studiować dwa kierunki - z pamiętnika studenta

Z pamiętnika studenta – jak to jest studiować dwa kierunki?

Jeszcze tutaj o tym nie pisałam, ale czas zdradzić mój mały sekret. Mianowicie, od zeszłego roku zdecydowałam się studiować dwa kierunki. Obecnie jestem na drugim roku pedagogiki oraz oligofrenopedagogiki z arteterapią. Z tym drugim przeważnie jest całkiem zabawnie, bo gdy ludzie  słyszą nazwę, to przeważnie wygląda to tak:

-Studiuję oligofrenopedagogikę z arteterapią.

-Co?

-Oligofrenopedagogikę z arteterapią – powtarzam wolniej

-Że cooo?

-Oligofrenopedagogikę z arteterapią – powtarzam tym razem już w żółwim tempie i zaraz dopowiadam – Oligofrenopedagogika to pedagogika osób niepełnosprawnych umysłowo.

-Aaaa

Jednak o oligofrenopedagogice będzie innym razem, bo dziś chcę się skupić na…

JAK TO JEST STUDIOWAĆ DWA KIERUNKI?

1.SZTUKA ORGANIZACJI – OPANOWANA DO PERFEKCJI

Nie bez powodu wstawiłam umiejętność organizowania się na pierwszym miejscu. Gdy decydujesz się studiować dwa kierunki, to masz też dwa plany zajęć, które najczęściej pokrywają się ze sobą w czasie. Wtedy na początku semestru musisz wydrukować sobie oba, a potem usiąść z kolorowym flamastrem i zakreślić to, na co musisz chodzić. Brzmi jak bułka z masłem? Ha! No właśnie – tylko tak brzmi. Bo w tym miejscu czeka już mnóstwo pułapek.

Po pierwsze, musisz pamiętać, że ćwiczenia są obowiązkowe, natomiast wykłady teoretycznie nie. Piszę teoretycznie, bo zdarzają się i tacy profesorowie, którzy na wykładach każą się wpisać na listę i jak Cię nie ma to jesteś w bardzo ciemnym miejscu, gdzie światło nie dochodzi. A to przecież nie Twoja wina, że Cię nie ma, bo przykładowo w tym samym czasie masz ćwiczenia, na których musisz mieć obecność.

Zresztą, nawet jak na wykładach nie sprawdzają obecności, to i tak jest niewesoło. Czemu? Bo raz, że potem musisz od jakiejś dobrej duszyczki skombinować notatki, a dwa, że wiadomo – własne notatki są najlepsze.  Wtedy nie masz problemów z rozczytaniem się z cudzego pisma i rozumiesz wszystkie skróty, strzałeczki i ikonki.

Jednak gdy pokrywają się wykłady i ćwiczenia to nie jest tak źle. Gorzej, gdy w tym samym czasie odbywają się dwa różne ćwiczenia. Wtedy uczysz się trudnej sztuki rozdwajania się.

2. SZTUKA ROZDWAJANIA SIĘ, CZYLI IOS

Jeżeli pokrywają się dwa różne ćwiczenia, to wówczas musisz odwiedzić obu prowadzących z magiczną karteczką pod tytułem „IOS-Indywidualna Organizacja Studiów”. Na tej karteczce wykładowcy wypisują Ci warunki zaliczenia przedmiotu, a także określają na ilu % zajęć powinieneś mieć obecność. Najczęściej warunki zaliczenia są takie same jak dla całej grupy i musisz się zjawić na 50% zajęć. Wtedy starasz się chodzić na zmianę – raz na ćwiczenia X, raz na ćwiczenia Y, oczywiście starając się nadrobić zaległości i przychodząc przygotowanym na następne zajęcia.

Jednak zdarzają się i takie przypadki, które stwierdzają, że u nich musisz mieć 90% obecności. Wtedy na oficjalne zajęcia możesz sobie nawet nie chodzić, ale każdą nieobecność musisz odpracować, zdając materiał na konsultacjach u prowadzącego. Może się zdarzyć, że konsultacje są w czasie Twoich innych ćwiczeń i wtedy przychodząc do pani A, jednocześnie masz nieobecności u pani B i mamy konflikt tragiczny.

W tej chwili naprawdę błogosławię mój plan, bo u dwóch takich 100% przypadków na szczęście mogę być na wszystkim, ale szczerze? Nie wiem co bym zrobiła, gdyby mi się to pokrywało w czasie.  Dziękuję też wszystkim dobrym ludziom, którzy podzielili się ze mną notatkami w potrzebie i informowali o tym, co muszę zrobić na następne zajęcia  – bez nich nigdy nie dałabym rady.

3. PODWÓJNE WSZYSTKO

Nie tylko wykłady i ćwiczenia są podwójne. Dwa razy tyle jest prac do napisania oraz kolokwiów i egzaminów do zdania. Czasem zdajesz po trzy kolokwia jednego dnia,  w następnym piszesz dwa egzaminy z godzinną przerwą pomiędzy nimi. Potem, zamiast świętować, wędrujesz grzecznie do akademika i uczysz się na jutrzejsze egzaminy. Przy okazji zahaczasz o gabinet innego profesora licząc, że uda Ci się zdać zerówkę. Dlatego tuż przed sesją oraz w trakcie niej dosłownie nie wiem w co ręce włożyć i nałogowo pijam meliskę. Mój nastrój waha się od płaczu, przez przeglądanie śmiesznych studenckich obrazków do śmieszkowania i śpiewania w głupawce, że „to już jest koniec”.

studiować dwa kierunki - dużo książek do czytania na studiach

4. MASZ DWA INDEKSY

Niestety na mojej uczelni obowiązuje zarówno indeks tradycyjny, jak i elektroniczny. Oznacza to, że w czasie sesji muszę biegać z dwoma tradycyjnymi indeksami w różnych porach dniach, wspinając się non stop góra-dół po schodach i marnując całkiem sporo czasu, który przecież w sesji dałoby się lepiej wykorzystać. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – przynajmniej dzięki temu spalę trochę kalorii i będę mogła bezkarnie objadać się dalej!

No i mam też pewną miłą duszyczkę, która jak trzeba, to pójdzie do wykładowcy w moim imieniu i przekaże mój indeks, a nawet odda go do dziekanatu, więc na to akurat nie mogę narzekać.

5.NIEKTÓRE PRZEDMIOTY MAsz NA OBU KIERUNKACH

Tak więc, mogę sobie wybrać do którego wykładowcy bardziej pasuje mi chodzić. Jeżeli zajęcia są w różnych semestrach, to często wiem przed swoją grupą z czym to się je i mam  to już z głowy. Mogę też się z nimi podzielić notatkami i swoją wiedzą.

6. MASZ PODSTAWY Z INNYCH PRZEDMIOTÓW

Jako, że moje dwa kierunki się wzajemnie uzupełniają, to zdarzało się tak, że np. dydaktyka ogólna na pedagogice znacznie ułatwiła mi później naukę dydaktyki specjalnej  na oligofrenopedagogice. Wiedziałam już z jakiej literatury najlepiej korzystać, o jakich autorów pytać wujka Google, znałam niezbędne definicje i gdy wpadłam na niezapowiedziane kolokwium, to przynajmniej miałam jakieś podstawy. Do tego czasem pomysły z warsztatów z jednego kierunku mogłam wykorzystać też na drugim, a wiadomo, że tego nigdy nie ma za wiele.

7. WYKŁADOWCY CIĘ KOJARZĄ…

A Ty ich! Tak więc, jeżeli wcześniej miałam już coś z panem X, a teraz mam z nim kolejny przedmiot, to wiem już czego się spodziewać. Pamiętam, na co powinnam zwrócić uwagę, jak wygląda egzamin oraz jakie są wymagania profesora. Mogę przy tym opowiedzieć też o tym moim znajomym z drugiego kierunku, którzy wcześniej z nim nie mieli i przez to sprawić, że będą stresować się mniej. Mogę też ich ostrzec przed jakimś wykładowcą, przez co od początku będą wiedzieli, żeby panu F lepiej nie podskakiwać.

czy warto studiować ekonomię - praca po ekonomii

8. POZNAJESZ WIĘCEJ NOWYCH LUDZI

Decydujesz się studiować dwa kierunki, więc masz i dwie grupy zajęciowe. W każdej z nich poznajesz ludzi bardziej lub mniej sympatycznych i tego, jak nawiązywać z nimi kontakt. Dla mnie jako osoby nieśmiałej jest dość trudne, ale jak to mówią praktyka czyni mistrza, więc dzięki temu trochę przełamuję własne granice. Do tego oba kierunki mają na pierwszym roku dość podobne praktyki, więc znając dwa razy więcej osób, możesz porównać dwa razy więcej doświadczeń.

9. WIĘCEJ PRAKTYKI I DOŚWIADCZENIA

Niestety, obecnie studia są w głównej mierze teoretyczne. Praktyki nie ma tam zbyt dużo, dlatego też tym bardziej doceniam większą ilość doświadczenia do zdobycia. Zawsze to więcej godzin spędzonych z przedszkolu lub szkole, więcej zajęć do zobaczenia, więcej dzieci do poznania i oswojenia się itd.

Na oligofrenopedagogice mam też coś w stylu praktyk śródrocznych, które polegają na obserwacji i asystowaniu dziecku niepełnosprawnemu. Dzięki temu każdego roku spędzam w szkole integracyjnej dodatkowe 50h, co może nie jest zbyt imponującym wynikiem, ale zawsze mnie bardziej rozwija.  Pewniej czuję się w danej szkole, rozwijam umiejętności współpracy z nauczycielami i obserwuję mnóstwo zajęć różnego rodzaju. Nie mówiąc już o tym, że np. obserwacje w-f przydadzą mi się np. w tym semestrze na pedagogice przy zaliczeniu metodyki nauczania w-f.

10. CZASEM TWOJA GRUPA PRZEKŁADA ZAJĘCIA I JEST NIEWESOŁO

Zdarzało się tak, że oficjalnie w planie wszystko mi pasowało, jednak grupa nie chciała mieć okienek i przekładała z wykładowcą ćwiczenia np. na godzinę wcześniejszą, która już nie pasowała mi w ogóle. Oczywiście nie jestem pępkiem świata i rozumiem, że inni chcą kończyć wcześniej. Dlatego też warto być na to przygotowanym i np. awaryjnie poprosić wykładowcę o podpisanie IOS. Wtedy jeżeli coś się zmieni, to nie jest się w bardzo, bardzo ciemnym miejscu.

11. MASZ MNIEJ CZASU DLA SIEBIE…

Studiowanie na dwóch kierunkach wiąże się z chronicznym byciem w niedoczasie, a często – w stresie. Wiadomo, że nie samą uczelnią człowiek żyje. Każdy chce mieć czas na pooglądanie seriali i filmów, poczytanie książek, spotkania z ludźmi, pogapienie się w sufit i nicnierobienie, a tutaj już z czasem na niektóre aktywności może być krucho.

Wiem, że są osoby które zdecydowały się studiować dwa kierunki  i jeszcze do tego pracują  – naprawdę ich podziwiam, bo ja bym się już chyba wykończyła, ale ich przykład pokazuje, że się da.

jak to jest studiować dwa kierunki - rysunek akwarelami w bibliotece

12. …ALE TEŻ MASZ DUŻĄ SATYSFAKCJĘ, GDY OKAZUJE SIĘ, ŻE DAJESZ SOBIE ZE WSZYSTKIM RADĘ

Nie będę kłamać – jeśli decydujesz się studiować dwa kierunki, to często jest ciężko. Jednak jeżeli udaje mi się pogodzić to wszystko, znaleźć czas na swoje przyjemności, pobyć z chłopakiem i rodziną, czy tez wyskoczyć w weekend np. do parku trampolin, to czuję z tego dużą satysfakcję. Mogę wtedy z czystym sumieniem powiedzieć samej sobie „dobra robota!”

13. MAsz WIĘKSZĄ WIEDZĘ

Lubię wiedzę. Serio, trochę dziwnie to brzmi, ale lubię się uczyć. Na studiach dowiedziałam się wiele np. o postrzeganiu osób z autyzmem w średniowieczu – wtedy gdy jakieś dziecko miało autyzm, to ludzie sądzili, że podmieniły je czarownice. Widziałam też test Wechslera dla dzieci i dorosłych, który pozwala obliczyć iloraz inteligencji. Zdaję sobie sprawę, jak się czuje osoba z ADHD w szkole, jak cukier wpływa na napięcie mięśniowe oraz jakie braki ma nowa podstawa programowa.

CZEMU ZDECYDOWAŁAM SIĘ STUDIOWAĆ DWA KIERUNKI?

Proste – bo mnie to ciekawi. Oprócz tego te dwa kierunki uzupełniają się wzajemnie i dają mi też więcej uprawnień, które ( mam nadzieję), przydadzą mi się przy szukaniu pracy.

Po pedagogice mam kwalifikacje do pracy z przedszkolu oraz klasach 1-3 z pełnosprawnymi dziećmi, a oligofrenopedagogika pozwoli pracować z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie, co również chciałabym w przyszłości robić. We wrześniu tego roku, na praktykach w przedszkolu integracyjnym, upewniłam się, że dobrze wybrałam oba kierunki. Mam nadzieję, że to przekonanie zostanie ze mną na długo oraz, że da mi to motywację do dalszej pracy i nie poddawania się w chwilach słabości.

Naprawdę się staram i daję z siebie wszystko. Tak więc, gdyby ktoś „życzliwy” chciał stwierdzić, że jak sobie nie daję rady, to trzeba było nie iść na dwa kierunki naraz, to powiem tylko, że…

SPRÓBOWAĆ ZAWSZE WARTO

Jestem dopiero na drugim roku i nie wiem, jak to wszystko się potoczy.  Bardzo bym chciała ukończyć oba kierunki, ale jeżeli mimo tych starań nie dam sobie rady to trudno. W najgorszym razie zawsze mogę zrezygnować z jednego kierunku, ale tego, co się nauczyłam na tym drugim nikt mi nie zabierze. Ta wiedza, doświadczenia i umiejętności  zostaną ze mną na długo i chociaż czasem mam ochotę śpiewać „I co ja robię tuuuu?”, to choćby dla tych trzech rzeczy było warto.

Tak więc, jak to jest studiować dwa kierunki? Krótko mówiąc – jest śmiesznie. Choć czasem to śmiech przez łzy.

  • Umysłowo, nie umysłowych. Na pewno studiowanie 2 kierunków jest cięższe niż jednego, ale też zależy co studiujesz. Czasami 1 kierunek jest trudniejszy niż 2.

    • Racja, literówka mi się zakradła niestety. Ale dziękuję za czujność – już poprawiona 🙂
      Oczywiście, tak też może być! Przykładowo, studiując kierunek lekarski czy też budownictwo raczej bym się nie odważyła jeszcze dokładać sobie pracy.

  • Podziwiam, mam przyjaciółkę, która robi dwa kierunki… Szacun! A w razie czego, zawsze możesz wziąć na jednych dziekankę i odłożyć tak, żeby np. nie pisać na raz dwóch magisterek. 😉

    • Dzięki!
      Jak widać po powyższym poście, czasem bywa ciekawie 😀
      A odnośnie dziekanki, to sama doszłam do tego samego wniosku – jak nie będę dawać sobie rady, to z jednego biorę dziekankę i tyle 😉

  • Rozumiem, to prawda, że jest wiele bardzo trudnych kierunków, które wysysają energię. A jeśli mogę zapytać – co studiowałaś? Zaciekawiłaś mnie! 🙂
    No i gratuluję ich ukończenia!

  • Rozumiem 🙂 Ale przynajmniej teraz jesteś mistrzem 😀

  • Pingback: Studia, szpital i hakerzy w lodówce -Uśmiechnij oczy #2 - HEAD DIVIDED()