Rzym – relacja z wycieczki

Dryń! Dryyyń! Dryyyyyyń!

„Do jasnej ciasnej czemu ten budzik musi właśnie teraz dzwonić? No trzaśnijcie go ktoś! Raz a porządnie! Spaaaaać!” – Właśnie te myśli przebiegały mi po głowie tydzień temu, gdy zwlekałam się z łóżka o trzeciej nad ranem, po zaledwie czterech godzinach snu. A chyba każdy kto mnie choć trochę zna, dobrze wie, że potrzebuję minimum siedmiu żeby normalnie funkcjonować. Bez tego jestem prawdziwym zombie – „ to widać, słychać i czuć” , jak śpiewały Elektryczne Gitary „parę” lat temu.

Jednak tym razem było inaczej – gdy  już udało mi się wstać, głosik w mojej głowie zaczął krzyczeć „HURAAA! DZIŚ ZOBACZĘ RZYM!” i jakoś udało mi się ogarnąć. Prawdziwy kryzys przyszedł, gdy już usiadłam w autokarze, a oczy zaczęły się powoli zamykać i chyba tylko moja silna wola je utrzymała w miarę otwarte.

Oczywiście jakby tego było mało chyba wszyscy inni zasnęli! Wszyscy – oprócz mnie – osoby, która stała w kolejce po dodatkową czekoladę, gdy rozdawano umiejętność spania w busie. Ale wiecie co? Wyszło mi to na dobre! Bo gdy Wy wszyscy słodko chrapaliście, ja mogłam obserwować!

rzym - droga

Co obserwować? Mnóstwo przepięknych rzeczy!

RZYM – BAJKOWA PODRÓŻ DO CELU

Na początku, gdy wyjeżdżaliśmy z uśpionego miasta, czułam się dość nieswojo i potrzebowałam paru chwil na oswojenie się. Bo wyobraźcie sobie: tutaj taka cisza, pozamykane wszystkie sklepiki, na ulicy nie zobaczysz żywej duszy, a Twój autokar to jedyny pojazd w promieniu kilometra!  Do tego wszyscy ludzie wokół śpią i jedyne co słyszysz to silnik autokaru i działającą klimatyzację. I wtedy zdałam sobie sprawę, że ta „świadomość wśród nieświadomych”  jest niesamowita! Czujesz się wtedy tak, jakbyś miał jakąś tajemnicę, której nikt inny nie zrozumie!

Widziałam morze, o tak intensywnie niebieskim odcieniu, że w pewnej chwili nie umiałam już odróżnić, gdzie właściwie jest woda, a gdzie niebo?  Podziwiałam maleńkie domki położone na stromych zboczach gór i zachwycałam się całymi miasteczkami, zbudowanymi w dolinach. Czułam się jak mrówka podziwiając przydrożne skały, przytrzymywane siatkami, aby nie osunęły się na ulicę! Patrzyłam na złote pole i aż marzyłam, żeby trochę tam pobiegać!

rzym - zdjęcia z podróży

Jednak największe wrażenie zrobiły na mnie … wiatraki! Tak, dobrze przeczytaliście, wcale nie pomyliłam Włoch z Holandią! Po prostu jakoś mi się tak idealnie wpisały w krajobraz – wiecie – jechaliśmy otoczeni z dwóch stron przez góry, kiedy nagle wyłoniło się pole / łąka (?) A na niej cztery wiatraki i dosłownie w tej chwili słońce je przepięknie rozświetliło. Siedziałam i gapiłam się tak dłuższą chwilę, a potem głos rozsądku zaczął krzyczeć „zrób zdjęcie! Zrób, bo zapomnisz!” Efekt możecie zobaczyć poniżej (niestety pod ręką miałam tylko telefon, ale obiecuję, że następnym razem będzie lepsze!)

RZYM – ZWIEDZANIE

Rzym też był świetny, chociaż parę lat temu zrobił na mnie większe wrażenie. To chyba przez to, że wtedy skupiałam się bardziej na ważnych zabytkach i cykaniu im miliarda zdjęć.  Wiecie – nawet się nie zastanawiałam, czy to mi się naprawdę podoba, czy chcę mieć ten domek w dziesięciu ujęciach, czy w ogóle będzie mi się chciało przeglądać te zdjęcia po paru latach? Po prostu z góry zakładałam, że to coś jest fajne, więc muszę zrobić fotę.

Tym razem podeszłam do tego inaczej – bardziej skupiłam się na moich odczuciach i ogólnym obrazie miasta. Zauważyłam, że Rzym to wiele malowniczych uliczek, lodziarni ze smakami, jakich nigdy nie próbowałam (najbardziej zasmakowały mi limonkowe o których możecie przeczytać więcej tutaj) i przepiękne fontanny. Jak na złość, ta najsłynniejsza, czyli Fontanna di Trevi, była akurat rozkopana, ale inne też były ciekawe, więc tak bardzo nie rozpaczałam.

rzym fontanny

Przeszliśmy niedaleko Zamku Świętego Anioła, a potem skręciliśmy na most o tej samej nazwie. Jaki on był ładny! I do tego wielki – nie wiem, czy dostrzegacie paru ludzi na zdjęciu tytułowym, ale oni ledwo wystawali głowami za balustradę!

Na tym zakończę opowieść o Rzymie – raczej nie chciałabym być milionową osobą, która opowiada Wam o Bazylice Świętego Piotra i zachwyca się Koloseum, bo to możecie znaleźć wszędzie i myślę, że zaczyna bardziej nudzić, niż ciekawić.

Ale spokojnie – wynagrodzę Wam to zdjęciem Rzymian, beztrosko spacerujących ulicami miasta:

rzym gladiatorzy

A Wy zwiedzaliście Rzym? Co zrobiło na Was największe wrażenie? Co się nie podobało? Może macie jakieś swoje ulubione zakątki? Może jeszcze nigdy nie byliście we Włoszech i dopiero planujecie je zwiedzać? Podzielcie się ze mną Waszymi spostrzeżeniami w komentarzach!