kot - czy zgadniesz kto zabił

Czy zgadniesz kto zabił?

To była zimna i mroźna noc. Śnieg padał tak mocno, że Tom po raz kolejny uderzył w latarnię i wywrócił się na lodzie.

-Szlag by to! – zaklął, szukając na ziemi połatanych rękawiczek. – W tym roku się przeprowadzam! Koniecznie, w tej norze już się nie da mieszkać – nie dość, że daleko od całego świata, to jeszcze ciasno, a tych myszy w piwnicy to za nic wykurzyć się nie da. Praca beznadzieja, pensja jeszcze większa beznadzieja, a nikt nawet porozmawiać nie chce. Nawet to stare kocisko nie przyjdzie się połasić.  Ehhhh, co to za życie? To nie życie, tylko egzystencja – mruczał pod nosem, ostatkiem sił podnosząc się z ziemi.

Przeszedł jeszcze parę ulic, modląc się, by nie przywitać się z lodem po raz kolejny i stanął przed zardzewiałą furtką. Omiótł spojrzeniem tę ruinę, ale szybko tego pożałował. Zabite dechami okiennice, rozpadający się dach i odpadający tynk boleśnie przypomniały mu, jak pięknie kiedyś tu było. Kopniakiem otworzył furtkę, przekręcił klucz w drzwiach i wszedł do środka. Rzucił małą teczkę na podłogę, nawet nie przejmując się, kiedy z teczki rozszedł się dźwięk tłuczonego szkła.

„Naprawi się” – wymamrotał pod nosem. Jak zwykle ruszył do kuchni, by zrobić sobie kawy, kiedy nagle usłyszał krzyk. Cały podskoczył ze strachu, wołanie było tak głośne, jakby krzyczał ktoś w pokoju na piętrze! A przecież w tym domu mieszka tylko on. On i jego kot. „Włamywacz!” – pomyślał i wziął do ręki najostrzejszy nóż. Poruszając się na palcach, wbiegł po schodach i po omacku wszedł do pokoju. Przyparł do ściany, nasłuchując i zaczął obserwować pomieszczenie. Szukał ruchu, nawet tego najdrobniejszego, który by sugerował, że włamywacz ukrył się gdzieś niedaleko, ale nie dostrzegł nic.

Jeszcze raz prześledził wzrok każdy kąt pokoju, próbując pozbyć się wrażenia, że ktoś od dłuższej chwili go obserwuje. Jego intuicja pod tym względem była niezawodna: mógł nie pamiętać numeru autobusu, którym jeździł codziennie, ani ceny ulubionej czekolady, ale większość jego obserwatorów była natychmiast zauważona.  Tak to już bywa, gdy się nie przepada za ludźmi, a w towarzystwie marzy się, by zniknąć lub schować się pod peleryną niewidką.

Nagle poczuł, że o jego nogę coś zahaczyło. Wrzasnął i zaczął na oślep wymachiwać kuchennym nożem. Trafił w cos miękkiego, a wtedy przeraził się jeszcze bardziej. „Zabiłem go! Zabiłem włamywacza! Zabiłem człowieka!” – krzyczał, szukając światła. W końcu trafił na przełącznik, a gdy w pokoju wreszcie zrobiło się jasno, zobaczył, co też najlepszego zrobił.

śpiący kot - czy zgadniesz kto zabił

Jego oczom ukazała się poduszka, pocięta na strzępy i kot, którego mruczenie zdawało się mówić: „Naprawdę, Tom? Zaczynasz już wariować na stare lata! Żeby się rzucać z nożem na kota? Oj, marnie z Tobą….” Potarmosił chwilę starego futrzaka i podszedł do okna. Zorientował się, że zapomniał je zamknąć rano i pewnie dlatego tu jest teraz tak zimno. Nic dziwnego, że kot zakopał się w poduszkach na drugim krańcu pokoju, musiał tutaj nieźle zmarznąć.

„AAAAA PRZESTAŃ!” – usłyszał ponownie. To w domu naprzeciwko dwaj chłopcy gonili się po pokojach. Ten większy rzucił się na młodszego braciszka i teraz go gilgotał, tak, że malec nie mógł przestać piszczeć. Tom uśmiechnął się do siebie, Ci dwaj przypominali mu stare dobre czasy, gdy sam w ten sposób bawił się z młodszym bratem. Oj, ile przy tym były zabawy! Ile radości!

Szkoda, że te czasy, gdy mieli ze sobą taki dobry kontakt, już minęły i teraz co najwyżej wysyłają sobie pocztówki na Święta.

Popijając kawę, zupełnie odpłynął we własne wspomnienia. Nawet ten kocur podszedł do niego, miaucząc jak nigdy.

-Leid, skończ już miauczeć, proszę, nie mogę się skupić na własnych myślach! Zaraz dam Ci trochę chrupek, daj mi tylko chwilę na…

Tom już nie zdążył dokończyć. W oknie dostrzegł odbicie grubego mężczyzny z ciężką doniczką w rękach, po czym osunął się na podłogę.


CZY WIESZ KTO ZABIŁ?

I teraz pytanie: czy wiesz kto zabił? Masz jakiś pomysł na to, co się mogło wydarzyć? Popuść wodze fantazji!

Jak widzicie – wróciłam z opowiadaniami! Mam nadzieję, że się Wam spodobają, bo to forma, w której się bardzo dobrze czuję i chyba najbardziej ze wszystkich rozwija moją kreatywność. Zdecydowanie polecam nabazgranie od czasu do czasu krótkiego opowiadania jako ćwiczenia na kreatywność – zdziwicie się, ile dziwnych skojarzeń przychodzi do głowy!

I standardowo prośba do Was: dajcie znać, co myślicie!


Zdjęcie tytułowe pochodzi ze strony stocksnap.io

  • Ten moment, kiedy śniło ci się, że zabiłaś swojego prowadzącego ze staropolki, a potem trafiasz na takie opowiadanie… Ale to naprawdę nie ja zabiłam Toma! 😀
    Ale może Toma zabił mój prowadzący ze staropolki, bo powiedział coś złego o Cyceronie…? Kto wie! 😀

    • Hahaha, padłam!
      A skąd wiesz, że to nie Ty – może lunatykowałaś? ;> A na serio, to chyba byś nie pasowała do opisu grubego mężczyzny 😀
      Ale z Twoim prowadzącym to już dużo bardziej realne 😛

  • Fajnie, że chociaż u Ciebie powiało chłodem, przy tych temperaturach zapomniałam, co to znaczy zmarznąć!
    Zabił jakiś urzędnik, którego przekupili źli ludzie, którzy w miejscu domu chcą wybudować supermarket 😀

    • Hahaha, ja też! Dobrze, że teraz już się trochę ochłodziło, bo przez tych pare upalnych dni, to myślałam, że padnę i nie wstanę!
      Ciekawa teoria z urzędnikiem – gratuluję kreatywności 😛
      Choć w moim zamyśle zabił ktoś inny 😛

  • Kolejne rewelacyjne opowiadanie!
    Zabił sąsiad, który myślał, że u Toma grasuje włamywacz …

    • Dzięki, bardzo mi miło! 🙂
      Również wpadłaś na ciekawy pomysł, ale w mojej wyobraźni, zabił ktoś inny 😉

  • Nie wiem, kto zabił, ale opowiadanie trzyma w napięciu:)

  • Ogrodnik! 😀 Bardzo dobrze napisane 🙂
    (chociaż brakuje mi kilku przecinków – jeśli chcesz, mogę Ci napisać, gdzie)

    • Pudło 😛 Zabił ktoś inny.
      I dziękuję, bardzo mi miło 😉
      Co do przecinków, to sprawdziłam je teraz przez language tool i wstawiłam parę – czy już jest dobrze? 🙂

      • Tak 😀 Dodałabym jeszcze przecinek tylko tutaj: „Naprawdę, Tom?”, bo w tym kontekście imię występuje w wołaczu, nie w mianowniku.

        • Okej, dziękuję za informację, już poprawiłam 🙂