To niesprawiedliwe!

Dlaczego nie ja? Dlaczego mam takiego pecha? Dlaczego to jemu się udało? Dlaczego? To takie niesprawiedliwe!

Każdy zna takie osoby, które mają wszystko, czego Ty byś chciał.

TO NIESPRAWIEDLIWE

Pierwszy przykład z brzegu- marzysz o podróży dookoła świata. Chcesz na to zarobić więc pracujesz na dwa etaty za minimalną, rozkręcasz firmę internetową i dorabiasz w weekendy jako kelner. Starasz się i starasz, pracujesz ile tylko się da – robisz wszystko żeby się udało (ze wszystkich sił – czy warto? ). A potem wyciągasz oszczędności z banku, rozbijasz ukochaną świnkę skarbonkę, a babcia (tylko bądź) oddaje Ci resztę emerytury.  Podliczasz pieniądze i masz ochotę walić głową w mur. Nie wystarczy. Nie ma szans na wymarzoną podróż w tym roku.

Załamany  idziesz do pracy, a tam – niespodzianka! Koleżanka właśnie wygrała konkurs na najlepszy manikiur. Nagroda –  podróż dookoła świata. Słyszysz to i masz ochotę rzucić się z mostu. Stoisz z boku i jedyne, co możesz zrobić, to patrzeć jak ktoś inny spełnia Twoje marzenia. Pytasz los dlaczego to właśnie jej się udało? Dlaczego nie ja? To ja powinienem wygrać!

podroż dookoła świata

STUPROCENTOWA SPRAWIEDLIWOŚĆ NIE ISTNIEJE

Jasne – gdyby stuprocentowa sprawiedliwość istniała, to pewnie byś pojechał na tą wycieczkę. Ale ona jest jak Święty Mikołaj – nie istnieje. Sorry, Winnetou, taka prawda, też chciałbym żeby było inaczej. My, jako społeczeństwo, tylko próbujemy nadać jej pozory. Tworzymy prawa, obowiązki, sądy, ale to tylko ta podstawowa cześć sprawiedliwości. Dalej wszystko zależy od szczęścia, umiejętności, genów, znajomości itp.

I niezależnie od miejsca i czasu zawsze znajdzie się ktoś lepszy od Ciebie. Ktoś  z lepszą pracą, szczuplejszymi nogami, grzeczniejszymi dziećmi, bardziej kolorowymi kwiatami w ogródku, najnowszymi zabawkami lub szybszym autem.

Ale tylko od nas zależy jak do tego podejdziemy.  Czy będziemy tym ludziom zazdrościć, płakać i przeklinać los? Czy też będziemy się cieszyć z ich szczęścia, uśmiechniemy się i docenimy to, co mamy, wcinając coś pysznego na pocieszenie?

Nie wiem jak Ty, ale ja wolę tą drugą opcję.