Po co Ci tyle zdjęć?

Parę tygodni temu wróciłam z Włoch i gdy tylko ogarnęłam moje życie, to natychmiast wziełam się za zgrywanie zdjęć. Po prostu nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć jak na nich wyszłam, czy udało mi się porobić jakieś ciekawe ujęcia, w skrócie – czy choć trochę poprawiłam mój warsztat.

Okazało się, że zrobiłam zaledwie 250 zdjęć w dziewięć dni! (patrz: Migawki z Włoch – krajobrazy) Dla niektórych mało, dla innych dużo, ale dla mnie zaledwie! Dlaczego? Bo dawniej przywoziłam ich całe mnóstwo! Tym razem miało być inaczej!

Zdałam sobie sprawę, że z naszą technologią możemy iść ulicą i robić zdjęcia co wręcz co sekundę!  Tylko co nam to daje? Po co mieć 200 ujęć tej samej drogi, schodów czy malowniczego domku w górach?

ulica

NIE WIEMY CO FOTOGRAFUJEMY

Mam wrażenie, że czasem mamy za mało czasu na zwiedzanie i w tempie ekspres przemieszczamy się od jednego zabytku do drugiego, żeby tylko  je jak najszybciej „zaliczyć”. A wtedy cykamy dwadzieścia zdjęć w stylu „byle było”, nawet nie wiedząc co to jest! I kończy się to tak, że po zakończeniu wycieczki pamiętamy tylko, że weszliśmy do  „takiego ładnym domu”, „kościoła z wielkimi rysunkami na suficie”, lub wiemy tylko, że było to w danym kraju.

MUSZĘ ZROBIĆ ZDJĘCIE

Mam wrażenie, że czasem niemal wyczuwam taką niewidzialną presję w stylu „wszyscy tam stoją i robią zdjęcie temu czemuś, to ja też muszę”. I wiecie co? NIE MUSISZ!  Jeżeli Cię to nie kręci, nie podoba Ci się ten obraz lub uważasz tą rzeźbę za brzydką i kompletnie jej nie rozumiesz, to po co?  Serio chcesz zaśmiecać sobie pamięć zdjęciem rzeczy, która nawet Ci się nie podoba?  

Poza tym nie zapominaj, że to co zachwyca Twoją koleżankę, wcale nie musi działać też na Ciebie (patrz: Warto być innym). Ja mam tak np. z Bazyliką Świętego Piotra w Rzymie  – innym się bardzo podobała, a mnie niezbyt. Wiecie, z zewnątrz wszystko fajnie, ale w środku.. ten przepych nie robi na mnie wrażenia. I co? Świat się zawalił przez brak miliarda fotek z wnętrza Bazyliki? NIE!

aparat 2

CZY NAPRAWDĘ  POTRZEBUJESZ TYLU ZDJĘĆ?

Czy naprawdę wierzysz, że w przyszłości nadal będziesz miał ochotę oglądać 15 000 zdjęć, zamiast tych 100 wybranych? Albo lepiej – tych 50 wywołanych?  Bo nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie kończyło się to tym, że pakowałam te zdjęcia do jednego folderu, podpisując np. „Włochy 2013”, a potem o nich zapominałam!

WYWOŁYWANIE  JEST SUPER

Niby te zdjęcia były tam gdzieś w folderze na pulpicie, ale tak naprawdę nie zaglądałam do nich, żeby sobie przypomnieć dobre chwile.  Jak już miałam ochotę na jakieś wspomnienia, to wolałam odnaleźć je w mojej głowie, zamiast przekopywać się przez tysiące na komputerze!

Dla porównania, gdy małą część wywołałam i włożyłam do albumów, to  jakoś otwierałam go dużo częściej! Może dlatego, że ta ilość już mnie nie przerażała?

album ze zdjęciami

NIE ZANUDZAJMY NASZYCH ZNAJOMYCH

Część z Was pewnie powie, że potrzebuje tego, bo ich rodzice/ znajomi chcą zobaczyć gdzie byłem, co zwiedziłem itd. I jasne, że macie rację – większość z miłą chęcią poogląda piękne krajobrazy, czy też Was na ich tle. Ale zdradzę Wam niespodziankę – oni chętnie popatrzą na kilkadziesiąt zdjęć, a nie dziesięć tysięcy.  Dlaczego? Bo są ciekawi Waszych ogólnych wspomnień i opowieści (patrz: Migawki z Włoch), a nie dosłownie każdego domu na wszystkich ulicach! Nie mówiąc już o tym, że przy niektórych zabytkach jest taki tłok, że żeby pokazać rodzicom ładne zdjęcie, znacznie lepiej wpisać w google grafika „miejsce xxx”, które przynajmniej nie będzie nierówne, niedoświetlone, ucięte z którejś strony itd.!

Natomiast kolejna część z Was powie:

 ROBIĘ TEGO TYLE, ŻEBY UCHWYCIĆ TE PIĘKNE CHWILE!

Tylko czy robiąc zdjęcia dosłownie wszystkiemu je naprawdę łapiesz? Czy raczej tracisz? Bo zamiast pomyśleć o pięknie, niepowtarzalnej atmosferze, czy tym jak się tam czujesz, skupiasz się na zrobieniu kolejnej foty. I co wtedy tak naprawdę będziesz wspominał – to miejsce, czy to że wtedy miałeś aparat przed nosem?

piękne chwile

PAMIĘTAJ O MOŻLIWOŚCI WYMIANY

Jeśli jednak chcesz mieć zdjęcia wszystkiego, a jesteś na wakacjach ze znajomymi, to warto pamiętać, że oni także mają aparaty! A wtedy po wyjeździe wystarczy sobie poprzesyłać wszystkie zdjęcia i już mamy naprawdę pokaźny zbiór!

POPRAWIĆ WARSZTAT

Nie pamiętam już gdzie, ale kiedyś natrafiłam na wskazówki w stylu „jak stać się dobrym fotografem”. I przeczytałam tam, że owszem – robienie dużej ilości zdjęć jest dobre, ale tylko na początku! Tzn. kiedy zaczynasz, to robisz ich mnóstwo, ale każdego dnia je przeglądasz, wyciągasz wnioski i następnego dnia zmniejszasz ich liczbę. Codziennie starasz się zauważyć co sprawiło, że dane zdjęcie jest dobre, na jakim tle wychodzi najlepsze, w jakim oświetleniu. I tak ciągle, aż dojdziesz do stanu, w którym wystarczy Ci zrobić jedno, ale już wiesz jak sprawić, żeby to było najlepsze ujęcie.

Nie znam się za bardzo na fotografii (jeśli jest tu jakiś ekspert to proszę o wypowiedź!) ale wydaje mi się, że to ma sens – przynajmniej przy robieniu zdjęć zabytkom, bo ludzie to już trochę inna bajka. Wiecie – to się mrugnie, to się człowiek zagapi lub zrobi dziwną minę. Choć jak dla mnie te dziwne miny to też dobre ujęcia, bo przynajmniej się można pośmiać!

To już – przyznawać mi się kto przywozi z wakacji 15 000 zdjęć?

Lubicie robić zdjęcia? Wywołujecie je? Co najczęściej fotografujecie? Wypowiedzcie się koniecznie w komentarzach!

PS. Z góry mówię, że wpis jest z przymrużeniem oka o osobach robiących zdjęcia non stop, kompletnie bez zastanowienia, a nie pasjonatach fotografii!