Widzieć muzykę #6 – Tête à tête

Ostatnio zaczęłam oglądać serial Reign (polecam go Wam tutaj). Ci z Was, którzy obserwują mnie na facebooku, dobrze wiedzą, że nieźle się wkręciłam nie tylko w serial, ale też w muzykę, dlatego dziś piszę zainspirowana jedną z jego piosenek w tle.

Dla niewtajemniczonych:

„Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale gdy ja słucham muzyki klasycznej (bardzo, bardzo upraszczając, mam na myśli muzykę bez słów),  często oczami wyobraźni widzę różne historie, zdarzenia. Zamykam oczy i przenoszę się do zupełnie innego świata. Dziś chciałabym Was tam zabrać ze mną”

Tak więc teraz szybciutko zróbcie sobie kawy, rozsiądźcie się wygodnie, włączcie poniższą muzykę i … zapraszam do mojego świata!

Pamiętam, że gdy byłem jeszcze małym dzieckiem, cały czas czułem się bardzo samotny. Mieszkałem w wielkim domu, otoczony przez mnóstwo urzędników mamy i taty, którzy często dawali mi najnowsze zabawki, żeby podlizać się rodzicom. Chyba myśleli, że jak okażą swoje dobre serce synkowi ambasadora, to ten prędzej ich awansuje, wysyłając do innego kraju. Te prezenty od nich były bardzo fajne, tylko co mi po nich jak i tak nie miałem się z kim bawić? Przecież dużo bardziej ucieszyłbym się gdyby pewnego dnia przyprowadzili ze sobą swoje dzieci! Niestety oni nigdy na to nie wpadli, a ja byłem tylko zwykłym siedmiolatkiem i nie zamierzałem ich wyprowadzać z błędu.

Jednak moim największym marzeniem było pojechać kiedyś z rodzicami „w delegację” do innego kraju. Nie chciałem wiecznie siedzieć w domu z moją nianią, a ich widywać raz na miesiąc. Dużo bardziej ciągnęło mnie do podróży, zwłaszcza do egzotycznych krajów o których się tyle naczytałem w książkach. Wiele razy prosiłem rodziców, żeby wzięli mnie ze sobą, ba! Raz się nawet sam spakowałem do walizki mamy, ale niestety się zorientowali, że była trochę za ciężka.

opowiadanie

W dniu ósmych urodzin moje marzenie w końcu się spełniło – mama i tata byli już zbyt zmęczeni moimi prośbami i gdy tylko przyszedł list od króla Persji –„szachinszacha” z zaproszeniem na dwór, zdecydowali, że dadzą mi szansę.

Kiedy dojechaliśmy na stolicy Persji, praktycznie cały czas chodziłem z otwartą buzią ze zdumnienia. Nie mogłem się nadziwić odmiennością tego kraju! Dlaczego kobiety chodziły tam ubrane na czarno? I czemu na ich twarzach były czarne zasłonki? Czy nie było im tak niewygodnie? I dlaczego wszystkie budynki zrobiono z jakiegoś jasnożółtego budulca? Wyglądały jakby były zrobione z piasku!

Jednak najbardziej zdumiony byłem, gdy zobaczyłem pałac szachinszacha! Otoczony wysokimi murami, z małymi oknami i zbudowany z tego piaskowego materiału już z zewnątrz zrobił na mnie wielkie wrażenie. Wewnątrz było jeszcze lepiej. Nigdzie dotychczas nie widziałem takiego przepychu!

Gdy weszliśmy do sali tronowej, prawie się przewróciłem ze strachu! Na szczęście rodzicom udało się mnie złapać, a moja niezdarność chyba rozbawiła władcę, bo roześmiał się i powiedział „-Wystraszyła Cię ta muzyka?” Ledwie wydusiłem z siebie „-Troszszeczkkę. Ale jest bbbbarrdzoo ładnna.”. Moja odpowiedź chyba go zadowoliła, bo szybko zawołał grajka i poprosił, żeby przeszedł się ze mną po królewskich ogrodach.

Dariusz (bo tak miał na imię grajek) wyprowadził mnie z komnaty bocznym wyjściem. Pamiętam, że kiedy doszliśmy do ogrodów byłem zdziwiony tym, jak wiele osób spędza w nim czas! Usiedliśmy na samym końcu pierwszego ogrodu, a wtedy moim oczom ukazał się wielki labirynt, położony parę pięter niżej. Z góry widziałem jak biegają po nim jacyś nastoletni chłopcy z drewnianymi mieczami i chciałem do nich dołączyć. W końcu w domu tak rzadko miałem okazję do zabawy z rówieśnikami!

Zszedłem niżej, chcąc do nich dołączyć, ale zapomniałem, że to przecież był labirynt, plątanina wysokich na 2 metry korytarzy! Jak ja tam znajdę tych chłopców? Błąkałem się tam już dłuższą chwilę, a jedyne co słyszałem, to muzyka Dariusza! Nagle skręciłem w jedną z dwóch ścieżek i wylądowałem w miejscu, z którego odchodziło siedem rozwidleń! Już zaczynałem panikować, że się tam zgubiłem, kiedy nagle wybiegli z rozwidleń, otaczając mnie drewnianymi mieczami. Zaciekawił mnie tez dziwny przedmiot w ręku niskiego chłopca, nigdy wcześniej nie widziałem takiej dziwnej zabawki!

kompas

Ten najwyższy z nich powiedział coś do mnie, ale nic nie zrozumiałem. Jeden rzucił mi drewniany miecz, a reszta odsunęła się na boki.  Stanął naprzeciwko mnie z mieczem, a ja byłem na tyle mądrym dzieckiem, że zrozumiałem, że mam z nim walczyć. Wszystko fajnie, tylko jak ja mam to zrobić, jak w życiu nie trzymałem tego w ręce? Poza tym on manewrował i mieczem i nogami w taki sposób, że miałem wrażenie, że to nie walka tylko taniec!

Dlatego właśnie postanowiłem użyć sprytu i gdy tylko dźgnął mnie w brzuch, rąbnąłem go z całej siły w głowę, że aż zemdlał. Przyznaję – niechlubne rozwiązanie, ale zadziałało – chłopcy przyjęli mnie do swojej grupki. Następne tygodnie spędzałem z nimi w labiryncie, powoli się do niego przyzwyczajając. Wkrótce nie było już takiego zakamarka, który byłby mi obce. To miejsce stało się dla mnie drugim domem, a pokonany chłopak – Cyrus – najlepszym przyjacielem.

Mimo, że odbyłem tą podróż w wieku zaledwie siedmiu lat, to nigdy jej nie zapomnę. To była wyprawa mojego życia i to od niej zaczęła się moja fascynacja Persją, jej językiem, architekturą i kulturą.  Potem jeszcze wiele razy tam zaglądałem, a dziś jestem szczęśliwym mężem Kiry – młodszej siostry tego grajka, przez którego zgubiłem się w labiryncie i spotkałem pierwszych przyjaciół.

Piosenka się skończyła, więc moja opowieść także, ale jestem bardzo ciekawa czy Wam się spodobało? Czy lubicie takie bardziej „egzotyczne” klimaty?

  • Ej… Nieładnie tak bo jakoś w magiczny sposób słowami zmaterializowałaś mnie w pałacu!
    Ostrzegam, NIE czytajcie tego postu a już broń Boże nie włączajcie równocześnie muzyki patrząc na piękne zdjęcia! 😛

    • Hahahahah, cieszę się z tego bardzo! Wiesz to takie 2w1: siedzisz sobie w zwykłym domu, a w wyobraźni jesteś w pałacu!
      I zdecydowanie włączajcie tą muzykę, na pewno się Wam spodoba 😛

  • Wczoraj miałam zacząć oglądać ten serial, ale zasnęłam. Słyszałam już o nim bardzo dużo i nie odpuszczę tym bardziej, że muzyka jest cudna. Ja uwielbiam muzykę klasyczną 🙂 Też zawsze wyobrażam sobie różne historie. Uwielbiam te Twoje muzyczne wpisy :*

  • Mam bardzo podobnie! Zwłaszcza, że kocham kiedy muzyka jest charakterystyczna, ma w sobie to coś co nie pozwala o niej zapomnieć. 🙂 Wtedy przenoszę się w zupełnie inny świat, a jego wygląd zalezy tylko od… mojej wyobraźni! 🙂 Wspaniale było się razem z Tobą na chwile przenieść w Twój świat!

    • Oj, a ta zdecydowanie jest charakterstyczna, na tą chwilę nie umiem zapomnieć o tym rytmie!
      Miło mi, że mój świat Ci się spodobał 🙂

  • Ciekawa piosenka, taka inna. Aż się chce uciec od tej szalonej, nieprzewidywalnej pogody za oknem i usiąść w takim cudownym ogrodzie 😉

    • Taka w sam raz na tę pogodę! A co do posiedzenia w taim ogrodzie to zapraszam do mojej wyobraźni – tu jest jeszcze dużo miejsca 😉

  • Jesteś niesamowita! Ta muzyka zmienia Cie w bajkopisarke ! 🙂
    Piękna historia- można oderwać się od rzeczywistości chociaż na chwile 🙂

  • jarek

    Witaj:) Historia mnie porwała i trzymała w napięciu do ostatniego zdania. Na prawdę, masz umiejętności pisania opowiadań. Bardzo mi się to podobało . Oczywiście zostawiam +.
    Poozdrawiam:)

    • Skoro trzymała w napięciu, to się cieszę, akurat takie pisanie mi rzadko wychodzi 🙂
      Dziękuję bardzo za miłe słowa i pozdrawiam również!

  • Zdecydowanie lubię takie egzotyczne klimaty oraz opowieści! Ta historia zdecydowanie mnie wciągnęła. Poza tym muzyka przepiękna. Nie mogę przestać jej słuchać.

    • Widzę, że dużo osób lui egozotyczne klimaty, chyba muszę pójść w tym kierunku? Może następnym raazem umiejscowię akcję gdzieś w Australii lub Chinach?
      Cieszę się bardzo, że muzyka Cię wciągnęłam, ja bardzo długo ją zapętlałam, a potem stworzyłam to opowiadanko 🙂

  • Kiedyś wydasz zbiór opowiadań inspirowanych muzyką – wróżę Ci to! 😀 Proszę, zrób to, zrób koniecznie, bo wychodzi Ci to fenomenalnie! 🙂

    • Hahahahaha, chciałabym! Choć wątpię, że ktoś by to kupił 😀
      Dziękuję, za miłe słowa!

  • Zdarzało się, że kiedy impreza już dogorewała, siadaliśmy ze znajomymi w ciszy i pozwalaliśmy muzyce płynąć. Potem dzieliliśmy się odczuciami i obrazami, które kreowały się w głowie – zabawne, jak mimo pozornych różnic, miały istotne punkty wspólne. 😉 Dobrze wiedzieć, że nie tylko my mieliśmy tak poprzestawiane w głowach. 🙂

    • Nie nazwałabym chyba tego „poprzestawianiem z głowach”, a jeśli już to raczej takim bardzo pozytywnym poprzestawianiem 😉 Zresztą fantazja i umiejętność tworzenia historii to bardzo fajne cechy osobowości, chyba dogadałbym się z Twoimi znajomymi 🙂

      • Jedynie pozytyw miałem na myśli! 😀

  • Pięknie. Tak inaczej, magicznie 🙂

  • Bardzo mi się ta muzyka spodobała, jest taka klimatyczna i tajemnicza 🙂

    • Cieszę się, że przypadła Ci do gustu 😉

  • Lubię odkrywać nowe dźwięki 🙂 szkoda, że wielu zamyka się na jeden gatunek, nie wiedzą co tracą 🙂

    • Ja też lubię 🙂 Jeśli chcesz to możesz mi tutaj podesłać coś ciekawego. I masz rację – szkoda, ale może kiedyś Ci ludzie trafią na niesamowity utwór i po tym bardziej się otworzą? 😉

  • Bardzo mi się podoba ten cykl wpisów na Twoim blogu.To niezwykłe, jak wiele kreatywnych słów przychodzi do głowy pod wpływem muzyki. Tak pięknej.

  • Z opowiadania na opowiadanie rozkwitasz! Widać, że jesteś coraz bardziej śmiała w swoich wyobrażeniach, próbujesz czegoś więcej, wychodzisz poza schematy. Fajnie, że poruszyłaś taki egzotyczny wątek, rzeczywiście do tej piosenki bardzo dobrze pasuje :).

    No i nie mogę się nie zgodzić z Gabrysią – powinnaś wydać kiedyś swój zbiór! Piszesz bardzo bajecznie, przenosisz do innego świata.

    • Dziękuję! Choć nie wiem, czy jestem śmielsza – to chyba ta muzyka tego wymagała po prostu 😉
      Widzę, że wielu osobom takie ezgotyczne klimaty się podobają, więc może nastpęnym razem spróbuję popłynąć w tym kierunku 😉
      Hahahahaha, tylko wątpię, że ktokolwiek by to kupił oprócz Ciebie i Gabrysi 😀

  • Jestem pod wrażeniem… Na prawdę klimat tego opowiadania niezwykły, a muzyka idealnie spełniła rolę podkładu, kiedy czytałam 🙂
    Ja sama od dziecka słuchając muzyki bez słów – melodii, które uwielbiała odtwarzać mama – wyobrażałam sobie liczne historie. To jest bezcenne, ta umiejętność tworzenia nierzeczywistego świata marzeń – dobrych, miłych i również tych trudnych, krwawych. Wszystkie jednak jakoś nas ubogacają i pozwalają doświadczyć czegoś, co nie jest nam dane w naszym własnym życiu 🙂
    Bardzo podoba mi się Twój blog, od teraz będzie na mojej liście ,,Złote blogi” 🙂

    • Ale mi się miło zrobiło, czytając Twoje słowa! Dziękuję!
      Też myślę, że umiejętność takiego fantazjowania jest bardzo ważna 😉

  • Co za muzyka…Pierwszy raz jestem u Ciebie na blogu i myślałam, że…jesteś facetem :DDDD Szybko wciągnęłam się w opowieść i nawet nie zdążyłam zerknąć w prawo :). Bardzo fajny klimat opowiadania, no i jeszcze raz powiem, że muzyka obłędna. Niesamowicie uruchamia wyobraźnię! Popłynęłam 🙂

    • Hahahaha, faktycznie jak ktoś jest pierwszy raz to może tak pomyśleć! A ja tu po prostu próbowałam się wczuć w faceta, żeby stworzyć coś innego niż zwykle. Cieszę się bardzo, że mogłaś przenieść się ze mną do tego pięknego, wymyślongo świata, no i że, udało mi się Cię zaciekawić 🙂

  • Muzyka wprowadza w niesamowity klimat! I mam tak samo, że kiedy słucham ‚muzyki bez słów’ w głowie pojawiają się przeróżne obrazy. Można przenieś się do zupełnie innego świata:) Dlatego tak bardzo kocham muzykę klasyczną, filmową ale też operę.

  • Pisz jak najwięcej!

  • Świetne! Ja uwielbiam takie klimaty 😉
    Ten konkretny utwór z Reign – i jeszcze kilka – uwielbiam! To jedyny plus tego serialu dla mnie, właśnie skończyłam drugi sezon i chyba już tego nie tknę. Jest strasznie niedorzeczny niestety. Klimatycznie polecam za to „Dynastię Tudorów” lub „Rodzinę Borgiów” 😉

    • Ja też uwielbiam muzykę z Reign! A powiem Ci, że ja ten serial bardzo polubiłam, pierwszy sezon połknęłam bardzo szybko (tak samo jak muzykę z niego) drugi już był trochę gorszy, ale liczę, że trzeci będzie lepszy 😉 Masz rację, że pewne niedorzeczności tam są, ale ja lubię go oglądać w ramach takiego trochę „odmóżdżania” i wtedy liczy się dla mnie, żeby był wciągający 😀
      A „Dynastią Tudorów” mnie zaciekawiłaś, jak znajdę trochę czasu to na pewno obejrzę!

  • Bardzo lubie takie egzotyczne klimaty:). A pierwsze zdjęcie jest niesamowite:))).

  • Pingback: Poszerz horyzonty#5 + Jesienne linkowe party()

  • Pingback: Bezludna wyspa i statek kosmiczny, czyli parę pytań()

  • Pingback: Poszerz horyzonty #6, czyli ciekawe linki!()

  • Pingback: Ograniczenia są dobre!()

  • Muzyka jest zabójczo intrygująca. Aż sama mam ochotę postukać w klawiaturę w jej rytm. Niestety, moje bajdurzenie nie byłoby tak efektowne, jak Twoje 🙂 Opowiadanie było naprawdę ciekawe, mam nadzieję, że jeszcze nie jedno pojawi się na Twoim blogu.

    • To może… spróbuj coś do niej napisać? Moim zdaniem Twoja bajka tez byłaby fajna i z miłą chęcią bym ją przeczytała 😉
      Dziękuję za te miłe słowa!