Sposoby na doła - kotek z Uśmiechnij oczy

Sposoby na doła, Harry Potter i gobliny – Uśmiechnij oczy #1

Dawno, dawno temu, parę wieków przed nasza erą, ukazywały się tutaj różne śmieszne historyjki, dialogi i sytuacje z mojego życia, pod nazwą „Śmieszne historie„.  Często są publikowane na fejsie, ale raz, że z niego może to szybko zniknąć, a dwa, że i tak widzi to potem jakieś 5% osób lubiących stronę, wiec wolę to utrwalić też tutaj.

Na początku nie miałam lepszego pomysłu na tytuł dla tego cyklu. Jednak ostatnio ktoś stwierdził, że po oczach zawsze widać jak się sztucznie uśmiecham, więc mam „Uśmiechnąć oczy”, co według mnie idealnie pasuje.  Mam nadzieję, że czytając poniższe historyjki też szczerze uśmiechniesz oczy i poczujesz się dopieszczony jak ten kotek z tytułowego zdjęcia*. Enjoy!

SPOSOBY NA DOŁA – CZĘŚĆ 1

Mam doła i rozmawiam z przyjaciółką:

JA: Tak mi jakoś smutno 🙁
ONA: To może zjedz trochę czekolady?
JA: Nie, dzięki…
ONA: A jadłaś już dziś?
JA: Nie, nie mam ochoty na czekoladę…
ONA: Ty nie masz ochoty na czekoladę? KIM JESTEŚ I CO ZROBIŁAŚ Z MOJĄ PRZYJACIÓŁKĄ !?

SPOSOBY NA DOŁA – CZĘŚĆ 2 

Niedawno miałam doła i w ramach terapii przeglądałam sobie mój słoik wdzięczności. Niektóre podniosły mnie na duchu bardziej, inne trochę mniej, a jeszcze inne naprawdę rozbawiły. Miejsce 1 zajęła tutaj karteczka „jestem wdzięczna na śnieg” znaleziona w 6 kopiach, natomiast miejsce 2 – „jestem wdzięczna za brak śniegu i ciepełko”. Bo jak to mówią – kobieta zmienną jest!

SPOSOBY NA DOŁA – CZĘŚĆ 3

Ten stan kiedy wyciągasz ze słoika wdzięczności kolejną karteczkę na pocieszenie, a tam: „Za to, że ten wielki komar w końcu wyleciał w pokoju!”

Zdecydowanie nie lubię wszystkiego co lata i żyje. Choć samoloty też w pewnym znaczeniu żyją, więc chyba trafniej byłoby – wszystkiego co lata, ma odnóża, skrzydła i przerażającą mordkę.

SMUTNY HARRY POTTER

Chciałam nauczyć chłopaka grać w Story Cubes:

1.Na początku stwierdził, że nie jest twórczy.
2.Potem protestował.
3.Po chwili wyszła mu historia o Harry’m Potterze, który był smutny, bo nie chcą mu sprzedać wódki w sklepie, więc zaczarował kasjerkę w żabę.

Nie ma to jak wiara w siebie, prawda?

GOBLINY

W moim spożywczaku, przy zakupach za jakieś 20 zł dostaje się naklejki ze zwierzętami. Wczoraj wieczorem załapałam się na jeden taki zestaw, a że nie było tego komu oddać, to stwierdziłam, że zobaczę przynajmniej, co to są za zwierzątka. Rozrywam opakowanie, przeglądam zdjęcie a potem czytam opisy z tyłu:

JA: Lampart, zebra pręgowana, żubr, oooo goblin białoręki!

ON: Serio goblin? One to chyba tylko w Potterze były, przeczytaj jeszcze raz.

JA: No mówię Ci, że goblin! – mówię, a potem czytam jeszcze raz i okazuje się, że w miejscu goblina białorękiego magicznie zmaterializował się… gibon. Dla niewtajemniczonych – gibon to taka sympatyczna małpka, zobaczcie ją sobie klikając tutaj. 


PS. Patrząc na tego kotka ze stockowego zdjęcia aż mi żal, że sama takiego nie mam! Dobrze, że moja znajoma w akademiku, ma kota, to przynajmniej tam mogę pobyć z tymi sympatycznymi zwierzątkami!