łapacz snów - dlaczego nie jesteś szczęśliwy

Złapać zająca, czyli dlaczego nie jesteś szczęśliwy?

Jestem w Krainie Morfeusza. Gonię zająca. Dosłownie.

 Biegam po mieszkaniu Babci, zaglądając w każdy zakamarek, patrząc, gdzie tylko mój szczęśliwy zajączek się mógł schować. Czasem widzę jego białą kitkę przemykającą po przedpokoju, ale nigdy nie mogę dojrzeć do którego pokoju wbiega.

W końcu zaglądam do sypialni dziadków, a tam mój szczęśliwy zając sobie siedzi pod pierzyną, w dwóch łapkach trzyma pilot od telewizora i ogląda jakiś film. Jego oczy zdają się mówić „Przecież cały czas tutaj byłam! Po co panikujesz?!” . Podchodzę bliżej, ale on już zrywa się na równe łapki i zmyka gdzie indziej. Udaje mi się go dopaść w ostatniej możliwej chwili i głaszczę go po białym futerku, by się uspokoił. Nagle przestaje się motać w moim uścisku. Oboje się uspokoiliśmy i teraz dobrze nam razem.

Świt. Otwieram oczy. Widzę słońce.  To będzie dobry dzień.

Mimo wszystko ten sen jeszcze krąży gdzieś po obrzeżach mojej świadomości. I tak się zastanawiam:

CZY W PRAWDZIWYM ŻYCIU NIE JEST PODOBNIE? 

Budzimy się o świcie, na wpół przytomni jemy śniadanie (choć są też tacy, którzy nawet na nie czasu nie mają) i czekamy, aż ta kawa w końcu zacznie działać.  Ubieramy się w pośpiechu, wyrzucając sobie, że znów położyliśmy się za późno i zbiegamy po schodach, budząc przy okazji pół klatki i przewracając sąsiadów na korytarzu. W ostatniej chwili dobiegamy do autobusu, dziękując kierowcy, że jeszcze otworzył drzwiI i z westchnieniem opadamy na siedzenie

Potem pracujemy lub studiujemy, padnięci robimy zakupy, bo przecież coś trzeba jeść, a wieczorem zamiast poczytać dobrą książkę lub obejrzeć fajny film, bezmyślnie scrollujemy fejsa. Jednocześnie w ciągu dnia myślimy sobie „dlaczego nie jestem szcześliwy ” i narzekamy na wszystko: na pogodę (mój przypadek), rozmazaną tapetę, spóźnienie autobusu, że wszystko podrożało, że ktoś wypił nam całe mleko i teraz nie ma czym zalać kawy, że masz przecież tak dużo pracy i w ogóle to wszystko jest do kitu!

I tak wymieniać można bez końca, bo mam wrażenie, że po prostu nie ma takiej rzeczy  na którą Smerfy Marudy nie znaleźliby haka. Nawet na ta panią na ulicy co się do nas przypadkiem uśmiechnęła!

A potem  wieczorem, leżąc tuż sprzed snem, gapimy się w sufit i zadajemy sobie to krótkie pytanie:

DLACZEGO NIE JESTEM SZCZĘŚLIWY ?

I gdzie jest to moje szczęście znikło? Gonimy za wszystkim, myśląc, że to nam da szczęście (tak ja też!),a tak naprawdę okazuje się, że gdy zatrzymamy się na chwilę, to to szczęście już z nami jest.

Siedziało, jak ten mój zając, cały czas w innym pokoju, czekając aż się opamiętamy i do niego przyjdziemy.