koza - nie wiem o czym mówisz!

Ja o kozie, Ty o wozie, czyli brak porozumienia!

Ostatnio coraz częściej zaczynam zauważać, jak ważna w naszym życiu jest precyzja w rozmowie i sprawdzanie, czy nasz rozmówca wie, o czym mówimy. Jeśli wyrażamy się nieprecyzyjnie lub gadamy, nie zauważając, że druga osoba ma już minę pod tytułem ” Nie wiem o czym mówisz!”, to cóż… Przeważnie strzępimy język na darmo.

Nie dalej jak wczoraj, Narwany wpadł do mnie ze słowami: „Masz pozdrowienia od Magdy” i wszystko byłoby fajnie, tylko niestety zapomniał wspomnieć KTÓREJ Magdy, żebym przypadkiem, jak którąś spotkam na ulicy, nie zbłaźniła się, dziękując za pozdrowienia, których nie było lub na odwrót – nie dziękując za nie. Całe szczęście, że jeszcze przed wyjściem dałam radę od niego wyciągnąć nazwisko, bo byłoby ze mną kiepsko, gdybym próbowała trafić w jedną z trzynastu Magd!

A wystarczyło tylko od razu sprecyzować nazwisko!

Rozumiecie już, o co mi chodzi? Takich przykładów z życia wziętych, gdzie brak precyzji nieźle zamieszał, jest całe mnóstwo! A przecież czy tak trudno wysilić się nieco bardziej by nasz rozmówca w pełni nas zrozumiał?

 NIE TEN PRZYSTANEK

Koleżanka opowiada mi, z którego przystanku odchodzi autobus, ale zapomina wspomnieć, że w tym miejscu są dwa przystanki i to umiejscowione tak, że z jednego  przy naprawdę złej pogodzie nie do końca widać ten drugi.. A oba nazywają się tak samo! Chyba nie muszę wspominać, że byłam nieźle zdziwiona, jak podeszłam do rozkładu autobusowego na jednym i okazało się, że nie ma tam mojego numeru?

Podobnie jest z rozmową o naszych zainteresowaniach, bo jeżeli zacznę rozmawiać np. z fanem nart i snowboardu, to nie będę miała pojęcia, czym się różni jeden rodzaj nart od drugich, jak się je dobiera do osoby itp i wtedy ten fan musi mi to wpierw wytłumaczyć.  Jeżeli przy nie-blogerze będę nawijać  o wtyczkach na wordpressa, słowach kluczowych i zdjęciach na licencji CCO, to żeby On mnie zrozumiał też muszę mu przekazać czym jest wordpress, wtyczki itp.

Z POLSKIEGO NA NASZE

Profesorka omawia na wykładzie swój wykład takimi słowami, że ¾ Sali zastanawia się, czy ona aby na pewno mówi po polsku? A jak tak, to czy mogłaby to przetłumaczyć z polskiego na nasze?  To się tyczy zwłaszcza wykładowców z matematyki, którzy nie przyjmują do wiadomości, że czytania na wykładzie regułek napisanych matematycznym nie sprawi, że studenci zrozumieją dane pojęcie. Nawet wyszła z tego jedna ze śmiesznych historii, o której pisałam więcej tutaj.

A wystarczyłoby tylko umieć powiedzieć tę regułkę własnymi słowami lub podać jakieś przykłady z życia codziennego.  Ba! Założę się wręcz, że gdyby moja matematyczka w gimnazjum nie tłumaczyła nam funkcji na zasadzie przypasowywania ucznia do ławki i innych „normalnych” przykładów, to całkiem sporo uczniów do dziś nie widziałoby, o co tak naprawdę chodzi.

POLSKA JĘZYK TRUDNA JĘZYK

I wiecie – ja naprawdę rozumiem, że język polski nie należy do najłatwiejszych na świecie. Mamy wiele mylących wyrażeń jak np. zamek (jako budowla) i zamek (ten w spodniach) . Tylko że mam wrażenie, że większość takich chwil w stylu : ”nie mam pojęcia o czym mówisz” wcale nie wynika z tego!

BRAK PRECYZJI I „FEEDBACKU”

Tzn, jasne, że jakaś część na pewno, ale uważam, że w niezrozumieniu dużo większą rolę odgrywa właśnie brak precyzji, określania, o co nam chodzi i przede wszystkim sprawdzanie „feedbacku”, tego, czy druga osoba w pełni rozumie, o czym do niej mówimy.

Bo jeśli nie rozumie, to dla nas to znak, że musimy coś lepiej wytłumaczyć lub wyrazić się precyzyjniej.  Jeśli tego nie zrobimy i druga osoba nadal nie będzie wiedziała, o co chodzi, to po co w ogóle to coś mówimy? Nie szkoda strzępić języka? No, chyba że tak bardzo się lubi dźwięk własnego głosu? W takim razie zwracam honor!

A Wy staracie się wyrażać precyzyjnie, czy raczej liczycie, że rozmówca sam załapie, o co Wam chodzi?


PS. Zdjęcie pochodzi ze stocksnap.io

  • Z nieporozumieniami to czasami śmieszne historie w parze idą. Niektóre śmieszne, niektóre mniej, ale ogólnie chyba wszyscy powinniśmy nauczyć się słuchać i precyzyjnie wyrażać, co mamy na myśli. Chociaż, jak mówię, czasem takie nieporozumienia mogą być zabawne 😉

    • Racja, czasem się można nieźle pośmiać! Choć oczywiście też jest wiele takich sytuacji, które śmieszne mogą być dopiero po fakcie, bo wcześniej chciało się zabić rozmówcę 😀

  • Ważne jest też to, żeby dopytać naszego rozmówcę o co dokładnie mu chodzi, jeśli od razu tego nie rozumiemy. Dzięki temu jesteśmy w stanie uniknąć wielu nieporozumień, konfliktów i dziwnych sytuacji. Najgorsze, kiedy zostaniemy na poziomie naszych domysłów a prawda wygląda zupełnie inaczej.
    Kinga

    • Racja, ja też się staram od razu dopytać jak czegoś nie rozumiem, choć czasem trafię na osobę, która jak się zagalopuje w mówieniu, to ciężko (lub zabawnie – zależy od punktu widzenia) jej przerwać i powiedzieć: „Ej! Stop. czekaj! Zgubiem się piętnaście zdań temu!
      „Najgorsze, kiedy zostaniemy na poziomie naszych domysłów a prawda wygląda zupełnie inaczej.” – oj tak, dokładnie!

  • W takich przypadkach jak opisałaś to na widok głupiej miny staram się doprecyzować 😀 gorzej, jeśli rozmówca chce, byśmy domyślili się czegoś między wierszami, a ty domyślisz się, ale czegoś innego. Bo nie każdy jest tak miły że powie wszystko wprost ;p

    • Ja też się staram doprecyzować 😀
      „gorzej, jeśli rozmówca chce, byśmy domyślili się czegoś między wierszami, a ty domyślisz się, ale czegoś innego” – hahah, racja! To też są ciekawe sytuacje 😀

  • Dobrze, ze Narwany powiedzial, ze masz pozdrowienia od Magdy…. ja znam takich, co by powiedzieli …. masz pozdrowienia od tej, no jak ona tam…. no tej z ciemnymi wlosami….!!!!
    Ups…. to jest dopiero zagwostka, co?

    • Hahaha, takiej zagadki bym już w ogóle nie rozwiązała 😀

  • Gdyby wykładowcy mówili po ludzku, to statystyki zdawalności egzaminów urosłyby pod niebiosa 😀 Miałam kiedyś zajęcia na wielkiej sali z panią, która mówiła cicho, a przedmiotem jej wypowiedzi była nieszczęsna retoryka, gdzie co 10 słowo było po łacinie. Ogółem grubo było. Komunikacja to czasami naprawdę trudna rzecz 😉

    • „Gdyby wykładowcy mówili po ludzku, to statystyki zdawalności egzaminów urosłyby pod niebiosa” – i czy to nie byłoby świetne? 😀
      Co 10 po łacinie? Oj, no to faktycznie musiało być grubo, nie zazdroszczę 😀

  • Ja nie wiem, czy to ze mną jest problem, czy z niektórymi moimi rozmówcami, ale bardzo często zdarza się, że ich po prostu nie rozumiem… Czasami naprawdę myślę, że to ja jestem jakaś głupia i polskiego nie ogarniam, a przecież studiuję polonistykę! 😀

    • Haha, też się czasem zastanawiam wtedy, czy to on się tak nieprecyzjnie wyraża, czy to ja czegoś nie umiem załapać 😀
      A co do Ciebie, to obstawiam raczej tę wersję, że to Oni mówią mało dokładnie 😀 Przecież polski ogarniasz bardzo dobrze <3

  • Pytam koleżankę w smsie:
    – przyjeżdżasz do mnie z mężem?
    – nie jadę sama.
    A! Czyli nie jedzie sama. Po czym uświadamiam sobie, że ona nie używa przecinków i kropek. Czyli że – nie, jadę sama. 🙂

    • Hahah! Padłam 😀
      Czasem rzeczywiście przecinki i kropki są ważne, bo jakbym to ja z nią rozmawiała, to pomyślałabym, że jednak przyjedzie z mężem 😀

  • A to nie czytają mi w myślach?!:D Czasami zakładamy z góry, że ktoś wie o kim/o czym mówimy, a potem wychodzą z tego nieporozumienia i przerzucanie się, kto był nieprecyzyjny:D

    • No niestety, nie czytają w myślach 😀
      I racja – często nieporozumienia wychodzą właśnie przez to 🙂

  • Staram się wyrażać precyzyjnie. Jednak do niektórych i tak nie dociera co mówię …
    Przykładem może być jedna ciotka, która gdy mówi o sobie jest bardzo zainteresowana, ale jak chcesz jej coś odpowiedzieć to momentalnie dostaje szklanego wzroku. Olewa, widać, że nie słucha. Czasem jakieś yhy rzuci, ale w większości przypadków, gdy skończy się mówić, zaczyna jechać ze swoją gadką … a to co się mówiło do niej przestaje istnieć … 😀

    • Hmm, to w taiej sytuacji chyba najlepiej się wyłączyć i udawać, że się słucha 😀

  • Problemy z komunikacją zdarzają się bardzo często. Mamy coś na myśli i wydaje nam się, że skoro jest to dla nas jasne, to takie same jest dla drugiej osoby. Niestety niekoniecznie. Dlatego warto doprecyzowywać komunikaty 🙂

    • Oj, dokładnie! Dlatego staram się patrzeć, czy mój rozmówca w pełni ogarnia i czy zna wszystkie informacje, które znam i ja 😉
      Zdecydowanie warto doprecyzowywać komunikaty! 🙂

  • Jasne, że staram się mówić precyzyjnie, ale zapewne różnie to wychodzi. 🙂 Komunikacja międzyludzka wcale nie jest taka prosta! 😉

  • Ula z prostoofinansach

    Zgadzam się, że zbyt często mówimy skrótami i nie każdy musi rozumieć nasz tok myślenia. Najbardziej potem nie lubię, jak np. mąż mi mówi kolejnego dnia, że przecież ci wczoraj mówiłem. Tyle, że ja zrozumiałam co innego albo nie miałam pewnej wiedzy. To tak jak z tą jedną z 13-tu Magd. Nie mówimy pełnej wiadomości, nie słuchamy, używamy nie odpowiedniego języka. Sama właśnie z tego powodu zaczęłam pisać bloga, żeby można było zrozumieć finansowe slogany 😉

    • „Nie mówimy pełnej wiadomości, nie słuchamy, używamy nie odpowiedniego języka.” – dokładnie! A potem się dziwimy, że nasz rozmówca nas nie rozumie 🙂

  • Mój mąż jest mistrzem nieprecyzyjnych pytań. p. dzisiaj spytała się mnie: jaki jutro dzień? Ja mu na to: czwartek. Po czym okazało się, że on chciała się dowiedzieć, czy mam jutro ciężki dzień jeśli chodzi o pracę:).

    • Hahaha, rozumiem! Faktycznie to mistrz, ja bym chyba też nie załapała o co chodziło 😀

  • Pingback: Poszerz horyzonty #10 - ciekawe filmy, introwertyzm i wiele innych - HEAD DIVIDED()