Pedagogika czy warto studiować?

Pedagogika – moja opinia i wrażenia po I roku

Niedawno pisałam o tym, jak w czerwcu 2016r postanowiłam rzucić studia ekonomiczne. Tego samego roku, w październiku, znów  zostałam studentką. W przyszłości widzę się właśnie w pracy w przedszkolu, a pedagogika to studia, które są furtką do wykonywania zawodu nauczycielskiego w Polsce. Obecnie właśnie udało mi się ukończyć I rok pedagogiki , a to moje wrażenia i opinia.

Pedagogika – WRAŻENIA PO I ROKU:

1. NAJWIĘCEJ ZALEŻY OD PROWADZĄCEGO ZAJĘCIA

Są przedmioty, które mogłyby być całkiem ciekawe, gdyby prowadził je ktoś bardziej zaangażowany i są też takie, na które aż chce się chodzić. Bardzo miło wspominam np. historię wychowania i wprowadzenie do pedagogiki ogólnej. Zwłaszcza to drugie było fajne, bo pani prowadząca bardzo fajnie tłumaczyła. Oprócz tego  musieliśmy tam napisać bajkę, wierszyk i scenariusz przedstawienia, co ostatecznie okazało się całkiem twórczym zadaniem. Jeszcze milej zrobiło się (przynajmniej mi), gdy okazało się, że w przyszłym semestrze pani publikuje książkę, gdzie nasze bajki zostaną także opublikowane. Moment gdy znajdujesz własne nazwisko w książce – bezcenny.

2. CZASOPISMA PEDAGOGICZNE

Na niektóre przedmioty musieliśmy przynosić artykuły z czasopism pedagogicznych, dzięki czemu nauczyłam się w ogóle korzystać z czytelni. Dowiedziałam się, że istnieją takie magazyny jak „Bliżej przedszkola” , czy też „Wychowanie na co dzień”. Przy okazji zostawiałam też majątek w punktach ksero, bo lubię móc pisać po rzeczach, z których się uczę. Jedne artykuły były bardziej pasjonujące, inne mniej, ale niewątpliwie lepiej mi się czytało je, niż typowo naukowe książki.

Chyba najciekawszym artykułem okazała się być dla mnie „Głowa pełna pomysłów”, która poruszała temat kreatywności i jej rozwoju. A jako, że kreatywność jest dla mnie bardzo ważna, to moim marzeniem byłoby uczenie w taki sposób, by jak najbardziej rozwinąć twórcze myślenie u moich przyszłych uczniów.

3. TO JA MUSZĘ WYPOŻYCZAĆ KSIĄŻKI Z BIBLIOTEKI?

Brzmi śmiesznie, ale na ekonomii w uczelnianej bibliotece byłam ze dwa razy i ani razu nic nie musiałam wypożyczać! A tutaj okazuje się, że istnieją treści i książki, których nie znajdziesz w internetach, tylko niespodzianka – musisz iść do biblioteki! Całe szczęście, że moja biblioteka była w tym samym budynku co akademik, to mogłam iść nawet w kapciach.

4.DUŻO PREZENTACJI

Całkiem sporo ćwiczeń polegało na zrobieniu prezentacji na dany temat i przedstawieniu jej grupie. Z jednej strony nie jest to takie dobre, bo cały czas uczysz się tylko jednej formy, a brakuje np. przeprowadzenia zajęć „jak dla dzieci”, ale z drugiej strony to też niezła nauka występowania przed grupą. Wiadomo, że nauczyciel cały czas pracuje przed dziecięcą publicznością, dlatego musi mieć dobrze opanowane przemawianie. Poza tym to całkiem niezła metoda przełamywania nieśmiałości.

Jednocześnie, dzięki tym prezentacjom, uświadomiłam sobie, że już w liceum zdecydowanie przydałoby się więcej wystąpień publicznych, tak, by oswoić się z uczuciem „30 par oczu patrzy na mnie i tylko na mnie – to nic strasznego”.

5. BRAK PRAKTYK (DOPIERO NA DRUGIM ROKU – WE WRZEŚNIU)

Uważam, że to jeden z największych minusów pedagogiki. Według mnie tutaj podstawą jest jednak praktyka pedagogiczna w placówkach. Raz, że dzięki praktyce dużo łatwiej zapamiętać teorię do egzaminów, a dwa, że ta teoria i praktyka bardzo się od siebie różnią. Bo wiecie – w teorii wszystko fajnie wygląda. Są różne przepisy, różne minimum, które trzeba zapewnić, podstawowe zasady, których trzeba przestrzegać, które teoretycznie mogą być świetne, ale  w praktyce nie zawsze zdają egzamin.

Poza tym mnie akurat się trafił wolontariat w przedszkolu przed rozpoczęciem studiów, więc wiem, że chcę to robić w przyszłości.  Jednak dam głowę, że będą też takie osoby, które w październiku pójdą na praktyki i będą zawiedzione, bo np. oczekiwały czegoś zupełnie innego.

6. PRZEDMIOTY – ZAPYCHACZE CZASU

Bo jak na każdych studiach są przedmioty ważne i przedmioty- zapychacze, na których zastanawiasz się „okej, ale po co mi to?!” . Niestety nie ma na to żadnej rady i pozostaje tylko mieć nadzieję, że takie zajęcia będą prowadzone przez fajnych wykładowców. Całe szczęście, że na razie nie ma tych zapychaczy bardzo dużo.

PEDAGOGIKA – CZY WARTO? 

Podsumowując,  zmianę uczelni oceniam zdecydowanie na plus. Myślę, że pedagogika sprawiła, że paru ważnych rzeczy się jednak nauczyłam i choć teraz cieszę się na 3 miesięczną przerwę od uczelni, to jednak w październiku wrócę na nią z uśmiechem.  Mam też nadzieję, że moje wrażenia po drugim i trzecim roku pedagogiki okażą się równie dobre, ale o tym przekonam się już wkrótce.