Wyłączcie tego lektora!

-Anka, zaczekaj! Wszystko Ci wyjaśnię, to wcale nie było tak jak myślisz! Zatrzymaj się proszę, nie uciekaj przede mną!

-Tak? Wszystko wyjaśnisz? Więc wcale nie zastałam Cię w naszym domu, sam na sam z tą blondyną od marketingu, trzymających się za ręce?

-No tak, ale to tylko dlatego, że kupowałem przez Internet naszyjnik dla Ciebie na naszą rocznicę i nie chciałem, żebyś się domyśliła! A trzymałem ją za rękę, bo prezent przez przypadek spadł, ona go podniosła i podała mi! Przysięgam na wszystko, że właśnie tak było! Zepsułaś mi całą niespodziankę!

-Aaa, ahaa. Przepraszam Cię bardzo, nie pomyślałam o tym… Ostatnio tyle się wokół siebie kręciliście, że sama nie wiedziałam co myśleć…

-Dobrze, już dobrze, rozumiem Cię, tylko nie płacz. Naprawdę chodziło tylko o prezent.

A teraz wyobraźcie sobie powyższy dialog z lektorem, który wydusza z siebie przecież tyle emocji! Tak, to był sarkazm i tak, też mi się to nie podoba.

Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale ja po prostu nie znoszę filmów z lektorem! To chyba największa zbrodnia ludzkości przeciwko filmografii. Dlaczego tak myślę?

LEKTOR PSUJE KLIMAT I SPŁYCA EMOCJE

W oryginalnej wersji, gdy ludzie mówią, można wyczuć całe mnóstwo emocji. Kiedy  umarł ojciec głównego bohatera, słyszymy smutek, żal, rozpacz oraz ogromne cierpienie, natomiast gdy oglądamy komedię romantyczną naturalna jest kpina, śmiech lub wesoły ton głosu. Włączenie lektora spłyca te wszystkie emocje, wypowiadając każdą kwestię w ten sam sposób. Jak już pisałam wyżej, wyobraźcie sobie powyższy dialog z lektorem. Od razu gorzej, prawda?

Dodatkowo zastawialiście się kiedyś  jak rozpoznać czy dana postać, mówiąc „Kochanie, wychodzę wieczorem!”, naprawdę ma to tylko to myśli, czy kryje się za tym jakaś zawoalowana wiadomość w stylu „Ogarnij się i zaproś mnie gdzieś!”?

1.ŻARTY TRACĄ JAKIKOLWIEK HUMOR

Nie wspominając już nawet o żartach, które przez lektora tracą jakikolwiek polot. No bo czy wyobrażacie sobie np. Shreka z lektorem? I ten beznamiętny głos mówiący „Shrek, zainwestuj w tik – taki bo Ci jedzie.” Na pewno wtedy ani ja, ani inne dzieciaki nie polubiłyby tego tak bardzo!

Dlaczego właściwie w bajkach da się podłożyć normalny dubbing?

Dlaczego właściwie w bajkach da się podłożyć normalny dubbing, a w filmach dla dorosłych i młodzieży już nie? Rozumiem, że to dużo droższe, bo trzeba zapłacić, nie jednej osobie, tylko kilku lub kilkunastu, ale jednak znacząco podwyższa to ogólną ocenę produkcji. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię słyszeć, że oglądam normalny, ciekawy film, a nie kolejne „Trudne sprawy” lub „Dlaczego ja?”. No i jeśli producenci już chcą zaoszczędzić, to przecież można zrobić napisy! Gwarantuje, że nikt się nie obrazi, to świetne rozwiązanie, ale o tym już w kolejnym punkcie:

2. lektor tłumi inne języki i uczy nas mózg robić to samo!

Polski lektor nałożony na normalną angielską wymowę, przeważnie jest głośniejszy, żebyśmy nie słyszeli wszystkiego na raz, wtedy wychodziłby taki misz-masz. Dlatego genialni ludzie wymyślili, że najlepiej będzie przytłumić oryginalną wersję. W rezultacie oglądając po raz enty film z lektorem, nasz mózg uczy się ignorować angielski, francuski, czy też inne języki obce.

Więc w sumie wynik walki film vs mózg to 1:0. A przecież wystarczyłoby tylko dorobić napisy i już łączymy przyjemne z pożytecznym,! Dlaczego? Bo umysł podświadomie „wchłania” wymowę i obce słówka, a włączając lektora zaburzamy ten proces, a przynajmniej u mnie tak to działa 🙂

Ostatnio furorę w sieci zrobiły „Piosenki z lektorem”: http://www.radiozet.pl/Radio/Programy/Dzien-Dobry-Bardzo/Lista-Przebojow-Piosenki-z-Lektorem-zaglosuj-na-swoja-ulubiona.

Mnie chyba najbardziej z tego bawi piosenka Shakiry „Whenever, wherever”- zabójcza.

PIOSENKI Z LEKTOREM

No i okej, fajnie tego posłuchać i pośmiać się przez chwilę, ale co by było gdyby wszystkie piosenki naprawdę były z lektorem? Pewnie po prostu przestalibyśmy to tolerować i słuchać, więc dlaczego godzimy się na tak samo irytującą rzecz w filmie? Ja tego nie rozumiem, nie wiem jak Wy.

Oczywiście w tym wypadku nie mówię o zapracowanych matkach, które muszą stale zwracać uwagę na dzieci – wtedy czytanie napisów potrafi być chyba naprawdę uciążliwe. Ale w innych przypadkach naprawdę chciałabym mieć wybór w jakiej wersji obejrzeć dany film, a przeważnie gdy szukam jakichś w Interncie znajduję tylko opcję z lektorem.

LEKTOR? NIE DZIĘKUJĘ. 

Dlatego właśnie uważam, że powinno się robić albo porządny dubbing, albo napisy. Lektorowi już dziękujemy. Dla mnie wtedy cały czar filmu pryska, niczym bańka na zdjęciu tytułowym.

  • Tak bardzo zgadzam się z Tobą! Mnie też lektorzy wnerwiają, zwłaszcza, że zazwyczaj przekręcają zdania albo zależnie od lektora są różne tłumaczenia co doprowadza do szału, kiedy znasz film z inną wersją 😀
    Za dubbingiem też nie jestem, może występować w bajkach, okay, ale filmy powinny mieć napisy! Wtedy Polacy szybciej ogarnialiby angielski, bo byliby z nim osłuchani, a tak jest problem.
    Rozwiązanie z napisami jest też fajne jeśli jest się obcokrajowcem. Przekonałam się o tym w Holandii, gdzie wszystko jest z napisami i nawet nie kumając niderlandzkiego mogłam oglądać telewizję i wiedziałam o co chodzi w filmie. Mnóstwo Holendrów nauczyło się w ten sposób angielskiego a ja obejrzałam wiele ciekawych filmów w oryginale 😀

    • Tylko, że lektorzy czytają to co tłumacz im nadesłał. Nie ich wina, że zdanie zostało przekręcone 🙂 Masz jednak oczywiście rację co do tego, że Polacy szybciej ogarnialiby angielski, gdyby filmy tłumaczone były wyłącznie w formie pisanej. Chyba wszystkie kraje skandynawskie mają ten system i rozmawiając np. z takim szwedem czuć jeno respekt do jego angielszczyzny.

      • To tez racja, często to wina po prostu złego tłumaczenia, a my się potem wściekamy na lektorów 🙂 Choć tak jest w wielu dziedzinach, np. denerwujemy się i narzekamy sprzedawcy, że coś jest drogie i kiepskiej jakości, a to nie jego wina, tylko producenta 😉
        A ze Szwedem jeszcze nigdy nie rozmawiałam, więc nie wiem, ale ufam, że jest jak mówisz 😉

        • Macie rację z tym tłumaczeniem, trochę pojechałam po tych lektorach za bardzo. Nie mniej jednak tłumaczenia często różnią się w zależności od kanału, na którym film się ogląda, plus to, co dodałaś Head Divided, że słyszysz w tle co innego i przez cały film skupiamy się na tym, co tam w tle słychać… No i często przez lektorów omijamy naprawdę niezłe gry słowne etc…

          • Rozumiem 😀 Właśnie czasem takich gierek słownych brakuje, przypuszczam, że w innych krajach się na komedii nieźle śmieją, bo ogarniają o co chodzi, a u nas czasem jest żart, niezrozumiały dla większości 🙂

    • O właśnie! Zapomniałam o kwestii przekręcania zdań! To też potrafi być denerwujące, kiedy w tle słyszysz angielski i tłumaczysz to sobie po swojemu, a potem słyszysz coś zupełnie innego i bez sensu, a przy tym wiesz, ze Twoja wersja jest dobra! 🙂
      No i takie napisy są fajne! A jakby obcokrajowiec chciał zobaczyć coś polskiego, to … problem 😉

      • Oj, a z napisami się tak nie dzieje? Mój chłopak czesto narzeka na napisy, bo sa poprzekręcane i nie można zrozumieć wielu żartów sytuacyjnych w danym serialu.

        • Faktycznie czasem są poprzekręcane, ale jeśli słyszymy oryginał (i oczywiście znamy język na tyle) to możemy sobie sami przetłumaczyć, tak jak powinno być 🙂
          A jeśli nie znamy, to .. kolejny problem 😀

          • A jesli nie znamy, to po to oglądamy bez lektora, żeby się nauczyć. Ja generalnie może byłabym w stanie oglądac nawet zupełnie bez napisów, ale boli mnie to, że pewnie połowy gierek słownych bym nie zrozumiała. Ogólny sens dialogu wyłapię, to z kontekstu, to z zachowania aktorów, i z samego dialogu- ale w gierkach słownych leżę. Nie znam języka az tak dobrze.

          • Z tego wniosek, że w szkołach powinno się wprowadzić do programu nauki angielskiego przynajmniej parę lekcji z cyklu „gierki słowne”;)

          • Hahaha, już widzę jak uczą w szkole znacznia: „Tr(eat) your girlfriend right!”

          • Hahaha, byłoby bardzo ciekawie! 😀

  • Ostatnio dubbing staje się nagminny przy produkcjach o wszelkiej maści superbohaterach i według mnie efekt jest okropny. Całość brzmi nie dość, że bardzo sztucznie, to już teraz, w sytuacji, gdzie dubbinguje się głównie kreskówki i tylko niektóre filmy, brakuje nam aktorów. Praktycznie w każdej produkcji słyszymy te same głosy, a nie sądzę byśmy byli wstanie zaadoptować regułę „Jeden aktor dubbingowy podkłada głos wyłącznie pod danego aktora”. I jest to jednak gorsza opcja niż lektor, ponieważ nie jesteśmy w stanie ocenić, jak aktor gra głosem. W wersji z lektorem, oryginalny głos jednak się przebija. 🙂 Pozdrawiam.

    • Bardzo możliwe, że brakuje nam aktorów do dubbingu, choć czasem są tacy zdolni jak np. Jarosław Boberek,który podkłada pod bardzo wiele postaci i przeważnie są bardzo różne głosowo 🙂 Jego podkład pod króla Juliana w Madagaskarze to dla mnie mistrzostwo 🙂
      Natomiast to, że „Praktycznie w każdej produkcji słyszymy te same głosy” też jest czasem wkurzające 🙂
      A przebijanie się oryginalnego głosu, to pod względem różnorodności, chyba jedyny plus lektora 😉

  • Anonimus

    Super post 🙂 Ale na obronę lektora dodam, że nie które filmy bądź seriale z lat 90, są dużo fajniejsze, bo wtedy ten lektor był zrobiony tak by pasował do całej reszty i było dobrze słychać oryginalny język tak samo jak polski.Np.: ja nie wyobrażam sobie serialu „Sabrina, nastoletnia czarownica” lub ” Czarodziejki” z dubbingiem a napisy były czasem przez pół ekranu ( a czasem gdy są amatorskie napisy to nawet w najnowszych produkcjach) Ale kiedy mam do wyboru napisu lub lektora w moim ulubionym serialu ” Scorpion” to wole napisy ponieważ daje to całkowite tłumaczenie tego co jest mówione ( a to serial o geniuszach więc się to przydaje) A co do wyciszania oryginału to w nie których produkcjach oryginalny język nie jest wyciszany, ale wyłączony ! Racja w takim serialu jak ” jak to jest zrobione” to się sprawdza i jest to dobre, ale w zwykłych serialach widzimy, że usta aktora maja coś powiedzieć, ale nie słyszymy tego i nie wiem jak czy tylko mnie przeszkadza to, ale jak widzę, że ma być wypowiedziana kwesta, którą dobrze znam a jaj nie słyszę to zamiast skupiać się na treści wyłapuje to nie nie cieszę się z nowych wydarzeń i wole coś innego zobaczyć. Ostatnio szukam jednego filmu „Tajemnica Rajskiego Wzgórza” i wszędzie jest wersja z dubbingiem, ale tak na odwal zrobionym, bym wolała dobrze zrobionego lektora, a jest tylko taka wersja i masz się człowieku męczyć kto co powiedział w danym momencie, bo wszystko jest o parę sekund przesunięte. Można to wybaczyć lektorowi ale nie dubbingowi ! Więc jeśli ma być jakakolwiek wersja filmu bądź serialu to niech będzie dobrze wykonana.

    • A powiem Ci, że z całkowitym wyciszaniem oryginału się jeszcze nigdy nie spotkałam!
      Natomiast „Tajemnicy Rajskiego Wzgórza” nie widziałam, ale za to parę lat temu oglądałam „Władcy pierścieni” z właśne takim fatalnym dubbingiem, że cały tekst był przyspieszony o parę sekund. Przypuszczam, że tylko ja trafiłam na taką wersję i wtedy się na godziłam, ale teraz pewnie bym się zirytowała tym w parę minut i wywaliła komputer za okno 😀
      „Więc jeśli ma być jakakolwiek wersja filmu bądź serialu to niech będzie dobrze wykonana.” -nic dodać, nic ująć 🙂

  • Tak dla porównania, w Norwegii w ogóle nie ma lektora. Wszystkie filmy są puszczane w oryginale, co najwyżej masz napisy norweskie. Bardzo fajna sprawa do nauki języka, dlatego oni tutaj tak dobrze mówią po angielsku 😉
    pozdrawiam!

    • Zgadzam się, że to fajna sprawa do nauki języka 😀 Też taką naukę praktykuję! 🙂

    • W takim razie zazdroszczę Norwegom, i to bardzo! Na pewno w ten sposób dużo łatwiej przyswajają język, w sposób podświadomy, zamiast jak u nas kuć zasady gramatyczne i miliony słówek, które wylatują z pamięci następnego dnia 😉
      Np. ja kiedyś oglądałam „Pamiętniki Wampirów” i do dziś pamiętam, że previous to poprzedni, bo zawsze było „Previously in Vampire Diares..”. Natomiast gdy oglądałam z lektorem, to jakoś mi to umykało 🙂

  • W kinie przestali już na szczęście puszczać filmy z lektorem. Kiedyś były. Ja generalnie też lektora nie lubię i czesciej oglądam z napisami (ucząc sie oczywiście języków, co jest genialne). Często tez nie ma innej mozliwosci niż lektor- jak ściągam osobno film i i osobno napisy to okej, da radę. Ale online wiekszośc filmów jest z lektorem.

    • W kinie tak, ale jak już napisałaś „online wiekszośc filmów jest z lektorem” i to jest dla mnie załamujące 🙂

      • Dlatego jak naprawdę nie mam ochoty na lektora, to ściagam. I nie ma problemów ze znalezieniem napisów, napiprojekt polecam 😉

  • Jasne, że się z Tobą zgadzam. Dla mnie jedyną formą tłumaczenia są napisy, dubbing znoszę jedynie w filmach animowanych, gdzie jest świetnie zrobiony. Natomiast w każdym innym filmie lubię słyszeć oryginał, nawet jeśli jest to niemiecki, którego szczerze nie znoszę. I tu ciekawostka, właśnie częste pobyty w Niemczech uświadomiły mi, jak głupio brzmią filmy z dubbingiem. Chociaż, tak naprawdę wkurzało mnie to, że nic nie rozumiem, chociaż film był angielski :D. No i dobiło mnie oglądanie Dirty Dancing po niemiecku :D.

    • Dubbing w filmach animowanych przeważnie jest bardzo fajnie dobrany!
      Niemiecki zdecydowanie nie jest najpiękniejszym jezykiem, ale da się go polubić 🙂 Mimo,że sama znam niemiecki na poziomie „Ich bin Dominika” i koniec, to myślę, czy właśnie w przyszłości nie postarać się go porządnie nauczyć 🙂 Choć w moimi zdolnościami do języków to marnie to widzę.
      No i mieszkam na Śląsku, a tutaj gwara trochę czerpie z niemieckiego 🙂

      • No pewnie, że da się lubić :). Im częściej bywam w Niemczech, tym bardziej się z nim oswajam i też chciałaby przypomnieć sobie choćby podstawy przyswojone w liceum. Myślę, że nauka niemieckiego to świetny pomysł, choćby tylko z powodu jego coraz silniejszej pozycji na rynku pracy :).

        • Zazdroszczę bywania w Niemczech 🙂 Ja byłam tylko raz, jakoś w podstawówce na dwa dni 🙁 To ja w liceum uczyłam się włoskiego, po fatalnej nauczycielce niemieckiego z gimnazjum stwierdziłam, że nie chcę się więcej męczyć 😀 Rezultat? Teraz nie umiem dobrze ani włoskiego, ani niemieckiego 😀

  • Do lektora się przyzwyczaiłam przez tyle już lat. Ale do dubbingowanych filmów już nie, a mam takiego pecha, że co mieszkałam zagranicą, to w krajach, gdzie dubbingują filmy.

    • To ja się nadal nie umiem do niego przyzwyczaić i jeśli mam taką możliwość, to oglądam z napisami 🙂
      A dubbing mi nawet nie przeszkadza 🙂

  • Bardzo, bardzo nie lubię dubbingu, jest tak sztuczny, że już wolę lektora.
    Najbardziej mi się podoba kiedy mogę spotkać brytyjski film z napisami w tym samym języku. Wtedy mam pewność, że dobrze zrozumiałam 🙂

    • Masz rację, że czasem dubbing jest strasznie sztuczny, aczkolwiek i tak wolę to od lektora 🙂
      Taka opcja jest chyba najlepsza, o ile ktoś dobrze zna język 😉

  • Są filmy, w których obecność lektora wcale mi nie przeszkadza. I w sumie mam wtedy wrażenie, że on przekazuje jakieś tam emocje swoim tonem głosu.
    Niemniej – rzeczywiście sama mając do wyboru lektor/napisy, wybieram to drugie.

    • Gdyby tylko wszędzie była możliwość wybrania czy woli się lektora, czy napisy to byłoby fajnie 🙂
      Pamiętam jak parę lat temu szukałam Bridget Jones z napisami i nigdzie nie umiałam znaleźć 😀

      • Ha! Nie uwierzysz! Też szukałam bridget jones z napisami! I do tej pory nie obejrzałam, bo nie znalazłam ;D

        • Haha, to ja stwierdziłam, że jestem ciekawa, dlaczego ten film jest aż tak popularny i mogę się pomęczyć te 1,5h, najwyżej więcej już go nie obejrzę 😀

  • Ja najbardziej kocham lektora w horrorach… haha. Z filmu grozy robi się nagle komedia gdy on totalnie beznamiętnym i pozbawionym emocji głosem mówi teksty w stylu: ,,O nie… ktoś mnie goni z siekierą i zaraz mnie zabije”, a ton jest taki jakby recytował przepis na ciasto. 😀

    • Hahaha, jak dobrze, że nie oglądam horrorów 😀 Choć w sumie, tak jak napisałaś, to może być niezła komedia 😀

      • Polecam naprawdę ubaw po pachy! 😀

  • To podrzucę taką anegdotkę. Ja się wychowałem „na lektorze” i długi czas nie znałem innych wersji – a pełen dubbing (telewizja czeska Nova) śmieszył. Ale poznałem kiedyś Argentyńczyka, który osiadł w Polsce, nauczył się języka, sam tłumaczy i zajmuje się tym profesjonalnie. I on opowiadał przeuroczą historię, jak przez długi czas nie potrafił zrozumieć o co chodzi z filmami w polskiej telewizji – jest sobie film a tu i męskie, i damskie kwestie czyta męski głos. Tragedia! Nigdy się z tym nie spotkał, choć przez pół Europy się przewłóczył, nim osiadł w Polsce. Wtedy z ciekawości przekopałem internet i wyszło, że niestety jesteśmy dość niechlubnym wyjątkiem… 🙁

  • Osobiście nic nie mam do lektora. Wręcz przeciwnie. W niczym mi nie przeszkadza. Czasami śmieszy mnie jedynie tłumaczenie, skrócone, niedosłowne i często w innym kontekście niż powinno być. Ale żeby mnie drażnił, to nie.

    • To bardzo fajnie, że Ci nie przeszkadza – dzięki temu jesteś spokojniejsza podczas filmu i umiesz go lepiej ocenić na podstawie fabuły itd, bo nie skupiasz się na lektorze 😉

  • Kiedy mogę szukam filmów z napisami, albo i bez, ale bez lektora, niestety, nie zawsze da się znaleźć i boli, ah boli! 🙁 Jednak chyba z dwojga złego, to od dubbingu wolę lektora gdzie słyszę jeszcze w tle orginalną wersję.;)

    • Dokładnie! Boli i to bardzo! Natomiast co do dubbingu, to zależy od rodzaju filmu 😉 Bo jeśli to animowany, albo jakaś bajka dla dzieci, to nawet wolę, żeby był dubbing. Natomiast w normalnych filmach lepsze są napisy, potem podkładanie głosu też da się zneść, a lektor to ostateczność 🙂

  • Ja nie jestem zwolenniczką polskiego dubbingu w zagranicznych filmach, to wygląda bardzo sztucznie. Natomiast lektora akceptuję tylko wtedy, kiedy jem obiad i muszę dzielić swoją uwagę między ekranem a talerzem 😉

    • Zależy gdzie – według mnie w bajkach animowanych i filmach dla młodszych dzieci to pasuje, bo one jeszcze nie umieją czytać 😀
      A o 2w1 z jedzeniem i oglądaniem zapomniałam, ale masz rację – wtedy to się jeszcze da w ostateczności zaakceptować 🙂

  • Nie cierpię filmów z lektorem, ani z dubbingiem. Jak widzę np. na niemieckim kanale Tytanika i Leonardo mówi po niemiecku, to mi się flaki wywracają;). Najlepsze są napisy. W wielu krajach tak jest. Np. w Holandii i nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy własnie to, że ludzie od małego słuchają filmów w oryginale, ale Holendrzy mówią rewelacyjnie po angielsku.

    • Titanic po niemiecku? O rany, nawet nie chcę sobie tego wyobrażać! Dubbing jest dobry w bajkach, ale lektora w ogóle nie trawię 😀
      Myślę, że to może mieć duży wpływ na znajomość Angielskiego u Holendrów, bo oglądając w ten sposób filmy z napisami dużo przyswajają podświadomie 🙂 Może to lek na nasz angielski w szkołach, zamiast mnóstwa regułek gramatycznych? Jestem pewna, że uczniom by się to bardzo spodobało 🙂

      • Na pewno. I tak większość młodych teraz ściąga filmy z internetu i ogląda z napisami. Tylko ciekawe co by babcie i dziadkowie powiedzieli na taka innowację?;)

        • Haha, oj nie wiem, myślę, że akurat starszym osobom by się to nie spodobało 🙂 Choć w sumie gdyby wprowadzać równolegle dwie wersje napisów: polsą i angielską, to też byłoby chyba dobrze prawda?

  • Nienawidzę lektora i zawsze oglądam filmy lub seriale w obcych językach.Napisy w kinie są ok,a lektor często mnie zwyczajnie drażni .. ;3

    • W obcych językach? Podziwiam za biegłość językową w takim razie!
      Cieszę się, że nie jestem jedyną osobą, która nie pała do lektora wielką sympatią 😉

  • LieveG

    Ja też nie cierpię filmów z lektorem, więc niemal zawsze oglądam z napisami. Do Twoich argumentów dodam jeszcze jeden – kiedy mamy napisy i jednocześnie słyszymy oryginalną (najczęściej angielską) wersję, możemy wyłapać jakieś ciekawe frazesy czy powiedzenia, których po prostu nie da się przetłumaczyć na polski, a nawet jeśli to zrobimy, to tracą one sens i nie są już takie fajne. Najczęściej występuje to w komediach. 🙂
    Dubbing da się jeszcze znieść (w bajkach mi się nawet podoba), ale lektor? Nigdy…

    • Oj tak! Zgadzam się, nie pomyślałam o tych powiedzonkach, a to fajna rzecz!
      Lektor to zdecydowanie nie jest to,co tygryski lubią najbardziej 😀

  • Toastdropper

    Ja w filmach z lektorem uwielbiam słuchać tych przekleństw bez emocji i dialogów w scenach erotycznych. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak bardzo niezręcznie musiał się czuć pan, który je czytał ;). A może wręcz przeciwnie – jest już tak zblazowany, że wyznania „chcę cię, kurwa” to dla niego chleb powszedni i traktuje je na równi z resztą?

    • Hahaha, faktycznie! Nie wiem jak on,ale ja na pewno czułabym się zażenowana 😀
      No ale jeżeli to jego praca, to pewnie się już przyzwyczaił 🙂

  • Moja mama pracowała w kinie. Czasami było tak, że niektóre seanse były do wyboru z lektorem i z napisami. Czasami również bywało, że seans był tylko z napisami, co wtedy? Przychodzili młodzi ludzie i pytali czy film jest z lektorem, mama mówiła, że z napisami, więc młodzież rezygnowała. Dlaczego? Duża część młodych ludzi nie lubi filmów z napisami, nie nadążają za nimi, dlatego niektórzy wolą lektora.
    Ja oglądam filmy raczej tylko z napisami, dubbing też mnie denerwuje, ale te sytuacje z kina mojej mamy są autentyczne, więc jednak lektor jest uzasadniony. 🙂

    • Skoro nie nadążają za napisami, to może dobrze byłoby je trochę zwolnić?
      Przyznam, że nie znam tej sytuacji za bardzo, bo ja i moi znajomi zawsze nadążali, ale faktycznie taka sytuacja może być, nie pomyślałam o tym 🙂

      • Nie trzeba zwalniać, wystarczy być mniej leniwym… Mam znajomych, którzy nie lubią czytać (książek) i nie chodzą też na filmy z napisami, bo im się po prostu nie chce. Gdyby parę razy obejrzeli, to by się przyzwyczaili, nauczyli i nic by nie trzeba było zwalniać 😉

        • W teorii tak, ale w praktyce wychodzi to różnie 🙂 Wiem też, że są osoby, które dość wolne czytają 🙂 Poza tym, może gdyby znajomi zobaczyli film z wolniejszymi napisami, to wtedy zauważyliby, że całkiem łatwo się im to czyta, a wtedy spróbowaliby z „normalnymi” napisami? Tak tylko sobie rozważam 😀

  • Pingback: Poszerz horyzonty #1, czyli ciekawe linki! | HEAD DIVIDED()

  • Chyba wszyscy moi zagraniczni znajomi, odwiedzając mnie w Polsce, pytali „jak wy możecie oglądać filmy z tym gadającym facetem?”. W zeszłym tygodniu poznałam chłopaka z Sarajewa, który nigdy nie był w Polsce i jedną z 4 rzeczy, którą wie o naszym kraju, jest właśnie lektor. Też pytał „dlaczego?”. Jestem dumna z tego, że oduczyłam rodziców oglądać filmy z lektorem, jeśli mają wybór to oglądają w wersji z napisami i przy okazji doszkalają swój angielski. Wprawdzie zdarza się, że przeszkadzają w oglądaniu filmu pytając co znaczy jakieś słówko, ale przez ten szczytny cel nauki mogę im to wybaczyć.

    • No właśnie! Sama nie rozumiem jak możemy to czasem oglądać 🙂 Oczywiście, gdy nie ma innego wyboru jak np, napisy, to jakoś to przeżyję, ale jednak wolałabym się całkowicie pozbyć lektora 😉
      Z ciekawości, co do tego chłopaka z Sarajewa: jakie były pozostałe trzy rzeczy?
      Gratuluję przekonania rodziców do napisów!

      • O dziwo nie była to wódka 🙂 Na pewno był to Adam Małysz i film o bitwie warszawskiej (który bardzo skrytykował, na co powiedziałam, że zaczął od złego filmu). Nie pamiętam już co było czwartą rzeczą.

    • Ja na wakacjach za granicą bardzo się zdziwiłam, ale też ucieszyłam, że filmy w tv były z napisami — przynajmniej żadne gadanie nie zagłuszało mi oryginału i mogłam co nieco zrozumieć 🙂 Widocznie tylko my jesteśmy tak zacofani i leniwi, że potrzebujemy kogoś, kto nam przetłumaczy i za nas przeczyta…

  • Dubbing też potrafi nieźle zepsuć film! Ja jestem fanką napisów, mimo, że wymagają trochę więcej uwagi i, jak sama wspomniałaś, nie w każdej sytuacji i nie dla każdego są wygodne. Wychodzę jednak z założenia, że jak nie mam czasu oglądać (i czytać napisów), to nie oglądam 😉 Przyznaję się, że czasami (głownie z przymusu — w tv) oglądam filmy lub seriale z lektorem, ale jednak jestem przyzwyczajona do napisów i widzę, że dzięki nim trochę ćwiczę angielski 🙂

    • To widać ja trafiałam na same dobre filmy z dubbingiem, bo raczej rzadko było tak, żeby dubbing mnie irytował 😀
      Cieszę się, że też jesteś fanką napisów, no i tak jak trafnie zauważyłaś: „Wychodzę jednak z założenia, że jak nie mam czasu oglądać (i czytać napisów), to nie oglądam ;)” 😉
      Hahaha, padłam! NIe dziwię się, że Ci się zakręciło w głowie 😀

  • Do lektorów nic nie mam, szczególnie do tych dobrych, których tak się słucha, że nie zwraca się uwagi na to, że w ogóle coś mówią. Za to dla mnie największą zbrodnią przeciwko filmografii jest właśnie dubbing. W bajkach dla dzieci jeszcze do zniesienia, bo młodsi widzowie raczej nie będą w stanie czytać napisów, ale w filmach z aktorami – nie znoszę. Nic mnie bardziej nie denerwuje od dubbingu. Jakikolwiek by nie był, dla mnie od razu skazuje film na porażkę (dlatego wolę sobie nie obrzydzać oglądając z dubbingiem).
    Ale i tak najbardziej lubię filmy z napisami, gdzie mogę sobie posłuchać aktorów w oryginale i przy okazji sprawdzić ile zrozumiem z tego co mówią.

    Pozdrawiam

  • Filmy z lektorem to podobno polski ewenement na cały świat. Sama ich nie lubię i nie oglądam, ale nie dziwię się moim rodzicom, którzy tylko takie produkcje preferują. Wzrok już nie ten, podzielność uwagi również, więc jasna sprawa. 🙂

    • Haha, ciekawa sprawa z tym ewenementem! No i oczywiście w przypadku rodziców, czy starszych filmów, to rozumiem 🙂

  • Królik

    A ja nie znoszę, jak chcę pójść na jakiś film do kina i jest TYLKO wersja z napisami – widzę tak źle, że nawet jak oglądam taki film w domu mając ekran pod samym nosem to ledwo nadążam, a w kinie nie widzę nic… Tak że choćby lektor cedził wszystko najbardziej beznadziejnie, to zawsze się cieszę, że wogóle jest, bo inaczej bym filmu nie obejrzała 😉