Nie umiem mówić os obie - dziewczyna na tle morza

Mam na imię Dominika i… nie umiem mówić o sobie!

Ciekawe zaprezentowanie siebie samego to bardzo trudna sztuka, o czym przekonuję się cały czas na nowo. Dołączyłam ostatnio do kilku nowych grup na fejsie. Są naprawdę fajne – można się z nich dużo dowiedzieć, uczestnicy są aktywni i wydaje się, że chętnie pomogą, czy też coś doradzą. Fajnie być częścią takich społeczności, jednak te mają często regulaminy, w których jest „Przedstaw się!”.

I wszystko fajnie, tylko, że ja….

NIE UMIEM MÓWIĆ O SOBIE

Piszę „Cześć, jestem Dominika” i dalej nie mam pojęcia jak ciekawie mówić o sobie, chociaż mam wiele zainteresowań.

Lubię oglądać filmy poruszające tematykę niepełnosprawności, dramaty, komedie i czytać różnego rodzaju książki. Dobrze czuję się wśród zieleni, na łonie natury, gdzie mogę patrzeć w niebo i podziwiać kształty chmur.  Interesują mnie tematy związane z kreatywnością. Dobrze czuję się w małej grupie ludzi, jestem introwertykiem. Oprócz tego studiuję dwa kierunki, czekolada to prawie moje drugie imię i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się pracować z dziećmi. To moje wielkie marzenie.

Brzmi fajnie? To super, ale głowiłam się nad tym tekstem dużo za dużo. Oprócz tego gdy trzeba się jakoś ciekawie przedstawić, wówczas to wszystko nie wydaje mi się dość dobre. Nie wiem co podkreślić, jak wyeksponować swoje mocne strony, jak mówić o sobie tak, by moim odbiorcom zapadło to w pamięć.

Dam głowę, że nie jestem z tym sama i większość ludzi też tak ma.

WIEDZA JAK MÓWIĆ O SOBIE – TO SIĘ PRZYDAJE!

Sztuka dobrej prezencji niejednokrotnie przydaje się w życiu. Dołączając do nowej grupy na fejsie  trzeba się przedstawić.  Zaczynając nowe studia, niejednokrotnie okazuje się, że na pierwszym zajęciach prowadzący prosi, by każdy student powiedział kilka słów o sobie.  Wybierając się na randkę trzeba przedstawić się w atrakcyjny sposób, pokazać drugiej osobie kawałek siebie i zaciekawić ją na tyle, by chciała się z nami spotkać po raz kolejny. Prowadząc bloga lub kanał na youtubie warto byłoby napisać stronę „o mnie”, by czytelnicy wiedzieli, kim jest twórca treści.  Rzeczą, która prawdopodobnie dotyczy każdego z nas jest też rozmowa o pracę, dlatego warto  wiedzieć, jak mówić o sobie na rozmowie kwalifikacyjnej. W końcu każdy chciałby dostać pracę marzeń, a przepustką do niej jest często rozmowa kwalifikacyjna.

Jak widać mówienie o sobie i przedstawianie się  towarzyszy nam przez całe życie. Grunt, żeby zrobić to dobrze.

DLACZEGO TEGO NIE UCZĄ W SZKOLE?

Pytanie tylko jak mówić o sobie dobrze, skoro nikt nas tego nie uczył? Oczywiście, są osoby z charyzmą i naturalnymi predyspozycjami do wystąpień publicznych, ale patrząc na wystąpienia studentów na moim kierunku to cóż… Powiem tylko, że nie jest idealnie.

Jednak wcale się temu nie dziwię. Podczas całej mojej edukacji liczba możliwości trenowania swoich umiejętności przemawiania była tak duża, jak liczba kostek czekolady w mojej szafce po całym dniu – czyli znikoma.  A przecież szkoła powinna nauczyć nas umiejętności kluczowych w życiu – pisania, liczenia, współpracy z grupie, itd. Przydałoby się, by do tej grupy dołączyła też umiejętność przemawiania do innych.

JAK NAUCZYĆ SIĘ MÓWIĆ O SOBIE?

Dobre pytanie! Sama też często je sobie zadaje. I dochodzę przy tym do dwóch wniosków:

1.GOTOWA FORMUŁKA NA KILKA SYTUACJI

Według mnie warto wcześniej napisać parę słów o sobie tak, by słuchającym zapadło to w pamięć.  Bo chcę być tą Dominiką, którą po przedstawieniu się ludzie mniej więcej kojarzą, a nie tą dziewczyną, która siedzi w trzeciej ławce i nosi noooo… tę bluzkę taką ładną, chyba w białe kwiatki, albo coś w tym stylu.

Dlatego też uroczyście obiecuję, że knuję coś bardzo dobrego – do tygodnia zaktualizuję stronę „o mnie” na blogu i w social media. Oprócz tego  przygotuję sobie 2/3 wersje gotowych formułek, którymi będę mogła przedstawiać się w grupach, na studiach i wśród nowo poznanych osób.

2. PEWNOŚĆ SIEBIE TO PODSTAWA

No co Ty nie powiesz? Wiem, że to oczywistość, ale z pewnością siebie dużo łatwiej coś zdziałać. W chwilach stresu często znika, dlatego dobrze mieć jakiś automatyczny wyzwalacz pewności siebie, który doda sił. U mnie są to np. niskie obcasy sandałków (do około 5cm), które zapewniają mi lepszą postawę i pewniejszy krok, a dźwięk stukania działa uspokajająco. Dzięki temu mam świadomość tego, że dobrze wyglądam, co chyba każdej kobiecie poprawia samopoczucie.

To jak – ktoś jeszcze ma problem z mówieniem o sobie? Czy to tylko mojemu mózgowi po usłyszeniu słów „opowiedz coś o sobie” przepalają się kabelki?  No chyba, że wyjątkowo trafiłam na wadliwe kabelki lub zapomniałam ich zaktualizować. Patrząc na moją listę aplikacji do zaktualizowania – to bardzo prawdopodobne.

  • Sytuacja wydaje mi sie być prosta. Albo ktoś został wychowany w kulturze rozmowy i umie ubierać w zdania swoje myśli – ergo – potrafi rozmawiać, w tym mówic o sobie, albo został wytresowany przez dom, szkołę itp na osobe która ma siedziec cicho i sie nei odzywać, i tak przez lata. I potem w dorosłym życiu nie potrafi powiedziec o sobie, swoich oczekiwaniach, celach, żądaniach. Cóż to m musi być za piekło żyć w ten sposób….

    • Myślę, że to nie do końca o to chodzi 🙂 Sama zostałam wychowana w kulturze rozmowy, nie czuję się jakoś specjalnie wytresowana przez dom, prędzej przez szkołę, która promuję postawę „siedź cicho i nie sprawiaj kłopotów”. Jednak mimo to potrafię powiedzieć co jest moim celem, marzeniem, czego oczekuję od innych ludzi, czego wręcz żądam. Jeśli ktoś zadaje mi sprecyzowane pytanie typu „co jest Twoją pasją” lub „jakie książki lubisz czytać?” to też nie jest to dla mnie problem. Problemem jest dla mnie właśnie ta formułka „powiedz coś o sobie”, bo czym to „coś ma być? Dla mnie to zbyt niesprecyzowane pytanie w którym muszę wszystko jakoś streścić, a w sytuacji stresowej myśli łatwo uciekają.

      Natomiast zgadzam się z Tobą, że jeśli ktoś nie potrafi mówić o swoich oczekiwaniach, celach i żądaniach, to musi to być piekło. Wyobrażam sobie, że taką osobę wszyscy lubią wykorzystywać, bo przecież nie powie, że oczekuje czegoś innego.

  • Przyznam, że też mam z tym problem… Z jednej strony jest tyle rzeczy, które mnie określają: to, co studiuję, co lubię jeść, co czytam i jak się ubieram. Z drugiej – jak przychodzi co do czego, to żadna z nich nie wydaje się odpowiednia i żadna nie określa w sposób wyczerpujący. A przemawiać publicznie to już całkiem nie lubię – wstań i przedstaw się to moja zmora… 😉

    • Przybij piątkę! Fajnie, że nie jestem z tym sama!
      „Z drugiej – jak przychodzi co do czego, to żadna z nich nie wydaje się odpowiednia i żadna nie określa w sposób wyczerpujący.” – dokładnie, pięknie to podsumowałaś!
      Publicznie to ja mogę mówić, ale na jakiś określony temat – np. zrobić prezentację o rocznym spożyciu czekolady na świecie to byłoby dla mnie fajnie wyzwanie. I pewnie o tym mogłabym dużo mówić 😀

  • Skąd ja to znam. Moja zakładka „o mnie” na blogu powstawiała chyba z dwa dni. Nie mogłam się wysłowić, chociaż wiedziałam co lubię i co bym mogła napisać. A rozmowy kwalifikacyjne to… chyba dlatego nie mam pracy xD Coś mi się zdaje, że będę musiała zastosować Twoja strategię i przygotować sobie kilka szkiców opisu samej siebie 😉

    • Skąd ja to znam!
      Hah, rozumiem Twoją sytuację! W takim razie zdecydowanie warto przygotować sobie taką formułkę 🙂

  • Fajnie, że jest nas więcej! 😀 Też często takie myśli przychodzą mi do głowy.
    Myślę, że stres odgrywa tutaj wielką rolę i może jak nauczę się go lepiej pokonywać, to będzie lepiej 🙂