ołówek - papier wyzwala myśli

Papier wyzwala myśli!

ZA MAŁO MYŚLI

Siadam przed komputerem. Zerkam na moją „to-do listę”, gdzie głównym punktem jest „napisać coś”. Podekscytowana odpalam Worda i… nic. Pustka. Pustynia. Bezludna wyspa.

Gapię się tylko na tę biała kartkę, wpatruję w migający kursor jak zaczarowana, a im dłużej obserwuję jak miga na tej białej pustyni, tym gorzej się czuję. Znów przypominam sobie o czym miałam pisać, próbuję pozbierać myśli, znaleźć zdania, którymi miałam opisać temat, ale nie. Nie działa. Nic nie składa się w całość. Wiem, że gdzieś tam z tyłu mam pomysł jak post powinien wyglądać, ale nie umiem się do niego dostać. Zupełnie jakbym zablokowała dostęp hasłem, a teraz go zapomniała.

KONIEC Z PISANIEM NA DZIŚ

Moje oczy robią się zmęczone, głowa coraz cięższa, a myśli odpływają od tematu i zaczynają krążyć niebezpiecznie blisko lodówki. Ikonki na dole kuszą, szczególnie kolorowe G od googla woła: „kliknij tu! Zobacz, ile tutaj ciekawych treści! Chodź na fejsa, zobacz czy ktoś nie wstawił czegoś nowego! Zajrzyj na bloglovin, sprawdź czy nie przegapiłaś  jakichś fajnych wpisów!”.

Ostatkiem słabej silnej woli odchodzę od komputera. Poddaję się – muszę zajrzeć do tej lodówki!

W kuchni stwierdzam, że nie, dziś już nic nie napiszę, nie ma szans. Przegryzając kolejną kostkę czekolady (no dobra, całą tabliczkę), stwierdzam, że dziś mi się totalnie nic nie chce i daję sobie spokój z pisaniem. Nagle czuję, że jakieś myśli się pojawiają, zupełnie jakbym odgadła zapomniane hasło do pomysłu.

magic is something you make - papierowe kartki

ZA DUŻO MYŚLI W STARCIU Z MIGAJĄCYM KURSOREM

Biegnę do biurka, w myślach dziękując, że laptop się jeszcze sam nie wyłączył. W głowie krąży tyle myśli, że mam wrażenie, że jak ich zaraz nie wywalę z głowy, to zwariuję.  Odpalam Worda i znów próbuję. Reszta już zależy od szczęścia: raz myśli swobodnie płyną i wychodzi z tego piękny post / opowiadanie, a innym razem siadam i migający kursor w połączeniu z białą kartką znów mnie pokonuje. Za to gdy prawie zawsze gdy wracam i komputer jest zamknięty, to wygląda to tak:

ZA DUŻO MYŚLI W STARCIU Z KARTKĄ PAPIERU

Biegnę z powrotem do komputera, szlag! Zamknięty! Zanim odblokuję wszystko i na nowo otworze worda minie cała wieczność! Wyjmuję spod biurka pierwszy lepszy papier, chwytam cienkopis / kredkę / ołówek /długopis (*niepotrzebne skreślić) i piszę. Piszę jak szalona, jakby nade mną stał niewidoczny poganiacz odliczający „do końca pozostało 10,9,8… jednocześnie modląc się, bym się potem rozczytała. Chaotycznie rozmieszczam zdania, kreślę tu i ówdzie, gdy wreszcie jest!  Tuż przede mną leży papier z nabazgranym postem, teraz wystarczy to tylko przenieść na komputer i Voila! Gotowe!

Nagle zdaję sobie sprawę, że u mnie papier wyzwala myśli. Migający kursor już nie.

I tak się czasem zastanawiam: Czemu tak jest? Czemu ten migający kursor tak mnie przeraża, paraliżuje? Przecież teoretycznie na komputerze mogę zrobić wszystko – obrobić zdjęcia, sprawdzić pogodę w Australi, kupić bilety do Japonii, pogadać z ludźmi z drugiego krańca świata i wiele innych?

A może to po prostu dla mnie za wiele rozpraszaczy, nad którymi nie umiem zapanować?  A na kartce? Na kartce mogę tylko pisać.

I nie ma ucieczki.

A jak jest u Was? Wolicie pisać od razu na komputerze, czy też najwięcej pomysłów przychodzi Wam podczas ręcznego pisania?


Zdjęcia pochodzą ze strony: stocksnap.io1, 2

  • Zawsze możesz włączyć dyktafon- wtedy na pewno nic nie ucieknie:)

    • Sposób już przeze mnie wypróbowany – niestety nie działa 🙁 A przynajmniej ja nie przepadam za swoim nagranym głosem i raz miałam już tak, że na dyktafonie miałam nagrane 3/4 posta, a potem i tak napisałam go jeszcze raz od postaw, żeby tylko tego nie odtwarzać 😀

      • W takim razie możesz skorzystać z zamiany mowy na tekst. Obecnie zarówno smartfony jak i komputery oferują taką opcję. Dzięki temu możesz również zaoszczędzić czas, który w przeciwnym razie poświęciłabyś na przepisywanie swojego „podcastu” 😉
        Dawid

        • O! To ciekawy pomysł! Przyznam, że o tym nie pomyślałam! W najbliższym czasie postaram się wyprobować i zobaczyć, czy to zadziała lepiej 😀
          Dziękuję!

      • No tak, spisywanie zajmuje sporo czasu… cóż, to pozostaje właśnie walka z własną ręką:D

  • Nie zauważyłam jakiejś różnicy między pisaniem na kartce papieru czy w Wordzie na kompie, ale za to to kartka wygrywa, jeśli jakieś myśli napływają w nieoczekiwanych porach dnia i zajęć 😉

    • Wypróbuj aplikację Evernote. 🙂 Jest dostępna na niemal wszystkie urządzenia. W dużym skrócie Evernote to elektroniczny notatnik, w którym możemy zbierać pomysły, robić notatki i gromadzić informacje (np przepisy kulinarne). Informacje dodane np podczas dojazdu do pracy, gdy korzystamy ze smartfona, możemy następnie zsynchronizować i mieć do nich dostęp na tablecie czy komputerze. Ponadto możemy je udostępnić znajomym. 🙂
      Dawid

      • Ja też słyszałam już wiele o Evernote, nawet zainstalowałam sobie, ale jakoś mnie nie przekonała 😀 Paradoksalnie najbardziej sprawdziła się u mnie do notowania bardzo mało roziwnięta aplikacja, którą się jednak bardzo łatwo obsługuje, no i ma jednak tę zaletę, że można ją wstawić jako zapisaną karteczkę na pulpit i nie trzeba wchodzić w żadne aplikacje 😀
        Jednak oczywiście rozumiem fenomen Evernote i może jeszcze dam jej drugą szansę? Ko wie? 😀

    • Oj tak – w przypływie myśli, czy nowych pomysłów, kartka zdecydowanie wygrywa 🙂

  • Mam ten sam problem. Czasami tak mi się zablokują wszystkie zapadki w głowie, że nie da się ruszyć. A jak ruszę to po chwili stwierdzam serio Ty to wymyśliłaś. Trudne życie blogera 😉 Czasami rzeczywiście kursor działania na mnie jak płachta na byka i zamiast pobudzać moją kreatywność to ją zabija. Do tej pory na zwykłej kartce papieru powstał tylko jeden post. 🙂 Następnym razem jak nadejdzie kryzys pisania na komputerze na pewno spróbuję innego wyzwalacza myśli. 😉

    • „Czasami rzeczywiście kursor działa na mnie jak płachta na byka i zamiast pobudzać moją kreatywność, to ją zabija” – dokładnie, często mam podobnie! Za to moje posty powstają w wielu miejscach.
      Czasem uda się napisać coś na komputerze, czasem na zwykłej kartce papieru, czasem w jaimś zeszycie np. z matmy, kilka pierwszych postów pisałam na smartfonie w busie, a jak byłam w kinie i nie miałam żadnej kartki do pisania, to po wyjściu wyciągnęłam zebrane paragony z portfela i na nich pisałam główne myśli 😀

  • Ja piszę prawie wyłącznie na komputerze lub smartfonie. Pomysły na to co napisać generuję natomiast na papierze. 🙂 Jestem wielkim fanem map myśli – wykorzystuje je układając plan prezentacji, listę zakupów czy zbierając materiały do kolejnego wpisu. Niestety żadna z dostępnych „cyfrowych” rozwiązań służących do ich tworzenia nie jest w stanie(przynajmniej w moim odczuciu) zastąpić zwykłej kartki A4… 🙂
    Dawid

    • O! Generowanie pomysłów na papierze – też to robię i papier chyba najlepiej przyjmuje moje idee 🙂
      A mapy myśli czasem się u mnie sprawdzają, a czasem nie – zwłaszcza, gdy musze mieć coś w odpowiedniej kolejności 😀 Dodatkowo pod tym względem jestem estetką i gdy moja mapa myśli źle wygląda, to nie za bardzo chcę z niej korzystać 😀
      Daj znać jakbyś znalazł jakieś dobre narzędzie do tworzenia elektornicznych map myśli!
      Trzymaj się ciepło! 🙂

      • Z tego co się orientuję najlepszą aplikacją do tworzenia map myśli jest imindmap współtworzony przez Tonego Buzana (pomysłodawcę map myśli). Osobiście nie potrzebuję jednak tego typu program tak bardzo, że byłbym skłonny zapłącić za niego prawie 400zł 😉
        Dawid

        • Nie dziwię się, ja też raczej go nie potrzebuję tak bardzo 😉

  • Ja wolę na kartce, bo kursor wywiera na mnie presję pisania od razu wszystkiego dobrze. Poprawiam na bieżąco, zastanawiam się nad idealnymi słowami i przez to tworzę 2 zdania godzinami. A papier przyjmuje moje skreślenia, strzałki i wszystko inne :D.

    • To u mnie kursor wywiera presję pisania „ciągłego”, czyli jeżeli przerwę na chwilkę i zapomnę co było dalej, to zaczynam trochę panikować, stresować się, a wtedy bardzo łatwo mi się rozproszyć, przełączyć na fejsa itd itp 😉
      No i racja – na kartce łatwiej wprowadziś jakieś strzałki, podczas gdy na komputerze muszę robić kopiuj, wklej, usuń i potem rozpraszam się i zapominam co chciałam pisać dalej 🙂

  • Piszę na komputerze ze względu na wygodę, zazwyczaj wiem też, co chcę umieścić, także tutaj nie mam problemu. Gorzej przy pracach zaliczeniowych- wtedy ciężko mi coś wykrzesać… Papier jest jednak moim sprzymierzeńcem przy czytaniu- książki, na których najbardziej mi zależy, kupuję w wersji papierowej, wtedy dają mi dużo większą przyjemność 🙂

    • Rozumiem! Ja też dużo piszę na komputerze głównie przez oszczędność czasu, jednak dużo lepiej pisze mi się na białej, czystej kartce papieru. Jakoś łatwiej mi wtedy być kreatywną 😉
      O! Widzę, że mamy wiele wspólnego – gdy ja mam wybór, to tez wolę książkę papierową. Jakoś tak przyjemniej się czyta 🙂

  • Ja piszę i zapisuje właściwie wszystko na komputerze lub smartfonie. Bardzo rzadko zdarza mi się używać kartek, właściwie tylko piszę w ten sposób listy zakupów 😀 Na co dzień korzystam z już niżej wspomnianego przez Dawida programu Evernote i wspomagam się również programem Habitica 🙂

    • Haha, to patrz – ja właśnie listy zakupów zapisuję głównie na smarfonie 😀
      A o Habitaca nie słyszałam, muszę coś o tym programie poczytać! 😉

  • Pingback: 11 ciekawych tekstów do poczytania na lato. – MAYA ZANN. Blog()

  • Rafau Ikswoktur

    żadna aplikacja komputerowa nie zastąpi białej kartki i długopisu. Uwielbiam mieć ze sobą taki notes w którym spisuję myśli i faktycznie czasami nawet mam tak (dzisiaj jak zabierałem się do pisania tak miałem) że biorę już kartkę i długopis i jakby wszystko w głowie się układało. Z opowiadaniami, artykułami i postami na blogu tak mam – gorzej już jest z układaniem uczuć. Wtedy nawet kartka i długopis nie pomagają – wtedy jadę w las, albo nad jezioro 😉 POZDRAWIAM i dzięki za utwierdzeniu, że nie jestem z takimi zachowaniami sam 🙂

    • To ja wolę notować chyba na luźnych kartkach 😀 Jakoś często zapominałam tego notesu 😀
      Aczkolwiek moja przyjaciółka, która pisze opowiadania ma właśnie taki swój notes i tam notuje pomysły na opowiadania, rozwinięcia akcji itd i bardzo sobie chwali!
      Trzymaj się ciepło!
      Ja też dziękuję za ten komentarz – dzięki niemu też wiem, że nie jestem z tym sama 🙂

  • Ja korzystam tylko z laptopa, nie cierpię pisać ręcznie, może dlatego, że pisząc szybko bazgrzę jak kura pazurem 😀

    • Możliwe, choć ja też często bazgrzę i lubię papier 😉 Różnie bywa 🙂

  • Dorota Mazurkiewicz

    Świetnie napisane! Po prostu bajka:) Ja już się nauczyłam pisać od razu na laptopie, ale potem lubię to sobie wydrukować i wprowadzić korekty ręcznie. Czyli w jakimś sensie nadal magiczna karta papieru i długopis:)

    • Dziękuję Ci bardzo! Po tych słowach od razu urosło mi serduszko!
      I racja – w ostatecznych rachunku i tak wychodzi ta kartka i długopis 😀

  • W plecaku mam zawsze notes bo tak samo nie bardzo czuję pisanie na komputerze. Nagle moje myśli uciekają i nie potrafią skleić się w całość. Ale kiedy mam papier i ołówek idzie o wiele lepiej 😉 Mój mąż mi się dziwi i nie bardzo może to pojąć… więc przestałam już tłumaczyć ;P

    • To u mnie notesy nie przetrwają zbyt długo chyba, jakos tak pojedyńcze kartki papieru, to, co mam akurat pod ręką działają idealnie 😉 Jedyny problem by to potem poskładać 😀
      I wcale się nie dziwię, że przestałaś tłumaczyć – po którymś razie mnie by się pewnie też odechciało 😛

  • U mnie jest to samo! Super, że o tym napisałaś, bo już myślałam, że tylko ja jestem takim takim dziwakiem, co ma paraliż mózgu jak usiądzie przed ekranem;). Mam nawet taki specjalny zeszyt na pisanie postów. W zasadzie większość wpisów zaczynam w nim, potem przepisuję i na kompie dopiero dopracowuję.

    • Hahah, fajnie, że masz podobnie! Widać wcale nie jesteśmy takie dziwolągi 😀
      „W zasadzie większość wpisów zaczynam w nim, potem przepisuję i na kompie dopiero dopracowuję.” – znam ten system, u mnie najwięcej pomysłów przychodzi na papierze 😉

  • jarek

    Che bello. Bravo! Bravo amica.

  • Malessia85

    Od zawsze uwielbiam pisanie na kartce. A piszę bardzo często. Dlatego zawsze mam ze sobą tak zwany „zestaw pisarza”, którym powiedzmy jestem. Taką amatorką.
    Co tyczy sie pisania na komputerze, to faktycznie jest gorzej. Zazwyczaj przepisuje wtedy zapisane notatki lub pisze coś do szkoły. Wychodzi to zawsze jakieś sztywniejsze…
    Kartka, sam papier wprowadza mnie w taki przyjemny klimat. Uwielbiam zapach książek, zwłaszcza takich starszych. Taki sam mam teraz zeszyt, w którym uwielbiam pisać 🙂

    • „Zestaw pisarza” brzmi świetnie! Muszę sobie zapamiętać to wyrażenie 😀
      Dla mnie takie przepisywanie nawet nie jest takie złe, bo mogę się dwa razy zastanowić, czy coś faktycznie brzmi tak dobrze, czy tylko mi się wydawało, ale z drugiej strony, to zajmuje tez potem masę czasu…
      Co do zapachu książek, to też go lubię 🙂 Chyba większość moli książkowych tak ma 😀