interaktywne muzea - muzeum emigracji w gdynii - domeyko

3 interaktywne muzea w Trójmieście, które warto zwiedzić (np. w majówkę!)

Szukasz pomysłów jak spędzić majówkę? Pytasz wujka Google gdzie warto pojechać na majówkę w 2018 roku, ale nadal nie masz pomysłów, a przy tym jesteś fanem różnych interaktywnych nowinek? W takim razie mam dla Ciebie coś fajnego! Bo chociaż od moich wakacji w Gdańsku, minęło już naprawdę dużo czasu, to i tak nadal w pamięci mam miłe chwile z tego wyjazdu i odwiedzone właśnie wtedy interaktywne muzea.

Jako osoba, która lubi poznawać nowe rzeczy nie tylko poprzez wzrok i słuch, ale i dotyk, interaktywne muzea mnie zachwyciły. Pozwoliły cofnąć się w czasie, a jednocześnie wciągnęły bez reszty.  Jeszcze przeglądając internety przed wyjazdem, natknęłam się na mnóstwo ciekawych miejsc, jednak najbardziej ciągnęło mnie właśnie w kierunku tych przedstawionych poniżej i wiecie co?  Nie zawiodłam się, dlatego polecam te interaktywne muzea dalej, zwłaszcza, że ich odwiedzenie to świetny pomysł na ciekawe spędzenie majówki. Enjoy!

3 INTERAKTYWNE MUZEA W TRÓJMIEŚCIE, KTÓRE WARTO ZWIEDZIĆ: 

1. MUZEUM II WOJNY ŚWIATOWEJ

Na początek wspomnę, że cała wystawa stała jest zlokalizowana na poziomie -3 i mimo ciepłej kurtki i tak można tam trochę zmarznąć. Jednak na tym wady się kończą, bo wszystko inne oceniam na plus.

Po pierwsze spójność – dowiadujemy się wszystkiego od przyczyn wybuchu II wojny światowej do jego skutków. A warto wiedzieć, że część przyczyn II wojny pochodzi jeszcze z czasów zakończenia I wojny światowej, o czym informuje film przy wejściu. W kolejnych salach pokazano jak upadek monarchii i przejęcie władzy przez radykałów w wielu krajach Europy. Przedstawiono historię Czechosłowacji, Chorwacji, Rosji przekształcającej się w Związek Radziecki, Hiszpanii, Niemiec, Włoszech, no i oczywiście Polski. Podobało mi się to, jak wiele informacji mogłam poznać o tych krajach.

W PRZEDWOJENNYM POLSKIM MIEŚCIE

Jednak najbardziej w pamięć zapadła mi przedwojenna uliczka, gdzie szczegółowo zrekonstruowano witryny sklepowe i cały asortyment. Przez szyby mogłam dostrzec np. czekolady „z Papugą”, czekolady bakaliowe, herbaty i różne napoje.  W zaułku na samym końcu było też minikino z którego leciały przedwojenne piosenki. Udało mi się nawet rozpoznać „Umówiłem się z nią na dziewiątą”, „Tylko w Lwowie” i „Ada. To nie wypada”, co nuciłam przez dłuższy czas. Wszystko to sprawiło, że poczułam się jakbym cofnęła się w czasie!

INTERAKTYWNE MUZEA – SPOSÓB PRZEKAZYWANIA WIEDZY

Sposoby prezentowania informacji także były bardzo kreatywne – na ścianie wisiały nie tylko obrazy, ale tez infografiki, plakaty propagandowe, ekrany stylizowane na okno lub zbombardowane mury tak, by zwiedzający miał wrażenie, że wygląda na ulicę. Co jakiś czas pojawiały się filmy na dużym i małym ekranie. Te wielkie były dostępne dla każdego, natomiast przy tych małych trzeba było na chwilę przystanąć i przyłożyć słuchawkę do ucha.  Często przedstawiano prawdziwe historie ludzi, którzy przetrwali wojnę, przez co człowiek jeszcze bardziej wczuwał się w tamte czasy.  Bardzo dużo eksponatów było też autentycznych, przekazanych przez rodziny ofiar, by poszerzać wiedzę społeczeństwa.

TERROR, OPÓR I …WALIZKI

Znajdziemy tam też dwa wielkie słowa – TERROR I OPÓR, które prowadziły do pokojów poruszających szerzej te zagadnienia.  Pokazano nawet wagon wiozący więźniów do obozów koncentracyjnych, co było jednocześnie ciekawe i przerażające. Od razu wyobraźnia zaczyna pracować na wyższych obrotach i wstawiać tam biednych, stłoczonych tam razem i strasznie przerażonych ludzi. Idąc dalej widzimy mnóstwo staromodnych walizek ustawionych jedna na drugiej, aż do sufitu. Pewnie większość prześladowanych spakowała do nich wszystkie swoje najcenniejsze rzeczy, a potem i tak im to odebrano. Staram się wyobrazić sobie te cierpienia i już sama próba mnie boli.

Z GODNOŚCIĄ

Muzeum zadbało także o godne, a zarazem interesujące przedstawienie obozów koncentracyjnych w postaci małych boksów. Dzięki temu ludzie rozproszyli się i mieli więcej czasu na zadumę w samotności. W kolejnej Sali do wysokiego sufitu przytwierdzono wstęgi z czarnobiałymi zdjęciami ofiar, które jeszcze lepiej uzmysławiają, jak wiele osób straciło tam życie. I pomyśleć, że te wstęgi to tylko mały ułamek wszystkich cierpiących w obozach koncentracyjnych!

Jednak warto spoglądać nie tylko w górę, ale też w dół – czasem na podłodze umieszczano szczegółowe mapy, czy też plakaty propagandowe ze śmiesznymi hasłami np. „Warszawskimi ulicami chodzą szkopy ze świniami”, które można skojarzyć jeszcze z lekcji historii w szkole.

2. MUZEUM EMIGRACJI W GDYNII

Tutaj zwiedzanie zaczęłam od sali w której pokazano jak ludzie emigrowali przez wieki. Przykładowo, dawniej bardzo często emigrowały córki możnowładców wydawane za innych władców, by przypieczętować sojusz państw lub rodów. Bycie kobietą w tamtych czasach musiało być straszne – jedyną rolą było wyjście za mąż za dobrą partię i urodzenie jej wielu potomków by przedłużyć ród. Normalnie marzenie życia, co nie? Moje przedszkolne marzenie o bycie księżniczką znów umarło.

Oprócz tego, często podróżowali rycerze, ludy podbite podczas wojen, które musiały uciekać przed prześladowaniem, ale też zdobywcy zostający np. namiestnikami nowej prowincji.  Nie bez znaczenia były też misje chrystianizujące i krucjaty. Wraz z rozwojem nauki i uniwersytetów emigrowali również wybitni uczeni – w naszym kraju była to np. Maria Skłodowska-Curie.. Tak więc, już na wstępie to miejsce załapało ode mnie dużego plusa za logiczne i chronologiczne przedstawienie historii emigracji.

jak ludzie migrowali przez wieki - interaktywne muzeum Emigracji w Gdynii

JAK BRZMI STAROCERKIEWNOSŁOWIAŃSKI?

Oprócz tego, w sali umieszczono na podłodze okręgi, w których można było posłuchać brzmienia różnych języków. Wystarczyło stanąć w kręgu i już głośnik gadał inaczej. Tym sposobem dowiedziałam się jak brzmi np. język ormiański, czy tez starocerkiewnosłowiański, który podobno jest zmorą większość studentów polonistyki. Fajna sprawa!

GŁÓD I GALICYJSKA BIEDA

Poruszono też problem przyczyn emigracji, którymi najczęściej był głód i prosta chęć przetrwania. Muzeum Emigracji przypomniało mi o istnieniu tzw „biedy galicyjskiej” i przy okazji uświadomiło mi jak wielka była. Bo umówmy się – gdy słyszysz na historii o biedzie galicyjskiej, to słuchasz, jak masz zeszyt to nawet notujesz, współczujesz biedakom i jedziesz dalej z materiałem. W końcu po biedzie galicyjskiej nauczyciel omawia jeszcze tyyyyyle rzeczy! Tymczasem tutaj można dokładniej zagłębić  ten temat i zrozumieć, że śmierć głodowa dotyczyła także Polski, a nie tylko jakichś dalekich afrykańskich krajów.

INTERAKTYWNE MUZEA – ROBIĄ WRAŻENIE!

W Muzeum Emigracji najbardziej spodobało mi się przedstawienie w częściach historii emigracji jednej rodziny do Stanów Zjednoczonych. Opowiadanie nie dotyczyło rzeczywistego rodu, lecz składało w całość dzieje wielu typowych rodzin, które zdecydowały się na emigrację. Przy okazji zwiedzający mogli się przekonać, który środek lokomocji jest najszybszy. Wystarczyło obracać korbką, a wtedy statek, pociąg, dyliżans pociągowy i pieszy poruszali się w odpowiednim tempie.

Muzeum Emigracji w Gdynii - interaktywne muzea American dream

„AMERICAN DREAM”

Podróż rodziny Sikora była długa i trudna, jednak po wielu dniach udało im się w końcu dotrzeć na Ellis Island, gdzie wszyscy pasażerowie musieli być zbadani przez lekarza. Dla niektórych to spotkanie zakończyło się tragicznie – ciężka choroba dyskwalifikowała nowego obywatela Ameryki i statek musiał go ponownie zawieźć do Europy. Jak można się domyślić, często rozdzielano przez to całe rodziny.

STORYTELLING, CZYLI HISTORIA RODZINY SIKORA

Pomysł z przedstawieniem tej opowieści bardzo mi się spodobał, bo poznaniu konkretnej rodziny mogłam się bardziej utożsamiać z jej bohaterami. To już nie byli „jacyś emigranci”, tylko rodzina Sikora – Hanka,  jej braciszek Antek z Mamą i Tatą. W wielu muzealnych salach można było dostrzec charakterystyczny niebieski kolor, grafikę i czcionkę przedstawiającą krok po  kroku ich dzieje, przez co trochę się zżyłam z bohaterami. W każdym umieszczono tez mnóstwo innych eksponatów, informacji, filmów i relacji pozwalających zdobyć wiele informacji o emigracji, a fragmenty historii rodziny Sikora idealnie ją uzupełniały przekształcając teorię na praktykę.

jak Polacy emigrowali - interaktywne Muzeum Emigracji w Gdynii

ZNANI POLSCY EMIGRANCI – polacy są WSZĘDZIE!

Przy okazji dowiedziałam się też o wielkich dokonaniach wielu polskich emigrantów. Przykładowo współzałożycielem studio Metro-Goldwyn-Meyer był Samuel Goldwyn, urodzony w Warszawie, a Warner Bros stworzyli emigranci spod Ostrołęki. Zbigniew Brzeziński był doradcą prezydenta USA Cartera, nazwiskiem Ignacego Domeyki nazwano pasmo górskie w Kordylierach, a minerał arsenek miedzi to domeykit.

3. EUROPEJSKIE CENTRUM SOLIDARNOŚCI

Przyznaję, że moja znajomość historii ostatniego stulecia jest dość słaba i koncentruje się głównie na I i II wojnie światowej oraz  obaleniu muru berlińskiego. Reszta po prostu nie wchodzi do głowy.  Jednak jako, że Polska odegrała według mnie dużą rolę w walce z komunizmem, a Lech Wałęsa dostał pokojową nagrodę Nobla za swoje zasługi, to wypadałoby co nieco wiedzieć o tym okresie. Tak więc z zamiarem nadrobienia braków i lekkim sceptyzmem (bo czy to mi się w ogóle spodoba?) odwiedziłam to interaktywne muzeum.

Europejskie Centrum Solidarności - interaktywne muzea w Trójmieście

PRZYCZYNY STRAJKU, POKÓJ PRZESŁUCHAŃ I SEJSMOGRAF KOMUNIZMU

W pierwszej Sali można dowiedzieć się czegoś więcej o wybuchu strajku w stoczni – jego przyczynach i „dowódcach”. Zwiedzający mają możliwość wejść do suwnicy, zobaczyć wózek z którego przemawiali działacze Solidarności, a także oryginalną tablicą z 21 postulatami zmian uczestników.

W kolejnej Sali zaglądnęłam do typowego pokoju rodem z PRLu, a nawet do pokoju przesłuchań! Jednak największe wrażenie zrobiło na mnie sejsmograf komunizmu Na wielkiej ścianie kolejno opisywano powstania w różnych krajach, które próbowały się buntować przeciwko komunizmowi. Wszystkie te powstania przedzielono czerwonymi liniami, stylizowanymi na wstrząsy sejsmografu.

sejsmograf komunizmu w Europejskim Centrum Solidarności

LUSTRZANE ODBICIE, KINEMATOGRAFIA I KARYKATURY

Bardzo spodobała mi się też sala z lustrzanym sufitem i wysokim napisem „Solidarność” na podłodze, do którego można było wejść . Tam dowiedziałam się co nieco o kinematografii, Andrzeju Wajdzie i satyrze w tych czasach. Karykatura z umierającym dziadkiem i rodziną obok niego, mówiącą „Przypomnij sobie, gdzie schowałeś swoją kartkę na mięso!” – genialna! Do tego wystarczyło spojrzeć w górę, by dostrzec odbicie swoje i innych ludzi we wnętrzu „Solidarności”.

Europejskie Centrum Solidarności - interaktywne muzea na majówkę

„SZARA CODZIENNOŚĆ ZABIJA MNIE DAY BY DAY”

To interaktywne muzeum zapewniło mi też możliwość  wejścia do pojazdu ZOMO, a póżniej zobaczenia rewolucyjnych plakatów. Moimi ulubionymi zostały te z podpisem „Szara codzienność zabija mnie day by day” i „Jeśli młodzież przestanie być rewolucyjna, to źle to wróży i młodzieży i rewolucji”.

„SOLIDARNOŚĆ”

Jednak prawdziwa petarda czekała w ostatniej sali, w postaci wielkiego napisu „Solidarność” złożonego z wielu czerwonych i białych karteczek, które wypełniali sami zwiedzający. Dłuższą zajęło mi zapoznawania się z tymi najbliżej mnie, bo każda z nich była na swój sposób wyjątkowa. Mile zaskoczyło mnie też to, że duża część napisów była w języku angielskim, co oznacza, że wielu obcokrajowcom spodobało się to miejsce. Znalazłam nawet napis po włosku!

be brave and never give up - insprirujący cytat w ECS w Gdańsku

W POSZUKIWANIU CYTATÓW

Moim ulubionym napisem, znalezionym tam zostało: „Everything seems unpossible until it’s done”. Aż dziwne, że wcześniej tego nie znałam– świetnie motywuje do działania! Ciekawe czy podczas sesji też zadziała? Oprócz tego spodobała mi się też modyfikacji „veni vidi vici”, czyli „byłam, zobaczyłam, zrozumiałam”. To hasło idealnie oddaje mnie w tym interaktywnym muzeum, bo wcześniej naprawdę nie wiedziałam zbyt wiele o Solidarności. Tymczasem wizyta w Europejskim Centrum Solidarności pozwoliła mi bardziej zrozumieć tamte wydarzenia.

Europejskie Centrum Solidarności - miniaturka - interaktywne muzea

INTERAKTYWNE MUZEA – DLACZEGO WARTO? 

W Europejskim Centrum Solidarności dowiedziałam się wiele zarówno o czasach PRL-u, jak i Lechu Wałęsie. Wszystko zostało przygotowane tak, by jak najbardziej zaciekawić zwiedzającego, nawet z takimi brakami w wiedzy jak ja. Tak samo z Muzeum Emigracji oraz Muzeum II Wojny Światowej. Tam obrazy, grafiki, filmy, plakaty i ciekawie zaprojektowany układ przestrzeni, sprawiały, że coraz bardziej wciągałam się w przedstawiane treści. Czuję, że będę te interaktywne muzea naprawdę miło wspominać. Tak więc jeżeli jesteś akurat w Trójmieście, to zajrzyjcie tam koniecznie! Naprawdę warto.

A jakie interaktywne muzea polecasz Ty?


Wszystkie zdjęcia w tym poście zostały wykonane w Muzeum Emigracji w Gdynii oraz Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku (oczywiście bez użycia lampy błyskowej).