Samotność jest zła!

-Cześć! Co tam, jak Ci minął weekend?

-Hej! Dobrze, dziękuję.

-A co robiłaś?

-Czytałam świetną książkę! Naprawdę jest strasznie wciągająca, opowiada o…

-W domu znowu siedziałaś?

CIĄGLE WŚRÓD INNYCH LUDZI

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że rozpaczliwie gonimy za obecnością drugiego człowieka. Cały czas chcemy być z ludźmi, wychodzić z nimi, a na fejsie zasypuje nas miliard zdjęć z melanżów życia. No i oczywiście przyznać się, że weekend spędziłeś w domu, lub po prostu samotnie pojechałeś na rower, czy rolki to zbrodnia! Za kratki w tej chwili, dożywocie! Bo to przecież nieważne, że Ty lubisz sobie od czasu do czasu posiedzieć z książką w domu lub wyjść samemu. Nieważne, że jesteś introwertykiem i lubisz samotność, a tak naprawdę codzienne wyjścia z dużą grupą ludzi, bardziej Cię męczą niż relaksują. Wydaje mi się, że u niektórych w głowie zachodzi dziwne połączenie, niestety niezrozumiałe dla mnie, pt. „ samotność =nie wychodzisz na imprezy = jesteś nudny!”

dziewczyna na rowerze - do tekstu samotność

SIEDZENIE W DOMU TO NUDA?

Serio, nie wiem skąd się wziął ten stereotyp, że w domu musi być nieciekawie! Przecież można tam robić miliony fajny rzeczy! Osobiście bardzo lubię usiąść sobie w sobotnie popołudnie z kakałem i ciekawą książką lub zrobić deser oreo. Wieczorem polecam zobaczyć jakiś ciekawy film (patrz: W głowie się nie mieści – recenzja), poukładać puzzle, namalować obraz czy też pobawić się w Story Cubes. Ba! Jeżeli potrzebuje się trochę poruszać to można nawet włączyć muzykę na full i potańczyć w szalony sposób, którego nigdy nie pokazalibyśmy naszym znajomym!

Dla niektórych odprężające jest robienie własnej biżuterii, majsterkowanie przy aucie w garażu, obrabianie zdjęć, decoupage, rysowanie, handlettering lub scrapbooking – do wyboru do koloru! I szczerze? Nie pamiętam kiedy ostatnio nie umiałam sobie znaleźć jakiegoś ciekawego zajęcia w domu! I co, kto mi powie, że w domu jest nudno? Nie mówiąc już o tym, że podobno „człowiek mądry nigdy się nie nudzi”!

książka - samotność

NIE TYLKO W DOMU

Poza tym samotność i spędzanie czasu w swoim towarzystwie nie oznacza tylko siedzenia w domu! To często przejażdżki rowerowe, wycieczki w pojedynkę, samotne wypady na basen, rolki, czy też poranne bieganie! Przecież nawet do kina lub teatru można iść samemu!

WSZYSTKIE IMPREZY SĄ SUPER

Więc dlaczego tak ciężko się przyznać, że ostatni weekend spędziłeś w domu? Za to ostatnią imprezą chwalimy się na całego! Oczywiście tam musiało być super, genialni ludzie, świetna muzyka, mnóstwo alkoholu itd.! Bo przecież nie powiesz, że tak naprawdę to Ci się nudziło, spotkałeś swojego wroga od czasów podstawówki i w ogóle to chciałeś się stamtąd zmyć po godzinie! Przecież wszystkie imprezy są super!

Jasne, że fajnie jest czasem tam wyjść i jeżeli się dobrze bawiłeś, to ja mogę się tylko cieszyć razem z Tobą. Ale jeśli tak naprawdę wcale Ci się na danej imprezie nie podobało, czułeś się tam nie na miejscu, to po co opowiadać, że było świetnie? I po się tam pakować kolejny raz? Bo znajomi Cię wyśmieją? Bo inni tego nie zrozumieją? I co z tego? Żyjąc niezgodnie z własnym „ja” sam sobie wyrządzasz większą krzywdę, niż zrobiłby to śmiech innych!

samotność góry

SAMOTNOŚĆ ? WTEDY POZNAJEMY SIEBIE!

Oczywiście możesz też naprawdę lubić imprezy i spędzać na nich każdą wolną chwilę! Jeżeli jednak Twój tydzień wygląda mniej więcej tak, że pracujesz cały tydzień, w piątek idziesz na jedną zabawę, w sobotę na drugą, w niedzielę na trzecią, a w poniedziałkowy poranek leczysz kaca, to ja osobiście zaczęłabym się zastanawiać, czy to nie ma w tym jakiegoś głębszego dna. Wydaje mi się, że takie rzucanie się w wir ciągłych imprez może być tez ucieczką od własnego  „ja” i swojego wewnętrznego głosu. Bo czy jest coś co zagłuszy nasze myśli lepiej niż głośna muzyka? Przecież kiedy jesteśmy cały czas otoczeni przez innych ludzi, to tak naprawdę  nie mamy czasu skupić się tylko i wyłącznie na sobie!

Dlatego myślę, że nawet u ekstrawertyków warto od czasu do czasu zrobić sobie parę godzin w stylu bezludnej wyspy, takiego czasu tylko i wyłącznie dla siebie, a także zadać parę pytań „Kim jestem? Do czego dążę? Co ostatnio polubiłem, a co zaczęło mnie denerwować?” Pamiętaj, że to niekoniecznie musi być w domu – można też wyjść np. do lasu, czy na łąkę, ale ważne, żeby pobyć trochę samemu.

samotna wyspa - samotność

RÓWNOWAGA JEST WAŻNA

Zresztą jak to mówił Paracelsus „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną” (a jednak przyroda w liceum mi się na coś przydała!)

To powiedzenie można odnieść nie tylko do chemii ( i ilości wlanego w siebie alkoholu), ale też do kontaktów międzyludzkich. Bo samotność w za dużej dawce – źle, za małej – też źle. Każdy z nas musi znaleźć taką swoją bezpieczną „dawkę” innych ludzi, wiedzieć kiedy czuje się wśród nich dobrze, które spotkania dają nam powera, a które raczej wysysają energią i przytłaczają. Tylko, że ta wspomniana „dawka”  nie jest takie sama u wszystkich, bo niektórzy potrzebują tych kontaktów z innymi więcej, a niektórzy  mniej.

Podsumowując, chciałabym, żebyśmy my jako społeczeństwo przestali traktować ludzi z większą potrzebą samotności jako jakichś dziwnych przybyszów z innej planety „nolife”. Bo czy naprawdę to, że od czasu do czasu wolę sobie posiedzieć w domu z książką, zamiast imprezować cały czas czyni mnie nienormalną?

A Wy? Jesteście raczej introwertykami, czy ekstrawertykami? Jak najczęściej spędzacie swój wolny czas? Co lubicie wtedy robić? Dajcie znać co myślicie w komentarzach!

  • karmenss

    Ludzie dążą do akceptacji, więc postrzegają tych, którzy spędzają więcej czasu z innymi jako bardziej lubianych. Tak samo jest przecież u zwierząt, które trzymają się w stadach – przecież z tym, który jest wiecznie sam, musi być coś nie tak. Został wyeliminowany.
    Ja lubię wychodzić równie bardzo, jak przebywać w samotności. Kiedy nie mam planów, chętnie spędzam dzień czytając książkę, pisząc coś, spacerując z psem itd. A jeśli przytrafi się jakaś impreza, nawet taka w klubie, to wybieram się na nią z najbliższymi ludźmi i jakby nam się nie wiem jak tam nie podobało, znajdziemy sobie coś ciekawszego i dalej będziemy się dobrze bawić.

    • Masz rację, że inni postrzegają tych towarzyskich jako bardziej lubianych, aczkolwiek myślę, że dla takich typowych samotników, to jak są postrzegani jest po prostu mniej ważne 🙂
      Czyli po prostu zrobiłaś to o czym pisałam w poście – znalazłaś równowagę między czasem spędzanym samotnie, a tym z przyjaciółmi 🙂

  • Jestem gdzieś pomiędzy. Jestem otwarta na ludzi, chętnie soędzam z nimi czas. Z wyboru jednak nie imprezuję tak często jak moi znajomi. Jako sportowiec wyczynowy dbam o odpowiednią regenerację a zarwana zakrapiana noc temu nie sprzyja. Jeśli akurat nie ma sezonu to zdarza się częściej. Ale nie jest to moja ulubiona rozrywka. Lubię wspólne gotowanie i gotowanie w ogóle. Lubię zajmować się swoimi mini pasjami na które na codzień nie mam czasu bo jak wspomniałam trenuję (codziennie) i studiuję dziennie.
    Świetnie napisane że pobycie samemu to idealna droga to poznania siebie :))

    • Fajnie, że lubsz gotowanie! Ja do tego kompletnie nie mam głowy, przynajmniej na razie 🙂
      Nie dziwię się, że jak masz trochę wolnego czasu to zajmujesz się innymi pasjami.
      Dziękuję!
      PS. Powodzenia z trenowaniem!

  • Bardzo często spędzam samotnie czas. Choć lubię towarzystwo ludzi, to tak naprawdę będąc sama, naprawdę odpoczywam. Wydaje mi się, że to kwestia różnic między introwertykami a ekstrawertykami. Ci pierwsi, nawet jeśli są towarzyscy, kontaktowi i dobrze czują się „w ludziach”, to i tak na dłuższą metę lepiej czują się sami. Samotność to nie powód do wstydu, wręcz przeciwnie, ja często ją ćwiczę, np. wychodząc sama na spacer, podróżując, nawet kiedyś ciężko było mi pójść do restauracji bez towarzystwa, dziś po prostu biorę książkę, zamawiam i rozkoszuję się chwilą i jedzeniem.

    • Masz rację z tą różnicą między introwertykami, a ekstrowertykami. Sama tez najlepiej odpoczywam w samotności.
      Samotnych podróży jeszcze nie próbowałam, choć wydaje mi się, że to byłoby coś fajnego dla mnie 🙂

  • Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś, a przede wszystkim z wyczuciem swojego punktu równowagi w kwestii spotykania się z ludźmi . Jestem raczej introwertyczka i lubię swoje towarzystwo, ale od czasu do czasu potrzebuję kontaktu z większą grupą ludzi i oderwania myśli od siebie. 🙂

    • Równowaga jest najważniejsza, przynajmniej dla mnie 🙂

  • Są takie osoby, które na dłuższą metę samotność przytłacza, bo nie wiedzą co mają ze sobą zrobić: książka ich już nie interesuje i posprzątały całe mieszkanie a teraz chciałoby się z kimś pogadać, ale nie ma z kim… No wtedy to jest dopiero tragedia… Z drugiej strony są ludzie, którym takie wyciszenie pomaga i to bardzo, bo podczas sprzątania włączą sobie muzykę i potańczą, albo po prostu usiądą na kanapie i w spokoju pomyślą nad czymkolwiek. W towarzystwie raczej nie ma do tego okazji.
    Poruszyłaś bardzo ciekawy temat: samotnych spacerów. Przyznam szczerze,że był taki czas, kiedy nie miałem jeszcze z kim szczerze pogadać ( i nie chodzi tu o rodziców, czy kumpli ). Wtedy właśnie z odsieczą przychodził rower.
    Ci którzy wolą swoje złości i smutki wylewać w towarzystwie bardzo często robią to jednak przy alkoholu. O ile nie mam nic przeciwko takim męskim, czy damskim schadzkom i gadaniu o wszystkim, to nie do końca jestem przekonany, czy alkohol jest tu tak niezbędny.
    ps.Czy ten fragment o głębszym dnie ma jeszcze jakieś inne znaczenie? 😀

    • Samotne spacery są fajne 😉 Przypuszczam, że podobnie jest z rowerem, choć jeszcze nie próbowałam jeżdżenia samemu, a szkoda – muszę tak zrobić w najbliższym czasie!
      I nie, fragment o głębszym dnie nie ma innego znaczenia.

  • To ja chyba jakaś dziwna jestem,bo zwykle wolę siedzieć w domu. Wolę odpalić sobie coś na yt, przeczytać coś ciekawego, niż słuchać nieinteresujących mnie historii, plotkować itp. Wiadomo, nie można całkowicie zamykać się na innych, ale odrobina samotności jest wręcz wskazana.

    • Hmmm, ale tekst przecież właśnie był o tym, że to nic dziwnego lubić siedzenie w domu.

  • Ja źle czuję się będąc samotna przez dłuższy czas. W tym roku rodzice wyjechali na wakacje i przez tydzień siedziałam w domu tylko z psem – myślałam, że umrę. Owszem, lubię sobie czasami posiedzieć sama w domu i mieć święty spokój, ale mimo wszystko dużo bardziej wolę przebywać wśród ludzi. 🙂 Chociaż nie uważam, że samotnicy robią coś złego ze swoim życiem – to w końcu ich sprawa. Najważniejsze to czuć się dobrze. 🙂

    • Oj to dla mnie taki tydzień bez rodziców tylko z psem (jakbym go miała) nie byłby niczym strasznym 😀
      „Najważniejsze to czuć się dobrze.” – dokładnie!

  • Od kiedy mieszkam z facetem, takie chwile samotności zdarzają się dosyć rzadko, ale i tak w większości wyglądają tak, że siedzimy w domu przed telewizorem, robimy zakupy, sprzątamy lub szukamy sposobów, żeby tanim kosztem zrobić remont. Takim sam na sam ze sobą jest dla mnie chwila z książką. Zamykam się wówczas w drugim pokoju, ponieważ lubię czytać w idealnej ciszy i spędzam tak kilka chwil. Odprężające 😉 Raz na kilka miesięcy nachodzi mnie pilna potrzeba wyjścia na imprezę, wtedy po prostu umawiam się z koleżanką i zaspokajam zapotrzebowanie na kilka miesięcy. O wiele częściej zdarza mi się zaprosić niewielką grupkę znajomych do siebie, na planszówki czy coś w tym stylu. Wydaje mi się, że to idealny złoty środek- odpowiada mojemu charakterowi i stylowi życia.

    • Też lubię mieć idealną ciszę do czytania!
      A planszówki to bardzo fajny pomysł, sama chciałabym spróbować czegoś w tym stylu 🙂
      Genialnie, że znalazłaś swój złoty środek!

      • Ja do planszówek przekonałam się dopiero w tym roku, ale bardzo je polubiłam. Teraz wkręcam się w rpg- dla niektórych brzmi to dziwnie i nerdowsko, ale to naprawdę niezła zabawa 😉 Jakiś fajny alkohol w stylu miód pitny, żeby bardziej wczuć się w klimat i gramy aż do świtu ;D

  • Ja jestem typowym introwertykiem, więc może dlatego mnie w ogóle nie dziwi jeśli ktoś mi mówi, że spędził cały dzień nad książką. Albo że nie ma ochoty iść do ludzi. Ze swojej strony natomiast nauczyłam się olewać, tych co twierdzą że skoro lubię być w domu to się nudzę. Nie pamiętam dnia kiedy się nudziłam. A tak w ogóle to z doświadczenia widzę, że właśnie osoby dużo czasu spędzające w samotności mają o wiele bogatsze życie. Te wewnętrzne. I ogólnie też są po prostu ciekawsze. 🙂 więc uszy do góry!

    • Jak fajnie że jest ktoś, kogo też to nie dziwi! i zgadzam się z tym bogatszym życiem!
      Dziękuję, uszy już są do góry 😀

  • Samotność jest fajna. I potrzebna. Umiejętność cieszenia się czasem spędzanym we własnym tylko towarzystwie jest cenna. Ja akurat z tych, co towarzystwa nie potrzebują (co nie znaczy, że nie lubię wyjść w sobotę na obiad i drinki w mieście), ale przejechałam sama tysiące – nawet dziesiątki tysięcy – kilometrów. W kinie i teatrze sama bywam często i nawet wolę tak. Zdarza się, że spędzam weekend zamknięta w domu z książką/serialem/poduszką/wanną pełną piany – i to mi bardzo dobrze robi na głowę, zwłaszcza że mam pracę wymagającą ciągłej interakcji z ludźmi, i niekiedy stresującą.
    Ekstrawertycy często mnie męczą, z introwertykami dogaduję się w trymiga.

    • Oj, jeżeli masz pracę stresującą i cały czas z ludżmi to nie dziwię się, że lubisz weekend spędzić „na spokojnie” 🙂 Zwłaszcza jak się akurat trafi jakaś ciekawa książka, czy też film 🙂

  • Ja też raz na jakiś czas lubię spędzić czas sama z tym co lubię- czy to słuchanie muzyki, napisanie jakiegoś tekstu, obejrzenie filmu… Najgorzej jest wtedy, gdy znajomi chcą cię gdzieś wyciągnąć a Tobie się naprawdę nie chcę- i co im powiesz- że wolisz zostać w domu czytać książkę?

    • Hmmm, masz rację, wtedy jest najgorzej. Bo przecież wcale nie chodzi o to, że ich nie lubisz, tylko po prostu potrzebujesz pobyć trochę sama. I wytłumacz to jakoś tak, żeby nikogo nie urazić 🙁

  • Poruszyłaś dla mnie bardzo ważny temat. Jestem duszą towarzystwa. Naprawdę lubię spędzać czas ze swoimi znajomymi, ale tym samym uwielbiam spędzać czas w domu! Ulubiona książka, seriale, filmy, czy kursy. Od dłuższego czasu staram się we wszystkim znaleźć równowagę. Dlatego czasem znikam na cały weekend. Innym razem zdecydowanie mówię ‚nie’. Cenię sobie czas, który dedykuję sama sobie.

    • W takim razie, skoro raz znikasz, a raz spędzasz go sama, to myślę, że znalazłaś już równowagę 🙂 Tak trzymaj!

  • G B

    W moim przypadku to jest dość skomplikowane. Uwielbiam być między ludźmi, a z drugiej strony lubię zaszyć się w kąciku z książką lub poświęcić czas mojemu hobby jakim jest genealogia. Wszystko zależy od nastroju.

    • W takikm razie chyba masz idealnie zachowaną równowagę między czasem z ludżmi, a samotnością 🙂
      Fajne masz hobby, jeszcze nigdy nie poznałam nikogo, kto interesowałby się genealogią!

  • A ja od zawsze miałam ludziofobie. Na dyskotece byłam RAZ. A jeśli już gdzieś wybywałam to w ściśle bliskim gronie znajomych. Teraz, kiedy mam dziecko, nie chodze nigdzie i czasem brakuje mi imprezy z koleżankami albo samotności z książką, ale takiej prawdziwej – ze moge przy tej książce przysnąć i leniwie spędzić cały wieczór. NAwet jak czytam, to to są ułamki dnia, jakiś wytyczony czas bo zaraz mały się obudzi. Tak więc, nauczyłam się wiele rzeczy robić z młodych, i chyba w koncu chcąc nie chcąc, otworzyłam się na ludzi.

    • „Ludziofobia” brzmi genialnie!
      Skoro otworzyłaś się na ludzi to już Ci chyba troszkę łatwiej, choć rozumiem Twoją potrzebę takiej prawdziwej samotności z książką 🙂

  • Mądrze prawisz:) Ja mam podobnie. Weekendy najbardziej lubię spędzać w domu. Nie jestem jakimś typowym odludkiem, lubię towarzystwo, ale nie łażę do ludzi, jak nie mam na to ochoty.

    • Dziękuję!
      Również jak nie mam nastroju, to z ludżmi się nie spotykam, to byłaby prawdziwa tortura (dla nich oczywiście 😀

  • Szablon kupiony? 🙂

    • NIe wiem czy Cię dobrze zrozumiałam, ale jeśli chodzi Ci o szablon na bloga to jest darmowy 🙂

  • Po pierwsze chciałabym Ci napisać, że to cudownie patrzeć, jak się rozwijasz! Twój blog staje się coraz lepszy, podejmujesz coraz ciekawsze tematy, jesteś bardziej otwarta i zdecydowana w tym, co piszesz :). Ach, jak fajnie się Ciebie czyta!

    Przechodząc do Twojego wpisu i samotności. Do jakiegoś 18-nastego roku życia byłam nastawiona na innych. Miałam mnóstwo znajomych, cały czas otaczałam się ludźmi. Chodziłam na imprezy, do kina, ciągle gdzieś mnie było pełno. I nagle coś pękło – straciłam przyjaciół, zamknęłam się w domu, nigdzie nie wychodziłam. Było mi trudno wytłumaczyć moim znajomym, czemu nie odpowiadam na smsy i telefony, nikt nie rozumiał, że depresja nie jest wymysłem i chwilowym smutkiem a chorobą. I tak stałam się najbardziej niestereotypową studentką – podczas 3 lat studiów nie byłam na żadnej imprezie, nie miałam kaca, nie odsypiałam domówek gdzieś po kątach u znajomych :D. Teraz znowu staram się wychodzić do ludzi, ale i tak moim ulubionym sposobem na spędzenie wieczoru to gotowanie, pieczenie albo czytanie książki :). I kurczę, nie wstydzę się tego! 🙂 Dziękuję Ci za ten post, może uświadomi choć jednej osobie, że każdy może żyć po swojemu, a wychodzenie co tydzień na dyskotekę nie jest dla wszystkich szczytem marzeń.

    • Dziękuję! Ale mi teraz dałaś motywacyjnego kopniaka!
      Nie wiedziałam, że przechodziłaś depresję, przykro mi. Ale spokojnie – przypuszczam, że ja od października będę pewnie rónie niestereotypową studentką co Ty 😀
      Ja uwielbiam spędzać wieczory np. oglądając filmy, czy też czytając 🙂
      Mam nadzieję, że komuś uświadomi te parę rzeczy 😉

    • Zgadzam się z Tobą, że każdy powinien zyć po swojemu, zgodnie ze swoim rytmem i nie naginać się na siłe do innych:).

  • Iza

    Dobrze napisane. Ja akurat z tych, którzy ludzi potrzebują w dużych dawkach, ale mam wrażenie, że skoro nie dokumentuję wszystkich spotkań czy wyjazdów na fejsie to trochę tak jakby ich nie było… Dziwna jest ta mania obfotografowywania wszystkiego i udostepniania na portalach. Czasem wydaje i się, że dla niektórych jest to celem samym w sobie…

    • Dziękuję!
      Wiesz, dokumantacja spotkań na fejsie wcale nie jest potrzebna! Ważne jest, żeby spotkanie było dla Ciebie udane, a nie na pokaz, żeby tylko wstawić fotę na fb 😉

  • Ja przez kilka lat myślałam, źe jestem ekstrawertykiem, ale po paru bardzo towarzyskich latach przystopowałam i wolę spędzać czas sama, albo tylko z chłopakiem, zamiast z innymi ludźmi. Po całym tygodniu pracy marzy mi się zwykle spokojny weekend we dwoje, z filmem czy spacerem, zamiast imprezy pełnej tłumów. Ale to chyba jeszcze nie starość, bo mam też momenty, że chce mi się na tę imprezę wybrać 😉 Prawdą jest, że kiedy pozwalamy sobie na spędzenie czasu sam na sam ze sobą, jesteśmy bardziej siebie świadomi.

    • To ja chyba od zawsze byłam introwertykiem, bo po całym tygodniu też wolę sobie odpocząć w bardziej spokojny sposób 🙂

  • To chyba trochę jest tak, że żeby dobrze czuć się w samotności, trzeba dobrze czuć się ze sobą. A to nie zawsze jest łatwe.
    Ja mam taką naturalną potrzebę raz na jakiś czas wycofania się, zwłaszcza po tym, jak w życiu mam intensywny, wypełniony ludźmi czas. Do dziś pamiętam jak kilka lat temu, podczas studiów, moja współlokatorka uznała mnie za dzikuskę, kiedy powiedziałam, że idę na spacer sama 🙂

    • Bywa ciężko, ale myślę, że warto dojść do tego czucia się dobrze samemu ze sobą.
      O to mamy podobnie! A pójście na spacer samemu jest świetnie! Przynajmniej dla mnie 😉

  • Żeby dobrze się dobrze bawić w pojedynkę to trzeba mieć swoją pasję i polubić siebie, a nie każdy ma ten luksus.

    • Dlatego moim zdaniem każdy powinien zacząć właśnie od polubienia siebie i nauczenia się spędzania czasu w samotności tylko sam na sam, żeby się nie nudzić kiedy okaże się, że akurat nikt nie ma dla nas czasu 🙂

  • Uważam że niezwykle istotne jest słuchanie samego siebie, swoich potrzeb w codziennym życiu. Nie od czasu do czasu. Coraz częściej mam wrażenie że otaczają mnie ludzie, którzy są zlepkiem osób, z którymi przebywają. Nie mają własnego zdania, są podatni na wpływy innych i uzależnieni od osób trzecich. Ubierają się w to co modne, to co jest „must have” i bywają tam, gdzie powinno się być… ale w duszy jakby pusto…

    • Co do zlepka osób, to podobno człowiek jest wypadkową 5 najbliższych sobie osób 🙂
      Aczkolwek coś w tym jest, że w dużej grupie łatwiej „zgubić” własne zdanie 🙂

      • Tak, też to słyszałam, choć sama nie mieszczę się w tej kategorii. Tych osób byłoby dużo więcej… i nie tylko osób, ale też doświadczeń, książek, rozmów, spotkań, historii…
        Niektórzy gubią swoje zdanie inni w ogóle go nie mają, to jest znacząca różnica.

        • Rozumiem 🙂
          „Niektórzy gubią swoje zdanie inni w ogóle go nie mają, to jest znacząca różnica.” – z tym się również zgadzam.

  • gin

    Ja zdecydowanie jestem domatorem. Zawsze zresztą byłam. Ludzie mnie denerwują 😉 Wolę książki i moje psa 🙂

    • Myślę, że ludzie w nadmiarze denerwują każdego 🙂

  • O tak zgadzam się z Tobą w zupełności, też lubię posiedzieć w domu i pobyć sama ze sobą a jak nie to pośpiewać (przy zamkniętych oknach) 😉 poczytać książkę, czy coś napisać. Nie jestem typem osoby rozchwytywanej przez tłumy ale też nie chwalę się wyjściem tu czy tu. Myślę, że niektórzy boją się być sami poprostu pozdrawiam 😉

    • Wiesz, przy otwartych oknach też można śpiewać 😀
      Też myślę, że niektórych ta samotność po prostu przeraża!
      Pozdrawiam również 🙂

  • Lubię imprezy, ale domówki. Co do wychodzenia w weekendy- też lubię posiedzieć w domu, z tym, że najlepiej z narzeczonym, ale oboje jesteśmy domatorami, to duży plus 🙂

    • To zdecydowanie plus! Przynajmniej nie ma różnicy zdań, kiedy jedna osoba chce gdzieś wyjść, a ta druga niekoniecznie 🙂

  • Wylęgarniapomysłów

    Ehh skąd ja to znam. Jestem introwertykiem i często naprawdę ciężko jest wyciągnąć mnie z domu. A już nie mówię w jakim szoku są moi znajomi, kiedy to ja do nich napiszę żebyśmy gdzieś wyszli ;). Książki, filmy, pisanie bloga sprawia mi większą przyjemność niż spotykanie się z ludźmi każdego wieczoru.

    • Hahaha, wyobrażam sobie ich szok! Jeżeli sprawia Ci to większą przyjemność, to świetnie,że tak dobrze znasz siebie 😉

  • Ja z wiekiem straciłam zapotrzebowanie na spędzanie czasu w gronie nastu osób. Dużo bardziej wolę spotkać z jednym znajomym sam na sam, ewentualnie z dwójką bądź trojką, ale też nie za często. Trzeba mieć czas dla siebie, na własne przyjemności i rozwój. I myślę, że nie ma w tym nic złego.

    • Jak się jest z dwójką znajomych to chyba dużo łatwiej się dogadać, przynajmniej ja tak mam.
      Też myślę, że to nic złego 🙂

  • Ja jestem osobą bardzo towarzyską, kocham ludzi i przebywać z nimi. Niemniej lubię też pobyć czasem sama, z dala od całego świata i wtedy czuje się bezpiecznie i komfortowo. 🙂 Trzeba we wszystkim zachować równowagę jak myślę.

  • Jestem z całą pewnością domatorką. Uwielbiam spędzać wieczory w domy, czytając książkę, gotując, ucząc się Japońskiego czy pisząc listy do moich przyjaciół zza granicy (te normalne, z pachnącą papeterią i mnóstwem kolorowych naklejek). Uwielbiam to i nie zamieniłabym tego na żadną imprezę. Owszem lubię czasem spotkać się z przyjaciółmi, pograć w gry planszowe i po prostu porozmawiać, ale nie potrzebuję do tego hucznej muzyki czy garściami lejącego się alkoholu. Takie imprezy z głośną muzyką… też na nich bywam, ale zdecydowanie może parę razy do roku. To mi wystarczy. Czy jestem przez to nudna? Dziwna? Może tak. Czy nie denerwuję tym rodziców? Owszem, bo przecież „w taki sposób swojej drugiej połowy nie spotkasz”, a mam już przecież 26 lat i nadal nic. Cóż, trudno. Być może spotkam go inaczej. Samotność jest moim atutem i moją wadą. Zdaję sobie z tego sprawę, ale uważam że póki co musi to tak pozostać.

    • W takim razie witaj w klubie domatorek 🙂 Fajnie, że uczysz się japońskiego – to na pewno musi być genialna przygoda!
      Poza tym teoretycznie można poznać swoją drugą połowę nawet w Internecie! No i masz tylko 26 lat i masz mnóstwo czasu jeszcze! I uważam, że najważniejsze w tym wszystkim to to, żeby znaleźć równowagę.

  • Spędzanie czasu z innymi ludźmi jest ważne, ale ja po prostu lubię i swoje własne towarzystwo, z którym nigdy się nie nudzę, które mnie nie denerwuje, nie stara się mi czegokolwiek udowodnić i lubi mnie najbardziej na świecie. Bycie samemu nie oznacza od razu bycie samotnym. Czasem a wręcz często potrzebuję resetu od świata i ludzi. Z rodziną, mężem, dzieckiem jest o to szczególnie trudno, dlatego tak bardzo cenię chwile sam na sam ze sobą 🙂

    • Też lubię własne towarzystwo, choć czasem się sama na siebie wkurzam. A taki reset jest bardzo przydatny 🙂

  • Zdecydowanie należę do tych, którzy najlepiej odpoczywają samotnie w domu i bardzo lubię te momenty, gdy mogę sobie na tą samotność pozwolić. Nie mam też problemów z tym, by się do tego przyznawać, bo staram się, by ten czas był dobrze wykorzystany. Po wielkiej imprezie będę miała kaca, a po samotnym wieczorze w domu fajny tekst na blogu, przeczytaną książkę, obejrzany film itd. Lubię tę swoją samotność i właśnie mi to uświadomiłaś 🙂

    • Cieszę się, że pomogłam Ci w uświadomieniu sobie, że lubisz samotność 🙂

  • Zgadzam się w 100%. Można być singlem i mieć mnóstwo wspaniałych ludzi wokół siebie , ale nie ma nic gorszego niż samotność….

    • Takie pytanie: przeczytałaś w ogóle tekst?

      • No pewnie, że przeczytałam 🙂 Chodziło mi o samotność, której nie wybieramy sami. Kiedy tych przyjaciół nie ma wokół…

  • Pingback: 17 wykresów, które zrobią dobrze introwertykowi – Lepiej myśleć niż nie.()

  • Mnie to nawet trochę brak samotności ostatnio.

    • To chyba czas się zaszyć gdzieś w samotności i odpocząć? 🙂

  • Ja mam tej samotności aż za dużo, trochę mnie to przygnębia, bo jestem osobą bardzo towarzyską, zawsze szukająca wrażeń. Nie lubię siedzieć w domu. Jednak doznałam takiego momentu w swoim życiu, że powiedziałem otwarcie ” Tak, pragnę chociaż odrobinę pobyć sama, ze swoimi myślami”. Każdemu chwila wytchnienia się należy 🙂

    • Oj, to wtedy samotność Ci chyba bardziej szkodzi, przykro mi 🙁
      Ale za to zgadzam się, że każdemu należy się chwila wytchnienia 🙂

  • siewca zamętu

    tak jak napisałaś, ważna jest równowaga, nie za dużo samotności, nie za dużo ludzi, a tak w ogóle imprezy są przereklamowane, rzadko kiedy jest dobra zabawa a faceci chodzą na nie tylko bo liczą na darmowy seks, a nuż może się przydarzy

    • To też zależy jakie imprezy, bo można też np. trafić na jakąś super domówkę z grami planszowymi, jak wspominała, któraś z komentatorek powyżej 🙂 Ale takie imprezy z wlewaniem w siebie jak największej ilości alkoholu rzeczywiście mnie nie bawią. Jak pić to kulturalnie 🙂

  • Ja bardzo lubię być sama w domu. Rzadko kiedy mi to przeszkadza. Na szczęście mój mąż też to lubi i często weekendy spędzamy w domu. Czasem robimy coś razem, ale często każde z nas jest zajęte sobą, bo lubimy taki czas i go potrzebujemy. Do klubów rzadko chodziliśmy też na studiach, nie spotykaliśmy się ze znajomymi „na picie”, przez co chyba nas trochę uważali za odludków. Ciężko było im zrozumieć, że lubimy pobyć sami ze sobą, że nie nudzimy się w domu, że wolelibyśmy się spotkać z nimi ale przy kolacji albo w czyimś mieszkaniu i na spokojnie pogadać, dowiedzieć się, co u nich słychać, a nie śmiać się z byle żartów, po których wcale nie znamy się lepiej.

    • Oj, coś czuję, że ja też chyba będę trochę dziwną studentką 😀
      „wolelibyśmy się spotkać z nimi ale przy kolacji albo w czyimś mieszkaniu i na spokojnie pogadać, dowiedzieć się, co u nich słychać, a nie śmiać się z byle żartów, po których wcale nie znamy się lepiej.” – dokładnie!

  • Zgadzam się. Kiedyś też usłyszałam pytanie od znajomych „to Ci się nie nudzi jak tak żyjesz?”. Życie bez studenckiego trybu życia (tylko trochę tak żyję :P) nie jest dla mnie nudne. Żyję tak by być szczęśliwą. Raz odmawiając wyjścia dostałam komplement, że jestem asertywna i ta osoba by chyba tak nie mogła, bo zawsze da się namówić. Ja dawniej nie odmawiałam i potem byłam na siebie zła. To też nie tak, że unikam spotkań i wyjść. Ostatnio akurat bardzo często wychodziłam i mi to pasowało. Nie muszę za wszelką cenę iść na piwo, wolę kawę albo herbatę. Jeśli się z kimś ma wspólne tematy to bez % spotkanie będzie udane. Fajnie piszesz! 🙂

    • „Żyję tak by być szczęśliwą. ” – i myślę, że tego się powinen trzymać każdy z nas!
      Oj, to ja się nie daję namówić, jeżeli coś mi nie pasuje. Jeśli ktoś mnie zaprasza, a ja po prostu nie mam tego dnia czasu, chęci, siły i potrzebuję odpoczynku, to trudno – odmawiam 🙂
      „Jeśli się z kimś ma wspólne tematy to bez % spotkanie będzie udane.” -dokładnie!

  • Uwielbiam siedzieć sama ale tak SAMA, w domu. Książka, film, którego nie mogę oglądać przy dziecku i pełen relaks 🙂

  • Zycie_z_pomyslem

    Ja akurat bardzo sobie cenię takie dni, w których mogę po prostu posiedzieć „na tyłku” z książką i wielkim kubkiem herbaty. To jest spokojny relaks w pojedynkę i czas na odpoczynek od świata. Po całych tygodniach biegania za sprawami i intensywnego życia to lepsze rozwiązanie niż dzika impreza 🙂 Gośka. Pozrawiam i biegnę dalej! 🙂 [www.zyciezpomyslem.blogspot.com]

  • Ja, dzięki „Drodze artysty” Julii Cameron zaczęłam dbać o wartościowy czas z samą sobą. Robienie nowych rzeczy, dogadzanie niekoniecznie poważnym czy dojrzałym zachciankom, brak pośpiechu, możliwość wsłuchania się wyłącznie we własne potrzeby dają niezwykłą satysfakcję oraz wiele nas uczą o nas samych, naszym wnętrzu. A czyż nie powinniśmy doskonale znać osoby w towarzystwie ktrój spędzamy większość czasu? 🙂

    • Hmm nie znam „Drogi artysty”, warto?
      Robienie nowych rzeczy tez powinnam wprowadzić w życie 🙂
      „A czyż nie powinniśmy doskonale znać osoby w towarzystwie ktrój spędzamy większość czasu?” – dokładnie, zgadzam się w 100%!

      • Warto! To przede wszystkim książka dla zablokowanych artystów, ale ćwiczenia, które oferuje, mogą podziała nie tylko dla twórców :).

  • Im człowiek starszy tym rówieśnicy mniej zwracają uwagę na to czy przebywasz w domu czy coś robisz poza nim:) Za czasów liceum wstydem było powiedzieć, że weekend spędziło się w domu. Teraz, kilkaset lat później nikt na to nie zwraca uwagi:) Na całe szczęście:)

    • Oj, pocieszyłeś mnie teraz!
      „Teraz, kilkaset lat później nikt na to nie zwraca uwagi:) ” – hahahaha, padłam! Mam nadzieję, że za tysiące lat będzie tak samo!

  • Ja nigdy nie byłam zwolenniczką imprez, nawet w młodym wieku, czy na studiach nie ciągnęło mnie do nich. Mam takie szczęście, że poznałam chłopaka, który jest w tym sensie bardzo podobny do mnie. Bardzo lubimy spędzać czas w domu nie tylko razem, ale również osobno. Co wtedy robię? Bardzo lubię czytać, samotne dni są dla mnie okazją do posprzątania mieszkania. Staram się, by mimo tego, że jestem sama nie był to czas nudny i stracony 😉

    • Też lubię czytać!
      I myślę, że dla większości introwertyków to przeważnie nie jest czas stracony 😉

  • Zawsze byłam i chyba już zawsze zostanę samotnikiem. Zazwyczaj lubię swoją samotność, choć czasem zdarzy się gorszy dzień i wtedy garnę się do towarzystwa. Jak jestem sama nie nudzi mi się – poznaję nowe rzeczy, szydełkuję, czytam, słucham muzyki, idę na spacer. Nie znaczy to też, że unikam ludzi. Żyję normalnie – na swój sposób. Mam partnera i dobrze nam razem :), lubię poplotkować z przyjaciółką, czy czasem gdzieś wyjść. Ważne, abyśmy żyli tak, aby było nam dobrze 🙂

    • Wiesz, najważniejsze, że znasz już swoją naturę i nie robisz nic na siłę 🙂
      Podziwam za szydełkowanie!
      Twoje ostatnie zdanie to idealne podsumowanie!

  • Ja jestem zdecydowanie 100% introwertyczką. Jak dla mnie, to chodzenie co weekend na imprezy, to dopiero jest nuda i strata czasu. Nie wspominając o zmarnowanej niedzieli kiedy się tę sobotę odsypia. Wolę siedzieć w domu, czytać książkę, blogować, wypróbować nowy przepis, czy pójść z kotem na spacer. A jak zachce mi się cs bardziej rozrywkowego, to idę na rower, jadę nad morze lub po prostu idę na spacer. Nie lubię otaczać się tłumami, a już zwłaszcza nie lubie przebywać z przypadkowymi znajomi lub ludźmi z którymi nie mam za wiele wspólnego.

    • Patrz, nawet nie wiedziałam, że masz kota! Faktycznie takie spacery z nim w samotności chyba nieźle odprężają! Też lubię rower! Choć niestety do morza mam bardzo dużo kilometrów 😀

  • Ja uwielbiałam spędzać czas z ludźmi. Szczególnie weekendy. Odkąd mam rodzinę chętnie pobyłabym sama. Pierwszy raz od nie pamiętam kiedy brakuje mi samotności

    • To może warto zrobić sobie taki jeden samotny dzień? 😉

      • Jeden dzień nic nie dał. Mi to przydałby się tydzień na odludziu, bez telefonu, internetu i jakiegokolwiek kontaktu z innymi. Jak będe miała taką możliwość to od razu się za to zabiorę 🙂

  • Papieromania Klaudia Bojdo

    ja też wolę siedzieć w domu, z dobrą książką w ręce – nie potrzebuję tysiąca znojomych , żeby się dobrze bawić. Czy to źle? dla mnie nie i tego będę się trzymać 😀

    • „Czy to źle? dla mnie nie i tego będę się trzymać” – dokładnie! gratuluję wzorowej postawy!

  • Bardzo fajny temat 😉
    I rozumiem go doskonale, bo najlepszej odpoczywam, relaksuję się i myślę w samotności.
    Uwielbiam te momenty rano, kiedy mąż jeszcze śpi, a ja mam czas tylko i wyłącznie dla siebie, w pustej kuchni. Na malowanie, na czytanie i wiem, że go jakiejś tam godziny nikt mi go nie zakłóci.
    Bardzo lubiłam samotne autostopowe wyjazdy. Bo choć tak czy inaczej ludzi było na nich mnóstwo, to samotne szwendanie się po Paryżu, Madrycie czy Lizbonie było wspaniałe. Powolne, przemyślane, z mnóstwem refleksji i zdjęć.
    Też mam tak, ze mogłabym nie wychodzić z domu, bo znajdę sobie milion zajęć, i czasem w ogóle nie potrzebowałabym towarzystwa.
    Teraz czasami brakuje mi tej prawdziwej, długotrwałej samotności – dlatego generuję ja na chwile i staram się wykorzystywać bardzo intensywnie 😉

    • Dziękuję!
      Te poranne momenty u Ciebie muszą być świetne!
      Podziwiam Cię też za autostop – ja niestety jestem wielkim tchórzem i bym się chyba nie odważyła 😀
      W domu można sobie zawsze znaleźć jakieś zajęcie 😉

  • Dobrze się czasem wyciszyć. W siedzeniu w domu nie ma absolutnie nic złego, chyba że równowaga zostaje zachwiana w drugą stronę.

  • Pingback: 10 użytecznych nawyków dla miłośników slow life()

  • Pingback: Jak pozbyć się chandry? 8 sposobów!()

  • „Błogosławiona godzina” – tak nazywała czas moja mama, gdy jej 4 dzieci szlo spać i następowała chwila ciszy. Zawsze mnie to bawiło, ale od kiedy sama zostałam mamą doskonale to rozumiem. Samotność jest nam oczywiście nieraz potrzebna, do tego jak wspomniałaś poznawania siebie, ale muszę wtrącić, że ja uwielbiam moją samotnie-niesamotnie z mężem. O co chodzi? Jesteśmy tak zaganiani w tygodniu, teraz przy Zuzi to już całkiem, że chwile we dwoje celebrujemy. Może to być np. serial na kanapie we dwoje, książka (każdy z własna) i kubkiem herbaty, obok siebie… spacer, basen itd. Mocno tęsknie jak nie ma jego obecności, mego męża ale lubię czasem wyciszyć się i wygonić go z córką na spacer.. 😉 Zdecydowanie człowiek powinien robić to co lubi i jak czuje – zmuszanie się niczego dobrego nie wróży. Towarzystwo innych jest niezbędne do równowagi, ale wiadomo powinno być to dawkowane i dobrane wedle potrzeb… Moja przyjaciółka chyba już eks, totalnie się odcięła od świata i moim zdaniem zdziwaczała, także do tematu samotności podchodzę z dystansem.

    • „Błogosławiona godzina” brzmi świetnie!
      Myślę, że jeśli miałabym męża, to tez lubiłabym taką samotnię-niesamotnię!
      „Zdecydowanie człowiek powinien robić to co lubi i jak czuje – zmuszanie się niczego dobrego nie wróży.” – zgadzam się w 100%!
      Moim zdaniem takie totalne odcięcie się od świata też nie jest dobre, bo jednak potrzebujemy innych ludzi w swoim życiu, tylko każdy z nas musi się dowiedzieć jaka jest ich odpowiednia „dawka”. Może po prostu Twoja eks przyjaciółka po prostu uznała, że potrzebuje bardzo małej „dawki” i ogarniczyła się do dwóch, czy trzech osób w jej otoczeniu? Tak tylko sobie zgaduję 😉

  • Introwertyczka, marząca o przejściu na drugą stronę tej skali. Ale nie umiem oszukać własnej natury 😉

  • Pingback: Poszerz horyzonty#5 + Jesienne linkowe party()

  • Pingback: Poszerz horyzonty #4, czyli piękne tatuaże i kurs Pixar in a Box - HEAD DIVIDED()

  • myślę, że z wiekiem to mija. za małolata wszyscy chcieliśmy być lubiani, towarzyscy, robić ekscytujące rzeczy i mieć mnóstwo przyjaciół. dopiero później jakoś człowiek zaczął bardziej wsłuchiwać się w siebie i zastanawiać, czego naprawdę pragnie. bez patrzenia na reakcję otoczenia. pamiętam jak kiedyś rozpaczliwie chciałam gdzieś wyjść na sylwestra. teraz to ja rozpaczliwie chcę zostać sobie w domku 😉

    • Hmm to coś czuję, że według tej definicji ja nigdy małolatem nie byłam 🙂 Bo nigdy nie chciałam mieć mnóstwa przyjaciół ani być najabrdziej lubianą osobą w klasie 🙂

  • Dobrze napisane.
    Niestety, w dzisiejszych czasach ludzie zapominają, że nie jesteśmy jednakowi. Nie wszyscy lubią to samo i podobnie myślą. A jeśli coś cię odróżnia, to zapewne jesteś dziwolągiem.
    I na odstrzał. Lub co gorsza – do siłowej poprawy.

    A ja już jakiś czas temu zrobiłam tzw. czystkę w znajomych, którym nie chciało się zrozumieć moich potrzeb i zapatrywań na pewne zmiany. Jestem osobą dość tolerancyjną, staram się wszystko zrozumieć, ale i tego samego oczekuję od otoczenia.
    Jeśli komuś wydaje się to dziwne i kilka razy mi to wytyka – nie jest mi żal pokazać, gdzie są drzwi w moim życiu. Ewentualnie okno 😉

    Pozdrawiam i… wracam do czytania i pisania 🙂

    • Dziękuję 😉
      „Jeśli komuś wydaje się to dziwne i kilka razy mi to wytyka – nie jest mi żal pokazać, gdzie są drzwi w moim życiu. Ewentualnie okno ;)” – i bardzo dobrze, gratuluję!

      Okno mnie powaliło, choć sama znam kilka takich ośób, które chętnie wyprosiłabym właśnie przez to okno 🙂
      Pozdrawiam również, trzymaj się ciepło!
      Powodzenia z pisaniem i czytaniem!

  • Jestem bardzo towarzyską osobą, ale od czasu do czasu lubię i muszę pobyć sama ze sobą. Samotność nie jest zła, szczególnie w takim przypadku, kiedy w Twoim domu drzwi otwierają się od rana do nocy bez przerwy. Dlatego wiosną, latem czy jesienią, kiedy dzieciaki są w przedszkolu i szkołach, wychodzę na chwilę na taras i wsłuchuję się w ciszę wokół mnie pomału sącząc swoją ulubioną kawę. Śpiew ptaków, szum drzew to jest to czego potrzebuję do skupienia się na pracy. Poza tym samej robię tyle fajnych rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. Ale bez ludzi żyć bym nie mogła 😉

    • To u mnie jest na odwrót: jestem raczej introwertyczną osobą, ale od czasu do czasu lubię pobyć z ludźmi 😀 A bez samotności żyć bym nie mogła 😀

  • Pingback: Wybudujmy kolejny supermarket - HEAD DIVIDED()

  • Pingback: Jesteś introwertykiem? To książka dla Ciebie! - HEAD DIVIDED()