The Big Sick - przyjemny film na leniwy wieczór

O przyjemnym filmie na leniwy wieczór

The Big Sick to film, który po raz pierwszy obejrzałam na sylwestrowym maratonie. Nie byłam nastawiona na coś fantastycznego – dużo większe oczekiwania miałam wobec pozostałych filmów z listy np. Cudownego chłopaka.  Spodziewałam się, że to będzie taki zapychacz przed główną sylwestrową – można zobaczyć, ale bez szału. Tymczasem nieźle się zaskoczyłam, bo to całkiem przyjemny film, który naprawdę bardzo mi się spodobał! Ale po kolei:

O CZYM JEST FILM THE BIG SICK?

Kumail to pakistański imigrant w USA.  Za dnia pracuje jako kierowca Ubera, a w wolnym czasie zajmuje się stand-upem, przedstawiając innym swoje dowcipy. Pewnego dnia, na jego przedstawienie przychodzi Emily – przyszła terapeutka i jak można to przewidzieć – od razu wpadają sobie w oko.  Jest tylko jeden problem – Kumail pochodzi z tradycyjnej pakistańskiej rodziny w której małżeństwa są aranżowane, a „Pan Młody” ma niewiele do gadania. Tym sposobem, co tydzień na rodzinną kolację wpada jakaś piękna pakistańska dziewczyna, z która Kumail spotyka się, byle tylko  nie zostać wyrzuconym z rodziny. I jak tu być w związku z nie-pakistanką? No właśnie!

THE BIG SICK – DLACZEGO WARTO OBEJRZEĆ TEN FILM?

1. W KOŃCU DOBRY HUMOR

Zdecydowanie humor stoi tu na wysokim poziomie, co wbrew pozorom wcale nie jest takie przewidywalne – widziałam już mnóstwo komedii, które… wcale nie były śmieszne! Na szczęście w The Big Sick jest wiele  scenek, które prawdziwie bawią.  Ja najczęściej śmiałam się podczas rozmów głównego bohatera z ojcem Emily – ich próby taktu były rozbrajające! Do tego sam Kumail jest często uroczo nieporadny, nie wie jak się zachować, ale jednocześnie z całych sił próbuje być po prostu dobry i z tego też często wychodzą różne „kwiatki”. Jak to powiedział mój chłopak po seansie” „dawno się tak nie uśmiałem” i ja się z tym zdecydowanie zgadzam!

2. CIEPŁO

W tytule napisałam, że The Big Sick to przyjemny film na leniwy wieczór – moim zdaniem takie ciepło i wprowadzanie klimatycznej atmosfery to jego wielka siła.  To dla mnie idealny film na piątkowy wieczór, gdy jestem padnięta po całym tygodniu nauki /  pracy i chcę się trochę pośmiać i wprawić w dobry nastrój. Wtedy nie mam ochoty oglądać ambitnych produkcji o których będę rozmyślać przez najbliższy tydzień – chcę tylko zobaczyć coś lekkiego i odmóżdżającego, przy czym przyjemnie spędzę czas. Tutaj z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że The Big Sick idealne spełnia to zadanie.

3. NA FAKTACH

To taki mały spoiler – ci spostrzegawczy, dostrzegą już na napisach początkowych, że Kumaila gra… prawdziwy Kumail, bo ta historia wydarzyła się naprawdę! Zawsze to fajnie wiedzieć, że ogląda się coś, co napisało samo życie, a nie jest tylko wytworem fikcji literackiej i trochę się potem rozczulić na końcu. Od siebie dodam, że nie warto wyłączać filmu już, gdy pojawią się napisy końcowe, bo będzie tam małą niespodzianka!

przyjemny film na wieczór - The Big Sick

4. NO GADAJ, NO!

The Big Sick to kolejny film, który przypomina mi o tym, jak ważna jest komunikacja w związku. Bo przecież wiadomo, że ta druga strona raczej nie czyta w myślach i jak o czymś nie powiesz, to niekoniecznie się domyśli – no chyba, że to jakiś czarodziej, ale ja tam jeszcze takiego na planecie Ziemi nie spotkałam, więc wiesz… Dlatego właśnie, żeby uniknąć niepotrzebnych konfliktów trzeba rozmawiać i tłumaczyć wszystko, nawet jeżeli wydaje się to tak oczywiste, jak solenie wody na makaron.

5. KILKA SŁÓW O MIĘDZYKULTUROWOŚCI

Mimo wszystko, film porusza też ważne kwestie – np. Kumail zarzuca swoim rodzicom, że przeprowadzili się z Pakistanu do USA, ale dalej zachowują się jakby byli w Pakistanie. Nie chcą się asymilować i zrozumieć, że ich dzieci niekoniecznie chcą brać ślub z wybrankiem, których wybierze im mama.  Tak samo z religią – dzieci często są wychowywane w jakieś wierze, której – gdy dorastają – wcale nie rozumieją i nie chcę w niej uczestniczyć, ale tak nie chcą też sprawić przykrości rodzicom i dalej udają.  I jak tutaj to wszystko jeszcze pogodzić w związku międzykulturowym?  To już wyższa szkoła jazdy!

THE BIG SICK – PRZYJEMNY FILM NA LENIWY WIECZÓR

The Big Sick, to miły, przyjemny film na wieczór, który zdecydowanie wprawia w doby nastrój i odpręża. Do tego jest też całkiem urokliwy, no i jak na komedię przystało – zabawny. Tak więc może jeśli nie masz co oglądać wieczorem, to dasz mu szansę? Czuję, że się nie zawiedziesz!


Za to zdecydowanie tym co mnie zawiodło, było polskie tłumaczenie filmu! W oryginale jest to The Big Sick, co można dość dobrze nawiązuje zarówno do historii przedstawionej w filmie, jak i podejścia, że zakochanie może być chorobą. A jak przetłumaczyła to Polska? Bardzo ambitnie i oryginalnie zrobiono z tego „I tak Cię kocham”, co według mnie mogłoby być idealnym „case study” do szkolenia pt. „Jak nie tłumaczyć filmów?”. Raz, że jest wiele podobnych tytułów (chyba najpopularniejsze jest „Wciąż ją kocham”), a dwa, że brzmi to strasznie zwyczajnie i nawet łatwo zapomnieć tytuł oglądanego filmu. Dlatego w tym wpisie cały czas posługuję się angielskim The Big Sick.