Warto być innym!

Ostatnio pod moim postem „Inni chcą mnie zmienić” Katsunetka wypowiedziała się o zmianach. Napisała:

[…] Potem też wcale inność się nie opłacała.[…]

Ten fragment dał mi dużo do myślenia. Dlaczego?

Bo ja uważam kompletnie na odwrót! Dla mnie „bycie innym” jest bardzo pozytywne i nie wiem jak Wy, ale ja zawsze cenię osoby, które się w jakiś sposób wyróżniają, one budzą moją ciekawość do świata! I oczywiście nie mówię tutaj o wyróżnianiu się na zasadzie „używam najwięcej przekleństw”, czy „jestem najbardziej nietrzeźwą osobą na tej imprezie, wszystkie procenty moje!”.

jestem inny

ŻEBY TYLKO NIE ODSTAWAĆ OD INNYCH

Gdziekolwiek nie pójdziemy, zawsze próbuje się nas  „wtłoczyć” w obowiązujące normy społeczne. W szkołach mówi się dzieciom, że mają zawsze słuchać nauczycieli, być grzeczne i posłuszne, bo przecież tak jest łatwiej, prawda? Mam wrażenie, że zabijamy kreatywność dzieciaków i chcemy stworzyć armię klonów, myślących dokładnie tak samo. Bo czemu innemu służy wkuwanie masy nieistotnych informacji? Jasne, że są rzeczy potrzebna, ale są też takie, których nie wykorzystamy w normalnym życiu ani razu.

Ale później, w dorosłym życiu chyba wcale nie jest lepiej! Staramy się dopasować do reszty i być „normalnym” (cokolwiek to znaczy), przez co coraz więcej jest ludzi nijakich, wypalonych, bez żadnych zainteresowań. Wolimy nie odstawać za bardzo, bo jeszcze ktoś nas skrytykuje, a to  przecież koniec świata!

A przecież bycie innym to jest to, co sprawia, że jesteśmy fajni! Jeżeli wszyscy będziemy tacy sami, to w końcu przy sobie umrzemy z nudów!

Jestem inny

Mam wrażenie, że tą zależność można zauważyć nawet w związkach! Jeżeli dwie osoby praktycznie niczym się nie różnią, zawsze uwielbiają i nienawidzą dokładnie tych same rzeczy, to raczej nie przetrwa długo. Jasne, że na krótką metą może wydawać się dobre, ale po paru miesiącach jest się dla siebie strasznie przewidywalnym.  Bo czy wyobrażacie sobie związek w którym wiecie o partnerze dosłownie wszystko? Wiecie dlaczego mu się nie podobała książka, nawet nie rozmawiając o niej, z góry znacie odpowiedź na „jaki film zobaczymy?”, a nawet potraficie przewidzieć co zrobi na obiad przez cały tydzień.

Co w tym fajnego? Dla mnie taki związek byłby koszmarnie nudny, zero jakiejkolwiek różnorodności!

To dlaczego właściwie warto być innym?

1. Łatwo Cię zapamiętać!

Jeśli w nowo poznanej grupie kilkudziesięciu osób wszyscy uwielbiają „M jak miłość”, a Ty jeden wolisz „Grę o Tron”, to od razu wszyscy Cię kojarzą jako „tego innego”. Wtedy wyróżniasz się na tle innych osób.

Myślę, że podobnie jest z CV. Jeśli pracodawca przegląda kilkaset CV na dane stanowisko i wszystkie są wykonane według podobnego szablonu, z podobnymi zainteresowaniami itd., a Twoje jest kompletnie różne, to jak myślisz, które zostanie zapamiętane? No właśnie!

Ciekawe CV

2. Dobrze się z Tobą rozmawia!

jeśli masz inne poglądy niż ja, zawsze możesz przedstawić mi Twój punkt widzenia,( najczęściej też jest dobry, tylko po prostu inny), próbować przekonać do zrobienia nowej rzeczy! Poprzez Twoją inność pokazujesz mi całkiem inny świat, rozbudzasz moją ciekawość! Osobiście uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest „60:40”, czyli w większości poglądów się zgadzamy, w niektórych różnimy. Wtedy prawdopodobieństwo kłótni jest małe, a szansa na doświadczenie czegoś nowego – duża. 

3. Uczysz się odporności na krytykę

Chyba każdy z nas doświadczył sytuacji, podczas której czuł się jak osoba z innej planety (moja historia tutaj) Bo wszyscy lubili maliny, a Ty jeden odważyłeś się powiedzieć, że Ci nie smakują. Bo wszystkie dziewczyny założyły sukienki, a Ty jedna spodnie. Bo wszyscy uwielbiają imprezy, a Ty wolisz posiedzieć w domu z książką. Bo wszyscy grali w piłkę, kiedy Ty wolałeś koszykówkę, itd. itp. Lub jeszcze gorzej, inni przekonywali Cię na siłę, że powinieneś się zmienić, podczas gdy Ty sam tego nie czułeś. Te wszystkie wydarzenia sprawiają, że po entym „wyprostuj włoski”, „załóż inne okulary”, czy innych zwrotach sugerujących, że MUSISZ się przestawić na bycie kimś innym, to spływa po Tobie jak po kaczce.

Dlatego właśnie uważam, że warto być innym. I mimo, że nie jest to proste, to jednak wydaje mi się, że zaprocentuje w przyszłości.

 

  • Polać jej!

  • siewca zamętu

    w związku zgadzam się, że trochę inności się przydaje ale też nie może dominować, jednak każdy z nas oczekuje trochę aprobaty w drugiej osobie, w pracy porządana jest tak to nazwę zunifikowanie, jednolitosć począwszy od ubrania poprzez działania, chociaż często Ci myślący nieszablonowo odnoszą sukces. Wydaje mi się, że inność jest fajna o ile ta inność ma uzasadnienie, pokazuje lepszą jakość, inność w każdym przypadku, tak z zasady jest poprostu bez sensu.

    • Zgadzam się z tym, że żadne nie może dominować 😉 Jednolitość w pracy faktycznie często jest pożądana, choć wydaje mi się, że własne pomysły mogą nas dalej zaprowadzić i bardziej rozwinąć 😉
      No i inność z zasady to po prostu głupota dla mnie 🙂

  • Warto być sobą, nawet jeśli jesteśmy w ten sposób innymi:)

  • Ten trzeci punkt to tak troche wydaje mu sie naciągany, bo to tak, jakby powiedziec komus, kto niedosłyszy, że dzieki temu uczy sie doceniać wzrok.

    • Dla mnie ten punkt nie jest naciągany i na pewno nie pisałam go na zasadzie „musi coś być” 🙂
      Ale oczywiście rozumiem, że masz prawo do własnego zdania, fajnie, że się wypowiedziałaś, to dla mnie zawsze dużo znaczy 🙂

  • Mam wrażenie, że ludzie trochę boją się być innym, wyjść poza schemat. Bo to jest trudna droga i trochę ryzykowna. Ciężko jest się po prostu nie oglądać na innych, ale jak już zobaczysz, że ta droga, którą idziesz sprawia, że czujesz się spełniona i szczęśliwa – to jest to dobra droga, Twoja droga. I mam troszkę inne zdanie niż introwertyczka, wcale nie uważam, że ten punkt jest naciągany. Bo mnie właśnie trochę ten punkt dotyczy. Poszłam na studia, które chciałam iść mimo że wszyscy pytali się po co mi to i nie mogą zrozumieć, co te studia mi dały skoro pracuję teraz w innym zawodzie. Co chwila słyszę ciche podśmiewywanie się z prób pisarskich, nawet jak odnoszę sukcesy. Ale daje mi to szczęście. I już wcale nie mam żalu do takich ludzi. Oni po prostu nie są mną, orbitują na innych falach, nie rozumieją moich wyborów. To wszystko. Dziwi ich, bo nie postępuje z ich schematem i nie potrafi im się to zmieścić w głowie. Tyle. Czasami po prostu trzeba wsłuchać się nie w innych tylko w siebie 🙂 Buziaki 🙂

    • Zgadzam się z Tobą w 100%! I uważam, że skoro to,co robisz daje Ci szczęście, to innym nic do tego. No i bardzo dobrze, że nie masz do takich ludzi żalu – tak jak napisałaś, oni po prostu nie są Tobą i nie znają tego uczucia, które daje Ci szczęście podczas pisania 🙂
      A wsłuchanie się w samego siebie to chyba podstawa szczęścia, a przynajmniej tak mi się wydaje 🙂
      Buziaki 😀

  • Osoba12345

    Od najwcześniejszych lat towarzyszyło mi poczucie odmienności wśród innych. Dało to o sobie znać w przedszkolu, ale mi to jakoś nie przeszkadzało. Nasiliło się to w podstawówce i towarzyszy mi to uczucie do dziś. Po prostu widzę i wiem, jak zachowują się inni a jak ja. Często mam inne zdanie na różne tematy,nie mam typowych nastoletnich zainteresowań typu: imprezy, shopping itp., jestem introwertyczką, inaczej się zachowuję od ogółu i jestem dość wrażliwa. Ponad to mam nietypową urodę i odmienny styl ubierania się, przez co bywam nagminnie obserwowana i obgadywana, zwłaszcza w szkole.
    Jak widać inność ma swoje wady, ale nie wyobrażam sobie siebie jako jedną z tych nudnych i szarych ludzi wyglądających i myślących tak samo. Większość ludzi wedłóg mnie prowadzi potwornie nudne życie! Nie chcą zdecydować się na coś nietypowego bojąc się doświadczać nowych rzeczy.

    • O! Ja też nie mam typowych nastoletnich zainteresowań, takich jak np. imprezy itd 🙂 I wrażliwe jesteśmy obie, choć mi to bardzo ciężko przyznać 🙂
      „Jak widać inność ma swoje wady, ale nie wyobrażam sobie siebie jako jedną z tych nudnych i szarych ludzi wyglądających i myślących tak samo.” – i to jest po prostu idealne podsumowanie mojego posta! Dziękuję 🙂

  • Nie bez powodu mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają :). Inność w związkach rzeczywiście jest dobra. To taki świeży podmuch powietrza – można się czegoś nauczyć od drugiej osoby, ale też pokłócić o nawet najmniejszą bzdurę. Mimo to, dobrze jest mieć pod nosem kogoś, kto myśli o życiu zupełnie inaczej. To bardzo inspirujące.

    Zgadzam się z Tobą w 100 procentach – inność powinna być w cenie. Upodabnianie się na siłę do kogoś nie wróży niczego dobrego. Bądźmy sobą, po prostu :). Nie starajmy się siebie zmieniać.

    • Przeciwieństwa się przyciągają, ale nie powinny być kolosalne 😀
      A jak ktoś myśli o życiu inaczej, to zawsze nam wtedy otwiera nowe furtki i podsuwa nowe pomysły 🙂
      „Upodabnianie się na siłę do kogoś nie wróży niczego dobrego.” – dokładnie!

      • Jasne, kolosalne być nie mogą, bo mogłoby się to zakończyć jaką walką na noże ;). Ale fajnie jest mieć kogoś z kim można się konstruktywnie wspierać :).

  • Zgadzam się i podpisuję pod wszystkim! Mnie najbardziej chyba dobijał ten brak inności w szkole. Faktycznie, każdy starał się dostosować. Ja jednak lubiłam osoby, które od początku do końca szły własną ścieżką. Osoby, które miały jakiś cel i starały się podporządkować tylko po to, żeby przetrwać. Poza szkołą zmieniały się o 180 stopni. Do tej pory nie podoba mi się, jak ktoś idzie za stadem, powiela zachowania, powiela zainteresowania. Dobrze, że o tym mówisz.

    • Każdy się starał dostosować, żeby nie zostać „zjedzonym” przez innych. Choć przypuszczam, że teraz Ci „zjedzeni” są przez to dużo silniejsi 🙂 No i takie osoby z własnym celem zawsze były najbardziej rozpoznawalne na korytarzu, zamiast być po prostu kolejną cegiełką w murze, jak u Pink Floyd 🙂

  • Usmiech Od Rana

    Wydaje mi się, że osoby w Polsce nie za często są za tym, żeby być innym i trochę się wyróżniać. W naszym kraju są pewne reguły w wielu dziedzinach i jeśli wychodzimy poza ‚plan reguł’ to już ludzie krzywo się patrzą – „co ludzie powiedzą?’. Jednak powoli się to zmienia. 🙂

    • Z wyborem jednego miejsca również miałabym problem, dlatego wybrałabym z każdego miejsca jakiś element! 🙂 chyba najlepsze rozwiązanie 🙂 niestety ja nie mam takiej możliwości i moje mieszkanie nie ma ani balkonu ani tarasu, ale mam nadzieje, że w przyszłości będę mogła gdzieś urządzić takie miejsce 🙂

      • Usmiech Od Rana

        Ups! Chyba wyskoczyło to przy złym komentarzu? 🙂 Miało chyba być u Ciebie przy poście z balkonami? :))) Ja też teraz tylko pomarzyć mogę o mieszkaniu z balkonem 🙂

    • No właśnie – zanim się zrobi coś odmiennego, to prawie zawsze przemyka nam po głowie nieśmiertelne ” Co ludzie powiedzą?” Bardzo dobrze, że w końcu nachodzą zmiany i powoli zaczynamy mieć to gdzieś, no chyba, że chodzi o najbliższe nam osoby 🙂

      • Usmiech Od Rana

        Oj bardzo dobrze! Bo inni za nas życia nie przeżyją. Zwykle i tak dużo osób nawet nie zna naszej historii życiowej, a tyle osób się przejmuje co oni powiedzą/pomyślą!

    • Masz całkowitą rację.
      Sądzę, że dlatego u nas obowiązuje ta niby zasada „co ludzie powiedzą”, bo szybko oceniamy innych. Wielu ludzi wcale nie interesuje się tym jakie są motywy tego, że ktoś tak czy inaczej postąpił, a ocenia innych jedynie ze swojego puntu widzenia.
      I ci sami później boją się, ze też tak łatwo i źle (zazwyczaj) ktoś ich osądzi.
      Myślę więc, ze ci co „łatwo” oceniają innych boją się zarazem być ocenieni przez innych.
      I dlatego wolą się nie wyróżniać, bo boją się oceny.

      • Usmiech Od Rana

        „Myślę więc, ze ci co „łatwo” oceniają innych boją się zarazem być ocenieni przez innych.” Oj tak, zgadzam się z tym zdaniem. Duzo tych złych ocen to my sami tworzymy sobie w głowach.
        Natomiast poza granicami naszego kraju – ludzie nie interesują się tak bardzo tym co robisz, jak się ubierasz. Po prostu żyją swoim życiem i to jest fajne.

        • Fajnie, ze to piszesz. I wiem, że masz rację.
          Ale skoro ja mieszkam w Polsce to muszę 🙂 się obronić.
          Zauważyłam, że już jest z tym lepiej. Coraz więcej ludzi zaczyna w Polsce Cenić sobie indywidualność, własną odrębność i przestają się już zastanawiać „co ludzie powiedzą”. Widać to bardziej w młodszych pokoleniach, bo ci trochę starsi, jeśli już przywykli do narzekania i oceniania innych, to trudno im jest teraz nagle nastawić się na zmiany czyli „zrezygnować z tego życia”, które do tej pory prowadzili na rzecz całkiem innych wartości. Na rzecz tego, ze rozmowy muszą być już „o czymś innym?, że może nie każdy ich dotychczasowy znajomy chce o czymś innym rozmawiać (a tu znów wchodzi w grę zmiana otoczenia). Zazwyczaj osoby młodsze mają jakby”:mniej do stracenia” o ile można tu mówić o stratach, bo ja widzę jedynie zyski 🙂

          • Usmiech Od Rana

            Masz racje. Młodsze pokolenia już inaczej będą zachowywały się w takich sytuacjach. To dobrze,ze zaczynają sobie cenić indywidualność. Pojawi się w końcu taka ‚wolność’ , której do tej pory brakowało. Nie pozostaje nic innego, jak cieszyć się, ze coraz lepiej to się w naszym kraju układa.

          • Dokładnie tak 🙂

  • Warto być innym, ale nie na zasadzie bezmyślnego szokowania.

    • Zgadzam się, inność tylko dla zasady, bez żadnego pomyślunku to głupota 🙂

  • Być innym = być sobą 🙂

  • Nie wiem czy warto być innym i czy się to opłaca. Wiem, że warto być sobą i to się opłaca! Jeśli znajomi tego nie akceptują – trudno, znajdą się inni znajomi. Życie naprawdę jest zbyt krótkie, żeby się zastanawiać nad tym czy pasujemy do danej grupy społecznej czy nie. Lepiej ten czas poświęcić na swój rozwój 😀

    • „Życie naprawdę jest zbyt krótkie, żeby się zastanawiać nad tym czy pasujemy do danej grupy społecznej czy nie” – też tak myślę, tylko jednak czasem przychodzi w życiu człowieka taki okres, że stara się jak najbardziej dopasować do grupy, znaleźć swoje miejsce na świecie i wtedy bywa różnie 🙂 Na szczęście ten etap u wiekszości nie trwa zbyt długo, a przynajmniej tak mi się wydaje 🙂
      Natomiast z poświęcaniem tego czasu na rozwój zgadzam się w 100% 😀

  • Dobrze napisane. Jeśli wszyscy byśmy byli tacy sami świat byłby nudny. I przede wszystkim to właśnie umysły niekonwencjonalne coś stworzyły. Czy istniała by żarówka gdyby wszystkie umysły myślały tak samo? Nie wspomnę już o komputerach i blogach 🙂 Zaskakujące jest jednak, że właśnie „inni” są postrzegani jako gorsi. Sama to ostatnio odczułam w byłej pracy, gdzie od dłuższego czasu dawano mi do zrozumienia, że muszę być taka, jak ktoś inny – niby idealny…
    Powiem więcej, należy się odróżniać, byśmy nie byli swoimi własnymi kopiami. Bo jak by świat wyglądał? Szary, ponury, przewidywalny… Szybko by zniknął każdy radosny dzień w naszym życiu.
    Osobiście wyróżniam się wyglądem (naturalny rudy kolor), ale i szczerością i bezpośredniością. Wychodzę, z założenia, że jeśli coś jest do bani, to nawet ubrane we fiołki wciąż jest do bani. I tego nie ukrywam 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • „Czy istniała by żarówka gdyby wszystkie umysły myślały tak samo? Nie wspomnę już o komputerach i blogach ” – dokładnie! Z resztą to sięga o wiele dalej – przecież gdyby ktoś nie zaczął myśleć inaczej, to prawdopodobnie nadal byśmy nie znali ognia i mieszkali w jaskiniach!
      Szary świat to dla mnie smutny świat, a takiego nie chcę!
      Fajnie, że wyróżniasz się wyglądem – przynajmniej łatwo Cię zapamiętać, jak już pisałam w notce 🙂
      „Wychodzę, z założenia, że jeśli coś jest do bani, to nawet ubrane we fiołki wciąż jest do bani. I tego nie ukrywam” – Gratuluję świetnej postawy!
      Pozdrawiam również!

  • „Co ludzie powiedzą” jak ja nienawidzę tego zdania! Ale przyznaje, sama często się przejmuje, czasem zbyt często. Ale Rudej blog uczy mnie powoli ale skutecznie, że warto byc sobą, nawet jeśli jesteś inna i masz inne poglądy czy cokolwiek. To się w świecie ceni, po prostu. Choć najpierw spada na ciebie falahejtu, w końcu opłaca się to, że byłeś sobą. Bo zawsze znajdą się frustraci, którym coś nie pasuje.

    Faajny post! 🙂

    • Też mnie to denerwuje! ” Co ludzie powiedzą”? A co mają powiedzieć? Przecież mają swoje życie!
      Sama też się na razie jeszcze przejmuję, ale widzę, że jest już coraz lepiej 🙂 Blogowanie to niezła terapia 😀
      Dziękuję!

  • Tak jak mówisz, w szkole od małego uczą nas pisania pod klucz, więc nie mamy jak się wyróżniać. Kreatywność w szkole jest zabijana. Później, w dorosłym życiu też, bo nikt nie chce być ‚tym innym’, każdy chce należeć do grupy, bo po prostu tak jest łatwiej. Ja bardzo lubię ludzi, którzy mają odmienne zdanie niż ja, o ile potrafią na ten temat dyskutować (argument typu ja mam rację a ty siedź cicho nie przemawia do mnie ;)).

  • Ja nawet jakbym bardzo chciała to i tak sie wyróżniam przez kalectwo, ale nie nie chciałabym być taka sama jak reszta 🙂 Pozdrawiam

  • Ola

    Dokładnie! od zawsze lubiłam wyglądać oryginalnie, nie chodzi o jakiś bunt czy subkulturę, ale nie lubię sieciówek, a wolę malutkie sklepy lub poszukiwania czegoś czego nikt inny nie ma.. podobnie w podróżach, staram sie wybierać nieoklepane miejsca i przystawać przy swoim jeśli ktoś mówi, że czegoś nie powinnam lub powinnam. „Only dead fish swim with the stream” 🙂

    • „Only dead fish swim with the stream” – genialny cytat! Bardzo mi się podoba 😉

  • Zgadzam się w zupełności, choć trzeba się liczyć z byciem odrzuconym przez tak zwaną „większość”. Jednym to przeszkadza, innym nie.

    Tylko co do tego podobieństwa w związku… Nigdy nie da się w 100% poznać drugiego człowieka, nawet najbardziej podobnego do nas. To, że nam się wydaje że już kogoś poznaliśmy, jest gwoździem do trumny każdego związku… A w każdym długim związku może nas spotkać taka iluzja, nawet jeśli dwie osoby są od siebie różne jak ogień i woda.

    Ot taka refleksja:)

    • Dlatego trzeba liczyć się z tym, że nigdy nie uda nam się poznać w 100% drugiej osoby. Zresztą chyba nawet 95% byłoby dziwnie, biorąc pod uwagę to, że często sami siebie nie znamy. A przynajmniej ja się zgadzam tutaj z Szymbroską (chyba?): „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono” 🙂
      PS. W takim razie lubię te Twoje refleksje 😉

  • Pingback: Po co Ci tyle zdjęć?()