiot, dla którego poświęcałam sen. Później nauczyłam się tak gospodarować czasem, by nie musieć uczyć się nocami. Także zdarzało się to tylko na pierwszym roku. Człowiek musi się przestawić z systemu nauki, z jakiego korzystał w szkole średniej na ten studencki.

CZYLI PEWNIE DUŻO OSÓB ZREZYGNOWAŁO? 

ANIA: Kandydowało nas około 220 osób, z czego przyjęto 200. Bardzo dużo osób zrezygnowało jeszcze w pierwszym semestrze, gdy mieliśmy zajęcia w zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Wiele osób nie dawało sobie rady z pampersami, odleżynami czy karmieniem przez zgłębnik. Były też osoby, które nie dały rady z egzaminami i mimo szczerych chęci nie udało im się przejść dalej. Koniec końców: broniło się 160 osób, a na magisterskich studiach jest nas teraz 130 na roku.

A CO Z MATERIAŁAMI DO NAUKI – SĄ ŁATWO DOSTĘPNE?

ANIA: Szczerze mówiąc z biblioteki skorzystałam tylko raz – gdy szukałam źródeł do pracy licencjackiej. Wszystkie potrzebne materiały, albo są dostępne w internecie, albo się kserowało od koleżanek z roku wcześniejszego. Z tym nigdy nie było problemu i nigdy nie było żadnych bitew w bibliotece :).

CZY MASZ WRAŻENIE, ŻE UCZYSZ SIĘ TAM PRZYDATNYCH PÓŹNIEJ RZECZY? 

ANIA: Oczywiście, że tak. Uczymy się pielęgniarstwa od podstaw. Zaczynami od teorii i zaraz przechodzimy do umiejętności praktycznych. Trzeba też niestety mieć na uwadze, że wiele informacji się niestety nie przyda. Radzę samemu dokonać selekcji i samemu zdecydować do jakich przedmiotów przyłożyć najwięcej pracy, a które zaliczyć byle na 3 i mieć święty spokój.

A JAK WYGLĄDAŁY TWOJE PRAKTYKI NA KIERUNKU PIELĘGNIARSTWO?

JAK DUŻO GODZIN MUSIAŁAŚ ZREALIZOWAĆ? 

ANIA: Po pierwszym roku: 240h, po drugim roku: 560h, po trzecim roku: 400h, na magisterium: 160h. W jeden dzień realizowało się 10h praktyk co daje razem 136 dni od 7.00 do 14.30, bo chodzi oczywiście o godziny dydaktyczne, a nie zegarowe.

CZY UWAŻASZ, ŻE UCZELNIA DOBRZE PRZYGOTOWAŁA CIĘ DO ZADAŃ, KTÓRE DOSTAŁAŚ NA PRAKTYKACH? 

ANIA: Tak, w większości przypadków wiedziałam co robić. Jednak musiałam dostać wyraźne polecenie od pielęgniarki – idź i to zrób. Miewałam chwile, w których obawiałam się, że jak pójdę do pracy to nie będę wiedziała co robić, bo przecież nikt mi nie powie co konkretnie mam wykonać. Oprócz tego trzeba przyznać, że na studiach nie nauczyłam się uzupełniania dokumentacji medycznej (może z wyjątkiem karty gorączkowej, którą mam opanowaną do perfekcji). Wypełnianie całej reszty poznałam dopiero na praktykach i też tylko dlatego, że sama się zainteresowałam. Zdarzały się oczywiście specjalistyczne czynności, których nie umiałam wykonać, ale jest to całkiem zrozumiałe i nie obwiniałam za to uczelni.

KTÓRĄ SYTUACJĘ Z PRAKTYK WSPOMINASZ NAJLEPIEJ, A KTÓRĄ NAJGORZEJ? 

ANIA: Dla mnie najbardziej motywujące było oglądanie jak pacjent z dnia na dzień czuje się i wygląda coraz lepiej. Nie do opisania jest uczucie, gdy ktoś taki Ci dziękuje i mówi, że na sam Twój widok czuje się zdrowszy. Wdzięczność tych ludzi jest czymś wspaniałym, ale niestety jest coraz rzadziej spotykana. Jeśli chodzi o złe wspomnienia, to muszę tutaj oczywiście wliczyć wszystkie zgony, których byłam świadkiem i którym nie dało się zapobiec. Źle wspominam też niektóre pielęgniarki, które narzekały na wszystko wokół, byle tylko ponarzekać.

CO NA KIERUNKU PIELĘGNIARSTWO BYŁO DLA CIEBIE NAJTRUDNIEJSZE? 

ANIA: Najtrudniejsze było dla mnie zderzenie oczekiwań z rzeczywistością. Wybierając ten kierunek sądziłam, że jest to coś w rodzaju misji. Moim zadaniem było niesienie ulgi w cierpieniach, edukowanie chorych, uspokajanie i towarzyszenie w trudnych chwilach. Natomiast współczesne pielęgniarstwo od tego odchodzi. Teraz pielęgniarka przyjdzie do pacjenta, da zastrzyk w pośladek, ale nie zapyta się o samopoczucie, zrobi swoje i wyjdzie bez słowa. Nie wszystkie pielęgniarki takie są oczywiście. Spotkałam wiele pielęgniarek, które mimo nawału obowiązków mogą chwile porozmawiać z pacjentem i go wesprzeć. A taki pacjent później jest o wiele lepiej nastawiony do leczenia, bo jest spokojniejszy.

Inaczej mówiąc: współczesne pielęgniarstwo ogranicza się do czynności instrumentalnych. Pielęgniarki wykonują tylko to co mają napisane w zleceniach. Przez to pacjencji często są niewyedukowani i nie wiedzą jak mają postępować po wyjściu ze szpitala. Powtarzam jeszcze raz: nie jest tak wszędzie, ale jest  duża możliwość zaobserwowania tego zjawiska.

Jest to moim zdaniem spowodowane tym, że pielęgniarki mają zbyt dużo zadań do wykonania, zbyt dużo pacjentów, a za mało czasu, żeby wszystko wykonać. To z kolei jest spowodowane brakami w personelu, o których tak głośno.  O wiele inaczej wyglądałby dzień na oddziale, gdyby czynności wykonywały trzy pielęgniarki, zamiast dwóch. Wtedy więcej czasu pozostałoby na rozmowę z pacjentem.

czy warto studiować pielęgniarstwo - jak wyglądają studia

JAKIE SĄ WADY PIELĘGNIARSTWA? 

ANIA: Zdecydowanie nie jest to zawód dla każdego. Trzeba być odpornym na stres. Nie wolno również zbyt emocjonalnie podchodzić do problemów pacjentów. Empatia jest wskazana, ale trzeba znaleźć tutaj złoty środek, by problemy pacjenta nie stały się naszymi problemami.  Trzeba również się uodpornić na niektóre widoki (np. krwi, ran) i zapachy (stolca, odleżyn, wymiocin).

Kolejną wadą jest też powszechnie znany stereotyp pielęgniarki, która jest tylko od noszenia kaczek i podcierania tyłków. Proszę mi wierzyć, pielęgniarka jest odpowiedzialna za wiele istotniejszych rzeczy. Pielęgniarki są niedoceniane. Mówię tutaj zarówno o pacjentach, jak i pensji. Problem niskich zarobków jest dość często występującym tematem w mediach.  Sprawia to, że coraz więcej młodych pielęgniarek wyjeżdża za granicę, co z kolei powoduje braki w personelu medycznym.

Jednak wszystko to nie ma najmniejszego znaczenia gdy widzisz pacjenta, który tydzień temu był nieprzytomny, a teraz przychodzi o własnych siłach do dyżurki pielęgniarskiej z kawą, czekoladkami i uśmiechem na twarzy, mówiąc, że bardzo dziękuje za opiekę i życzy wszystkiego co najlepsze.

A JAKIE SĄ ZALETY PIELĘGNIARSTWA?

ANIA: To praca, która szuka człowieka. Wiele razy naczelne i oddziałowe na zajęciach prosiły nas, żeby zaraz po licencjacie przyszły do nich do pracy, bo mają dużo miejsc. Nie ma możliwości, że ktoś kończy pielęgniarstwo i nie potrafi znaleźć pracy. Praktycznie w każdym szpitalu są braki i naprawdę nie trzeba dużo szukać, żeby znaleźć coś dla siebie.

JAKIE PREDYSPOZYCJE WARTO MIEĆ, BY STUDIOWAĆ PIELĘGNIARSTWO?

ANIA: Jest mnóstwo cech, którymi  pielęgniarka powinna się wyróżniać.  Ale moim zdaniem najważniejsze i najbardziej przydatne to: zdolność do empatii, wyrozumiałość, tolerancyjność, prawdomówność, bezinteresowność, otwartość, opiekuńczość, wrażliwość, profesjonalizm oraz posiadanie dobrych i sprawdzonych umiejętności radzenia sobie ze stresem. Ale czy wszystkie pielęgniarki takie są? Oczywiście, że nie!  Brak tych cech nikogo nie skreśla z szansy zostania pielęgniarką. Poleciłabym ten kierunek wszystkim osobom, które chcą czuć się w życiu potrzebnym i tym, którzy czerpią satysfakcję z pomagania.

JEST TAKI STEREOTYP, ŻE PIELĘGNIARSTWO TO KIERUNEK DLA KOBIET, DLATEGO CIEKAWI MNIE, JAK WIELU MĘŻCZYZN BYŁO NA TYCH STUDIACH?

ANIA: Na studiach licencjackich miałam 3 kolegów na 200 osób. Na magisterium został nam już tylko jeden kolega. Wydaje mi się, że nie bez powodu pielęgniarstwo uważane jest jako damski zawód. Opiekuńczość to cecha, która przypisywana jest głównie kobietom. Ma to oczywiście odzwierciedlenie w naturze. To kobiety w głównej mierze zajmują się potomstwem. Oprócz tego na ogół są wrażliwsze. Jednak pielęgniarze są teraz bardzo cenni, ponieważ w tym zawodzie jest bardzo dużo dźwigania. Przecież dwie drobne kobiety nie poradzą sobie z przemieszczeniem pacjenta, który waży 120kg.

CZY WYBRAŁABYŚ PIELĘGNIARSTWO DRUGI RAZ, CZY POSZŁABYŚ NA COŚ INNEGO I DLACZEGO?

ANIA: Wybrałabym ten sam kierunek, bo tak jak już wcześniej wspominałam, nie wyobrażam sobie siebie nigdzie indziej. To jest to co chcę robić i tego się będę trzymała.

GDZIE WIDZISZ SIĘ W PRZYSZŁOŚCI? 

ANIA: Mimo tego, że bardzo podobały mi się zajęcia z kardiochirurgii, widzę siebie za kilka lat w przychodni jako pielęgniarka zabiegowa. A to dlatego, że jestem bardzo wrażliwa na stres a praca w przychodni jest dużo spokojniejsza niż w szpitalu. Poza tym przyciąga mnie wizja wolnych świąt i brak zmiany nocnej.

CO CIĘ NAJBARDZIEJ ZASKOCZYŁO NA STUDIACH?

ANIA: Bardzo mnie zaskoczył fakt, że po studiach trzeba zrobić masę kursów, żeby móc wykonywać swoją pracę. Większość z tych kursów trzeba odnawiać co jakiś czas, więc to nie jest tak, że skończy się studia i już nie trzeba będzie się nigdy uczyć. Kurs trzeba zrobić między innymi z EKG, z przetoczeń krwi i preparatów krwiopochodnych, kurs szczepień i tak dalej. Oczywiście nie trzeba ich wszystkich robić. Wybiera się tylko te, które będą potrzebne w wybranym miejscu pracy. Przykładowo, kurs szczepień nie jest potrzebny pielęgniarce na oddziale wewnętrznym.

JEŚLI MIAŁABYŚ MAGICZNĄ RÓŻDŻKĘ – CO CHCIAŁABYŚ ZMIENIĆ NA STUDIACH?

ANIA: Przeorganizowałabym dziekanat, bo bywały chwile, że ciężko było cokolwiek załatwić w dziekanacie, gdy godziny otwarcia pokrywały się z planem i nie było czasu na złożenie jednego podania. Kolejna ważna rzecz: dojazdy. W trakcie studiów miałam zajęcia w Ochojcu, Ligocie, Bytomiu, Sosnowcu, Chorzowie, Tarnowskich Górach, Gliwicach, Siemianowicach Śląskich. Dążę do tego, że dało by się ograniczyć ilość miejsc, w których mieliśmy zajęcia. Były sytuacje, w których mieliśmy tylko 15 min czasu na dojechanie z zajęć z Bytomia na Ligotę. Jest to niewykonalne, nawet jeśli  nie ma korków.

CZY CHCIAŁABYŚ COŚ JESZCZE DODAĆ OD SIEBIE?

ANIA: Na tych studiach bardzo ważna jest współpraca. Myślę, że bez pomocy innych dziewczyn nie udałoby mi się skończyć tych studiów. Dzieliłyśmy się notatkami, jedna drugą wpisała na listę na obowiązkowym wykładzie oraz kserowałyśmy od siebie podręczniki. Nie trzeba od razu zawierać przyjaźni na całe życie. Wystarczy mieć jedną lub dwie koleżanki, na które będziesz mogła liczyć.

HD: Dziękuję za rozmowę!