zły dzień - pisanie w notesie

Jak naprawić zły dzień?

Jest dobrze. Mimo martwienia się wszystkimi rzeczami teraz jest mi dobrze, bo leżę w ciepłym łóżku, najedzona i szczęśliwa. Pewnie zaraz wezmę książkę i odpłynę w inny świat, nieświadomie podsumowując  ten dzień, oceniając go na plus lub minus.

Dziś z uśmiechem mogę dać mu plusa, jednak nie zawsze tak jest. Często pozwalam, żeby złe rzeczy, niemiłe wydarzenia, czy płacz sprawiły, że spisuję dany dzień na straty. I co najważniejsze — robię  to zupełnie niesłusznie.

Bo przecież tak łatwo jest się poddać i powiedzieć, że:

TO BYŁ ZŁY DZIEŃ

Oczywiście, nie zauważasz, że tak naprawdę jedyną złą rzeczą okazała się rozlana kawa, czy spóźnienie na autobus. Tylko czy to naprawdę czyni nasz dzień fatalnym? Ostatnio zauważyłam, że podsumowuję dany dzień na plus, tylko wtedy gdy absolutnie wszystko było idealne: wstałam wcześnie, zrobiłam wszystkie rzeczy z mojej to-do list, zamalowałam na zielono wszystkie kratki w arkuszu nawyków i przez cały dzień miałam dobry humor. Kompletnie nie przyjmowałam do wiadomości, że prawdziwą magią jest mieć zły humor i umieć z niego wyjść.

TRUDNA SZTUKA

Bo przecież nie sztuka być szczęśliwym, kiedy wszystko idzie po naszej myśli.  Sztuką jest uśmiechać się i nie przejmować, kiedy oblałeś kolosa, spóźniłeś się na busa, przypaliłeś obiad, a mimo wszystko nie poddajesz się. Nie potrzebujesz wielkich sukcesów, planów podbojów świata i zrobienia absolutnie wszystkiego, co miałeś w planach, ale nie wywołuje to w Tobie smutku, bo masz na tyle wewnętrznego spokoju, że harmonia nie zostaje zaburzona.

Moim zdaniem najważniejszy jest wieczór. Uwielbiam spokojne wieczory, kiedy mogę sobie odpocząć, poczytać coś lub wręcz przeciwnie: wyjść z domu, zrobić coś nowego, pójść do kina, czy na łyżwy i zaszaleć trochę. Jeśli wtedy jest dobrze, to  3/4 dnia puszczam w niepamięć i zasypiam szczęśliwa. Jednak jeśli wieczorem się czymś stresuję, jestem niespokojna lub załamana (nie mylić ze smutna!), to mam wrażenie, że nic ważnego tego dnia nie zrobiłam, że zmarnowałam kolejne 24h itd. A wcale tak nie jest!

wdzięczność sposobem na zły dzień

WPRAWIĆ SIĘ W DOBRY NASTRÓJ

Dlatego myślę, ze wieczorem warto odłożyć na parę chwil plany podboju wszechświata w miesiąc i poświęcić parę chwil na podumanie lub zwykły relaks. To może być książka, film, dzierganie na drutach, a nawet gapienie się w sufit i wymyślanie niestworzonych historii (patrz: Story Cubes – genialny sposób na pobudzenie kreatywności) Ważne, by dzięki temu wprawić się w dobry nastrój i utrzymać go do kolejnego dnia.

Jednak ostatnio okazało się, że dla mnie jednym z lepszych poprawiaczy nastroju jest wdzięczność. O Co chodzi?

WDZIĘCZNOŚĆ SPOSOBEM NA ZŁY DZIEŃ

W tym roku moim  postanowieniem jest wprowadzenie dobrych nawyków. Jednym z nich jest codzienne zapisywanie trzech rzeczy, za które jestem wdzięczna. Najczęściej próbuję rano zastanowić się, co dobrego przytrafiło mi się wczoraj, choć notowanie tego wieczorem też jest dobrą opcją.

W tej pierwszej wersji poprawiamy sobie humor rano — no bo przecież jak możesz marudzić jak masz tyle rzeczy, za które jesteś wdzięczny?  W drugiej opcji podsumowujemy nasz dzień tylko dobrymi rzeczami, przez co mamy wrażenie, że nawet jeśli wydarzyło się cos niemiłego, to ten dzień jednak był dobry, więc tak jakby podświadomie każdy dzień oceniamy na plus.

Warto wprowadzić taką rzecz do swojej codziennej rutyny – zajmuje dosłownie 1,5 minuty (maksymalnie!), a szybko poprawia humor i naprawia zły dzień. U mnie wszystkie te rzeczy zostają pocięte na trzy karteczki i wrzucone do jednego ze słoików – przyznam, że rosnący stosik w słoiku działa bardzo motywująco, a do tego genialnie wygląda na półce w pokoju.

No i nawet nie przypuszczałam za ile rzeczy można być wdzięcznym, a czasem gdy masz zły humor wymyślenie takich trzech rzeczy to niezłe ćwiczenie na kreatywność!

Ja chyba odnalazłam mój sposób na naprawienie złego dnia, a TY? Jaki jest Twój niezawodny trik? Podziel się nim ze mną w komentarzu (tutaj lub na fejsie) chętnie go wypróbuję!