nagrywanie dzieci - piesza wędrówka

O jednej rzeczy, którą warto robić, gdy dziecko jest malutkie

Ostatnio podczas porządków udało mi się odkopać stare kasety video. Przejrzałam opisy, włączyłam pierwszą kasetę i po już po chwili się szczerzyłam jak głupia do sera czekolady, patrząc na siebie w wersji trzyletniej.  Fajnie było po paru latach znów się pośmiać ze swoich starych zachowań, humorków, strojów, czy występów. I tak sobie pomyślałam, że miałam duże szczęście, że moim rodzicom chciało się od czasu do czasu biegać za mną z kamerą, bo niestety nie każdy ma taką relację zapisaną na taśmie. A uważam, że takie nagrywanie dzieci to naprawdę niesamowita sprawa! Dlaczego? Już piszę, jednak wcześniej chciałabym wspomnieć, że:

NAJWAŻNIEJSZY JEST ZŁOTY ŚRODEK

Czyli przede wszystkim nie zachęcam nikogo, by chodził z włączoną kamerą 24/7, bo to nie będzie dobre, ani dla rodzica, ani dla dziecka! Ja wiem, że robienie po kilka(set) zdjęć dziecku jest bardzo kuszące, zwłaszcza gdy odkryliśmy w naszych smartfonach całkiem niezłe aparaty, ale nie róbcie tego! Naprawdę, wystarczy kilka ujęć i kilkuminutowych filmików, by uwiecznić daną chwilę i jest to o wiele łatwiejsze dla wszystkich. Dzieci będą zadowolone, bo powygłupiać się kilka minut przed kamera to dla większości niezła frajda, a dla rodziców te parę chwil siedzenia przy piaskownicy i pytania „A co budujesz?”  nie powinno być zbyt męczące.

PAMIĘTAJ, ŻEBY NIE NAGRYWAĆ W KRĘPUJĄCYCH SYTUACJACH!

Pamiętajmy też, żeby nagrywać tylko w chwilach, kiedy dziecko nie jest w krępujących sytuacjach. W końcu chyba nikt nie chciałby, żeby go nagrać na nocniku, prawda? Nie mówiąc już o wstawianiu tego potem na fejsa, bo to już dla mnie nieporozumienie.

Poza tym warto do tego podejść z umiarem – nagrywanie dzieci wcale nie oznacza, że musisz mieć z każdego dnia po 6h relacji. Wystarczy raptem parę minut co jakiś czas i potem można to fajnie złożyć w krótki filmik z pierwszego roku dziecka oraz kolejnych „maluszkowych” lat.

NAGRYWANIE DZIECI, GDY SA MALUTKIE – DLACZEGO WARTO? 

1. MNÓSTWO UWIECZNIONYCH WSPOMNIEŃ DLA DZIECKA I RODZICA

Bo film, to nie to samo, co zdjęcie – ono może przywoływać wspomnienia, ale co zrobić jak się ich nie ma? Bo o ile rodzice raczej pamiętają bardzo dobrze pierwsze lata dziecka, o tyle maluch raczej nie pamięta, że w wieku dwóch lat uwielbiał bawić się w kuchnię w piaskownicy, czy, też jak gonił się ze starszym kuzynem. Nie mówiąc już nawet o wspomnieniach z wakacyjnych wyjazdów!

I tutaj właśnie na pomoc przychodzi filmik – wiem, że gdzieś byłam, ale nie pamiętam tego w ogóle. Dzięki nagraniu mogę zobaczyć chociaż mały fragment utraconych wspomnień.

2. MOŻLIWOŚĆ OBSERWOWANIA JAK SIĘ ZMIENIA DZIECKO Z ROKU NA ROK

Nie da się ukryć, że małe dzieci rozwijają się w bardzo szybkim tempie. Na początku prawie każdego dnia robią coś nowego, rozwijają się, próbują, dotykają, eksperymentują. Są niesamowicie ciekawe świata (czego my, dorośli moglibyśmy się od nich nauczyć!). Zmieniają się błyskawicznie i pewnie jak porównamy  zachowanie dziecka sprzed kilkunastu miesięcy do teraz, to zaskoczymy się jak wielkie postępy poczyniło!

Tak więc, czemu nie dokumentować zmian dziecka?  Raz na miesiąc usiąść niedaleko Niego na ławce z kamerą, włączyć ją na parę chwil i Voila! A potem, pod koniec roku zmontować to w całość i opisać „Pierwszy Rok Jasia”, „Trzeci Rok Marlenki”.

3. ŹRÓDŁO ZABAWNYCH, DAWNO ZAPOMNIANYCH POWIEDZONEK

Kiedy dzieci dopiero uczą się mówić, to bardzo śmiesznie zniekształcają niektóre wyrazy. Tworzą się z tego świetne powiedzonka, czasem dialogi, które niestety z biegiem czasu ulegają zapomnieniu. A nuż uda nam się przypadkiem nagrać jakiś śmieszny dialog, czy też ulubiony neologizm (lub imię-dziecka-logizm)?

nagrywanie dzieci - dziecięca zabawa

4. POMYSŁ NA ŚWIETNY PREZENT NA OSIEMNASTKĘ

Wyobraźcie sobie, że właśnie jest dzień Waszych osiemnastych urodzin. Budzicie się, schodzicie na śniadanie, po czym pod krzesłem znajdujecie pendrive z karteczką: „Wszystkiego najlepszego!”. Włączacie komputer, wcinacie urodzinowe ciastko i odpalacie pliki, spodziewając się raczej jakiejś składanki na urodzinową imprezę, a tutaj niespodzianka! Na ekranie pojawia się mały berbeć, który biega po placu zabaw, mówi wierszyk na Dzień Mamy i Taty, czy też podskakuje koło kamery próbując odebrać ją rodzicowi, bo „ja też chcę!”. Gdyby nie to, że ja miałam do tego swobodny dostęp, to na pewno bym się z takiego drobiazgu bardzo ucieszyła!

5. MOŻLIWOŚĆ ZAOBSERWOWANIA CECH STAŁYCH I ZMIENNYCH

Takie filmy uważam za ciekawe przypomnienie dziecięcych cech, jeszcze zanim wtłoczono nas w obowiązujące normy społeczne i przekonania, np. o tym, że „Samotność jest zła!”. Ja sama dostrzegłam, że np. bycie upartym przejawiało się już w mojej 2/3 letniej wersji.  Chociaż z drugiej strony już nie uciekam przed jedzeniem, a czasem by się to przydało. W każdym razie na pewno moje ciało by mi podziękowało, gdybym tak od czasu do czasu włączyła uciekanie przed czekoladą!

6. POWRÓT DO KORZENI I TEGO, CO DAWNIEJ SPRAWIAŁO NAM PRZYJEMNOŚĆ

Większość szkół zabija kreatywność – to jest fakt.  Bardzo łatwo jest próbować wtłoczyć wszystkich w te same ramy. Równie proste jest zniechęcenia dziecka do różnych czynności poprzez stereotypy, np. mówienie, że przecież dziewczynki nie powinny bawić się samochodami, a chłopcy rysować. A przecież w ten sposób łatwo można zmarnować talent dziecka. Bo kto wie, czy gdyby chłopca nie zniechęcono do rysowania, to czy dziś nie byłby świetnym grafikiem z własną firmą albo twórcą komiksów?

Przecież w świecie, gdzie mnóstwo osób nie lubi swojej pracy, ważne jest by umieć znaleźć coś, co sprawia nam przyjemność, a filmiki z dzieciństwa mogą być świetnym źródłem inspiracji i przypomnienia dawno zapomnianych pasji!

7. PAMIĄTKA PO RODZICACH

Tak już ten świat jest skonstruowany, że każdy z nas kiedyś umrze. Tak, nasi rodzice też. Ja wiem, że w tej chwili wydają nam się być niezniszczalni  i to przecież niemożliwe, żeby ich kiedyś zabrakło. Cóż – ta chwila i tak nadejdzie, czy tego chcemy czy nie.  I wtedy, gdy będę już starsza, na pewno ucieszę się z tego, że mogę sobie włączyć na komputerze film, gdzie obok są moi rodzice. Bo wiecie, to rzadko tak jest, żeby nagrało się samo dziecko. Przeważnie obok niego jest też drugi rodzic, babcia, dziadek, wujek itd.  I jasne, że byłoby fajnie móc polegać tylko na swojej pamięci i zdjęciach, ale jak to mówią „choroba nie wybiera”. Tak więc co jeśli kiedyś zachoruję i zapomnę? A ja nie chcę zapomnieć uśmiechu moich rodziców. Ich twarzy i wyrazu oczu kiedy są szczęśliwi też nie. Więc skoro mamy taką technologię, to może fajnie byłoby ją wykorzystać?

NAGRYWANIE DZIECI, GDY SĄ MALUTKIE – JESTEŚ NA TAK?

To jak, udało mi się Was przekonać, że nagrywanie dzieci wcale nie jest takie złe? Czy gdybyście mieli dziecko, to bylibyście chętni, żeby od czasu do czasu włączyć kamerę? A może jest tu jakiś rodzic, który już ma doświadczenie w dokumentowaniu osiągnięć swojego  berbecia?