czy warto studiować chemię - wywiad z Weroniką

Czy warto studiować chemię? – Wywiad z Weroniką

Ostatnio rozmawiałam o studiach ekonomicznych z Mają, wiec tym razem przyszła pora na coś innego – chemię! Przyznam szczerze, że w gimnazjum całkiem chemię lubiłam, a potem w liceum też, choć materiał się trochę skomplikował. Całe szczęście, że już wtedy wiedziałam, że orłem z chemii nie zostanę.

Natomiast moim przeciwieństwem jest Weronika, która od dawien dawna uwielbiała ten trudny przedmiot tak bardzo, że zdecydowała się nawet studiować chemię. Wiem co myślicie – ona to musi mieć mózg! I potwierdzam – Weronika jest bardzo inteligentna i zdolna pod tym względem, a  logiczne, matematyczne myślenie jest jedną z jej wielu mocnych stron.

Dziś odpowiedziała mi na pytanie „czy warto studiować chemię?”i … przyznam, że parę rzeczy mnie nieźle zaskoczyło! Kompletnie nie spodziewałam się, że tak to wygląda na jednej z lepszych uczelni w kraju! To zaczynamy!

DLACZEGO ZDECYDOWAŁAŚ SIĘ STUDIOWAĆ CHEMIĘ?

WERONIKA: W gimnazjum dzięki wspaniałej nauczycielce zaczęłam interesować się chemią. Im dłużej się jej uczyłam, tym bardziej wiedziałam, że to jest to czym chcę się zająć.  Rozszerzona chemia w liceum tylko to potwierdziła. Oczywistym więc wyborem była decyzja by studiować chemię. Wybrałam  to, ponieważ po skończeniu studiów chemicznych można pracować w różnych laboratoriach np. kosmetycznych, farmaceutycznych oraz przemysłowych. Jest to na pewno bardzo ciekawe zajęcie i bardzo przyszłościowe.

CZY JESTEŚ ZADWOLONA Z WYBORU PO 2 LATACH?

WERONIKA: Niestety nie jestem. Pierwszy rok był raczej przyjemny, przynajmniej dla mnie. Przedmioty takie jak matematyka i fizyka sprawiały mi dużo przyjemności. Aż chciało się chodzić na zajęcia i studiować chemię! Tej ostatniej może nie było za wiele, głównie chemia ogólna i wstęp do nieorgany, pierwsze laboratoria, ale to było coś nowego, fajnego i ciekawego. Oczywiście było ciężko, ale do przeżycia. Niestety na 2 roku zderzyłam się ze szarą rzeczywistością. Nie wszystko okazało się takie fajne i kolorowe jakby się mogło na początku wydawać. Przedmioty stały się  bardzo ciężkie a wszystkim zależy tylko żeby nas uwalić. Dużo nieprzydatnej teorii mało praktyki. Na laboratoriach mało robimy lub tylko się przyglądamy jak ćwiczenie wykonuje prowadzący, a pisanie z nich sprawozdań zajmuje nam czasami 2-3 dni. Może gdyby wybrać ten sam kierunek na innej uczelni byłoby inaczej.

TO JAK WYGLĄDA STUDIOWANIE CHEMII?

WERONIKA: Moje studia odbywają się na politechnice w trybie stacjonarnym. Na pierwszym roku były to 4 dni w tygodniu natomiast od 2 jest to 5 dni w tygodniu.

Do tego wykładów jest dość sporo, zazwyczaj prowadzonych w nudny sposób. W większości są nieobowiązkowe, więc nawet nie trzeba na nie chodzić, jednak profesorzy, przy tak małej ilości osób jaka się u nas pojawia, przeważnie robią sobie listę do własnego użytku aby wiedzieć potem kto chodził.

WYKŁADOWCY DOBRZE TŁUMACZĄ MATERIAŁ, WYJAŚNIAJĄ GDY CZEGOŚ NIE ROZUMIECIE?

WERONIKA: Jak na razie trafiłam tylko na dwóch wykładowców którzy tłumaczyli. Reszta czyta tylko prezentacje z PowerPointa co naprawdę usypia i ciężko jest wytrwać cały wykład, szczególnie jeśli trwa ponad 2 godziny. Trzeba się potem przed egzaminem samemu nieźle przygotować aby to zdać. Egzaminy są trudne. Tylko raz trafiłam na egzamin jednokrotnego wyboru. Reszta to pytania otwarte w których trzeba wykazać się dużą wiedzą aby udzielić zadowalającej odpowiedzi (czyt. uzyskać zaliczenie i dalej móc studiować chemię). Bardzo pomocne są w tym notatki starszych roczników.

czy warto studiować chemię? - opinia o studiach

NA STUDIACH CHEMICZNYCH MACIE GODZINOWO WIĘCEJ WYKŁADÓW, CZY ĆWICZEŃ? 

WERONIKA: Ćwiczeń jest podobna ilość co wykładów. Zazwyczaj jeśli z jakiegoś przedmiotu są wykłady,to są z niego również ćwiczenia. Jednak godzinowo wykłady wygrywają.

PRZEDMIOTY ZAPYCHACZE ZDARZAJĄ SIĘ WSZĘDZIE – JAKIE SĄ U CIEBIE?

WERONIKA: U mnie to np. ekonomia, czy też operacje jednostkowe.

A MASZ JAKIŚ WOLNY DZIEŃ W TYGODNIU?

WERONIKA: Na pierwszym roku miałam jeden dzień wolny w tygodniu. Od drugiego niestety można tylko o tym pomarzyć.

CO Z ZALICZENIAMI ĆWICZEŃ NA CHEMII – ŁATWO SOBIE Z TYM PORADZIĆ, CZY TRZEBA SIĘ BARDZIEJ NAMĘCZYĆ?

WERONIKA: Zależy od przedmiotu. Jedne są łatwiejsze inne trudniejsze. Dużo osób ma Z nimi problemy, mi natomiast nie sprawiają  większych problemów. Kolokwia są na średnim poziomie trudności złożone z zadań otwartych, jak na razie głównie obliczeniowych. Jednak jeśli ktoś uważa na ćwiczeniach, to nie powinien mieć większych problemów z ich zaliczeniem.  Inna sprawa to zaliczenie seminarek (na które musimy się przygotowywać sami a prowadzący raczej nie są skłonni nam wytłumaczyć coś czego nie rozumiemy) z organy, które spędzają sen z powiek wielu studentom, jak również mi.

A KARTKÓWKI NA WEJŚCIE ZDARZAJĄ SIĘ NA ĆWICZENIACH?

WERONIKA: Na ćwiczeniach się z nimi nie spotkałam. Co innego z laboratoriami. Jak na razie na wszystkich odbywają się wejściówki. Jeśli nie zaliczysz musisz się liczyć z tym, że zostaniesz z nich wyrzucony. Niestety otrzymujemy tylko obowiązujące zagadnienia  i kilka książek z których można korzystać  w przygotowaniu do laborek. Musimy się nieźle naszukać informacji które będą przydatne a potem się ich nauczyć co zajmuje bardzo dużo czasu i wywołuje stres. Na laborkach z jednego przedmiotu  zdarzało się nawet, że otrzymywaliśmy tylko temat ćwiczenia i sami musieliśmy się domyślić jakiej wiedzy od nas oczekują.

TO MOŻE CHOCIAŻ ZWALNIAJĄ WAS CZASEM Z KOLOKWIUM ALBO EGZAMINU ZA DOBRE WYNIKI? 

WERONIKA: Nie spotkałam się jeszcze ze zwolnieniem na żadnym przedmiocie (poza j. angielskim jeśli przez 4 semestry miało się ocenę co najmniej 4,5) z tym aby można było być zwolnionym z czegokolwiek.

postanowiłam rzucić studia - książka

A CZY NP.KSIĄŻEK W BIBLIOTECE WYSTARCZA DLA KAŻDEGO, CZY TRZEBA ICH ZE ŚWIECĄ SZUKAĆ?

WERONIKA: Zależy od przedmiotu. Głównie jednak książek w bibliotece jest mało i nawet 5 min po pierwszym wykładzie nie da się już żadnej z obowiązującej literatury wypożyczyć.

A WYPOSAŻENIE PRACOWNI CHEMICZNYCH? NOWOCZESNE, CZY RACZEJ Z POPRZEDNIEJ EPOKI?

WERONIKA: Nie jest nowoczesne. Mamy kilka nowych laboratoriów ale studenci nie mają do nich dostępu. Wszystko jest przestarzałe. Dlatego w wielu przypadkach wyniki są obarczone dużymi błędami.

A WYKŁADOWCY POMAGAJĄ WAM, CZY RACZEJ PODSTAWIAJĄ NOGĘ?

WERONIKA:  Spotkałam się  głównie z podstawianiem nogi, chociaż zdarzają się wyjątki. Jak na przykład pani doktor prowadząca ćwiczenia z nieorgany. Bez problemu można było do niej iść na konsultacje i z wielką chęcią wytłumaczyła rzeczy z którymi miało się problem.  W dodatku w bardzo miłej atmosferze, co sprawiało, że aż się chciało studiować chemię.

A JEŚLI CHCIAŁABYŚ SOBIE DOROBIĆ, TO UMIAŁABYŚ POGODZIĆ STUDIA CHEMICZNE Z PRACĄ?

WERONIKA: Nie próbowałam jeszcze tego pogodzić, ale patrząc na ilość czasu jaką poświęcam na studia jest to raczej nie możliwe. Chociaż trzeci rok ma być  (podobno) dużo łatwiejszy więc może będzie szansa aby sobie coś dorobić.

TO JAK DUŻO SIĘ UCZYSZ, MASZ W OGÓLE CZAS NA SEN?

WERONIKA: By zdać i dalej móc studiować chemię uczę się dość dużo. Przez to śpię niewiele – głównie od 3 do 5 godzin. Zdarzały się nawet dni, gdzie kładłam się po 5 rano a niecałą godzinę później już musiałam wstawać. Tak niewielka ilość snu powodowała,  że często chodziłam nieprzytomna na zajęcia i nie do końca ogarniałam, co się wokół mnie działo. Często po powrocie musiałam się chociaż na godzinkę zdrzemnąć aby móc znowu siedzieć do drugiej w nocy i nauczyć się na następny dzień. Trafiały się lepsze dni w które śpię 6-7, jednak takich jest bardzo niewiele.

Po co nam lektury?

CO Z EGZAMINAMI? JAK DUŻO ICH JEST?

WERONIKA: Po pierwszym roku było ich niewiele bo tylko 3. Natomiast po drugim aż 5. Niby niewiele, bo słyszałam że niektórzy mają więcej. Jednak egzaminy są bardzo trudne i trzeba się nieźle do nich przyłożyć.

TO PEWNIE DUŻO OSÓB ODPADA LUB REZYGNUJE ZE STUDIÓW CHEMICZNYCH?

WERONIKA: Bardzo dużo. Zaczynało nas ponad 70 osób, teraz jest na 30. Ale jeszcze parę osób może odpaść. Prowadzący mówią, że jeśli na ostatnim semestrze zostaje z 15 osób to jest dobrze.

A MASZ WRAŻENIE, ŻE UCZYSZ SIĘ TAM RZECZY,KTÓRE W PRZYSZŁOŚCI BĘDĄ DLA CIEBIE PRZYDATNE I POŻYTECZNE?

WERONIKA: Raczej nie. Na palcach jednej ręki mogę wymienić rzeczy które wykorzystam w przyszłości. Głownie to sucha teoria która nam się do niczego nie przyda a zresztą wiele osób po skończeniu studiów nawet nie będzie tego pamiętać.

GDZIE PLANUJESZ ZREALIZOWAĆ PRAKTYKI CHEMICZNE I W JAKIEJ ILOŚCI GODZIN? 

WERONIKA: Raczej wybiorę miejsce znajdujące się blisko mojego miejsca zamieszkania. A z tego co wiem jedynym takim miejscem gdzie przyjmują na praktyki jest oczyszczalnia ścieków.

Nie mamy określonej ilości godzin. Muszą się natomiast odbywać przez  4 tygodnie.

A ZAŁATWIENIE SOBIE PRAKTYK CHEMICZNYCH JEST ŁATWE? 

WERONIKA: Jeszcze nie załatwiałam praktyk ale z tego co dowiedziałam się od koleżanek z roku to raczej ciężko. Większość zakładów nie chce przyjmować na praktyki po 2-3 latach studiów, ponieważ nie mamy jeszcze zbyt dużego doświadczenia.

pisanie na komputerze - cz warto studiować chemię?

JAKIE SĄ WADY I ZALETY STUDIOWANIA CHEMII?

WERONIKA: U mnie minusami była zdecydowanie ilość godzin i kadra.  Do tego dochodzi duża ilość materiału, który jest bardzo ciężki do opanowania i mała ilość ćwiczeń doświadczalnych i laboratoriów.

Jeśli chodzi o plusy, to  mimo wszystko można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, no i są przyszłościowe. Wierzę, że łatwiej będzie znaleźć po nich pracę niż po niektórych kierunkach.

CZY POLECASZ STUDIOWANIE CHEMII? 

WERONIKA: Nie, a przynajmniej nie na mojej uczelni, czyli politechnice w południowej Polsce. Oczywiście jeśli ktoś uwielbia chemię, to jak najbardziej powinnien wybrać się na ten kierunek, jednak musi się liczyć z tym że będzie musiał bardzo dużo poświęcić. Raczej nie będzie tak fajnie, jak to informują nas na dnich otwartych lub w broszurkach. Trzeba się przygotować, że będzie mało praktyki, dużo teorii. Może na innej uczelni tak,  ale na mojej na pewno nie polecam tego kierunku.

CZY ZDECYDOWAŁABYŚ SIĘ STUDIOWAĆ CHEMIĘ DRUGI RAZ, CZY POSZŁABYŚ NA COŚ INNEGO I DLACZEGO?

WERONIKA: Musiałabym się dwa razy zastanowić zanim znowu poszłabym na ten kierunek. Jest to na pewno coś, czym chciałabym się zająć w przyszłości. Jednak moja uczelnia, jak na razie (czyli po dwóch latach studiów) podstawia mi kłody pod nogi i doskonale udaje jej się mnie zniechęcić to tego kierunku. Nie wybrałabym go na pewno na mojej uczelni. Pomyślałabym nad wyborem innej lub wyborem studiów na kierunku kryminalistycznym.

kończysz studiowAć chemię i co dalej?  GDZIE CHCIAŁABYŚ PRACOWAĆ?

WERONIKA: Jest kilka opcji. pierwszą z nich jest pójście na studia podyplomowe na kierunku kryminalistyka lub wybranie jej jako drugi kierunek studiów zaocznie, a później pójście w tym kierunku. Niestety słyszałam, że cieżko jest dostać pracę w tym zawodzie. Gdyby to nie wypaliło, wówczas chciałabym znaleźć pracę w jakimś laboratorium związanym z kosmetykami lub lekami.

I OSTATNIE PYTANIE – JEŚLI MIAŁABYŚ MAGICZNĄ RÓŻDŻKĘ – CO CHCIAŁABYŚ ZMIENIĆ NA STUDIACH CHEMICZNYCH?

WERONIKA: Gdybym miała magiczną różdżkę, to na pewno wprowadziłabym więcej godzin laboratoriów, czyli więcej praktyki. Jak na razie jest ich zdecydowanie za mało, co powoduje iż musimy pracować szybko i w stresie. Nie mamy czasu na pomyłki, które każdemu się zdarzają, szczególnie kiedy wykonuje coś po raz pierwszy.

HD: Dziękuję za rozmowę. 


Imię mojej rozmówczyni zostało zmienione dla zapewnienia anonimowości.

  • Nad studiowaniem chemii myślałam, bo jestem teraz w technikum analitycznym, ale dietetyka to moje marzenie i pójdę zdecydowanie w tym kierunku:) Szkoda, że studia często nie spełniają oczekiwań;/

    • Jeżeli dietetyka to Twoje marzenie, to zdecydowanie powinnaś się na nią wybrać! A potem oczywiście udzielić mi wywiadu 😀 Też mnie to zasmuca i zastanawiam się czemu tak się dzieje?

      • Kto wie, kto wie, może i wywiad będzie:) Dietetyką zaczęłam się interesować ponad rok temu, jak sama musiałam przejść na rygorystyczną dietę ze względów zdrowotnych. Od tego czasu ciągle czytam o jakiś dietetycznych nowinkach i czuję potrzebę edukowania ludzi na temat zdrowia:)

        Co do studiów to wydaje mi się, że za dużo jest przedmiotów zupełnie niepotrzebnych na danych kierunkach oraz często mało aktualna wiedza – tak, jakby wykładowcy zatrzymali się na jakiś starodawnych podręcznikach, a najnowszą wiedzę i badania pomijali.

        Studia też często nie satysfakcjonują, gdy idą na nie osoby z przypadku. Wtedy ciężko człowiekowi dogodzić…

        • Jasne, mam nadzieję, że będzie i wywiad!
          Rozumiem, często tak jest, że gdy nas coś spotyka, to okazuje się, że dzięki temu bardziej zaczynamy dbać np. o dietę. Super, że odnalazłaś swoją pasję!

          Racja, często takich zapychaczy jest więcej, niż w tym wypadku. Natomiast co do aktualnej wiedzy, to myślę, że po trochu wynika to z tego, że uczelnie nie chcą mówić o niesprawdzonych nowinkach, no i czasem stare wcale nie znaczy gorsze. Np. u mnie pedagogika Korczaka i Montessori wcale nie jest najnowsza, a jednak trafna. Choć przypuszczam, że w przypadku bardziej technologicznych kierunków to już nie ma przełożenia.

          Dokładnie, dlatego też sama nie wypowiadałam się o ekonomii, tylko poprosiłam o wywiad znajomą 🙂

  • Wydaje mi się, że to niestety w pewnym stopniu nastawienie dziewczyny – oczywiście, rozumiem że chemia to studia ciężkie, po tym wywiadzie w życiu nie poszłabym na nie na Politechnikę Śląską (na UMK w Toruniu znajomi chemicy byli bardziej zadowoleni 😉 ), z drugiej strony, skoro ekonomię traktuje jako zapychacz? Ja, studiując kiedyś kierunek dalece nieekonomiczny, uważam że podstawy ekonomii znać powinien każdy, choć oczywiście zależy, jak przedmiot był prowadzony. No i chemia to trudne studia, nie ma się co dziwić, że czasu mało.
    Mam nadzieję, że nie brzmi jak hejt 🙂 po prostu jakoś tak mam wrażenie, że wina leży nie tylko po stronie uczelni… Choć z doświadczenia wiem, że uczelniane braki i wykładowcy z koziej d**y potrafią złamać niejeden zapał.

    • Przeczytałam posta jeszcze raz i faktycznie – możesz mieć wrażenie, że Weronika jest źle nastawiona do tych studiów. Widać nie dość dobrze ją opisałam 🙂 Jednak nie mogę się z tym zgodzić. Znam Weronikę już dość długo, chodziłyśmy razem do jednego liceum i wiem, że jest to osoba bardzo pracowita, która zawsze się stara. W LO chodziła też na rozszerzoną chemię, biologię i matematykę, nieraz ucząc się do późna i wstając wcześnie rano by pomóc w domu, wkładając z edukację masę pracy. Jednak tam było inaczej, bo ludzie byli życzliwsi i dam głowę, że o LO by się tak nie wypowiadała.

      Oczywiście, że studia chemiczne są ciężkie! Jednak Weronika o tym wiedziała i brała pod uwagę, że będzie ją to kosztowało masę pracy. Ale sama na jej miejscu nie spodziewałabym się, że będzie tak trudno.

      Cieszę się, że znajomi na UMK są zadowoleni! Myślę, że tutaj właśnie dużo zależy od uczelni i wydaje mi się, że na innej mojej koleżance by się chyba bardziej spodobało.

      Jeśli chodzi o ekonomię jako zapychacz – tutaj to chyba znowu moja wina 🙂 Pytając o zapychacze miałam na myśli nie do końca przedmioty bez sensu, ale takie które nie są stricte związane z kierunkiem. Osobiście wcale nie mówię, że ekonomia jest niepotrzebna w życiu, wręcz przeciwnie! Jednak skoro Weronika mówi, że na trzecim roku już jest łatwiej, to myślę, że warto byłoby przenieść ten przedmiot właśnie tam. Wiadomo, że jak się ma do wyboru naukę czegoś spoza głównej dziedziny, to chętniej się to robi gdy ma się więcej czasu, niż gdy masz miliard zaliczeń, sprawozdań, egzaminów itd.

      „Choć z doświadczenia wiem, że uczelniane braki i wykładowcy z koziej d**y potrafią złamać niejeden zapał.” – właśnie. Jak już pisałam na początku – Weronika naprawdę była pozytywnie nastawiona na początku. Cieszyła się, że tam idzie, pamiętam jak mi opowiadała na pierwszym roku, że jest ciężko, ale jej się podoba. Więc tutaj zapał, chęci do pracy i duże zainteresowanie na pewno było 🙂 Myślę, że gdyby większość osób było tam tak życzliwych, jak wspomniana w poście pani doktor od nieorgany, to jej opinia byłaby jednak lepsza 🙂

      • Tak, zgadzam się, że na większości uczelni przedmioty są poukładane dość… dziwnie. Jeden rok prawie pusty, drugi pozapychany, niestety, polskim uczelniom do ideału bardzo daleko. Zarówno w kwestii organizacji, jak i zwykłej ludzkiej życzliwości.

        • Coś w tym jest. Dla mnie zwłaszcza ta życzliwość jest ważna – o wiele łatwiej zmotywować się do nauki, gdy wiesz, że otrzymasz jakąś pomoc, czy choćby wskazanie gdzie są błędy 🙂

  • Wiktoria

    Jak dobrze wnioskuje Weronika skończyła drugi rok, wiec zaczęłysmy w tym samym roku. Aczkolwiek ja zrezygnowałam przed pierwszą sesja 😀 Nawet nie miałam okazji poznać dziewczyny 😀 musiałysmy sie minac..
    Powiem tak chemię lubiłam od zawsze, mama zaraziła mnie ta pasja aczkolwiek docelowo miałam pójść na farmacje a nie na politechnike,jednak tylko tam się dostałam wiec postanowiłam ze spróbuję.. ciężko mi ocenić całokształt bo byłam tam tylko chwilę,ale z kilkoma rzeczami o ktorych wspomniała Weronika się zgadzam. Wykłady nuuuuda, tylko jeden profesor z matmy mnie do siebie przekonał,widać że to jego pasja i ogrom wiedzy powalal aczkolwiek Pani od chemii ogólnej i wykłady przy prezentacji z PowerPointa -zawsze przysypialam. Mówiła bez jakiegokolwiek przekonania. Pani profesor z ćwiczeń z fizyki SUPER. Smieje sie,ze bedac na chemii najlepiej szedl mi angielski i wf. Na zajeciach z fitnessu czulam sie jak ryba w wodzie. Babka na zajeciach dawala czadu. Fajne odstresowanie. Na angielskim tez fajnie. Dlatego teraz sie zastanawiam czy nie pomylilam kierunkow zamiast chemii filologia albo awf. Ale nie będę opisywać każdego z osobna,każdy z nas jest inny i dla jednego sposób przekazywania wiedzy będzie dobry dla drugiego niewystarczający 🙂 ja zrezygnowalam bo to nie było TO. Nie wiem do dnia dzisiejszego czy odrzuciła mnie od siebie uczelnia,czy sam kierunek czy może po prostu to nie był odpowiedni czas. Teraz po dwóch latach myślę,że do studiów trzeba dojrzeć.. Trzeba miec dużo samozaparcia,chęci,pasji i motywacji. Kiedy życie pozwoli myślę że zdecyduje się na kosmetologie i chętnie wtedy wroce TU na tego bloga i przeczytam wywiad z absolwentem kosmetologii ;*

    • Tak czytam Twój komentarz i właśnie sobie uświadomiłam, że zapomniałam dodać adnotacji, że imię zostało zmienione dla zachowania anonimowości. W poprzednim wywiadzie o ekonomii o tym napisałam, a tu mi jakoś wyleciało z głowy. Tak więc możliwe, że jednak się znałyście, tylko pod innym imieniem 🙂

      Myślę, że nawet przez te pół roku można sobie wyrobić jakąś podstawową opinię. Może i nie będzie tak szczegółowa, ale zawsze coś.

      Cieszę się, że macie podobne wrażenia, jeśli chodzi o wykładowców. No i fajnie, że trafiłaś na świetne ćwiczenia z fizyki – nie znam się, ale wydaje mi się, że wytłumaczenie tego przedmiotu w przystępny sposób dla studentów musi być trudne.

      Super, że na w-f trafił się Wam fitness! Domyślam się, że wielu osobom się podobało!

      Cieszę się, że w porę dostrzegłaś, że to nie było TO. Zawsze to lepiej zrezygnować po pół roku, niż po dwóch. No i cieszę się, że zamierzasz wybrać się na kosmetologię. Nic nie obiecuję, ale jak będę miała możliwość, to na pewno chciałabym przeprowadzić wywiad ze studentem kosmetologii, nawet by wiedzieć z czym to się je sama dla siebie.
      Trzymaj się ciepło i powodzenia z układaniem życia tak, byś mogła zacząć tę najbardziej chcianą kosmetologię!

  • Alicja

    Z artykułu wynika, że jestem z Weroniką na tej samej uczelni, tym samym roku oraz… tym samym kierunku, a nigdy nie miałam okazji jej poznać. 🙂 Przy trzydziestu osobach zna się wszystkich, więc rozumiem, że chce się pozostać anonimowym – jednak chciałabym zanegować kilka zdań ponieważ wydają mi się trochę naciągnięte. Nie przychodzę tutaj wywoływać wojny, chciałabym przekazać jak wygląda to z mojej perspektywy i obronić trochę honor naszej uczelni (co ślubowaliśmy dwa lata temu pierwszego dnia studiów) – a orłem nie jestem, więc spotkałam się na tych studiach z wieloma przeszkodami (które głównie zawdzięczam samej sobie).

    Większość z nas przy wyborze studiów kieruje się swoimi zainteresowaniami oraz wysokimi oczekiwaniami wobec uczelni, na którą postanowimy złożyć papiery – często wyobrażenia te muszą zderzyć się niestety ze wspomnianą w artykule „szarą rzeczywistością”.
    Z argumentem wykładowców jestem w stanie się zgodzić, ponieważ mało jest dydaktyków potrafiących dobrze przekazać swoją wiedzę w jasny i zrozumiały sposób – jednak nie jest to problem naszego wydziału i kierunku, a problem globalny, który pojawia się w wielu uczelniach (nie tylko polskich).
    Operacje jednostkowe jako przedmiot zapychacz? Przedmiot obejmuje zagadnienia bezpośrednio związane z inżynierią chemiczną, więc sądzę, że na studiach, po których mamy uzyskać stopień inżyniera jest on dosyć przydatny. Zgodzić mogłabym się jednak, że prowadząca niekoniecznie jest stworzona do zawodu dydaktyka. 😉

    Na seminarium z chemii organicznej, było ciężko, ale czy prowadzący nie byli skłonni do pomocy? Osobiście odniosłam inne wrażenie (przynajmniej w mojej grupie). Kilkakrotnie byłam na konsultacjach u Pani Doktor.

    A propos zwolnień – a kolokwium z laboratorium z chemii fizycznej? 🙂 Są również terminy zerowe, nie ze wszystkich przedmiotów i trzeba się postarać żeby się na nie dostać, ale nie można zarzucić braku tego typu przywilejów dla zdolniejszych studentów.
    Podstawianie nogi mogłabym zarzucić jednemu z prowadzących, który uczył nas na trzecim semestrze (chyba każdy z nas wspomina to źle). Nie wiem czy potrafię policzyć ile razy byłam na konsultacjach u różnych prowadzących i ile razy pomogło mi to w zaliczeniu – było tego całkiem sporo.

    Są osoby na naszym roku, które godzą pracę ze studiami i dają radę, więc myślę, że to zależy od tego jak gospodarujemy własnym czasem – ja osobiście myślę, że chyba bym nie wyrobiła, ale są osoby, które to potrafią.
    Praktyki… Cztery dni temu skończyłam dwumiesięczny płatny staż w jednej z gliwickich firm. Nie mam żadnych znajomości, ani nic z tych rzeczy. Znalazłam 7 firm chemicznych w pobliżu Gliwic oraz miejsca mojego zamieszkania, wysłałam maile do działu kadr z pytaniem czy przyjmują na praktyki wakacyjne. Otrzymałam odpowiedź pozytywną od 5ciu firm. Pracodawcy zdają sobie sprawę z tego, że jesteśmy studentami bez doskonałej praktyki laboratoryjnej i naprawdę nie mają wobec nas wysokich oczekiwań, a są firmy, w których można wiele zobaczyć i się nauczyć – opieram to na własnym doświadczeniu i rozmowach ze znajomymi starszych roczników.

    Problem „oczekiwania vs. rzeczywistość” to niestety bardzo powszechna sprawa. Często zderzenie z rzeczywistością jest dla nas ogromnym zaskoczeniem. Domyślam się, że tak własnie było w tym przypadku. Osobiście uważam, że wcale nie jest tak źle jak opisała to koleżanka Weronika, ale każdy ma swoje spojrzenie i zdanie. Należy to uszanować i zrozumieć, ale jak wspomniałam na początku – przyszłam tu obronić trochę dobre imię Wydziału Chemicznego Politechniki Śląskiej.

    • Sofijana

      I tutaj się zgodzę.
      O dziwo dziewczyny wychodzi na to, że studiuję z Wami i moim skromnym zdaniem studia te są ciężkie – ale to był nasz wybór (przecież nikt nie stał nad nami z pistoletem przy głowie 😀 ). Mam awersje do paru prowadzących – głównie tej jednej perły katedry ChF – ale w życiu nie uogólniłabym tego w ten sposób. Mamy wielu naprawdę dobrych prowadzących, którzy dysponują dla nas swoim czasem poza zajęciami – wszystko tak naprawdę zależy od nas, naszego nastawienia, zaangażowania i chęci do działania. NIC WIĘCEJ.

      • Rozumiem, że studia są ciężkie, ale uważam, że warto mówić o tym jak bardzo i podawać przykłady. Mam tutaj na myśli to, że co roku mnóstwo osób idzie na studia, które wydają się być ich wymarzonymi. Słyszeli, że są ciężkie, ale przecież dotychczas, w LO, jakoś sobie dawali radę, więc myślą, że i tym razem się uda. Dlatego uważam, że warto poznać wcześniej kilka wiadomości i zadać sobie pytanie np. ile jestem w stanie poświęcić dla studiów?

        Cieszę się, że masz lepsze doświadczenia z profesorami – zawsze to lepiej idzie się na wykłady i ćwiczenia, które są ciekawe i się je lubi, więc fajnie, że Tobie się podobają. No i to super, że trafiłaś na dobrych prowadzących, którzy byli dla Ciebie mili i chętnie wytłumaczyli Ci niezrozumiały materiał przez co nie musiałaś siedzieć po nocach 🙂

        Może po prostu trafiłyście do innych grup? Często różni prowadzący z jednego przedmiotu potrafią sprawić, że opinie o nim są bardzo rozbieżne. Każdy z nas postrzega innych ludzi inaczej i ma inną opinię, więc cieszę się, że Twoja jest pozytywna i że się nią tutaj podzieliłaś 😉 To zawsze jest cenne.

        Trzymaj się ciepło, no i tak jak Twojej koleżance, życzę powodzenia w dalszym studiowaniu! 😉 Skoro Wam się podoba, to cieszę się z tego razem z Wami! 😉

    • Jak przyznałam niżej – zapomniałam dodać na końcu adnotację, że imię zostało zmienione dla zachowania anonimowości uczestniczki. Przy wywiadzie o ekonomii to dodałam, a tutaj już wyleciało mi z głowy – wybacz 🙂 Jednak jeśli chodzi o pozostanie anonimowym, to zdecydowanie nie chodziło mi o to, że zna się wszystkich. Zapewniam anonimowość każdemu mojemu rozmówcy, niezależnie czy opinia jest pozytywna, czy negatywna oraz obojętnie czy studiuje na kierunku z 10 / 50 / 500 osobami.

      Cieszę się, że postanowiłaś wyrazić swoją opinię! Oczywiście każdy patrzy na świat ze swojej perspektywy i fajnie, że masz inne wrażenia. Nudno byłoby gdyby każdy myślał tak samo 😉
      Ja oczywiście nie mogę zrobić wywiadu z wszystkimi 30 osobami, bo raz, że nie mam do nich kontaktu, a dwa, że wyszłoby to strasznie długie, dlatego cieszę się, że Twój komentarz uzupełnia wywiad.

      Jednak nie wydaje mi się, by przedstawienie swojej opinii odbierało honor uczelni. Przykładowo wykłady mogą być ciekawe lub nudne, ale to jak ktoś je postrzega zależy tylko od niego. I wyrażenie tej opinii nie jest według mnie niczym złym. Dla mnie np. odebraniem honoru uczelni byłoby opowiadanie o uczelni kłamstw, ale jeśli ktoś mówi, to co czuje, zgodnie z sobą – to dla mnie wszystko gra 😉

      Fajnie, że zgadzasz się z Weroniką odnośnie wykładów i sposobów ich prowadzenia. I masz rację, że to częsty problem, ale dla mnie to nic nie zmienia.

      Jeśli chodzi o Operacje Jednostkowe, to nie jestem z Wami na chemii, więc nie wiem, z czym to się je, tylko polegam na opinii Weroniki. Przypuszczam, że oceniła ten przedmiot właśnie przez wykładowcę, ale głowy nie dam 😉

      Jeśli chodzi o seminarium, to może po prostu trafiłyście do innych grup? Sama pamiętam, że np. jak studiowałam na ekonomii to moja grupa miała mikroekonomię z profesorem, który ją świetnie prowadził i nawet mnie – totalnie niezainteresowanej przedmiotem się podobało. Za to równoległa grupa miała z panią, której raczej dobrze nie wspomina i ciężko było u niej zdać.

      Zgadzam się, że gospodarowanie własnym czasem jest bardzo ważne i jedni radzą sobie z tym lepiej, a inni gorzej. Nie wiem jak jest z tym u Weroniki. Jednak po tym co przeczytałam i dowiedziałam się już bezpośrednio od niej, to ja na dwóch kierunkach (gdzie czasem powinnam się rozdwoić by być na dwóch ćwiczeniach razem, zdać dwa razy więcej egzaminów, przygotować dwa razy więcej prezentacji i prac pisemnych i jeszcze załatwić w roku akademickim kilkadziesiąt h praktyk) mam łatwiej, Tak więc, wydaje mi się, że o czymś to jednak świadczy 😉

      Jeśli chodzi o praktyki, to cieszę się, że masz tak pozytywne doświadczenia. Jak jest napisane w wywiadzie – Weronika jeszcze nie odbywała swoich praktyk i wiedzę czerpała od koleżanki z roku wyżej. Myślę, że dużo zależy też o miasta w którym się mieszka, bo wiadomo, że w tych dużych będzie łatwiej załapać się na dobre, wiele dające praktyki.

      Rozumiem i cieszę się bardzo, że postanowiłaś wyrazić swoje zdanie. Trzymaj się ciepło i powodzenia w dalszym studiowaniu! 🙂