jesteś introwertykiem

Jesteś introwertykiem? To książka dla Ciebie!

Z określeniem „introwertyk” po raz pierwszy spotkałam się w podręczniku do angielskiego. A konkretniej, to w jego słowniczku, gdzie „introvert” przetłumaczono jako introwertyk. Jak się można domyślić – świeżo upieczonej gimnazjalistce to słowo nie mówiło zbyt wiele. Pamiętam, że potem jedna z nauczycielek wyjaśniła, że bycie introwertykiem oznacza skierowanie do swojego wnętrza, co przyjęłam, zarejestrowałam w głowie i na tym moja wiedza się skończyła.

Potem napisałam tekst samotności, przy którego pisaniu, uświadomiłam sobie, że jestem introwertykiem. Trochę mi zajęło dojście do tej wiedzy, ale jak to mówią: „lepiej późno, niż wcale”, prawda?

W międzyczasie wpadła mi w ręce książka „Introwertyzm to zaleta”, która jeszcze bardziej otworzyła mi oczy i poszerzyła wiedzę o mojej naturze.  Jednocześnie uświadomiłam sobie też, jak mało my, jako społeczeństwo,  wiemy o introwertyzmie. Dam głowę, że gdyby zapytać przypadkowego przechodnia na ulicy o bycie introwertykiem, to wyszłoby z tego coś w stylu: „Introwertyk? Aaa, to introwertyk taki no-life, który cały czas siedzi w domu, nie poimprezujesz z nim, ogółem taki milczek”.  A przecież to wcale tak nie jest!

KIM JEST INTROWERTYK?

Mówiąc po chłopsku, introwertyk, to osoba, która ładuje się w samotności i nie przepada za nadmiarem bodźców z zewnątrz. Cytując Marti Olsen Laney, autorkę książki „Introwertyzm to zaleta”:

„Introwertykom dodaje energii ich świat wewnętrzny – idee, wrażenia i emocje. Jednak wbrew obiegowej opinii nie muszą być wcale milczący czy zamknięci w sobie, tyle że koncentrując się na tym, co dzieje się w ich wnętrzu. Niezbędne jest im spokojne miejsce, w którym mogą sobie przemyśleć różne sprawy i odzyskać energię.”

Całkiem proste, co nie? Jednak do tej definicji dość łatwo dotrzeć, więc ja podzielę się raczej tym, czego wcześniej nie wiedziałam, a zaskoczyło mnie podczas czytania na tyle, że musiałam sobie założyć karteczkę:

1. ZNANI INTROWERTYCY

Do grona introwertyków zalicza się między innymi Abraham Lincoln, Alfred Hitchcock, Michael Jordan, Gwyneth Paltrow, Bill Gates, Clint Eastwood czy Harrison Ford. No, to teraz już mogę mówić, że przynajmniej pod niektórymi względami jestem jak Michael Jordan lub Książę William!

2.PRZEPRASZAM!

Często zdarza mi się przepraszać ludzi za najdrobniejsze rzeczy. Czasem nawet sami pokrzywdzeni nie widzą mojej winy i się dziwią, ale ja po prostu nie chcę nikogo zranić. Na szczęście nie jestem z tym sama, bo jak pisze autorka:

„Ponieważ [introwertycy] są często dość skrupulatni, mogą mieć poczucie winy nawet z powodu drobnych uchybień. Wielokrotnie martwią się, że kogoś źle potraktowali, gdy w rzeczywistości wcale tak nie było.”

3.YYYYY….JAKIE TO BYŁO SŁÓWKO?

Introwertykom wypowiadającym się na głos czasami brakuje odpowiedniego słówka i potrzebują chwili na przypomnienie go sobie. Odpowiada za to fakt korzystanie z pamięci długoterminowej, gdzie dużo więcej czasu zajmuje wyszukanie odpowiednich skojarzeń.

4.PRAWA CZY LEWA PÓŁKULA DOMINUJE? I JAK TO WYKORZYSTAĆ W NAUCE?

Osobom, u których dominuje prawa półkula, najlepiej uczy się za pomocą obrazów, przykładów, działania i zadawania pytań, natomiast najgorzej przyswajalna jest wiedza teoretyczna, podana w formie wykładu. Natomiast gdy dominuje lewa półkula, to wtedy najlepiej uczy się w formie powtarzania, zrozumienia zasad itp.

5.NAUKA ODDYCHANIA

Dzięki tej książce zorientowałam się, że… źle oddycham! No dobra, źle to niedobre określenie – po prostu przeważnie oddycham wolno i płytko, a to wszystko dlatego, że dominujący u mnie „układ zwolnionych obrotów” zwalnia oddychanie.  Nie będę tutaj umieszczać wszystkich wskazówek, co do oddychania, więc tylko zdradzę, jak sprawdzić, czy musisz popracować nad oddechem:

„Połóż się wygodnie na plecach na macie lub dywanie. […] Umieść jedną dłoń na brzuchu, a drugą na klatce piersiowej nad mostkiem. Teraz weź głęboki wdech. Która dłoń wyżej się uniosła? Chodzi o to, żeby wyżej znalazła się ręka na brzuchu.”

No to już – przyznawać się w komentarzach co Wam wyszło!

jestes-introwertykiem-introwertyzm-to-zaleta

6.INTROWERTYCY ŁATWIEJ MARZNĄ…

Czyli wychodzi, że jednak moje zimne stopy i ręce mają jakąś przyczynę! Okazuje się, że będąc introwertykiem, możesz mieć nieco niższą temperaturę ciała. Wynika to z tego, że krew musi ogrzewać głównie narządy wewnętrzne, wspomagając trawienie, a przy dominującym układzie zwolnionych obrotów mniej krwi ogrzewa dłonie i stopy.  Z drugiej strony też:

7.ALE TEŻ ŚREDNIO ZNOSZĄ UPAŁY!

Wszystko dlatego, że zazwyczaj mniej się pocimy niż ekstrawertycy, a  między innymi dzięki poceniu udaje nam się ochładzać organizm podczas upałów.  Przynajmniej to wyjaśnia, czemu nie przepadam za upałami (patrz: Jak się ochłodzić latem? 8 sposobów!) – moje ciało po prostu ma większy problem ze schładzaniem!

8.ŁATWIEJ NAPISAĆ, NIŻ POWIEDZIEĆ

To zdecydowanie mnie dotyczy! W „Introwertyzm to zaleta” wyjaśniono tę zależność tak:

„[…] przy posługiwaniu się słowem pisanym wykorzystywane są inne szlaki w mózgu, na których przepływ informacji u introwertyków odbywa się najwyraźniej znacznie szybciej.”

9.UKŁAD ZWOLNIONYCH OBROTÓW

U introwertyków dominuje układ parasympatyczny, a to znaczy, że „droga impulsu jest dłuższa i wolniejsza, a neuroprzekaźnikiem na tym szlaku jest głównie acetylocholina”. Wiem, brzmi skomplikowanie. Na szczęście chyba najłatwiej wytłumaczyć to na tej zasadzie, że w chwili stresu introwertycy reagują powoli, zamierają i redukują odbiór bodźców z zewnątrz, natomiast ekstrawertycy w chwilach stresu są nastawieni głównie na działanie.

10. „INTROWERTYCY MOGĄ NIE BYĆ ŚWIADOMI SWOICH MYŚLI, DOPÓKI ICH NIE WYPOWIEDZĄ LUB NIE ZAPISZĄ”

Tak, tak, tak! To jedno zdanie mnie bardzo zaskoczyło, bo uświadomiłam sobie, że często tak mam. Od tego roku staram się od czasu do czasu do czasu napisać dla samej siebie o tym, co się zdarzyło danego dnia, wywalić wszystkie myśli z głowy. Podczas takiego pisania dużo rzeczy mi się układa w głowie, przyporządkuje do odpowiednich szufladek, często zdaję sobie sprawę z istnienia emocji, o których wcześniej nie wiedziałam. Podobnie z wypowiedzeniem myśli na głos: dopóki coś siedzi tylko w mojej głowie – jest ulotne. Obracam słowami, bawię się synonimami, wplatam porównania, sama sobie tłumaczę różne rzeczy, ale jak już coś powiem na głos, to usuwam tę ulotność, zmieniając ją w rzeczywistość.

CO SIĘ ZMIENIŁO PO PRZECZYTANIU KSIĄŻKI?

Przede wszystkim stałam się dumna z bycia introwertykiem. Dokładnie tak jak mówi tytuł – uświadomiłam sobie w końcu, że introwertyzm to zaleta. Co prawda wcześniej się tego nie wstydziłam, nie uważałam swojego temperamentu za dziwny, czy nienormalny, ale jednak nie zdawałam sobie w pełni sprawy, ze wszystkich pozytywnych skutków bycia introwertykiem. A tych jest co niemiara!

Stałam się też bardziej świadoma siebie i zrozumiałam, skąd się biorą niektóre zachowania.

CZY WARTO PRZECZYTAĆ KSIĄŻKĘ „INTROWERTYZM TO ZALETA”?

W dużym skrócie – niewątpliwie TAK!

A szerzej mówiąc, to bardzo polecam tę książkę. Myślę, że spodoba się zarówno osobom, które o introwertyzmie nic nie wiedzą, jak i ludziom, którym na słowo „introwertyk” coś dzwoni, ale nie do końca wiedzą, w którym kościele.

Zresztą nawet introwertykom, którzy już i tak się orientują w tej dziedzinie powinno spodobać, bo na pewno znajdą tam chociaż kilka informacji, które ich zaskoczą i poszerzą wiedzę.

A poszerzanie wiedzy to przecież to, co tygryski lubią najbardziej!