nie myję okien w Święta Wielkanocne

Dlaczego nie myję okien na Święta?

Idą Święta Wielkanocne, więc wszyscy biorą się za porządki. Odkurzają, wycierają podłogi i ścierają kurze nawet z tej najwyższej szafy, gdzie nikt nie zagląda. Do tego przekładają rzeczy w szafkach, układają pięknie książki na półkach. Jak starczy im czasu to jeszcze przecierają z kurzu wszystkie stare zastawy z eleganckimi filiżaneczkami i talerzami używanymi dwa razy do roku.

DLACZEGO NIE MYJĘ OKIEN NA ŚWIĘTA

Nie można tej zapomnieć przecież o umyciu wszystkich okien, prawda? No właśnie dla mnie – niekoniecznie.  Jednak za każdym razem rozmawiam z kimś, wychodzi ten temat i mówię” nie myję okien na Święta”, to nagle spotykam się z wielkim zdziwieniem, zdegustowaniem, a nawet pogardą. „No bo jak to tak można nie myć okien na Święta?” – mówią. Ano – w moim świecie można!

DESZCZ, DESZCZ ZE  ŚNIEGIEM I INNE ZJAWISKA POGODOWE

Po pierwsze, przyznam szczerze, że nie widzę wielkiego sensu w myciu okien, gdy co chwila pada deszcz lub nawet deszcz ze śniegiem, niszcząc moją pracę. Po drugie – wybitnie nie lubię czegoś czyścić w ciepłej kurtce i czapce, a niestety obecna pogoda właśnie tego by wymagała.  Bo może i nie jestem wielkim fanem lata i temperatur +35 stopni, ale jednak za minusowymi też nie przepadam. Wtedy ograniczam wychodzenie z domu do tego kiedy muszę i kiedy chcę – np. sprawić sobie przyjemność wyjściem na kawę, herbatę, czy spacerem z facetem. Tymczasem mycie okien w zimnie nie dość, że nie jest dla mnie zbyt przyjemne, to jeszcze niewiele efektów potem widzę.

UMYŁAM OKNA ? NIE WIDAĆ!

Dlaczego nie widzę, że okna są czyste lub brudne? Między innymi dlatego, że czyszczę je wtedy gdy jest ciepło. Przez  ten czas naprawdę nie zarastają strasznie brudem, jak się niektórym wydaje. Poza tym w moim mieszkaniu są przede wszystkim żaluzje starego typu. Przepuszczają dużo światła, ale zasłaniają na tyle dużo okna, że po ich umyciu zdecydowanie nie ma efektu „wow”.

Tak samo z moim pokojem. Nie mam karnisza, leż zwykłe haczyki tuż przy oknie, przez co i firanki są blisko niego. Widać wtedy wszystko, co się dzieje na dworze. Dodatkowo nie mam potrzeby odsłaniać ich, przez co i tak powierzchnia okna jest „koronkowa”.

Muszę się przyznać, że do tego wszystkiego dołącza też moja mała wada wzroku  – krótkowzroczność -0,5 i -0,75 i raczej rzadkie noszenie okularów. Jak można się domyślić – wtedy jakichś delikatnych zabrudzeń na oknie po prostu nie widzę. Cieszę się, że choć raz ta wada się na coś przydała.

NIKOMU NIE SZKODZĘ

Poza tym – co najważniejsze – moimi nieumytymi oknami nikomu nie szkodzę. To nie jest jakieś wyrzucanie plastikowych butelek do lasu, spalanie śmieci w piecu i przyczynianie się do smogu. Tak więc czemu wywołuje taką sensację?  Jedyne co może komuś przeszkadzać to wrażenia estetyczne, ale czy naprawdę zdarzyło Wam się kiedyś iść ulicą na spacer i oceniać, które okna są umyte, a które nie?

Tak samo z względami sąsiedzkimi – mnie nigdy nie obchodziło, czy sąsiadka obok zrobiła porządki na święta, czy nie. Jej okna – jej sprawa. Chce je umyć – proszę bardzo, rozumiem, że jest to dla niej ważne i nie ma w tym nic złego. Tak samo jak nie ma nic złego w ich nieumyciu!

NIE POTRZEBUJĘ MYCIA OKIEN DO SZCZĘŚCIA

Jednak dla mnie najważniejszym argumentem jest tutaj szczęśliwe obchodzenie Świąt. Przypuszczam, że tak samo jak większość dorosłych osób, zarówno przed Świętami, jak i po mam raczej sporo roboty. U mnie to pisanie prac na studia, robienie projektów, zajmowanie się licencjatem, a u innych – normalna, typowa praca. I wiesz co?

Nie chcę siadać do uroczystego wielkanocnego śniadania, wykończona odkurzaniem, wycieraniem, ścieraniem kurzów, układaniem rzeczy na półkach, własnoręcznym malowaniem pisanek. czyszczeniem wszystkiego na błysk i myciem okien. Oczywiście – wiele z tego robię, ale wychodzę z założenia, że nie wszystko jest obowiązkowe. Dla mnie z tego zestawienie wypada właśnie mycie okien, a dla innych coś innego – i to jest naturalne! Po prostu umyte okna nie są mi potrzebne do szczęśliwego przeżycia tych dni.

MOJA ULUBIONA TRADYCJA WIELKANOCNA

Wtedy  chciałabym przede wszystkim odpocząć i nabrać sił do dalszej pracy i spędzić czas z bliskimi mi osobami, a nie denerwować się „bo okna jeszcze nie umyte”, a poza tym jest jeszcze tyle do roboty!

Wolę tutaj skupić się na mojej ulubionej tradycji, która sprawia mi mnóstwo przyjemności. O czym mowa? O robieniu pisanek!  Kupuję wtedy jajka i gotuję je na twardo. Później zmieniam kolor barwnikami, a na końcu biorę pędzel w dłoń i maluję je akwarelkami. Potem dzielę się nimi też z chłopakiem, rodzicami oraz babciami – zawsze się cieszą z takiego prezenciku, a ja mam radochę, że mogłam ich obdarować czymś własnoręcznie wykonanym.

TO KIEDY UMYJĘ TE OKNA?

To proste – gdy będą brudne to raz, a dwa – gdy zrobi się ciepło i obejdę się bez konieczności zakładania kurtki. Fajnie byłoby też to zrobić, gdy wpadnie mi trochę więcej czasu wolnego na te wszystkie atrakcje. Wtedy razem z chłopakiem się tym zajmiemy i choć nie będzie przy tym wielkanocnej otoczki, to nam to zdecydowanie pasuje.

NIE MYJĘ OKIEN NA ŚWIĘTA – I TY TEŻ NIE MUSISZ

I już – to wszystko. Tyle i aż tyle wyjaśnień czemu ja nie myję okien. I czemu Ty – jeżeli tego nie „czujesz”, wcale nie musisz robić. Bo czy naprawdę to właśnie te porządki i mycie okien są najważniejsze w Święta?