Wystarczy jedna sekunda - wyciągnięta ręka

Jedna sekunda i jedno życie mniej

Moja przyjaciółka była naprawdę niesamowita. Podziwiałam ją za to, że zawsze wszystko wiedziała, chętnie pomagała innym i potrafiła się dogadać z każdym – nawet znienawidzoną przez wszystkich wścibską sąsiadką. Wystarczyła jedna sekunda by ją polubić.

Do tego zawsze umiała się odnaleźć w sytuacjach, które ja określałam jako „WIAĆ! PIĄTY POZIOM PANIKI! ZAKOPYWANIE SIĘ POD KOŁDRĄ NASTĄPI ZA 3,2,1!”, no i takich świetnych pomysłów jak ona  nie miał nikt.

„ŻYCIE JEST ZBYT KRÓTKIE, BY CHODZIĆ NA WSZYSTKIE LEKCJE”

Jednak nie ma ludzi idealnych, więc warto wspomnieć, że często zdarzało jej się spóźniać na lekcje, zapominać o obietnicach i czasem, w nerwach, powiedzieć o kilka słów za dużo. Dla mnie to były jej najgorsze cechy, ale ona nie zwracała na to uwagi. O lekcjach mówiła, że: „życie jest za krótkie by chodzić na wszystkie lekcje”, o złamanych obietnicach, że się poprawi, a nerwy to przecież jej temperament, którego za nic nie zmieni!

CZŁOWIEK ORKIESTRA 

Za to innej rzeczy nie potrafiła przeboleć i o dziwo to coś, z czego dawniej była dumna, teraz nie dawało jej spać po nocach.  Mianowicie Asia interesowała się wieloma rzeczami – i to było dobre – ale też przez to była bardzo niezdecydowana. Chciała robić milion rzeczy na raz: wyskoczyć to tu, to tam, upiec muffinki dla mnie, przeczytać kolejną książkę o psychologii, poczytać najnowsze artykuły o sztuce iluzji, zabawić się z małego chemika, wypróbowując eksperymenty z youtuba, dorabiać pisaniem artykułów,  dokształcać się na trenera personalnego czy układać własne diety. Jednym słowem: człowiek orkiestra.

I tak jak pisałam – dopóki była w liceum, to wszystko wydawało jej się fajne. Często niedosypiała, ale jakoś udawało jej się pogodzić swoje pasje. Problem pojawił się dopiero gdy miała wybrać studia – nic jej nie pasowało.

STUDIA – WYBÓR PIERWSZY

Wpierw poszła na chemię, bo to był jej ulubiony przedmiot w liceum i trafiła na świetną babkę, potrafiącą wszystko fajnie wytłumaczyć. Niestety na studiach doszły jej tez inne przedmioty, które okazały się katastrofą. Wkrótce, gdy okazało się, że jedynym przedmiotem na który idzie z uśmiechem jest… informatyka – zrezygnowała.

„ZNOWU W ŻYCIU MI NIE WYSZŁO”

Wiedziona doświadczeniem z pierwszego wyboru była ostrożniejsza – sprawdziła plany lekcji na następne trzy lata, na dniach otwartych udało jej się pogadać z wszystkimi profesorami uczącymi na wydziale informatyki ( do dziś nie wiem jak to zrobiła!) i przejrzała wszystkie dostępne notatki od studentów z zeszłych lat. Na początku jej się podobało, jednak im więcej czasu spędzała na uczeniu się informatyki, tym gorzej się czuła. W międzyczasie przestała pisać, ćwiczyć na ukochanej dawniej siłowni, teraz omijając ją z daleka. Rzuciła układanie jadłospisów i weekendowe gotowanie, przerzucając się na pierwszy lepszy fastfood. Widziałam jak z dnia na dzień staje się coraz smutniejsza i coraz bardziej zamknięta w sobie. Pytałam ją „co się dzieje?”, ale zamiast tego otrzymywałam jedynie pusty uśmiech w połączeniu z „Nic, tylko na studiach mi trochę nie idzie” lub nucenie „znowu w życiu mi nie wyszło”.

W końcu po wielu rozmowach ze mną, resztą przyjaciół (nie dali się łatwo spławić, więc zasługują na to określenie) i rodzicami, podjęła decyzję. Rzuciła kolejne studia i spróbowała trafić z kierunkiem jeszcze raz. Tym razem padło na psychologię na uniwersytecie w stolicy.

DO TRZECH RAZY SZTUKA

Naprawdę jej się podobało to co robi, a praktyki w przychodni psychologicznej naprawdę ją uszczęśliwiały. W weekendy ciężko ją było oderwać od psychologicznych książek, a w towarzystwie co chwila rzucała jakąś ciekawostką. Zaczęła nawet pisać bloga o psychologii, dzięki któremu załapała pracę przy pisaniu psychologicznych artykułów na znany portal! Aż śmialiśmy się, że kosmici ją podmienili! Przez te 2,5 roku widziałam jak moja przyjaciółka na nowo odżywa, zapomina o złych przeżyciach z poprzednich studiów i staje się znów tą wesołą dziewczyną, która potrafiła śmiać się z wszystkiego.

Była naprawdę szczęśliwa i z podekscytowaniem opowiadała o pisanym licencjacie. Aż czasem miało się jej dość, bo cały czas opowiadała o psychologii. Niektórzy zastanawiali się nawet jak jej rodzice z tym wytrzymują. „Pewnie już sami mają przy niej taką wiedzę, że by mogli lekarzami zostać!” – mówili ze śmiechem. Asia trochę stresowała się terminami, ale mimo wszystko wierzyła, że sobie poradzi.

JEDNA SEKUNDA

Dziś miała mieć obronę.  Miała, bo tydzień temu przejechał ją jakiś pijany wariat, który stwierdził, że „przecież to tyko dwa piwa, jasne, że mogę prowadzić!” . Niestety przeliczył się.

Wystarczyła jedna sekunda i zabił ją i jej nowo odzyskane życie wraz z dwójką swoich znajomych i dziewczyną.  Nieumyślny zabójca leczy się na terapii u psychologa.

 Tego psychologa, którym Asia tak bardzo chciała zostać.

A teraz wyobraź sobie tylko, że to Ty jesteś Asią i to Twoje życie i marzenia zniszczyła jedna puszka piwa za dużo.


Wszystkie postaci i zdarzenia są fikcyjne, a wszelkie podobieństwa są przypadkowe i niezamierzone.

  • Ogromna tragedia… Życie jest bardzo kruche i nigdy nie wiesz co może się zdarzyć.

    • Dokładnie tak. Dlatego trzeba je cenić i nie wsiadać po pijaku za kółko, bo nigdy nie wiesz, co się może stać.

  • Zawsze się zastanawiam, co skłania ludzi do robienia takich rzeczy… Mamy XXI wiek, autobusy, tramwaje, taksówki, ubera, pierdyliard innych opcji….

    • Powiem Ci, że ja też się nad tym zastanawiam. Przecież zawsze można przenocować u jakiegoś kumpla, zadzwonić po znajomego i potem mu to wynagrodzić itd. Po co ryzykować swoje i często czyjeś życie?

  • Nie mam zielonego pojęcia, co trzeba mieć w głowie, żeby wsiadać za kółko po alkoholu. Nawet po jednym piwie. Alkohol to alkohol, zawsze choć w niewielkim stopniu wpływa na nasz organizm. Ale niestety – niektórym nie da się chyba przemówić do rozsądku, dopiero tragedia ich olśni…

    • Dokładnie – zawsze wpływa na organizm i należy to wziąć pod uwagę. Podczas jazdy nawet ułamek sekundy nieuwagi może zadecydować o naszym lub czyimś życiu lub śmierci i osobiście nigdy bym w tej sposób nie ryzykowała. Jakby potem coś się stało to chyba bym nigdy sobie tego nie wybaczyła…

  • Dziękuję 😉 Bardzo mi miło 🙂