Jak nauczyć się odzywać na zajęciach – z pamiętnika studenta #3

Aktywność i to, żeby się odzywać na zajęciach na studiach, to dla mnie trudna rzecz. Nie dość, że jestem introwertyczką, to jeszcze bywam nieśmiała  (introwertyzm to nie to samo co nieśmiałość!) i boję się, czy nie palnę jakiejś głupoty, z której potem wszyscy będą się śmiać przez najbliższe parę lat. Dlatego też do tej pory, gdy prowadzący zadawał pytanie, to nie odpowiadałam nawet gdy znałam odpowiedź. „Bo i po co? W końcu nie zależy mi na ocenie, więc to nie jest mi do niczego potrzebne.”– mówiłam do siebie. A potem trafiłam na moją obecną prowadzącą i po prostu musiałam coś z sobą zrobić!

I PO CO MI BYŁY TE DWA KIERUNKI?

Dlaczego? Zacznę trochę pokrętnie: po pierwsze wykładowca dopuszcza tylko dwie nieobecności. Nie uznaje przy tym czegoś takiego jak „Indywidualna Organizacja Studiów” w ramach której większość prowadzących wymaga 50% obecności na zajęciach. Tym sposobem, jako osoba studiująca dwa kierunki, która w tym samym czasie ma dwa ćwiczenia, muszę całkiem sporo odrabiać.

WYSOKIE WYMAGANIA I PÓŁ STOPNIA W DÓŁ

Po drugie, pani jest bardzo wymagająca – na każde ćwiczenia mamy do przygotowania mnóstwo szczegółowych informacji, do tego trzeba napisać test i przygotować projekt.  Jednak tym co skłoniło mnie do gadania, była ostatnia informacja, mianowicie – osobom, które mają dwa lub mniej plusów za aktywność ocena jest obniżana o pół stopnia.

Przez te wysokie wymagania, liczę się z tym, że mogę nie wyrobić się z nauką i  np. ledwo zdać kolokwium, a tutaj przez brak tej aktywności jeszcze mogłabym zejść niżej i wtedy – klops! Tymczasem przecież już i tak na połowie zajęć mnie nie ma, więc mam i mniej okazji do zdobycia tego plusa.

ZACZĄĆ GADAĆ!

”Jak sobie z tym poradzić i zdać ten przedmiot bez komplikacji?” – zapytałam siebie i doszłam do wniosku, że jedynym sposobem jest zacząć gadać i więcej się odzywać. I jasne, że nadal boję się, że palnę coś głupiego. Czasem mówię o „oczywistych oczywistościach”, zastanawiając się, czy wykładowca naprawdę zadał takie łatwe pytanie, czy raczej to jakaś podchwytliwa pułapka. Jedno wiem – dopóki nie spróbuję, to się nie dowiem, a przecież jestem na tych studiach właśnie po to by wiedzieć! Dlatego, czasem mniej, czasem bardziej nieporadnie, próbuję się przekonać do aktywności na zajęciach. I choć nadal nie jestem w tym mistrzem, to idzie mi to zdecydowanie lepiej niż na pierwszym etapie, czyt. „siedzę i udaję, że mnie nie ma”.

JAK UCZĘ SIĘ ODZYWAĆ I BYĆ AKTYWNĄ NA ĆWICZENIACH NA STUDIACH? 

PIERWSZA ŁAWKA NIE JEST ZŁA

Po pierwsze – siadanie w pierwszej ławce lub gdzieś blisko miejsca, gdzie prowadzący przeważnie stoi. Dlaczego? Bo jako osoba dość nieśmiała, mam tendencję do mówienia cicho. Tak więc istnieje dużo prawdopodobieństwo, że gdy usiądę w ostatniej ławce i coś powiem, to albo profesorka mnie nie usłyszy albo będę musiała mówić bardzo głośno, co przyjdzie mi z większym trudem. Jednocześnie, jeśli nie zostanę usłyszana, to może mi się wydawać, że spróbowałam i „znowu w życiu mi nie wyszło”’, co nieźle zniechęca.  Tymczasem przy pierwszej ławce problem nieśmiałości znacząco się minimalizuje.

LEPSZE WRAŻENIE

Wydaje mi się, że studenci odzywają się na zajęciach, są też lepiej zapamiętywani przez wykładowców. Przypuszczam, że czasem wystarczy kilka inteligentnych wypowiedzi i już taki student jest kojarzony jako osoba zaangażowana i dobrze przygotowana do zajęć.  Przez to, nawet gdy noga się czasem podwinie, to i tak może „jechać na dobrej opinii”. A nie oszukujmy się –  to może się nieźle przydać zwłaszcza na egzaminie ustnym, gdy w grę wchodzi nie tylko wiedza, ale i czynnik ludzki.

NIKT CIĘ NIE ZJE

„Przecież nikt cię nie zje” – powtarzam sobie czasem w chwili stresu.  Dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że mój lęk jest nieuzasadniony i muszę nad nim pracować. Poza tym, całkiem możliwe, że połowa grupy na tych ćwiczeniach i tak kątem oka zerka na telefon, więc nawet gdy coś mi nie wyjdzie, to i tak mogą tego nie usłyszeć.

ZWIĘKSZANIE PEWNOŚCI SIEBIE

Ostatnio zauważyłam, że aktywność na ćwiczeniach zdecydowanie pomaga mi z pewnością siebie! Próbuję się odzywać, pokazuję, że jestem przygotowana, weryfikuję swoje wiadomości i jeszcze nie palnęłam nic głupiego. Do tego czasem złapię tego wymaganego plusa za aktywność, co wzmacnia moją motywację do dalszej nauki. Niby plusik to takie nic, ale jednak cieszy! Poza tym, mam świadomość, że przełamuję swój lęk oraz  walczę ze słabościami i całkiem dobrze mi idzie. To wszystko sprawia, że mam większe chęci do pracy nad sobą. Jednak najważniejszą zaletą tego, że starasz się odzywać na ćwiczeniach jest to, że….

WIĘCEJ ZAPAMIĘTUJESZ Z ĆWICZEŃ!

Kiedy jestem aktywna i odpowiadam na pytania prowadzącego, to dużo bardziej angażuję się emocjonalnie w przerabiane treści. Przez to po ćwiczeniach zostaje mi w głowie o wiele więcej wiedzy, niż gdy tylko przeczytam coś raz lub dwa. Pamiętam wtedy (mniej więcej oczywiście!) przy czym się odezwałam, co prowadząca poprawiła i jakie miałam błędy. Co więcej – nawet kilka tygodni po ćwiczeniach potrafię sobie wtedy przypomnieć jaki był temat oraz kilka kluczowych informacji.  I co prawda kolokwium jeszcze nie pisałam, ale dam głowę, że przez tę aktywność spędzę potem na nauce do niego mniej czasu, niż zwykle.

JAK UCZĘ SIĘ ODZYWAĆ I BYĆ AKTYWNĄ NA ĆWICZENIACH

Nie da się ukryć, że nauka tego, jak odzywać się na ćwiczeniach na studiach, nie jest dla mnie prosta. Jednocześnie, wiem też, że potrzebuję tego, by choć trochę ułatwić sobie życie na dwóch kierunkach oraz pracować nad swoją nieśmiałością. Na początku  traktowałam to jako zło koniecznie. Jednak z czasem, coraz bardziej przełamywałam się (i przełamuję się nadal) by odzywać się na zajęciach. Również tym postem zobowiązuję się do jakieś aktywności. Nie mówię, że zawsze i wszędzie, ale jednak odzywać się od czasu do czasu nie zaszkodzi.  Bo przecież chcę być coraz lepsza i iść do przodu, zamiast stać w miejscu. Czuję, że aktywność może mi w tym nieźle pomóc.