mam dość studiów

Mam dość studiów!

Ostatnio naprawdę mam dość studiów. Kiedy widzę bezsens niektórych przedmiotów, zastanawiam się czy lepiej śmiać się, czy płakać? Bo z jednej strony śmiech przynajmniej pozytywnie to rozładuje, ale z drugiej strony  czasem witki opadają i jedyne czego pragnę to schować się pod kołdrą i nie wychodzić przez tydzień.

MAM DOŚĆ STUDIÓW

Bo cóż innego można zrobić, gdy idziesz na wykład, na którym profesor tylko podaje Ci numery stron, których masz się nauczyć i tak naprawdę, to, zamiast siedzieć tam te 15h równie dobrze mógłby wysłać to mailem?

Jak nie czuć się jak największy przegryw, gdy prowadzący zwalnia z egzaminu za 5 z ćwiczeń, a Ty lądujesz z 4,5?

JAK SOBIE PORADZIĆ Z BEZSILNOŚCIĄ?

Jak poradzić sobie z bezsilnością, gdy na zajęciach „ćwiczeniowiec” każe przejść X poziomów gry, którą widzisz pierwszy raz na oczy, a potem nie ocenia CZY wykonałeś i zrozumiałeś zadanie, ale JAK szybko Ci to wyszło?

Gdy pierwsze trzy osoby łapią maksymalną ilość punktów, potem ta liczba się coraz bardziej zmniejsza, a Ty czujesz presję czasu, bo potem z tych punktów są wystawiane oceny? Ba! To jeszcze nic, bo na koniec semestru okazuje się, że tu już nawet nie liczba punktów jest ważna, lecz to, jak wypadasz na tle grupy!

WSZYSTKO ZALEŻY OD GRUPY, DO KTÓREJ TRAFISZ

Tak więc możesz mieć i 200 punktów, ale na tle wybitnej grupy, w której ¾ ma 203 punkty i tak to Ty jesteś tym najgorszym i musisz wykonywać dodatkowe zadanie. Albo z drugiej strony – cudem udaje Ci się załapać 30 punktów, a spora część grupy chorowała, wiec wyglądasz na tego najlepszego.

Miałam to szczęście, że „schowałam” się w środku rankingu, a i tak było mi przykro, że prowadzący zastosował takie rozwiązane. Bo przecież te osoby, które uzyskały mało punktów, też poprawnie zrobiły zadanie, tylko że parę minut później. Poza tym wszędzie czytam, że nie warto porównywać się do innych, że patrzenie na to co osiągnął Krzysiek/Asia/ Basia do niczego nie prowadzi, a potem i tak zdarza się, że w takim wypadku nieświadomie to robię.

ZNOWU PECH

Lub co zrobić, gdy siedzisz w weekend nad prezentacją, którą jak najszybciej chcesz mieć z głowy i bardzo się nią stresujesz, a tymczasem gdy przychodzisz w umówionym dniu, to dowiadujesz się, że cała grupa idzie na konferencję? Pół biedy, gdy jest to konferencja powiązana z którymś z moich kierunków, ale gdy siedząc na wystąpieniu, zastanawiam się co ma piernik do wiatraka, to podziękuję. Zdecydowanie nie lubię marnować mojego czasu na robienie za sztuczny tłum.

A to tylko niektóre z moich ostatnich pechowych sytuacji.

IDŹ NA STUDIA, MÓWILI

Ale przecież idź na studia – mówili. Będzie fajnie – mówili. Taaaa, chyba w alternatywnej rzeczywistości! I to takiej, gdzie wykładowcy informują, że ich nie będzie i nie wstajesz wcześnie rano tylko po to, by rano przekonać się, że wykładowca jest dziś nieobecny. Tak więc, równie dobrze możesz sobie spać pod cieplutką kołderką.

STOP!

Okej. Koniec tego marudzenia. Wszystkie smutki, złości wylane i przerzucone na kartę. Emocje odreagowane, frustracja znika . Czas na program naprawczy. Nie będę w końcu tylko narzekać – trzeba coś z tym zrobić!

mam dość studiów - jak sobie z tym poradzić?

MAM DOŚĆ STUDIÓW- pytania kontrolne

1. czy dalej chcę studiować mój kierunek?

– Tak. Nadal widzę się z pracy z dziećmi, zarówno pełnosprawnymi, jak i niepełnosprawnymi. Dopadają mnie czasem rozterki, ale wydaje mi się, że to jest to, czym chcę się w życiu zajmować, a tutaj nie ma innej drogi do osiągnięcia celu, niż studia. Bez ukończonej pedagogiki nie będę miała uprawnień pedagogicznych do prowadzenia swojej przedszkolnej grupy, a bez oligofrenopedagogiki nie będę mogła zostać nauczycielem wspomagającym. Tak więc bez studiów się nie da.

Poza tym, bliscy mi ludzie dostrzegają, że pewne tematy związane ze studiami strasznie mnie interesują. Ostatnio, gdy wróciłam na weekend i przeszłam się na spacer z chłopakiem, to byłam tak nakręcona na tematykę autyzmu, że zaczęłam mu wszystko na ten temat opowiadać. Biedaczek, dowiedział się chyba wszystkiego, co przyswoiłam na zajęciach.

Potem opowiadałam mu o ostatnich wykładach, na które mieliśmy przynieść przedmiot kojarzący się z autyzmem. Tak o tym gadałam i gadałam, aż w końcu usłyszałam:

No jak Ty mogłabyś tego nie studiować, jak przecież cały tydzień siedzisz na uczelni i o tym mówisz, a potem masz weekend, jesteś poza uczelnią i nadal o tym mówisz.

2. Czy ostatnio studia mnie bardziej podnoszą na duchu, inspirują, czy też raczej dołują?

Ostatnio jestem nimi zdecydowanie bardziej zdołowana. Masa zaliczeń i rzeczy do zrobienia pochłaniają mnóstwo czasu i brakuje mi chwili na odpoczynek. Wychodząc na uczelnię jestem pełna energii, natomiast wracając z niej – kompletnie wypompowana. Jednak nie zawsze tak jest i myślę, że ten stan typu – mam dość studiów – wynika bardziej z nadchodzącej sesji.

3.Czy ogółem więcej jest tych dobrych momentów, czy tych złych?

Myślę, że w ostatecznym rozrachunku więcej jest tych dobrych. Robienie kleksografii na plastyce, przerabianie testu Wechslera (IQ) , udział w warsztatach dotyczących wcześniaków, praktyki w szkole, satysfakcja ze zdania strasznie trudnego kolokwium, wychodzenie ze swojej strefy komfortu, ciekawe wykłady – to tylko niektóre z rzeczy, które mnie cieszą i pozytywnie wzbogacają moje życie.

4.Czy dzięki studiom jestem lepszym i szczęśliwszym człowiekiem?

Lepszym – zdecydowanie tak. Stałam się bardziej empatyczna i wyczulona na potrzeby osób niepełnosprawnych. Popracowałam nad swoją organizacją i jeżeli uda mi się skończyć oba kierunki w terminie, to śmiało dorzucę do mojego CV umiejętności logistyczne, bo czasem zgrać dwie rzeczy jest dość trudno.  Specjalistyczna literatura już mnie tak nie przeraża. Poszerzyłam swoją wiedzę o wiele informacji, a na praktykach – wiele się nauczyłam , co przyniosło mi to całkiem sporo radości.

mnóstwo nauki - mam dość studiów

CHWILA ODPOCZYNKU OD STUDIÓW

Wychodzi, że po prostu sesja za bardzo mnie pochłania. Kiedy myśli zajęte są cały czas ustawianiem terminów w głowie, a kolejne obowiązki piętrzą się coraz wyżej i wyżej ciężko naprawdę odpocząć. Do tego jeszcze dochodzi stres i znów pojawia się myśl – mam dość studiów.  Ale okej – kto by ich nie miał? To zupełnie normalne i oznacza jedno – czas odpocząć. Namalować jakiś ładny obrazek, zrobić hybrydy, zagrać w grę komputerową, ale też….

IŚĆ SPAĆ

Kiedy wszystko idzie źle, cały mój świat się wali, a ja nie mam siły nawet zrobić sobie kolacji, to nie ma dla mnie lepszej rzeczy, niż pójście spać. Po przespaniu się z problemem zawsze jest choć odrobinę lepiej. A nuż przyśni się coś fajnego?

Jak do tego doda się jeszcze jakieś dobre jedzonko i obecność bliskiej osoby, to już w ogóle jest łatwiej chyba ze wszystkimi przeciwnościami losu!

Mam dość studiów. Choć moje myślenie już znacznie się poprawiło, to i tak jeszcze nie jest idealnie. Więc co dalej?

WRZUĆ NA LUZ

Bez spiny, są drugie terminy – to powiedzonko, które najtrudniej mi zastosować na studiach. Perfekcjonizm i ambicje, by zdać wszystko od razu sprawiają, że wkładam całe swoje siły w naukę, więc nic dziwnego, że potem jestem wyczerpana. Tylko właściwie…. Po co? Czy raczej: kosztem czego?

Bo czy warto się tak przejmować i stresować tym wszystkim? I przy okazji stawać się małą zołzą w stosunku do bliskich? No nie warto, ale jeszcze to tłumaczę mojemu mózgowi. Coś wyjątkowo nie chce tego załapać, ale liczę, że po kilku(dziesięciu) powtórzeniach to ogarnie.

Tak więc powtarzam sobie po raz kolejny: Jak czujesz, że tego potrzebujesz, to włącz sobie ten serial czy coś. Przecież nic się nie stanie, jak napiszesz coś w drugim terminie, wrzuć na luz.

WYJDŹ Z DOMU

Przejście się na spacer i odetchnięcie świeżym powietrzem to odpoczynek, którego mój mózg zdecydowanie potrzebuje.  I choćby pogoda za oknem groziła zamianą w Olafa, gdy tylko wyjdzie się z cieplutkiego domu, to i tak warto.

mam dość studiów - nauka do egzaminów

HALO, SŁYSZY MNIE KTOŚ?

Kiedy mam dość studiów, bardzo ważne jest dla mnie, by móc się komuś wygadać. Dlatego cieszę się, że trafiłam na przesympatyczne współlokatorki (A i J) w pokoju obok! Wiem, że  zawsze się mogę do nich zwrócić nie tylko z problemem, ale i napadem głupawki i vice versa. W końcu nie ma to jak się śmiać jak wariatki o pierwszej w nocy z hmm…. zapachu świeżo wymienianej przez akademik pościeli 😀

MAM DOŚĆ STUDIÓW – NIE JESTEM Z TYM SAMA

Wiem, że miałam się już nie porównywać, ale patrząc ze statystycznego punktu widzenia, to mnóstwo osób przede mną zdawało już sesje, podwójną pewnie też i co? I zdali bez uszczerbku na psychice. Przecież poprzednie sesje tez zdawałam normalnie i mimo czarnych myśli nic się nie stało. Wniosek? Czarne myśli – do kosza!

PODSUMOWUJĄC,

Na pocieszenie, rozśmieszenie i zajęcie czymś myśli przyda się prokrastynacyjna foka i parę memów, a potem? Uśmiech na twarz, mnóstwo pozytywnych, spokojnych myśli do mózgowych szufladek i do roboty! Sprawdziłam, czy dalej chcę to robić, przeanalizowałam, skąd wziął się kryzys i wymyśliłam parę sposobów na poradzenie sobie z nim i zapobieganie kolejnym.  Wkrótce zobaczę, czy działa. Tymczasem zdanie mam dość studiów już mnie nie dotyczy – oby wytrwało do końca sesji.

A po sesji? Misja regeneracja, by nabrać kolejnych sił!