meksykańska flaga - od meksykanów

4 rzeczy, których możemy się nauczyć od Meksykanów

Ostatnio przez Polskę przewinęły się prawdziwe tłumy obcokrajowców. Byli Włosi, Francuzi, Brazylijczycy, Hiszpanie, Meksykanie i wiele innych narodowości, z którymi my, Polacy, mieliśmy styczność tylko podczas wakacji w obcym kraju. A tutaj za sprawą Światowych Dni Młodzieży Ci wszyscy ludzie przylecieli do nas.  Jedni się z tego cieszyli bardziej, drudzy mnie, jednak ja niezaprzeczalnie należę do tej pierwszej grupy, która ucieszyła się z przylotu Meksykanów (i paru Wenezuelczyków) do mojej parafii.

Mimo, że do samego Krakowa na Światowe Dni Młodzieży nie pojechałam, to jednak do mojej parafii przybyło kilkudziesięciu pielgrzymów z Meksyku, którymi mieliśmy się zaopiekować. I chociaż spędziliśmy z nimi raptem parę dni, to nie wiem jak inni, ale ja już odczułam zdecydowaną zmianę atmosfery.  Ci Meksykanie ( i kilku Wenezuelczyków też) sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czego moglibyśmy się nauczyć od Meksykanów. Nie wiem na ile jest to reprezentatywne, bo w końcu ile można się dowiedzieć w cztery dni, ale mimo wszystko chcę się podzielić moimi wnioskami. I tak oto powstała lista:

4 RZECZY, KTÓRYCH MOŻEMY SIĘ NAUCZYĆ OD MEKSYKANÓW:

1.WSZYSTKO NA LUZIE

Z tego co udało mi się zaobserwować, to u nich nie ma takiego wielkiego pośpiechu jak u nas, gonienia, byle się tylko wyrobić na czas, zgodnie ze ściśle zaplanowanym grafikiem. Oczywiście ma to swoje dobre i złe strony, ale dziś chciałabym zwrócić uwagę przede wszystkim na tę dobrą stronę. Nie spieszysz się nigdzie, nie stresujesz się, że za pięć minut odchodzi Twój autobus ( i tak przyjedzie drugi). Nie martwisz się, że już jest ciemno, a Ty nie wiesz gdzie jesteś.  Zresztą co ma być, to będzie, więc większość Meksykanów w takiej sytuacji wrzuci na luz, bo czym tu się stresować?

Poza tym, czemu Ty mnie tak poganiasz? Ja chcę zobaczyć, porobić mnóstwo zdjęć „photo, photo!” selfie, posiedzieć sobie na tej ławce tutaj, co z tego, że tego nie ma w programie?

Autobus przyjedzie za pół dwadzieścia minut? Chodźmy sobie usiąść do cienia, co z tego, że tam nie ma żadnej ławki? „Na chodniku też się da siedzieć” – powie Meksykanin, podczas gdy Polak w przypadku braku ławki woli postać.

kobieta w sombrero od Meksykanów

2.POŚPIEWAJMY RAZEM!

Paru Meksykanów już usiadło w oczekiwaniu na autobus? Okej, to teraz czas na śpiewanie! Ktoś ma gitarę? Tak? Super, no to dajemy!  I w tym momencie już słyszysz hiszpańskie piosenki, które najczęściej są dość wesołe, więc od razu wprawiają Cię dobry humor.

Dodatkowo, to wcale nie musi być tak, że wszyscy śpiewają naraz – często po prostu zbiera się grupka czterech czy pięciu osób, które zaczynają śpiewać i wcale nie przejmują się, tym, że inni na nich patrzą. U nas jest trochę inaczej: raczej nie śpiewamy w autokarach (no chyba, że sławne „A teraz idziemy na jednego!”), a przynajmniej ja ostatnie takie ostatnie grupowe śpiewanie pamiętam z jakiejś wycieczki szkolnej w podstawówce.

Poza tym, kto powiedział, że w komunikacji miejskiej nie można śpiewać? Meksykanie są do tego bardzo chętni! I przyznam szczerze, że gdybym znała słowa, to chętnie pośpiewałabym też z nimi. A niestety w Polsce mi się jeszcze nie trafiło, żeby cały autobus razem śpiewał, wszyscy raczej wchodzą, kasują bilet i siadają wpatrując się w smartfona (tak, ja też).

I tak sobie myślę, że może fajnie byłoby od czasu do czasu się tak wspólnie zintegrować? Oczywiście nie mówię, że zawsze, bo nie każdy ma ochotę codziennie słyszeć, jak ludzie obok niego fałszują, ale gdyby tak zrobić np. raz na dwa tygodnie  zrobić „wesoły autobus”, śpiewając piosenki, które każdy zna? Jestem przekonana, że śpiewanie w autobusie dwa razy w miesiącu pozytywnie wpłynęłoby na nasz nastrój, a rano obudziłoby nawet lepiej niż mocna kawa!

3.WYCZUCIE RYTMU W TAŃCU

A skoro już o śpiewie mowa, to nie możemy zapominać też o tańcu! Z tego, co zobaczyłam, to Ci ludzie mają niesamowite wyczucie rytmu. Wystarczyło mi obejrzeć parę ich tańców by stwierdzić, że:

  1. Nie ma bata – wpisuję kurs tańca na moją bucket list
  2. koniecznie muszę przeszukać Youtube w poszukiwaniu więcej latynoamerykańskiej muzyki, by znaleźć więcej piosenek jak ta:

Gdy rozmawiałam z jedną dziewczyną z Wenezueli (wiem, że post miał być o Meksykanach, ale Wenezuelczyków była raptem czwórka, a że to podobny krąg kulturowy, to nie uwzględniłam ich w tytule), to spytałam się czy gdzieś się tego tańca uczą. Okazało się, że u nich to przychodzi bardziej naturalnie, często podłapują to np. od rodziców, no i u nich się więcej tańczy. Natomiast u nas jest mniej tańca i np. nie spotkałam się z tym, żeby czyiś rodzice tańczyli  w domu. Podobnie, gdy idziemy na jakąś uroczystość, to raczej też siedzimy i wcinamy różne pyszności, niż tańczymy i śpiewamy (sto lat się nie liczy!)

4.UŚMIECH PROSZĘ!

Podobne wrażenie miałam też po odwiedzeniu Włoch w zeszłym roku – mianowicie: Ci ludzie są dużo bardziej uśmiechnięci niż my. Wydaje mi się, że mniej marudzą na otaczającą ich rzeczywistość, mimo że też nie zawsze jest kolorowa.

Dlatego też żałuję, że na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie się nie wybrałam, bo te kilka krótkich dni wśród Meksykanów w mojej parafii minęło mi zdecydowanie za szybko. Żałuję też, że nie przyjęłam nikogo do swojego domu – to byłoby świetne ćwiczenie języka, ale cóż. Czasu nie cofnę, ale za to wyciągnęłam z tego bardzo cenną lekcję, by następnym razem spróbować.

A Wy dogadalibyście się z Meksykanami? Czego najbardziej chcielibyście się nauczyć?


Zdjęcie tytułowe pochodzi ze strony: stocknap.io, a kolejne: pixabay.com

  • Meksykanie to bardzo pozytywny naród. Ale Włosi też! Właśnie wróciłam z Włoch i jestem pod wrażeniem ich podejścia do życia. Nawet chciałam zrobić podobny wpis do Twojego, ale nie wiem czy teraz mogę sobie na to pozwolić. 😀

    • Potwierdzam – z nimi jest całkiem wesoło 😀
      Co do Włochów to też się zgadzam – byłam już w Italii i zdecydowanie widziałam tam więcej uśmiechniętych twarzy niż u nas 😉
      No i jasne, że możesz sobie pozwolić, przecież wszyscy inaczej postrzegają różne rzeczy! Fajnie będzie poznać Twój punkt widzenia odnośnie Włochów! 😉

  • Głosuję na wesoły autobus:))
    Co do tańczenia- jak byłam mała, często tańczyłyśmy razem z mamą:) Wydaje mi się, że to bardziej kwestia dystansu do siebie i nie przejmowania się „bo będąc dorosłym, to nie wypada tak się wygłupiać”;)

    • Oj, wesoły autobus zdecydowanie by się przydał 😀
      „Wydaje mi się, że to bardziej kwestia dystansu do siebie i nie przejmowania się „bo będąc dorosłym, to nie wypada tak się wygłupiać” – O! Pięknie to ujęłaś, faktycznie tak jest z tym dystansem, ale to już wręcz temat na osobny wpis! 😉

  • To cudowne, że tak naprawdę obcy nam ludzie potrafią nauczyć nas tak prostych rzeczy. My w tej gonitwie nie wiadomo nawet czasem za czym zapominamy o uśmiechu o radości i cieszeniu się z tego co tu i teraz 🙂 Świetna okazja do pobrania takich lekcji 😉 Sama teraz żałuje, że nie miałam okazji wziąć tych lekcji osobiście, ale czerpałam ile się dało z tych tłumów, które przewijały się na ekranach telewizorów. 😉

    • Dokładnie! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się prawdziwie wziąć udział w takim wydarzeniu 😉
      Ja nie oglądałam w telewizji, ale za to na fejsie pojawiało się z sporo migawek bo znajomy coś polubił i mnie też się wyświetliło, a to się bardzo fajnie oglądało 😉

  • Pierwsze, o czym pomyślałam, kiedy zobaczyłam tytuł- jedzenie! <3
    A zupełnie poważnie, to fajnie, że wyniosłaś coś więcej z przypadkowego w sumie spotkania. Trzeba korzystać z każdej szansy 🙂

    • Haha, faktycznie! Nie pomyślałam o tym, bo Meksykanie jedli u nas raczej polskie potrawy 😀
      ja też się cieszę, że tego nie przegapiłam, to byłaby wielka szkoda 😉

  • Moim zdaniem ogólnie południowcy zarówno z Ameryki południowej, czy południ Europy są bardzo wyluzowani, uśmiechnięci, na wszystko mają czas. Ja mam teorię, że to duże ilości słońca podczas całego roku tak pozytywnie na nich wpływają. A u nas permanentny niedobór witaminy D3, więc smutne miny;).

    • Hmmm, ciekawa teoria z tym słońcem! Naprawdę coś w tym może być, w wolnym czasie muszę koniecznie o tym więcej poczytać! 😉

  • Ola

    Idealnie! Śpiew, taniec, luz i uśmiech! Cos pieknego, bardzo bym chciała pojechać do Meksyku? Piszesz na blogu cos więcej o samym kraju i o podróżowaniu w tamtych rejonach?

    • Ja akurat w Meksyku nie byłam – wnioski wysnuwam na podstawie poznanych Meksykanów 🙂
      Niestety nie ma tutaj więcej o Meksyku, ale jak kiedyś tam pojadę to na pewno coś się pojawi 😉