Kąpiel w Krka - wodospady Krka

Park Narodowy Krka – Migawki z wakacji w Chorwacji #1

Rano, 29.07.2017 o 10 wyruszyłam  na wakacje do Chorwacji.  To była naprawdę niesamowita przygoda! Pierwszego dnia udało mi się odwiedzić Park Narodowy Krka i stwierdzam, że czegoś tak pięknego dawno nie widziałam.  A zaczęło się to tak:

Po nocy tranzytowej w jednym z hoteli wyruszyłam wczesną porą do kolejnego hotelu, położonego około 12km od Dubrownika. Trochę się program pozmieniał i zamiast zwiedzać Lublanę i Jaskinię Postojną ten dzień również spędziłam w większości w autokarze. Ale za to po drodze zahaczyłam o Park Narodowy Krka, który zachwycił mnie lazurowym kolorem wody!

LAZUROWA WODA KRKA

Pierwszą myślą było „jak na Zakrzówku”, choć pewnie przeważnie porównuje się nie Chorwację do Polski lecz na odwrót. Podobało mi się też to, że mieliśmy możliwość wykąpania się w licznych jeziorach tam – najbardziej oblężone było główne kąpielisko, ale z tego co widziałam podczas spaceru, to do innych nie było jakichś zakazów – ludzie siedzieli na mostkach i kamieniach już przy początkowych jeziorkach.

Park Narodowy krka - piękne wodospady

WRAŻENIA Z SPACERU 

Dojście do głównego kąpieliska koło wodospadów zajęło około pół godziny i było pełne wrażeń. Zachwycałam się ścieżkami z drewnianych desek, które czasem ruszały się pod stopami , a także wszechobecną muzyką cykad. W wielu lazurowych jeziorkach i rzeczkach pływały malutkie rybki, a na ich brzegach siedzieli inni turyści i moczyli stópki.  Przy wodospadach dostaliśmy godzinę czasu wolnego na zwiedzanie parku „po swojemu” i kąpiel w jeziorku. Uwielbiam wodę, więc pierwszą rzeczą po rozejściu się było przebranie się w strój kąpielowy w kibelku (5 (2,84)kun za kibelek?!) i szukanie łagodnego zejścia do wody, co wbrew pozorom wcale nie było łatwe. Szkoda, że nie było tam żadnego sejfu, czy bezpiecznego miejsca na te rzeczy, bo jednak we dwójkę lepiej się bawi, a tak jedna osoba musiała pilnować rzeczy.

Park Narodowy Krka - zdjęcie

KĄPIEL W PARKU NARODOWYM KRKA

Pierwszym wrażeniem po wejściu do wody był lekki niepokój. Miałam wrażenie, że dno cały czas się zmienia i to dość gwałtownie – w jednej chwili woda jest do kolan, a w następnej już do pasa.  Potem było już głębiej, dzięki czemu mogłam sobie trochę popływać, ale sama wolałam nie odpływać zbyt daleko.  Jak odejdzie się już trochę od brzegu i minie większość osób, to można stanąć sobie w wodzie i podziwiać krajobraz wodospadów przez kilka chwil – zapiera dech w piersiach. Jednocześnie warto też zerknąć w dół – woda jest tak czysta, że idealnie widać stopy, czy raczej buty na stopach w otoczeniu pomarańczowych, „rozgałęziających się” kamieni.

Jak zwiedziłam park Krka

I JAK SIĘ PRZEBRAĆ w KRKA?

Wracam na brzeg i okazuje się, że jest już mało czasu na stanie w kolejce do kibelka i co gorsza płacenie kolejnych 5 kun. Niby przewodniczka mówiła, że tam dalej jest bezpłatny drugi, ale jakoś wolę mieć to przebieranie się już z głowy. Całe szczęście, że rano wpakowałam się w kieckę i teraz wyskoczenie ze stroju publicznie nie jest dla zbyt trudne. O dziwo, nikt tam nie zwraca uwagi na przebierających się Polaków, wszyscy są raczej zajęci sobą, a niektórzy też się tam przebierają. Cóż – to kolejna przygoda do kolekcji.

Krka wodospady które warto zobaczyć

Idę na zbiórkę, przy okazji cykam parę zdjęć i żegnam się z Parkiem Narodowym Krka – będę go całkiem nieźle wspominać. Już jadę autokarem do hotelu, a po drodze za oknem migają niesamowite krajobrazy. Im bliżej Dubrownika, tym trudniej powstrzymać się od ciągłego robienia zdjęć zza okna, zwłaszcza gdy zachodzące słońce pięknie otula wybrzeże pomarańczową poświatą. Oprócz tego, w pamięć coraz bardziej zapadają jasne domy, kryte czerwoną dachówką oraz kręte ścieżki.

Wieczorem dojeżdżam do hotelu i dostaję pokój, który wychodzi idealnie na morze. Dosłownie – wystarczy wyjść na balkon, a morze jest jakieś 20 metrów ode mnie. Przy niezamkniętym balkonie nawet słychać jego szum w pokoju! Podczas kolacji okazuje się, że okna stołówki wychodzą na morze i idealnie je widać w poświacie księżycowej. Później zwiedzam jeszcze przyhotelową plażę w ciemności i mini molo, na którego krańcu o dziwo ktoś siedział– zawał na miejscu!  Odwiedzam też malutkie przejście – grotę, które aż kusi, by zanurzyć stopy w falach. Jednak za dużo się chyba naczytałam o jeżowcach, by tak bez butów wodnych pakować się nocą do morza – jeszcze mi życie miłe. Siadam na schodkach i ciszę się tym klimatem – ciszy, blasku księżyca, szumu fal i zapachu ryb.

KRKA – MIEJSCE JAK Z BAJKI

Zaczynam rozumieć, dlaczego tak wiele osób odwiedza Chorwację i Park Narodowy Krka – tutaj jest i przepięknie i klimatycznie jak w bajce.