szczęśliwa dziewczyna - tabletka na szczeście

Tabletka na szczęście. Wziąłbyś?

Niedawno czytałam książkę  „Nowy Wspaniały Świat” A. Huxleya, więc siedzę i myślę. Myślę i siedzę. No ewentualnie jeszcze wcinam czekoladę, ale cicho, bo ta logicznie myśląca część mózgu jeszcze o tym nie wie.

Wracając do tematu, książka bardzo mi się spodobała, ale to nie recenzję chcę tutaj pisać, tylko raczej opowiedzieć o rzeczy, która nieźle rzuciła mi się w oczy. Choć chyba bliżej prawdy byłoby powiedzenie, że przyłożyła mi z liścia. O czym mowa? O tabletkach somy.

CZYM SĄ TABLETKI SOMY?

To lek na smutek, nieszczęścia i rozpacz. Sprawia, że człowiek zapomina o swoim złym humorze i jest „szczęśliwy”.

W świecie Huxleya, gdy przydarza Ci się nieprzyjemna sytuacja lub po prostu jest Ci smutno, to wcale nie próbujesz sobie z tym poradzić na własną rękę, o nie! My byśmy stosowali różne poprawiacze nastroju: jedno by szli spać, inni biegać, a jeszcze inni potańczyć do klubu. Część obejrzałaby film z pozytywnym przesłaniem, wcięła gałkę lodów (ewentualnie siedem, bo jak się pocieszać to na całego),poczytała ulubiona książkę lub jak ja zerknęła na słoik wdzięczności , przypominając sobie, że przecież jest wiele rzeczy, za które można podziękować.  Jednak ludzie w książce „Nowy wspaniały świat” nie zaprzątają sobie głowy z radzeniem sobie na własną rękę – oni po prostu biorą odpowiednią dawkę somy, która sprawia, że są szczęśliwi.

tabletka na szczęście - książka happy - biblioteka

TABLETKA NA SZCZĘŚCIE DLA KAŻDEGO

W pierwszej chwili wydawało mi się, że to nieco dziwne, że całkowicie zdrowi psychicznie ludzie przyjmują lekarstwo na smutek. Bo okej – obecnie osobom cierpiącym na depresję też przepisuje się antydepresanty, tylko one są im naprawdę potrzebne. Pomagają im wyjść z depresji i gdy uda się z niej wyjść, to się te leki odstawia.

Natomiast w społeczeństwie z „Nowego, lepszego świata”  tabletka na szczęście przyjmowana codziennie była czymś zupełnie naturalnym. Nikt nie widział nic z złego w pomaganiu sobie przy najdrobniejszych smutkach – przecież tak robił każdy. Nawet dzieciom podczas snu puszczano specjalne „prawdy”, które maluchy miały przyswoić podświadomie, bez zastanawiania się czy to ma jakikolwiek sens. I tym sposobem wszyscy dorośli powtarzali takie powiedzonka:

„Lepsza mikstura niż awantura”

„Lepiej gram zaaplikować, niż cholerować”

MY TEŻ KORZYSTAMY Z (ODMIANY) SOMY

Soma wydawała mi się naprawdę nietypowym rozwiązaniem – do czasu, aż nie przeczytałam słów jednej z mieszkanek rezerwatu dzikich, gdzie nie było dostępu do cudownego lekarstwa. Linda wspominała, że alkohol działa podobnie do somy, tylko gdy rano się budzi to potwornie boli ją głowa.

A przecież większość z nas na imprezach lubi się trochę napić: jedni mówią, że piją dla smaku, inni dla towarzystwa, a jeszcze inni dla rozluźnienia. Czy to nie jest po prostu łagodna wersja somy w płynie ze skutkami ubocznymi?

Jednak najbardziej zastanawiają mnie dwa pytania:

ILU Z NAS SKORZYSTAŁOBY Z CUDOWNEJ TABLETKI NA SZCZĘŚCIE?

Bo przecież to takie proste! Sąsiad Cię wkurzył, oblałeś matmę, rodzice nakrzyczeli, wylali Cię z pracy, zabrakło czekolady, brat zajął Ci łazienkę? Nie ma sprawy! Bierzesz pół grama/ gram /dwa gramy somy i BUM! Już zapominasz o smutku!

Bo przecież już i tak to stosujemy w cielesnych przypadkach:

Boli głowa? Tabletka! Boli ząb? Tabletka! Boli brzuch? Tabletka! Boli gardło? Tabletka!

„Dlaczego z małym bólem duszy (a nie tylko z przypadkami depresji) miałoby być inaczej?” – pomyśleli producenci cudownego leku z książki.

CZY JA KORZYSTAŁABYM Z SOMY?

W pierwszej chwili łudziłam się, że nie, nie wzięłabym na pewno! Przecież umiem sobie poradzić sama! Niepotrzebna mi tabletka na szczęście!  Jednak potem dopadły mnie wątpliwości. Bo okej – teraz i pewnie w najbliższych latach bym nie skorzystała. Teraz otacza mnie choć kilku ludzi, którzy o mnie dbają i im na mnie zależy. Teraz umiem sobie poradzić sama. Jednak co gdyby w przyszłości dopadło mnie coś tak ciężkiego jak np. śmierć bliskich mi osób? (odpukać w niemalowane!)

Czy byłabym wystarczająco silna, żeby poradzić sobie bez somy? Lub żeby się od niej nie uzależnić, zwłaszcza gdyby wszyscy z moim otoczeniu mówili mi:

„Gram o właściwej porze każdemu dopomoże”

Mam nadzieję, że znalazłabym w sobie siłę, by widząc napis: ” Tabletka na szczęście „, powiedzieć NIE.

A Ty korzystałbyś z somy regularnie?


Zdjęcia pochodzą ze strony: stocksnap.io (tytułowe), 2