Po co Ci tyle zdjęć?

Parę tygodni temu wróciłam z Włoch i gdy tylko ogarnęłam moje życie, to natychmiast wziełam się za zgrywanie zdjęć. Po prostu nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć jak na nich wyszłam, czy udało mi się porobić jakieś ciekawe ujęcia, w skrócie – czy choć trochę poprawiłam mój warsztat.

Okazało się, że zrobiłam zaledwie 250 zdjęć w dziewięć dni! (patrz: Migawki z Włoch – krajobrazy) Dla niektórych mało, dla innych dużo, ale dla mnie zaledwie! Dlaczego? Bo dawniej przywoziłam ich całe mnóstwo! Tym razem miało być inaczej!

Zdałam sobie sprawę, że z naszą technologią możemy iść ulicą i robić zdjęcia co wręcz co sekundę!  Tylko co nam to daje? Po co mieć 200 ujęć tej samej drogi, schodów czy malowniczego domku w górach?

ulica

NIE WIEMY CO FOTOGRAFUJEMY

Mam wrażenie, że czasem mamy za mało czasu na zwiedzanie i w tempie ekspres przemieszczamy się od jednego zabytku do drugiego, żeby tylko  je jak najszybciej „zaliczyć”. A wtedy cykamy dwadzieścia zdjęć w stylu „byle było”, nawet nie wiedząc co to jest! I kończy się to tak, że po zakończeniu wycieczki pamiętamy tylko, że weszliśmy do  „takiego ładnym domu”, „kościoła z wielkimi rysunkami na suficie”, lub wiemy tylko, że było to w danym kraju.

MUSZĘ ZROBIĆ ZDJĘCIE

Mam wrażenie, że czasem niemal wyczuwam taką niewidzialną presję w stylu „wszyscy tam stoją i robią zdjęcie temu czemuś, to ja też muszę”. I wiecie co? NIE MUSISZ!  Jeżeli Cię to nie kręci, nie podoba Ci się ten obraz lub uważasz tą rzeźbę za brzydką i kompletnie jej nie rozumiesz, to po co?  Serio chcesz zaśmiecać sobie pamięć zdjęciem rzeczy, która nawet Ci się nie podoba?  

Poza tym nie zapominaj, że to co zachwyca Twoją koleżankę, wcale nie musi działać też na Ciebie (patrz: Warto być innym). Ja mam tak np. z Bazyliką Świętego Piotra w Rzymie  – innym się bardzo podobała, a mnie niezbyt. Wiecie, z zewnątrz wszystko fajnie, ale w środku.. ten przepych nie robi na mnie wrażenia. I co? Świat się zawalił przez brak miliarda fotek z wnętrza Bazyliki? NIE!

aparat 2

CZY NAPRAWDĘ  POTRZEBUJESZ TYLU ZDJĘĆ?

Czy naprawdę wierzysz, że w przyszłości nadal będziesz miał ochotę oglądać 15 000 zdjęć, zamiast tych 100 wybranych? Albo lepiej – tych 50 wywołanych?  Bo nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie kończyło się to tym, że pakowałam te zdjęcia do jednego folderu, podpisując np. „Włochy 2013”, a potem o nich zapominałam!

WYWOŁYWANIE  JEST SUPER

Niby te zdjęcia były tam gdzieś w folderze na pulpicie, ale tak naprawdę nie zaglądałam do nich, żeby sobie przypomnieć dobre chwile.  Jak już miałam ochotę na jakieś wspomnienia, to wolałam odnaleźć je w mojej głowie, zamiast przekopywać się przez tysiące na komputerze!

Dla porównania, gdy małą część wywołałam i włożyłam do albumów, to  jakoś otwierałam go dużo częściej! Może dlatego, że ta ilość już mnie nie przerażała?

album ze zdjęciami

NIE ZANUDZAJMY NASZYCH ZNAJOMYCH

Część z Was pewnie powie, że potrzebuje tego, bo ich rodzice/ znajomi chcą zobaczyć gdzie byłem, co zwiedziłem itd. I jasne, że macie rację – większość z miłą chęcią poogląda piękne krajobrazy, czy też Was na ich tle. Ale zdradzę Wam niespodziankę – oni chętnie popatrzą na kilkadziesiąt zdjęć, a nie dziesięć tysięcy.  Dlaczego? Bo są ciekawi Waszych ogólnych wspomnień i opowieści (patrz: Migawki z Włoch), a nie dosłownie każdego domu na wszystkich ulicach! Nie mówiąc już o tym, że przy niektórych zabytkach jest taki tłok, że żeby pokazać rodzicom ładne zdjęcie, znacznie lepiej wpisać w google grafika „miejsce xxx”, które przynajmniej nie będzie nierówne, niedoświetlone, ucięte z którejś strony itd.!

Natomiast kolejna część z Was powie:

 ROBIĘ TEGO TYLE, ŻEBY UCHWYCIĆ TE PIĘKNE CHWILE!

Tylko czy robiąc zdjęcia dosłownie wszystkiemu je naprawdę łapiesz? Czy raczej tracisz? Bo zamiast pomyśleć o pięknie, niepowtarzalnej atmosferze, czy tym jak się tam czujesz, skupiasz się na zrobieniu kolejnej foty. I co wtedy tak naprawdę będziesz wspominał – to miejsce, czy to że wtedy miałeś aparat przed nosem?

piękne chwile

PAMIĘTAJ O MOŻLIWOŚCI WYMIANY

Jeśli jednak chcesz mieć zdjęcia wszystkiego, a jesteś na wakacjach ze znajomymi, to warto pamiętać, że oni także mają aparaty! A wtedy po wyjeździe wystarczy sobie poprzesyłać wszystkie zdjęcia i już mamy naprawdę pokaźny zbiór!

POPRAWIĆ WARSZTAT

Nie pamiętam już gdzie, ale kiedyś natrafiłam na wskazówki w stylu „jak stać się dobrym fotografem”. I przeczytałam tam, że owszem – robienie dużej ilości zdjęć jest dobre, ale tylko na początku! Tzn. kiedy zaczynasz, to robisz ich mnóstwo, ale każdego dnia je przeglądasz, wyciągasz wnioski i następnego dnia zmniejszasz ich liczbę. Codziennie starasz się zauważyć co sprawiło, że dane zdjęcie jest dobre, na jakim tle wychodzi najlepsze, w jakim oświetleniu. I tak ciągle, aż dojdziesz do stanu, w którym wystarczy Ci zrobić jedno, ale już wiesz jak sprawić, żeby to było najlepsze ujęcie.

Nie znam się za bardzo na fotografii (jeśli jest tu jakiś ekspert to proszę o wypowiedź!) ale wydaje mi się, że to ma sens – przynajmniej przy robieniu zdjęć zabytkom, bo ludzie to już trochę inna bajka. Wiecie – to się mrugnie, to się człowiek zagapi lub zrobi dziwną minę. Choć jak dla mnie te dziwne miny to też dobre ujęcia, bo przynajmniej się można pośmiać!

To już – przyznawać mi się kto przywozi z wakacji 15 000 zdjęć?

Lubicie robić zdjęcia? Wywołujecie je? Co najczęściej fotografujecie? Wypowiedzcie się koniecznie w komentarzach!

PS. Z góry mówię, że wpis jest z przymrużeniem oka o osobach robiących zdjęcia non stop, kompletnie bez zastanowienia, a nie pasjonatach fotografii!

  • przyznać się muszę, że ja mam tak jak napisałaś robię zdjęcia w tempie ekspresowym. Później siedzę i kasuję te nie udane.

    ms-vivente.blogspot.com

    • To najwyższy czas to zmienić 🙂
      I Maju – tutaj na tym blogu nie toleruję linków w komentarzach – traktuję to jako spam, jeśli będę chciała to zawsze mogę sama sprawdzić, czy coś tworzysz, dlatego proszę Cię o usunięcie linku.

  • To ja się przyznam, że… Mam bardzo dobry aparat, o którym zawsze zapominam! I najczęściej przeżywam jakieś piękne chwile, widzę piękne widoki i po dobrych kilku minutach myślę „Ej, a gdzie masz aparat? Wzięłaś go w ogóle?” Nie mam nawyku fotografowania wszystkiego, co widzę… Czasem żałuję, a czasem, kiedy widzę takich właśnie fotografów w deseń „zrobię fotkę, nie wiem co to, ale wszyscy robią” to myślę sobie, że nic nie tracę, że lepiej, że ktoś za mnie zrobi zdjęcie, a mnie pozostaną chwile spędzone z ukochanym i czas poświęcony Jemu, a nie szukaniem ujęć.

    • Wiesz, podobno najlepszy aparat to ten, który mamy przy sobie 😀
      I zgadzam się, że nic nie tracisz – lepiej mieć to miejsce we wspomnieniach, niż 1000 jego zdjęć i zero motywacji do przeglądania tego 😉 Dlatego ja się wcześniej dwa razy zastanawiam, czy na pewno chcę coś mieć na zdjęciu 🙂

  • Aleksandra Wolińska

    Zdecydowanie nie jestem pasjonatem fotografii, ale jak już gdzieś jadę, to zdjęcia robię – by potem przypomnieć sobie daną wycieczkę. Nie robię jednak ich wiele, raczej wolę mieć jedno udane niż kilkadziesiąt z tym samym ujęciem. Właśnie przejrzałam zdjęcia z ostatnich trzech lat i wywołałam – z różnych miejsc, sytuacji etc. – prawie trzysta, więc jak na ten okres to chyba nie tak źle 😉

    • Też myślę, że jedno udane jest lepsze niż kilkadziesiąt nijakich 🙂
      Wywołałaś zdjęcia? Ale super! No i trzysta to nie jest jeszcze dużo, spokojnie!

  • Aleksandra Wolińska

    Zdecydowanie nie jestem pasjonatem fotografii, ale jak już gdzieś jadę, to zdjęcia robię – by potem przypomnieć sobie daną wycieczkę. Nie robię jednak ich wiele, raczej wolę mieć jedno udane niż kilkadziesiąt z tym samym ujęciem. Właśnie przejrzałam zdjęcia z ostatnich trzech lat i wywołałam – z różnych miejsc, sytuacji etc. – prawie trzysta, więc jak na ten okres to chyba nie tak źle 😉

  • LieveG

    Lubię robić zdjęcia ładnych miejsc, ale jeszcze bardziej lubię im się przyglądać. Tak po prostu – na moment zatrzymać się i przyjrzeć jakiemuś cudownemu miejscu. I chociaż własne zdjęcia to zupełnie inna bajka niż te znalezione w Internecie, to jednak jedno w zupełności wystarczy. 🙂

    • „I chociaż własne zdjęcia to zupełnie inna bajka niż te znalezione w Internecie, to jednak jedno w zupełności wystarczy” – Dokładnie! Nic dodać, nic ująć!

  • Bardzo mądre i zdroworozsądkowe podejście, Ja również do tematu zdjęć podchodzę w podobny sposób. Fotografuję to, co mnie ineresuje, przy czym wolę mieć dwa, trzy fajne ujęcia niż kilkadziesiąt takich samych.

    • Dziękuję 🙂
      Wychodzę z założenia, że lepiej mieć kilka a dobre, niż 3000 z którego żadne mi się nie podoba i nawet nie mam ochoty się przez nie przekopywać 🙂

  • coś w tym jest, teraz wręcz patrzymy przez ekran aparatu. grunt to gromadzić realne wspomnienia, a nie kojarzyć wspomnienia po zdjęciach, oby one były tylko dodatkiem do wrażeń : )

    • ” teraz wręcz patrzymy przez ekran aparatu.” – bardzo trafnie to ujęłaś, dokładnie o to mi chodziło!’
      No i zgadzam się, że zdjęcia nie mogą zastąpić wspomnień, mają być tylko dodatkiem!

  • Ja z siedmiotygodniowego pobytu w Hiszpanii przywiozłam ponad 1500 zdjęć i filmików, ale obrobiłam maksymalnie 150 z nich, z czego na bloga dodałam pewnie 2/3. Ja dopiero się uczę, więc robię wiele zdjęć jednego budynku czy sytuacji, ale jak widzę, że zdjęcie jest dobre to nie robię więcej w poszukiwaniu perfekcyjnego ujęcia. No i tak jak Ty nie lubię robić zdjęć wszystkiemu. Wiele „must see” w Barcelonie mnie nie zachwyciło. Zrobiłam po jednym zdjęciu i poszłam dalej skupiać się na tym co mnie bardziej interesuje.

    • „jak widzę, że zdjęcie jest dobre to nie robię więcej w poszukiwaniu perfekcyjnego ujęcia.” – i bardzo dobrze!
      No i myślę, że każdy ma własne „must see” i to właśnie je fotografuje 🙂

  • Dla mnie nie ma lepszej pamiątki niż zdjęcia – można na małym obrazku uwiecznić piękne chwile na zawsze. 🙂 Ja fotografuje wszystko – każde drzewo, czy budkę.

    • Masz rację, ale czy fotografując wszystko (dosłownie wszystko), nie „tracisz” tych pięknych chwil? No chyba, że umiesz się tak „rozdwoić” żeby i zrobić 200 zdjęć i zachwycać się widokami?

      • Może masz racje, ale tyle rzeczy mnie zachwyca, że nie sposób się oprzeć! 🙂 Potrafię chyba jednak pogodzić jedno drugie. 🙂

  • Ja też robię milion zdjęć jednego ujęcia, a potem nie mogę się zdecydować, które wywołać. 🙂 Warto robić zdjęcia dla uchwycenia pięknych chwil i wracania do wspomnień. 🙂

    • Wiesz, czasem jest coś, co nas tak zachwyca, że chcemy mieć wszystko wywołane 🙂 Ja np. uwielbiam robić zdjęcia nieba 🙂

  • Patsy The Hunter

    Prawda jest rzeczywiście taka, że cykając zdjęcia bez zastanowienia w jakimś miejscu (np. podczas podróży) zapominamy o tym, co najważniejsze – o wrażeniach: zapachu, dźwięku, własnego samopoczucia podczas oglądania czegoś zachwycającego. Staram się robić porządki w folderach ze zdjęciami, po to, aby zostawić najlepsze. Mam też wielką ochotę, by parę wywołać, zainwestować w piękny, minimalistyczny album. Masz rację z tym ograniczaniem, po co nam tyle zdjęć, jeżeli potem do nich nie zaglądamy?

    Pozdrawiam serdecznie,
    Patsy (patsythehunter.pl – tak wgl, mamy ten sam szablon na blogu :P)

    • „zapominamy o tym, co najważniejsze – o wrażeniach: zapachu, dźwięku, własnego samopoczucia podczas oglądania czegoś zachwycającego. ” – dokładnie!
      Ja muszę się wziąć ze przejrzenie tego co mam, żeby jeszcze bardziej to zminimalizować 🙂
      Pozdrawiam również 🙂
      Widziałam, ten szablon się podoba dużej ilości osób 🙂

  • A może polecicie coś, gdzie przechowywać zdjęcia (elektroniczne)? Przez lata się tego sporo nazbierało, darmowe „chmury” już przepełnione i pomysły mi się kończą. A ulubiony HD wyzionął ducha, dobrze, że zdążyłem pliki uratować.

    • Hmm, nie znam się za bardzo na technologii, więc nie wiem co oznacza „ulubiony HD” 😀
      Ja trzymam wszystkie swoje zdjęcia na dysku zewnętrznym 🙂

      • No i właśnie o tym samym piszemy 🙂 Dysk zewnętrzny, który pewnego dnia stwierdził, że poddaje się, nie zamierza współpracować i ma focha. Więc to nie jest do końca dobre rozwiązanie.

        • Aaa, rozumiem 🙂
          U mnie dysk działa bez zarzutów,ale jak u Ciebie odmawia współpracy to trzeba poszukać czegoś innego 🙂 Tylko niestety już nie wiem gdzie 🙁

  • JuliaHebdzyńska

    Bardzo ciekawy wpis i – niestety – refleksja w nim zawarta jest dość prawdziwa. Od razu po przeczytaniu zrobiłam sobie listę „to do” i punktem pierwszym jest wywołanie wszystkich zdjęć, które czekają na to już od ponad kilku miesięcy. Dziękuję 🙂

    • Cieszę się bardzo! Sama muszę zrobić taką „to do listę”, natomiast moje zdjęcia do wywołania jeszcze się gromadzą, żeby potem za jednym zamachem wywołać 100 i powkładać do albumu 🙂
      Miło mi, że mogłam pomóc 🙂

  • Ja, będąc w podróży, robię miliony zdjęć, ponieważ zazwyczaj i tak połowa z nich jest beznadziejna i nie nadaje się do publikacji lub do wywołania. Tak naprawdę to dopiero na komputerze okazuje się, czy dane zdjęcie mi wyszło. Śmiać mi się chce kiedy widzę osoby z telefonem, które muszą zrobić zdjęcie wszystkiemu: pieskowi, zupie i oczywiście sobie 😉

    • Czasem tak bywa, że się strasznie staramy, a zdjęcie i tak nie wychodzi – też znam ten stan 🙂

  • NotatkiNiki

    Kiedys robilam niewiele zdjec skupiajac sie glownie na osobach. Wazniejsze bylo skupienie sie na tym co widze i zapamietam. Troche mi tego teraz zal, bo od kiedy pisze bloga, to zdalam sobie sprawy, ze mam bardzo malo zdjec do ewentualnych wpisow o dawniejszych podrozach.
    No ale nawet teraz nie przywoze tysiecy zdjec. Wczoraj bylam np ogladac Flowertime w ratuszu w Brukseli. Zrobilam moze ze sto zdjec. Od razu je zgralam i skasowalam te nieudane (bo ja ciagle sie ucze fotografowania). Z pozostalych wybralam moze z 30, ktore zostawie… Wpis juz wkrotce, bo kwiaty przepikne, a impreza trwa do niedzieli, wiec moze sie ktos wybierze przeczytawszy i zobaczywszy moj wpis…
    Pozdrawiam

    • Wiesz zawsze możesz dokładnie opisać to, co widziałaś 😉 Przynajmniej pobudzisz trochę wyobraźnię czytaleników 🙂
      Mogłabyś powiedzieć mi co to jest Flowertime? Z angielskiego przypuszczam, że coś z kwiatami, jakiś festiwal?

      100 zdjęć to jest jeszcze mało, no i oczywiście nie można zapomniać o selekcji 😉
      Z niecierpliwością czekam na Twój wpis!

  • Zdecydowanie wolę wykonać kilka zdjęć polaroidem, aniżeli robić automatycznie zdjęcia, które będą później tylko zalegały na laptopie. Dlatego mój aparat już od dłuższego czasu spoczywa w szafie.

    • Zdjęcia polaroidem muszą być świetne, więc nie dziwię się, że Twój aparat nie jest często używany 🙂

  • Ja staram się zrobić zawsze dość sporo zdjęć, ponieważ nie jestem w tym jeszcze zbyt dobra, więc lubię mieć wybór, kiedy decyduję się na to jedno zadowalające zdjęcie, które zostanie powieszone w ramce, wstawione na Fb, czy na bloga. Rozumiem, że jeśli ktoś robi na tyle dobre zdjęcia, że to idealne wychodzi mu za pierwszym razem, nie odczuwa potrzeby walczyć dalej. Takich ludzi podziwiam i zazdroszczę 😉 A co do robienia miliona fotek zabytków- staram się bardziej przeżyć, to co widzę, zapamiętać odczucia, poczuć magię danego miejsca 😉

    • Wiesz, ja też nie jestem jeszcze zbyt dobra 😉 Ale staram się analizować moje zdjęcia, wyciagać z nich wnioski i mam nadzieję, że jest coraz lepiej 🙂
      Cieszę się,że starasz się „przeżywać” zabytki, w ten sposób dużo bardziej poczujesz tą magię 😉

  • Ja ciągle zapominam o robieniu zdjęć. Takich prywatnych fotek z wakacji nie przywożę aż tak bardzo dużo. Co innego, gdy robię zdjęcie bo wiem, że znajdzie się na blogu. Wtedy robię mnóstwo ujęć i wybieram do posta najlepsze.
    Ostatnio też postanowiłam dodawać na instagram przynajmniej jedno zdjęcie dziennie co zmusza mnie do robienia zdjęć każdego dnia. Ale to już są innego typu zdjęcia, niż te cykane na wakacjach przy każdej kamienicy. 🙂

    • Takich prywatnych tez nie przywożę dużo 🙂 Przeważnie jestem na nich po prostu ja z bardziej lub mniej dziwną miną 🙂 Natomiast gdy zdjęcia ma iść na bloga to bardziej zastanawiam się jak coś ująć w ciekawy sposób, żeby śiatło było dobre itd 🙂 No i dla każego mnóstwo oznacza co innego 😀
      A co do Instagramu to też kiedyś tak próbowałam – jedno zdjęcie dziennie – ale potem jakoś od tego odeszłam i dodaję troszkę rzadziej 🙂

  • Nadmiar szkodzi we wszystkim. 🙂 Myślę, że zbyt duża liczba zdjęć zniechęca. Przede wszystkim do ich posegregowania. Bo co innego posegregować 100, a co innego 1000. Odkładasz to wtedy na wieczne nigdy i robisz następne zdjęcia. Błędne koło. Np.ostatnio przyjaciółka nie chciała pokazać mi zdjęć z zagranicznych wojaży, bo miała ich strasznie dużo i były nie poprzebierane (wyjazd był pół roku temu). A ja uwielbiam oglądać zdjęcia, nieważne czy to czyjeś, czy moje :).Wiadomo, swoje budzą wspomnienia, ale czy chciałoby mi się oglądać ich tysiące? Pewnie nie, bo to wymagałoby czasu. Pewnie więc siedziałyby sobie w kompie i zajmowały miejsce na dysku. Poza tym jak ewentualnie wywołać taką ilość zdjęć i ile trzeba mieć albumów, żeby je przechować?

    • Oj tak, znam to! I dobrze wiem jak się zabieram do 100 zdjęć, a do 1000 podchodzę jak do jeża i z tydzień się zbieram do otworzenia tego foldera!
      No i fakt – wtedy albumów trzeba mieć naprawdę dużo, ale wychodzę z założenia, że te wywołane zdjęcia są bardziej przemyślane, niż te na komputerze, bo jednak za wywołanie się płaci i jakby tak 2000 wywoływać na pół roku to całkiem pokażna sumka by na to poszła 😀

  • Powiem Ci, że u nas od wielu lat nie ma komu robić zdjęć. Kiedyś robiło się zdjęcia na potęgę, a teraz? 🙂 Praktycznie się o tym zapomina. Przynajmniej tak jest tylko w mojej rodzinie. Tylko ja latam z aparatem, bo jestem „blogierką” i czasem słyszę „Weź pstryknij tu i tam”. Rola rodzinnego fotografa naprawdę czasem mnie wkurza. Macie aparaty? To sobie fotografujcie- tak im odpowiadam zazwyczaj, kiedy już tracę cierpliwość. Wszyscy by chcieli tylko nie ma komu robić ;D

    • To u mnie tak się nie dzieje na szczęście 🙂 Na wszelkich spotkaniach / urodzinach nie ma aparatu, więc nie ma zdjęć 😀 Jedynie na działce Ciocia czasem robi telefonem, ale to już z własnej woli 😀
      I nie dziwię Ci się, że Cię to wkurza, sama byłabym zła musząc wszystkim robić zdjęcia 😀

  • Wylęgarniapomysłów

    O tak, znam to. Kiedyś robiłam prawie 1000 zdjęć z 3 dniowego wyjazdu, może 100 nadawało się do czegokolwiek. Teraz robię mniej, ale bardziej zastanawiam się nad kadrem, światłem itp. Tym sposobem mam więcej zdjęć do opublikowania czy wywołania, bo są lepszej jakości 🙂

    • I bardzo dobrze! Sama staram się robić zdjęcia w bardziej przemyślany sposób i tak jak Ty zastanawiam się jak ustawić aparat 🙂
      A wywoływanie zdjęć to świetna sprawa 😉

  • Świetny post! Oddaje to, o czym już od dawna myślałam i na czym się łapałam. Masz absolutną rację, że trzeba umieć wybrać to, co chce się fotografować, a najlepiej wyłapywać te najpiękniejsze chwile. Teraz na urlopie zrobiłam mnóstwo zdjęć, ale niestety większość nie dla przyjemności, a na wszelki wypadek, gdybym akurat potrzebowała na bloga. Jednak jestem z siebie dumna – już od dawna nie fotografuję obiektów bardzo popularnych, to znaczy nie robię na siłę zdjęcia jakiemuś znanemu zabytkowi, jeśli wokół niego zebranych jest mnóstwo osób i nie uda mi się zrobić dobrego ujęcia. Po prostu odpuszczam. No i rzeczywiście, te piękne chwile najlepiej wychodzą na zdjęciach. Moją ulubioną fotografią z wakacji jest spontanicznie uchwycona migawka na parkowej huśtawce – zdjęcie zrobione telefonem, bez dbałości o szczegóły :).

    • W takim razie mam nadzieję, że wkrótce u Ciebie znajdzie się jakaś relacja z pięknymi zdjęciami 🙂
      A Twoją fotografię na huśtawce widziałam chyba na Instagramie i strasznie mi się spodobało!

  • Zazwyczaj robię kilka zdjęć na różnych ustawieniach temu co mi się podoba, ale bez takich szaleństw jak 1000 :)) .. myślę, że mój aparacik by nawet tego nie wytrzymał 😀 .. Później sprawdzam jak to wychodzi na kompie i wyciągam wnioski :).. na następny raz już mniej więcej wiem lepiej .. tak się przynajmniej próbuje powolutku używać mojej bestii.

    dodatkowo dorzucam jakieś zdjęcia z polaroidu, to jest dopiero pamiątka do której uwielbiam wracać 🙂 ..

    • Skoro bez szaleństw tysięcznych to cyba wszystko okej 😛
      No i najważniejsze jest wyciągnie wniosków i obserwacja, co czyni dane zdjęcie dobrym 🙂
      A polaroidu nie mam więc, niestety się nie mogę wypowiadać, ale kto wie? Może kiedyś sobie zafunduję 🙂

  • Ja mam odwrotny problem, bo wcale zdjęć nie robię. Nawet aparatu porządnego nie mam!

    • Wiesz, podobno najlepszy aparat, to ten, któy masz przy sobie 🙂 Więc nawet ten w telefonie się liczy 😉

  • Barbara Kwaciszewska

    Będąc pierwszych kilka dni w egzotycznych dla mnie miejscach staram się uchwycić moment, coś co mnie zaintryguje, fascynuje.. Kończę strzelając fotki co kilkaset metrów. Sama potem zdjęć tych nie oglądam a zrezygnowani znajomi o nie już nawet nie pytają gdyż zawsze było ich tysiące.. Teraz trochę inaczej podchodzę do podróżowania, nie chodzi mi już o to żeby mieć coś co mogę pokazać innym, ale o to by przeżyć coś w danej chwili, nie przeszkadzając sobie rozkoszować się danym momentem. Kończę na tym, że zdjęć mam niewystarczająco dużo, ale przynajmniej nikt mi nie zarzuci, że jestem TYM turystą wymachującym obiektywem na prawo i lewo bez szacunku dla czyjejś prywatności.

    • „Kończę na tym, że zdjęć mam niewystarczająco dużo, ale przynajmniej nikt mi nie zarzuci, że jestem TYM turystą wymachującym obiektywem na prawo i lewo bez szacunku dla czyjejś prywatności.” – to jest idealne podsumowanie mojego posta! Świetnie ujęłaś główną myśl 🙂

  • Moim zdaniem nie działa to do końca tak, że następnego dnia już zmniejszasz ilość zdjęć, tylko po kilku latach już intuicyjnie wiesz kiedy będzie fota a kiedy nie ma sensu podnosić aparatu 😉 Można oczywiście zawsze kombinować z kadrami, ale czasem nic się nie „wystruga” i tyle, zwłaszcza w podróży kiedy czasem się spieszymy.
    Sama robię w podróży koło 200-300 zdjęć dziennie, kiedy próbuję robić street to pod tysiąc ale wtedy następnego dnia nie chce mi się nawet trzymać aparatu 😀 I jeszcze to trzeba przecież przeglądnąć i przerobić – masakra.

    • Bardzo możliwe, że masz rację! Jak się ma wprawę to pewnie już na pierwszy rzut oka umiesz zauważyć gdzie wyjdzie coś ładnego, a gdzie nie 🙂
      Nie dziwię się, że po tysiącu już Ci się nie chce, sama bym chyba wtedy schowała aparat gdzieś głęboko na parę dni! Natomiast 200-300 to jest dobra ilość, przynajmniej według mnie!

  • Ja zawsze na wycieczkach pstrykałam tysiące zdjęć, a po kilku latach zauważyłam, że z większości wyjazdów zdjęcia, na których jestem JA i w ogóle inni bliscy mi ludzie można policzyć na palcach ręki! Trochę mnie to zszokowało i od tamtej pory pstrykam 80% zdjęć ludzi i 20% reszty. Bo prawda jest taka, że i tak wywołam te z ludźmi, a reszta leży na komputerze. Zrobię fotorelację, ale to by było na tyle. A wracam do tych z bliskimi.

    • ” 80% zdjęć ludzi i 20% reszty. Bo prawda jest taka, że i tak wywołam te z ludźmi, a reszta leży na komputerze.” – Mam tak samo! Też przeważnie wywołuję ludzi, a reszta sobie siedzi na komputerze i rzdko tam zaglądam. Teraz robię z różnych podróży fotorelację tez na blogu, więc te najlepesze zdjęcia idą tutaj i zawsze mogę zajrzeć, zobaczyć i jeszcze przeczytać, czego nigdy nie chciało mi się robić 😉

  • Dobry temat! No właśnie, trudno jest zrobić mniej zdjęć. Czasami warto robić podwójnie zdjęcia jedno kadru, jeśli fotografujemy lustrzanką. Aby mieć pewność, że to co chcieliśmy, jest ostre. U mnie duży problem stanowi wybór, dlatego jeśli zrobię mniej zdjęć, to szybciej wybiorę zdjęcia 🙂

    • Hmm, nie mam lustrzanki, więc o tym akurat nie wiedziałam 🙂
      No i racja – mniej zdjęć = szybszy wybór 🙂

      • No właśnie ja mam lustrzankę i zawsze robię dwa ujęcia na wszelki wypadek jeśli bardzo mi zależy na kadrze. Tym bardziej, że działam w manualu.

  • Masz rację i nie ma co się usprawiedliwiać, że „robię zdjęcia żeby pokazać znajomym i złapać chwilę”. Kiedy mam za dużo zdjęć, to nawet mnie samej nie chce się ich przeglądać i sortować po wakacjach czy wycieczce, więc tym bardziej po co zanudzać nimi znajomych.
    Jeszcze jedna rzecz, która mnie bardzo denerwuje, to robienie masy głupich zdjęć po to, żeby zrobić i usunąć. Moja mama i mój chłopak są w tym mistrzami i nie dociera do nich tłumaczenie „nie rób mi zdjęć kiedy jem, albo mówię, bo i tak wszystkie je zaraz pousuwam, a ty tylko marnujesz miejsce na karcie, czas i baterię”. Tragedia!

    • Jak jest ich za dużo to mało komu chce się siedzieć i sortować. Ja nachętniej wywołuję te najlepsze i to do nich najczęściej wracam.
      A co do głupich zdjęć to mam mieszane uczucia, bo jak ktoś je czy mówi to faktycznie nie wyjdzie to za ciekawie. Za to jeżeli ten ktoś zrobił jakąś ciekawą minę to bardzo chętnie to robię mu zdjęcie (lub mi robią zdjęcie) i przynajmniej potem możemy się razem pośmiać. W tym roku we Włoszech koleżanka uchwyciła mnie z miną „zaraz Cię uduszę” i jak je teraz oglądam to zawsze się śmieję.

  • Ja nie uznaję zdjęć w folderach komputera, zdjęcia są po to, żeby je wywołać i móc wspólnie oglądać. Wtedy robi się selekcję i tak jak piszesz: ilość już nie przeraża. Ja robię dużo zdjęć, ale byłoby dziwne gdybym nie robiła:P. Zresztą wiele moich zdjęć dobrze wygląda w aparacie a po otwarciu w programie okazują się słabe, natomiast ujęcia które nie powalały są świetne.

    • To ja to dzielę: te najlepsze wywołuję, a resztę zostawiam w folderach.
      Natomiast u mnie sprawdzanie na aparacie się mniej więcej sprawdza, bo gdy patrzę na podgląd to widzę czy zdjęcie jest dobre, złe, czy takie sobie 🙂

      • Podziwiam, nie wiem jak Ty to robisz, poradz mi coś. U mnie często w podgladzie wygląda super, a w rzeczywistości okazuje się że ostrość zamiast na oczach jest na brzozie. Ale ja też w trakcie sesji nie mam czasu powiększać tych zdjęć czy coś tylko zerkam i jadę ;). No i przesłona otwarta na maksa tez nie ułatwia przy lapaniu ostrości, może powinnam domykac dziurę chociaż na 2.8, nie wiem już co robić :P.

        • To ja jak mam czas to robię podgląd zdjęcia i robię duże przybliżenie na oczy (czy nie są zamknięte), na usta (czy uśmiech nie jest sztuczny, zyt przesadzony itd), a potem cofam na całe zdjęcia i oceniam czy jest wystarczająco jasne, a jeśli nie – czy będę umiała to naprawić 🙂
          Choć ja raczej robię zwykłe zdjęcia, raczej nie użytek prywatny – nie jestem profesonalnym fotografem 🙂

          • Nie mam czasu w trakcie sesji bo trwalaby w nieskończoność :P. Patrzę na histogram, na miniature i jadę z koksem 😉

  • Też do tego ostatnio doszłam. Robię mniej zdjęć i obrabiam je na bieżąco – najlepiej jeszcze tego samego wieczoru. Usuwam te nieudane i ostatecznie zostawiam tylko te, którymi chcę się pochwalić 🙂 Efekt jest taki, że danego dnia poświęcę na to kilkanaście minut, zamiast potem spędzić nad wszystkimi uzbieranymi zdjęciami kilka godzin 🙂

    • To mi tego samego wieczoru się nie udaje – tzn jeśli robię je telefonem to tak, ale jeśli jestem na wakacjach to nie mam pod ręką komputera 🙂

      • Ja tak samo – obrabianie tego samego dnia jest możliwe tylko, gdy zdjęcia były robione na telefonie 🙂 Jeśli rzecz wymaga skorzystania z komputera, potrwa to dłużej 🙂

  • Oj czas u mnie na porządne przemyślenia! Z wyjazdów przywożę masę zdjęć, a robię je zazwyczaj z myślą o blogu. Wychodzi ich tak dużo, bo boję się, że któreś ujęcie nie wyjdzie. Jednak w zwiedzaniu mi to nie przeszkadza;) Ale faktycznie jeśli chodzi o wywoływanie to już gorzej – dwa puste albumy leżą i czekają na ich zapełnienie…

    • Wiesz to też zależy czy jesteś gdzieś sama, czy z innymi ludźmi, z którymi możesz się potem wymienić fotkami. Ja też robiłam parę z myślą o blogu, ale jeżeli mam więcej czasu to staram się sprawdzać na podglądzie czy jest okej 🙂
      No i wiesz ja tutaj piszę o takich raczej zawrotnych ilościach robionych zdjęć, więc jeżeli Ci to nie przeszkadza w zwiedzaniu to znaczy, że ilość jest odpowiednia 🙂
      W takim razie najwyższy czas zapełnić te albumy! Powodzenia!

  • Trafiłaś w sedno, ale tak na maxa! Podpisuję się pod wszystkim. Kto ma czas i chęci oglądać później te miliardy zdjęć, na których w dodatku są tylko jakieś obowiązkowe zabytki? Nie szkoda czasu tak chodzić cały czas z aparatem przy oku i pstrykać byle co? I gdzie to trzymać? (jedno zdjęcie RAW z lustrzanki to ponad 20 MB!) Lepiej zrobić tylko kilka zdjęć, ale naprawdę dobrych. Sama nie oglądam swoich setek starych zdjęć, nie wiem nawet, gdzie są, a jak kiedyś znalazłam jakiś stary zbiór to mało nie umarłam z nudów, zanim dojechałam do końca. Wywołuję regularnie te, które chcę mieć przy sobie za 40 lat. Nie wiadomo co się stanie z moimi twardymi dyskami itd, a papierowy album na pewno zostanie 🙂

    • Oj tak, ja do dziś się zbieram, żeby zrobić JEDEN WIELKI PORZĄDEK z całością. A przypuszczam, że porównując się z innymi to wcale nie ma tego dużo! Co do lustrzanki i RAW-ów, to takowej nie posiadam, więc o tych rozmiarach nie wiedziałam.
      Ja właśnie przeglądam zdjęcia z Włoch i Wrocławia i wybieram te najlepsze, a potem szybciutko składam zamówienie na wywołania i nie mogę się doczekać, aż je powkładam do albumów. I jeszcze będę miała frajdę przy opisywaniu ich 🙂

  • gin

    Ja zawsze zapominam o robieniu zdjęć, bo staram się delektować każdą chwilą, przeżywać ją tu i teraz. Potem czasem mi ich brakuje… Ale wydaje mi się, że wspomnienia są lepsze od zdjęć, nawet jeśli z czasem się wycierają…

  • Zdjęcia w poście są Twoje? FENOMENALNE! Ja teraz nie wyjeżdząm, to nie robie wielu zdjeć ale kieeedyś… aż mi samej nie chciało się ich ogladać, niestety.

  • Jaga A

    Lubię robić dużo zdjęć 🙂 Później siedzę i oddzielam ziarno od plew 🙂 Też wróciłam z Włoch 🙂 Z 2 tygodni nazbierało się 1500 🙂 Potem zamawiam fotoalbum i sięgam po nie nawet w zimowe wieczory

    • Też robię potem album 😀 Tzn wywołuję zdjęcia i wkładam je do albumu 🙂 To zdecydowanie fajny sposób na „ogrzanie” się zimą 🙂

  • Ktoś mi kiedyś powiedział, że najlepsze obrazy zostają w głowie 🙂 Ja mam tendencję do robienia masy zdjęć kiedy podróżuję, faktycznie czasem jest ich za dużo. Bardzo mi się podoba pomysł wywołania najładniejszych i zrobienia małego albumu.

    • I coś w tym jest!
      Ja za jakieś pół godziny jadę odebrać wywołane zdjęcia z wakacji, a potem je wkładać do albumu. Ale mam z tego radochę!

  • Pingback: Poszerz horyzonty #4, czyli ciekawe linki! | HEAD DIVIDED()

  • Kasia Lisiewicz (Atelier Fotog

    Bardzo fajny tekst!
    Trafiłas w sedno!

  • fotoholiczka

    250 zdjęć z 9-dniowej wycieczki?! Ja w czasie tygodniowej wycieczki robię co najmniej 1500 zdjęć 😛 Czasami mam taką refleksję, że chyba bardziej się skupiam na utrwalaniu krajobrazów niż ich podziwianiu, ale z drugiej strony podziwianie trwa tylko chwilę, a wspominanie całe życie, więc chcę utrwalić jak najwięcej szczegółów, by potem sobie to wspominanie i przeżywanie na nowo po latach ułatwić. Nie zgadzam się bowiem ze stwierdzeniem, że „najlepsze obrazy zostają w głowie”. Pamięć jest zawodna i to bardzo, a ja mam z nią szczególne problemy. Oczywiście te 1500 zdjęć przechodzi selekcję i z półtora tysiąca zostaje nie więcej jak tysiąc – wśród nich nie ma nudnych zabytków, bo nudnych zabytków nie zwiedzam, a tym bardziej nie robię im zdjęć. Logiczne.

    • Wiesz, myślę, że te 1500 to jest jeszcze w normie, ja pisałam o osobach, które przywożą 15 000 BEZSENSOWNYCH zdjęć, czyli takich, które robią na zasadzie „wszyscy robią temu czemuś zdjęcie to i jak muszę, mimo, że wcale mi sie to nie podoba” 😉
      Ja też nie mam pamięci świetnej, ale u mnie tej najlepsze z najlepszych jedak zostaja w głowie i potem często do nich wracam 🙂

  • Pingback: Rzym - relacja z wycieczki()

  • Ostatnio dokonałem coming outu 🙂 Nie lubię robić zdjęć. Nudzi mnie to. Na wakacjach robię to z obowiązku, bo zazwyczaj znajomi dopominają się o fotki, a i mój blog bez zdjęć wyglądałby głupio. Czasami jednak z premedytacją nie biorę w pewne miejsca aparatu, bo chcę w pełni chłonąć chwile, a nie zastanawiać się, jak te chwile obfotografować. Lubię oglądać dobre cudze zdjęcia, ale sam pasją fotografowania nigdy się chyba nie zarażę. Może coś tracę, może o czymś kiedyś zapomnę, ale godzę się z tym, bo dla mnie świat oglądany oczyma, bez pośrednictwa obiektywu jest po prostu ciekawszy. Jeśli zapragnę obejrzeć jakieś odległe miejsce jeszcze raz, to na szczęście w swojej awersji do fotografowania jestem dość odosobniony i wszystko zostało już sfotografowane przez kogoś innego i umieszczone w internecie 🙂

    • Rozumiem, przecież nie każdy musi lubić robić zdjęcia, prawda?
      Właśnie takie „z obowiązku” wydaje mi się trochę bez sensu w moim przypadku, no chyba, że jadę w jakieś bardzo nietypowe miejsce i nie da się znaleźć zdjęć w internecie 😉
      Staram się robić zdjęcia rzeczom ważnym dla mnie i tylko kiedy naprawdę chcę uchwycić daną chwilę i wiem, że wyciąganiem aparatu jej nie zniszczę 😉
      „Może coś tracę, może o czymś kiedyś zapomnę, ale godzę się z tym, bo dla mnie świat oglądany oczyma, bez pośrednictwa obiektywu jest po prostu ciekawszy.” – dokładnie!

  • Ja także nad tym pracuję…z ostatniego urlopu przywiozłam zdecydowanie mniej niż zawsze ( chyba około 700 ) połowę wyrzuciłam i zostawiłam te, które mnie najbardziej interesują 🙂 sądzę, że w przyszłości będzie ich coraz mniej, bo zaczynam większą uwagę poświęcać kadrom a nie cprykaniu gdzie popadnie 🙂 Jednego żałuję, że rozstałam się z moim analogowym nikonem f70 🙁

  • Według mnie warto zrobić kilka zdjęć jednej rzeczy ale później trzeba też umieć wybrać to jedno najlepsze. Pamiętam sytuację, kiedy podpisując umowę z fotografem przed ślubem zastanawiałam się nad wzięciem wszystkich zdjęć. Umowa opiewała na 2500 zdjęć z całego dnia. Po rozmowie z Fotografem doszłam do wniosku, że po co mieć i pokazywać wszystkie zdjęcia, nawet te nie za bardzo udane, czasem nawet kompromitujące. Nie lepiej pamiętać tylko te najlepsze? To samo tyczy się zdjęć z wakacji, wycieczek. To prawda robimy dużo zdjęć ale cała zabawa polega na wybraniu tych 20-30, które później wywołuje. Staram się również robić zdjęcie jakiejś budowli, ładnemu miejscu tak aby był na nim ktoś bliski, jakiś człowiek żeby było co oglądać 😀 Foty jakiejś tam bazyliki z zewnątrz zawsze mogę zobaczyć na internecie 😀

    • „Według mnie warto zrobić kilka zdjęć jednej rzeczy ale później trzeba też umieć wybrać to jedno najlepsze” – oj, to też bardzo trudna sztuka! Jako człowiek wiecznie niezdycydowany mam z tym sporo problem i po prostu mniej zdjęć oznacza dla mnie łatwiejszy wybór 😀
      ” To prawda robimy dużo zdjęć ale cała zabawa polega na wybraniu tych 20-30, które później wywołuje.” – potwierdzam!
      Foty jakiejś tam bazyliki mogę obejrzeć w Internecie – no właśnie! Tzn, wiem, że dotyczy to raczej popularnych obiektów, ale o dziwo, to właśnie tym najpopuarniejszym, które można znaleźć wszędzie, ludzie robią najwięcej zdjęć 😀

      • Trudna sztuka wyboru kilku z nich ale przy wyborze myślę o ziewającej rodzinie kiedy pokazuje im pokaz slajdów 😀 Przeróbka 50 fotografii nie zajmuje tylko co 250 😀 Raczej 😀 Sama bazylika przeglądnieta w internecie nie znaczy tego samego co Mąż stojący na jej tle 😀