zugspitze - Niemcy - piękne góry

Wśród górskich szczytów, czyli relacja z Zugspitze

Pamiętacie jak niedawno zniknęłam? Nawet w ostatnim poście już Wam uchyliłam rąbka tajemnicy, bo napisałam, że byłam na wycieczce w Niemczech, ale całą resztę co, gdzie i jak udało mi się zachować w sekrecie.

Parę dni temu wróciłam, rozpakowałam walizki, odpowiedziałam na wyzwanie LBA (patrz: Bezludna wyspa i statek kosmiczny, czyli parę nietypowych pytań) przejrzałam zdjęcia, a także zdążyłam na spokojnie przemyśleć co mi się na tej wycieczce najbardziej podobało, jakie będę moje migawki, czyli przeżycia zapamiętane na wiele lat itd. itp.

Tak więc, dziś przedstawiam Wam pierwszą „migawkę” z podróży, czyli Zugspitze!

Ktoś nie wie czym jest Zugspitze? To z pomocą cioci Wikipedii już tłumaczę, że

Zugspitze (2962 m n.p.m.) to najwyższy szczyt górski w Niemczech, położony w Alpach Bawarskich

Większość ludzi (w tym ja) wjeżdża tam kolejką, choć byli i tacy śmiałkowie (podziwiam!), którzy weszli tam na własnych nogach. Do dziś się zastanawiam, skąd wzięli tą siłę i jak długo trenowali wspinaczkę, żeby sobie z tym dać radę.

zugspitze - wspinaczka3
Zugspitze

PIERWSZE CHWILE NA SZCZYCIE, CZYLI „ALE TU ZIMNO!”

Po wyjściu z kolejki przeszłam korytarzem w górę, wyszłam na stację i już po chwili uderzyła mnie wielka fala zimna. I nie myślcie sobie, że przesadzam, o nie! Wiecie, jest wrzesień, więc mój organizm jest przyzwyczajony do tak około 10-15 stopni dziennie i jak nagle funduję mu godzinny pobyt w temperaturze +1, to nieźle wymarzł, mimo ubrania się w trzy swetry, męską bluzę i dwie kurtki! Wyglądałam wtedy naprawdę komicznie! Ale spokojnie – nie będę się Wam pokazywać w takim stanie, nie chcę żebyście potem mieli w nocy koszmary!

Dodatkowo, pod koniec godzinnego pobytu na szczycie czułam się jak bryła lodu, więc w celu roztopienia zaczęłam biegać. Coś czuję, że dla innych to musiał być ciekawy widok, gdy wszyscy spokojnie sobie chodzą i szczękają zębami, a nagle jedna osoba zaczyna delikatnie truchtać. Nie wspominając już nawet o tym, że w tych wszystkich swetrach byłam całkiem podobna do ludzika Michelin.

zugspitze widoki 3

ALE TU ŁADNIE!

Jednak tym, co zrobiło na mnie największe wrażenie, były przepiękne widoki! I w tym miejscu muszę się Wam przyznać, że góry nigdy specjalnie mnie nie kręciły, bo okej – większość była ładna, ale bez szału. Kompletnie nie rozumiałam co mi się tam ma podobać! Ten wyjazd uświadomił mi, że dotychczas chyba po prostu patrzyłam na niewłaściwe góry, bo widoki z Zugspitze mnie po prostu zachwyciły. Spójrzcie sami, czy tam nie jest przepięknie?

zugspitze-widoki1

ZJAZD ZE SZCZYTU, CZYLI „Z GŁOWĄ W CHMURACH”

Na początku ogromnie się ucieszyłam bo udało mi się dopchać do szyby, co było nie lada wyzwaniem – w jednym takim wagoniku kolejki mieści się około 80 osób! Wkrótce kolejka ruszyła, a ja mogłam spokojnie zająć się podziwianiem górskich szczytów. Choć w sumie z tym „spokojnie” to trochę przesadziłam – moje serducho podskakiwało mi do gardła przy mijaniu każdego słupa! Miałam wrażenie, że ta kolejka jest jak taki mały samolocik, który za chwilę będzie lądował!

zugspitze-chmury3

PS.Mały test na spostrzegawczość: kto z Was widzi odbicie mojej niebieskiej kurtki powyżej?

Szczególne wrażenie zrobiło na mnie wjeżdżanie w chmurę i to jeszcze z góry! Bo wiecie, kiedy stoimy sobie normalnie na ulicy i patrzymy w niebo, to raczej chmury nam je zasłaniają, a tam było dokładnie na odwrót! Niebo było idealnie widoczne, za to ziemia… No cóż przez chwilę zamiast ulic, domków, czy nawet innych  gór, widziałam tylko białą mgiełkę dookoła mnie!

zugspitze mgla 4

TO JUŻ KONIEC?

Po „wyjeździe z chmury” zobaczyłam, że z niemal każdej strony otaczają mnie strome szczyty. Niektóre były surową, szarą skałą, inne pokryte żwirem, a jeszcze inne śniegiem (?). Wkrótce ukazał się też budynek stacji, co oznaczało, że to już koniec błądzenia z głową w chmurach.

Cóż, szkoda, że tak szybko się skończyło, ale mam wielką nadzieję, że uda mi się tam jeszcze wrócić i ponownie wjechać na szczyt! Oczywiście Was zachęcam do tego samego, jeśli akurat będziecie w okolicy Alp Bawarskich!

Teraz znikam pisać kolejną „migawkę”, tym razem z Wyspy Kwiatów, ale i tak jestem bardzo ciekawa co myślicie o górach! Lubicie je, czy może jak ja sprzed tygodnia, nie wiecie czym tu się zachwycać?