Hotel Pod Jemiołą - recenzja książki R.P. Evansa

„Hotel Pod Jemiołą” – idealna książka na Święta

Już po Wigilii i „Pierwszym Święcie”, a więc wszystkie prezenty od Dzieciątka rozpakowane, a w przypadku czekoladek – przynajmniej skosztowane.  Jednym z moich prezentów pod choinką okazała się być powieść R.P Evansa „Hotel Pod Jemiołą”, którą – po przeczytaniu opisu – wręcz musiałam jak najszybciej przeczytać! Jako typowy mól książkowy poszło mi dość szybko (co samo w sobie jest już pewną rekomendacją), a że dla mnie to idealna książka na święta, to postanowiłam napisać o niej kilka słów.

O CZYM OPOWIADA „HOTEL POD JEMIOŁĄ”?

Książka opowiada historię Kim Rossi – kobiety doświadczonej przez los, która marzy o karierze pisarskiej i wydaniu własnej powieści. Główna bohaterka na co dzień pracuje w salonie samochodowym, próbuje się pozbierać po rozwodzie z toksycznym mężem oraz poradzić sobie z traumatycznymi wspomnieniami z przeszłości.  Gdy dostaje maila z informacją o konferencji pisarskiej z warsztatami i możliwością spotkania ze swoim ulubionym autorem romansów, pozwala sobie wspomnieć o niej ojcu. Ten gorąco zachęca ją do udziału, a gdy to nie pomaga – w ramach prezentu bożonarodzeniowego opłaca cały wyjazd. Podczas warsztatów, uczestnicy mają pracować nad swoimi książkami w parach. Niespodziewanie, Kim trafia do pary z uroczym Zeke’em, ale czy to może jej w czymś pomóc? Czy uda jej się w końcu spełnić marzenia?

Hotel pod Jemiołą - idealna książka na Święta R.P. Evansa

 

DLACZEGO „HOTEL POD JEMIOŁĄ” JEST DLA MNIE IDEALNĄ KSIĄŻKĄ NA ŚWIĘTA?

1. JESZCZE BARDZIEJ UMACNIA KLIMAT ŚWIĄT

Czy dla mola książkowego może być coś, co lepiej pasuje na Święta i umacnia tę specyficzną atmosferę niż książka w klimacie Bożego Narodzenia? Dla mnie chyba nie!  Uwielbiam w te dni czytać powieści, których akcja zawiązuje się w okresie Świąt, będąc przy tym wisienką na świątecznym torcie.

2. WCIĄGA, USPOKAJA, RELAKSUJE

Kto przeczytał chociaż jedną książkę Evansa, ten dobrze zna styl jego autora i wie, że potrafi nieźle wciągnąć. Do tego wywołuje specyficzne uczucie ciepła i wycisza.

„Hotel Pod Jemiołą” nie jest pozycją, przy której trzeba cały czas skupiać się na szczegółach, wielu wątkach i postaciach. Tutaj jest prosto, co pozwala się porządnie odmóżdżyć. Jednak nie wygląda to jak przy oglądaniu serialu czy fejsbuka w stylu „coś tam leci w tle, nawet nie wiem co, ale oglądam”, ale „czytam – jest łatwo, prosto i przyjemnie”, jednocześnie musząc i tak wyobrażać sobie te wszystkie miejsca, sceny, postaci. Tak więc nie jest to bezmyślna rozrywka.

Hotel Pod Jemiołą - fajna książka na Święta

Nasi bohaterowie przeżywają wzloty i upadki, a kibicując im, wciągałam się coraz bardziej. Dodatkowo, parę razy naprawdę się wzruszyłam i gdyby nie mało klimatyczne powtarzanie sobie „nie płacz, zaraz będzie obiad, nie możesz płakać na obiedzie!”, to chyba totalnie bym się rozkleiła.

Po przeczytaniu czułam się zrelaksowana, w pewien sposób „oczyszczona”, a także szalenie wdzięczna za wszystko, co mam. Tak więc, myślę, że to idealna książka na Święta, gdy tak często chcemy, by było dobrze, a jednak czasem wkradają się jakieś nieporozumienia i wcale nie jest tak pięknie. Wówczas taka książka pozwala po prostu docenić obecność bliskich.

3. PORUSZA WAŻNE PROBLEMY W PRZYSTĘPNY SPOSÓB

Matka głównej bohaterki cierpiała na poważną depresję, więc w książce jest parę ważnych myśli na ten temat, które nieźle dały mi do myślenia.  Sama nigdy nie cierpiałam na depresję, ale zdaję sobie sprawę, że wiele osób to „łapie” i jest to choroba jak każda inna. Tutaj nie wystarczy powiedzieć „nie smuć się”, czy „wszystko będzie dobrze”, jak to wydaje się niektórym ludziom, lecz wysłać do lekarza, by z tym walczyć!

Zresztą mam wrażenie, że w Polsce problem chorób psychicznych jest bagatelizowanym tematem tabu, a przyznanie się do wizyt u psychiatry i psychoterapeuty – przełamaniem wstydu.

Dlatego podrzucam też kilka cytatów, które najbardziej dały mi do myślenia:

„[…] twoja mama nie uciekała od ciebie. Uciekała od samej siebie. Gdy ktoś ma depresję, to tak jakby był uwięziony  w płonącym wieżowcu. Nikt ni chce wyskoczyć z okna na piętnastym piętrze, ale albo wyskoczy, albo spłonie żywcem. Taka osoba nie widzi innej drogi.”

***

„Depresja niszczy zdolność mózgu do racjonalnego myślenia. Rzeczy, które przeraziłyby kogoś zdrowego na umyśle, osobie chorej wydają się właściwym krokiem. Na przykład odebranie sobie życia. Możliwe, że chory myśli, że oddaje przysługę tym, których kocha.”

Hotel pod Jemiołą - idealna książka na Święta Evansa

4. ROZTERKI PISARZY/ BLOGERÓW

Ostatnim powodem, dla którego książka mi się spodobała, było to, że mogłam tam odnaleźć tak wiele siebie. Główna bohaterka wyjeżdża na konferencję dla początkujących pisarzy i marzy o wydaniu własnej książki. Tworzy powieść, w której umieszcza cząstkę siebie, swoje osobiste przeżycia, poglądy, odsłania się przed czytelnikami. Gdy ofiaruje komuś swoją książkę, pokazuje mu „nagą” siebie i każda niedelikatna krytyka boli. Rozważa, czy jej pisanina jest cokolwiek warta, czy powinna to robić dalej itd. Zupełnie jak ja! I jasne, że pisanie postów na bloga, to nie to samo, co napisanie książki, ale jednak często mam podobne rozterki. „Czy to jest cokolwiek warte? Czy robić to dalej? Czy dobrze piszę?”- zastanawiam się. Dlatego gdy czytam takie miłe słowa, jak cytat poniżej, to zawsze mnie to pociesza i podnosi na duchu:

„Jeśli pisanie sprawi ci przyjemność, powinnaś pisać, niezależnie od tego, czy komuś się to podoba, czy nie.”

„HOTEL POD JEMIOŁĄ” – PODSUMOWANIE

„Hotel Pod Jemiołą” to powieść, która wciąga, porusza, a jednocześnie odpręża. Można się przy niej trochę pośmiać, trochę popłakać i jeszcze bardziej zanurzyć w atmosferze Świąt, więc dla mnie to idealna książka na Święta. A jakie pozycje Wy lubicie czytać w Święta? Chętnie się dowiem!