Jaskinia Postojna w Słowenii - wnętrze jaskini

Jaskinia Postojna i Lublana – Migawki ze Słowenii #1

Ostatnio pisałam o wycieczce do Szybenika i Parku Narodowego Jezior Plitwickich, wcześniej było trochę o Dubrowniku, a cały cykl rozpoczął się od wodospadów Krka. Niestety dziś nadszedł czas na ostatni post o mojej wymarzonej wakacyjnej wycieczce. Całą podróż zakończyła jeszcze krótka wizyta w Słowenii. To państwo zauroczyło mnie jednak na tyle, że w przyszłości na pewno będę chciałą tam jeszcze zajrzeć. Tym razem udało mi się zwiedzić tylko Jaskinię Postojna i Lublanę, ale to wystarczyło by poczuć się tam dziwnie swojsko. Dotychczas złapałam to uczucie tylko w Warszawie, więc tym bardziej zaskoczyłam się Lublaną. A zaczęło się to tak:

JASKINIA POSTOJNA – W KOŃCU CHŁODNIEJ!

Rano wyruszyłam z hotelu w pełni spakowana i przygotowana na spędzenie najbliższych 24h w autokarze. Na szczęście po drodze zahaczyłam jeszcze o Jaskinię Postojna.  Do wejścia przebrałam się w długie jeansy i coś ciepłego, bo w Jaskini Postojna panuje około 10 stopni Celsjusza .  Przy wejściu dostałam polskiego tour guide’a, który opowiada mi więcej o tej niezwykłej formie i już czuję przyjemny chłód i wilgotność powietrza. Po fali upałów w Chorwacji to prawie jak Ziemia Obiecana!

PODRÓŻ KOLEJKĄ DO WNĘTRZA JASKINI POSTOJNA

Następnie przewodnicy kierują wszystkich do kolejki i już po chwili jadę w ciemnościach, podziwiając stalagmity, stalaktyty i stalagnaty wyłaniające się z każdej strony. Na twarzy czuję kolejny powiew chłodu, bo kolejka jedzie całkiem szybko, a czasem także chwile strachu, gdy strop jest niebezpiecznie blisko mojej głowy (psychicznie i fizycznie).  Po chwili już wysiadam i spaceruję po jaskiniowej ścieżce, przechadzam się po różnych salach i podziwiam dzieło Matki Natury. Ta to umie wyczarować piękne rzeczy!

Jaskinia Postojna w Słowenii - wnętrze jaskini

SALA MAKARONOWA I ZWIERZĘTA ŻYJĄCE W JASKINI

Najbardziej zapamiętałam Salę Makaronową, z sufitu której wystają tysiące cieniutkich stalaktytów, którzy przypominają nitki makaronu i przypominająca diament skałę. W niektórych miejscach te formy naciekowe (rozszerzone geografii w końcu mi się przydała!) lśnią nawet jak miliardy cekinów na balowej sukience!

Oprócz tego przeżyłam kolejne zdziwienie, który zrujnowało mój świat – w jaskini te żyją zwierzęta! Dotychczas wydawało mi się, że w takich miejscach raczej nie ma zbyt bogatego życia, a tam poznałam proteusa anguinusa – odmieńca jaskiniowego.

PODZIEMNY SKLEP Z PAMIĄTKAMI W JASKINI POSTOJNA

Natomiast bardzo zdziwił mnie podziemny sklep z pamiątkami! Biorąc pod uwagę to, że przed wejściem na powierzchni było mnóstwo straganów z pamiątkami, to myślę, że ten podziemny z całą swoją infrastrukturą typu elektryczność toalety itd. Był raczej niepotrzebny. Kto chciał to mógł kupić sobie pamiątki na górze, po co jeszcze kolejny pod ziemią, w dodatku z tymi identycznymi rzeczami?

SPACER PO LUBLANIE

Ostatnim miejscem do zwiedzania była stolica Słowenii – Lublana. Jakoś mnie od początku oczarowała swoją atmosferą i jak skomentowała to jedna osoba – „tam zawsze dzieją się cuda”.  Spacerowaliśmy po bulwarach, na których było mnóstwo restauracji i barów, często całkowicie zapełnionych. Miejsca z widokiem na rzekę zdecydowanie mają wzięcie i w sumie się nie dziwię – jakby były wolne to sama bym jedno zajęła.

Spacer po Lublanie w Słowenii

Mile zaskoczyli mnie tez ludzie tańczący na placu – wesoła muzyka i weseli ludzie zawsze przyciągają mój wzrok. W chwili wolnego muszę sobie koniecznie ściągnąć tę piosenkę i coś czuję, że będę ją zapętlać następny tydzień.

tancerze na ulicach Lublany w Słowenii

Dodatkowo podczas tych tańców spadł na mnie delikatny deszczyk i zastanawiałam się skąd pojawiła się ta woda? W końcu w otoczeniu nie zauważyłam żądnego spryskiwacza. Dopiero gdy się ściemniło zwróciłam uwagę na kable łączące latarnie – okazało się, że to nie kable elektryczne (lub nie tylko) i to właśnie z nich leci woda. Uważam, że to świetny pomysł na ochłodzenie się w upalne dni – fajnie, że miasto tak zadbało o komfort swoich mieszkańców.

natrysk wodny w Lublanie w Słowenii

MOST SMOKA W LUBLANIE i iNNE CUDA

Przechodziłam też przez most, którego pilnowały 4 smoki – podobno, gdy przez most przejdzie dziewica, to smoki powinny zamachać skrzydłami! Swoją drogą, ciekawe skąd się wzięły te legendy…

Miasto i Most Smoków - Lublana w Słowenii

Zahaczyłam też o trzy mosty, położone tak blisko siebie, że gdyby pomiędzy nimi postawić dwie wąskie kładki, to już pozostałby tylko jeden. To musi potem prowokować różne śmieszne nieporozumienia. Wiesz,  umawiasz się z kimś na moście, przychodzisz na spotkanie, a tutaj jego nie ma. Dzwonisz, by dowiedzieć się, gdzie też znajomy się podziewa, a tutaj okazuje się, że po prostu on wybrał pierwszy most od prawej, a Ty pierwszy od lewej.

Mosty w Lublanie w Słowenii

W Lublanie piękny jest też most z kłódkami zakochanych. Most po bokach trochę prześwituje i zerkając w dół można zauważyć, czy pod nim akurat cumuje jakiś statek, czy tez właśnie mi odpływa . To fajny pomysł – jak się spóźnisz na swój statek to przynajmniej wystarczy jedno zerknięcie i już wiesz, czy warto łamać nogi, by zdążyć, czy już i tak nie da rady.

Mosty to zdecydowanie mocna strona Lublany.  Wieczorem widziałam też dwójkę ludzi na deskach, którzy zbierali z wody różne rzeczy pewnie śmieci). Dzięki temu woda pewnie na dłużej zostanie w miarę czysta.

POŻEGNANIE Z LUBLANĄ

Podczas czasu wolnego wybrałam się jeszcze na świeżo wyciskany sok z pomarańczy i właśnie tym sposobem pożegnałam się ze Słowenią. Bardzo mi się tam podobało. Polecam to miasto każdemu i mam nadzieję, że kiedyś wrócę, by zwiedzić resztę tego pięknego kraju!

  • Lublana kojarzyła mi się do tej pory tylko z „Weronika postanawia umrzeć” 😀 Miasto wydaje się naprawdę piękne!

    • Akurat nie czytałam tej książki ani nie oglądałam filmu, więc pewnie dlatego tego nie skojarzyłam. Kolejna zachęta, żeby się za to w końcu wziąć 😀
      Potwierdzam, zdecydowanie jest przepiękne i aż chciałabym W Lublanie kiedyś zostać na dłużej. Dobrze się tam czułam 🙂