Planeta Singli - serce i kredki

Planeta Singli – czy warto? Moja opinia!

Wiecie, że bardzo lubię oglądać filmy? „Ba! Amerykę odkryła, kto by nie lubił!” – powiecie. Jednak ja po prostu uwielbiam komedie romantyczne! To dla mnie idealne filmy na odstresowanie się po ciężkim dniu i przede wszystkim: pośmianie się.

Jednak nie przepadam za polskimi filmami, bo przeważnie nie w ogóle nie trafiają w moje poczucie humoru. Dlatego gdy Narwany zaprosił mnie do kina, to byłam dość sceptyczna. Do kina na polską komedię romantyczną? Czy On na pewno wie na co się pisze? Jednak Narwany jak to Narwany – typowe dziecko szczęścia i znowu udało mu się trafić na coś fajnego. Że też ja tak nie potrafię trafiać filmów!

Ale do rzeczy:

O CZYM JEST FILM PLANETA SINGLI?

Oczywiście o miłości! To chyba było do przewidzenia prawda? Coś więcej? Okej:

Ania marzyła o karierze pianistki. Jednak nie wszystko potoczyło się po jej myśli i w wieku 30 lat pracuje jako… nauczycielka muzyki w podstawówce. To romantyczka marząca o rycerzu na białym koniu. Nie umie znaleźć go w realu, więc przenosi się z poszukiwaniami do Internetu. Trafia na miłego faceta, umawia się z nim z na randkę, ale On nie przychodzi. Zamiast tego przysiada się do niej Tomek Wilczyński – sławny prezenter telewizyjnego show. Tomek  kpi z Ani, trafnie przewidując, że umówiła się z kimś przez Internet.  Prezenter stworzył z tej sytuacji popularny show ze skeczami i proponuje Ani umowę: ona będzie się umawiała z facetami przez aplikację w telefonie (łudząco podobną do Tindera)  i opisywała mu te randki, żeby mógł stworzyć kolejny odcinek show. On za to ufunduje jej nowe pianino. Układ idealny? Nie do końca…

Obejrzyjcie zwiastun:

DLACZEGO WARTO?

1.FAJNA ROLA MACIEJA STUHRA

Stuhr zagrał Tomka Wilczyńskiego – prezentera telewizyjnego show, który wybił się dzięki wplataniu w nie kukiełek. Jest wredny, arogancki i myśli, że pozjadał wszystkie rozumy, tutaj bardzo przypomina mi Gerarda Butlera z „The Ugly Truth”. Jednak, jak to zwykle bywa, pod tą powłoką chowa się wrażliwy, uczuciowy facet, który boi się odrzucenia. Według mnie Maciek świetnie zagrał i przyznaję, że nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli.

2.PIOSENKA GRECHUTY 

Uwielbiam piosenkę Marka Grechuty „ Dni, których jeszcze nie znamy”, więc bardzo mi się spodobało,  gdy na zakończeniu zaprezentowano jej przeróbkę w wykonaniu dzieci.

3.FAJNY HUMOR

Jak nazwa wskazuje – komedia, jest po to, żeby się po śmiać, więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że w filmie „Planeta Singli” było wiele scen i dialogów, przez które i ja i Narwany i mieliśmy banany na twarzy.  Naprawdę wiele razy się śmiałam podczas oglądania, a niestety mam tego pecha, że często pół Sali się coś bawi, tylko nie mnie. Tak więc to duży plus, że ten humor do mnie trafił. A skoro już o śmiechu mowa, to poczytajcie sobie „Śmieszne historie” – porządna dawka gwarantowana!

4.STROJE GŁÓWNEJ BOHATERKI

Agnieszka Więdlocha w roli nieśmiałej Ani bardzo fajnie wypadła, podobała mi się jej gra aktorska i mimo, że wielkim znawcą nie jestem, to jednak tą rolą przekonała mnie do siebie. Jednak, jak to kobieta, nie mogłam nie zwrócić uwagi na jej przepiękne kreacje. Jej wzorzyste koszule i śliczne sukienki (zwłaszcza rozkloszowana biała z klubu) to rzeczy, które sama z miła chęcią wrzuciłabym do mojej szafy!

5.PRZEDSTAWIENIE „SMSÓW NA EKRANIE”

Wiem, że to nie jest nowe rozwiązanie, jednak widziałam raczej mało filmów, gdzie je zastosowano, więc byłabym wdzięczna za polecenie w komentarzach innych filmów, gdzie to zastosowano.

6.CIEKAWE PRZESŁANIE

Wychodzę z założenia, że z każdego filmu da się wyciągnąć jakiś morał. Po obejrzeniu lubię parę chwil podumać i zastanowić się, co mi się podobało, co mi zapadło najbardziej w pamięć, czy da się tam znaleźć jakieś głębsze myśli itd. Tutaj udało mi się znaleźć takich 5, ale jak zaczęłam się rozpisywać, to wpis wyszedł mi trochę za długi, więc podzieliłam moja recenzję na dwie części. Tutaj poczytacie o przesłaniu: 5 życiowych lekcji z filmu „Planeta Singli”

cofnąć czas - rodzina

Podsumowując:

KOMU SIĘ NIE SPODOBA?

Film na pewno nie przypadnie do gustu ludziom lubiącym szybką akcję, 100% realizm i 100% oryginalność, bo jak pisałam wcześniej – można znaleźć tam odniesienia do „Brzydkiej Prawdy”, czy  „Masz wiadomość”.  Wybitni znawcy pewnie dostrzega jeszcze więcej takich odniesień, ale ja na szczęście nim nie jestem, więc nie widzę ich sporo. Nie spodoba się też fanom horrorów, thrillerów i mocnych wrażeń.

KOMU SIĘ SPODOBA?

Według mnie, wielbiciele ciepłych, lekkich komedii, które idealnie poprawiają humor w smutny dzień i pozytywnie nastrajają do życia na pewno będą zachwyceni. Dla mnie ten wypad był strzałem w dziesiątkę i tak jak w przypadku „Praktykanta” wyszłam z uśmiechem z kina. Idealny na randkę. Byłam zdumiona, że polska komedia romantyczna może mi się spodobać! Zwłaszcza, że nawet wielokrotnie chwalone Listy do M nie powaliły mnie na kolana, a ostatnią polską komedią, która przypadła mi do gustu jest Kogel Mogę z 1988 roku!

Jednym zdaniem: według mnie warto!