zły dzień - pisanie w notesie

Jak naprawić zły dzień?

Jest dobrze. Mimo martwienia się wszystkimi rzeczami teraz jest mi dobrze, bo leżę w ciepłym łóżku, najedzona i szczęśliwa. Pewnie zaraz wezmę książkę i odpłynę w inny świat, nieświadomie podsumowując  ten dzień, oceniając go na plus lub minus.

Dziś z uśmiechem mogę dać mu plusa, jednak nie zawsze tak jest. Często pozwalam, żeby złe rzeczy, niemiłe wydarzenia, czy płacz sprawiły, że spisuję dany dzień na straty. I co najważniejsze — robię  to zupełnie niesłusznie.

Bo przecież tak łatwo jest się poddać i powiedzieć, że:

TO BYŁ ZŁY DZIEŃ

Oczywiście, nie zauważasz, że tak naprawdę jedyną złą rzeczą okazała się rozlana kawa, czy spóźnienie na autobus. Tylko czy to naprawdę czyni nasz dzień fatalnym? Ostatnio zauważyłam, że podsumowuję dany dzień na plus, tylko wtedy gdy absolutnie wszystko było idealne: wstałam wcześnie, zrobiłam wszystkie rzeczy z mojej to-do list, zamalowałam na zielono wszystkie kratki w arkuszu nawyków i przez cały dzień miałam dobry humor. Kompletnie nie przyjmowałam do wiadomości, że prawdziwą magią jest mieć zły humor i umieć z niego wyjść.

TRUDNA SZTUKA

Bo przecież nie sztuka być szczęśliwym, kiedy wszystko idzie po naszej myśli.  Sztuką jest uśmiechać się i nie przejmować, kiedy oblałeś kolosa, spóźniłeś się na busa, przypaliłeś obiad, a mimo wszystko nie poddajesz się. Nie potrzebujesz wielkich sukcesów, planów podbojów świata i zrobienia absolutnie wszystkiego, co miałeś w planach, ale nie wywołuje to w Tobie smutku, bo masz na tyle wewnętrznego spokoju, że harmonia nie zostaje zaburzona.

Moim zdaniem najważniejszy jest wieczór. Uwielbiam spokojne wieczory, kiedy mogę sobie odpocząć, poczytać coś lub wręcz przeciwnie: wyjść z domu, zrobić coś nowego, pójść do kina, czy na łyżwy i zaszaleć trochę. Jeśli wtedy jest dobrze, to  3/4 dnia puszczam w niepamięć i zasypiam szczęśliwa. Jednak jeśli wieczorem się czymś stresuję, jestem niespokojna lub załamana (nie mylić ze smutna!), to mam wrażenie, że nic ważnego tego dnia nie zrobiłam, że zmarnowałam kolejne 24h itd. A wcale tak nie jest!

wdzięczność sposobem na zły dzień

WPRAWIĆ SIĘ W DOBRY NASTRÓJ

Dlatego myślę, ze wieczorem warto odłożyć na parę chwil plany podboju wszechświata w miesiąc i poświęcić parę chwil na podumanie lub zwykły relaks. To może być książka, film, dzierganie na drutach, a nawet gapienie się w sufit i wymyślanie niestworzonych historii (patrz: Story Cubes – genialny sposób na pobudzenie kreatywności) Ważne, by dzięki temu wprawić się w dobry nastrój i utrzymać go do kolejnego dnia.

Jednak ostatnio okazało się, że dla mnie jednym z lepszych poprawiaczy nastroju jest wdzięczność. O Co chodzi?

WDZIĘCZNOŚĆ SPOSOBEM NA ZŁY DZIEŃ

W tym roku moim  postanowieniem jest wprowadzenie dobrych nawyków. Jednym z nich jest codzienne zapisywanie trzech rzeczy, za które jestem wdzięczna. Najczęściej próbuję rano zastanowić się, co dobrego przytrafiło mi się wczoraj, choć notowanie tego wieczorem też jest dobrą opcją.

W tej pierwszej wersji poprawiamy sobie humor rano — no bo przecież jak możesz marudzić jak masz tyle rzeczy, za które jesteś wdzięczny?  W drugiej opcji podsumowujemy nasz dzień tylko dobrymi rzeczami, przez co mamy wrażenie, że nawet jeśli wydarzyło się cos niemiłego, to ten dzień jednak był dobry, więc tak jakby podświadomie każdy dzień oceniamy na plus.

Warto wprowadzić taką rzecz do swojej codziennej rutyny – zajmuje dosłownie 1,5 minuty (maksymalnie!), a szybko poprawia humor i naprawia zły dzień. U mnie wszystkie te rzeczy zostają pocięte na trzy karteczki i wrzucone do jednego ze słoików – przyznam, że rosnący stosik w słoiku działa bardzo motywująco, a do tego genialnie wygląda na półce w pokoju.

No i nawet nie przypuszczałam za ile rzeczy można być wdzięcznym, a czasem gdy masz zły humor wymyślenie takich trzech rzeczy to niezłe ćwiczenie na kreatywność!

Ja chyba odnalazłam mój sposób na naprawienie złego dnia, a TY? Jaki jest Twój niezawodny trik? Podziel się nim ze mną w komentarzu (tutaj lub na fejsie) chętnie go wypróbuję!

  • Mam słoik i zaraz wywalę z niego kamienie Bulby 🙂

    Takie proste, a efekt piorunujący 🙂

  • jarek

    O si!! Mi piace molto :p. A tak na poważnie to bardzo dobry sposób na poprawę humoru, nie tylko sobie, ale także drugiej osobie. Moim zdaniem, jest to także bardzo dobre ćwiczenie na kreatywność! Świetny post! Mi piace!!
    pozdrawiam!:D

  • A ja ostatnio zaczęłam pisać „Dziennik Kapitański” wzorem pewnej pani kapitan statku kosmicznego. Nie zupełnie jest to rodzaj listy wdzięczności, bo piszę, choć mało, także rzeczy złe. Mogę za to wrócić i przypomnieć sobie te dobre, które mnie wówczas motywują do działania.

    • O! Nie słyszałam jeszcze o czymś takim jak dziennik kapitański! Muszę o tym koniecznie poczytać! 🙂

      • Na pewno ktoś jeszcze tak robi, ale nie jestem pewna, czy tak to nazywa. Pani kapitan, o której pisałam dowodziła Voyagerem w serialu Star Trek:Voyager. Zwykle na końcu odcinka był fragment jej dziennika, w którym opisywała każdy dzień na statku. Zainspirowało mnie to do tego, by pisać własny dziennik.

  • Nie mam w zwyczaju zastanawiać się nad tym, za co powinnam być wdzięczna, ale to chyba dobry pomysł. Zawsze coś się znajdzie, chociaż niewielka drobnostka. A wtedy możliwe, że znacznie poprawi się nasz humor. 🙂

  • Nie sposób się nie zgodzić. Czasami zbyt wiele wymagamy i jedno potknięcie potrafi nam zepsuć cały dzień. sztuką jest, by dostrzegać więcej pozytywów 🙂

  • Również co wieczór piszę sobie trzy rzeczy, za które jestem wdzięczna i które przyniosły mi radość 🙂 Oprócz tego ja piszę dziennik i staram się wyrzucać z siebie negatywną energię w ten sposób.

    • Fajnie, że robimy tak samo!
      Ja codziennie staram się coś pisać, to jeden z moich dobrych nawyków, który postanowiłam wprowadzić od nowego roku . Okazało się, że jak zapiszę sobie postanowienie w formie „pisać cokolwiek”, zamiast „codziennie pisać nowy post”, czy „codziennie zapisywać co się działo ciekawego”, to całkiem dobrze mi idzie 🙂

  • To fakt, że trudno jest nam skupiać się na tych pozytywnych momentach zwłaszcza kiedy stanie nam na drodze jakieś niepowodzenie. Choć wydaje mi się i tak sama po sobie czuję, że czasem uważamy, że te dobre rzeczy to nic takiego i nie ma się z czego cieszyć. Za to smutne momenty potęgujemy w sobie tak bardzo, że potem nic nas nie cieszy. Odkąd zaczęłam doceniać bardziej te dobre momenty i chwile nie skupiam się już tak bardzo na niepowodzeniach. Choć oczywiście czasami trzeba sobie na to pozwolić, bo to też może mieć na nas pozytywny wpływ. Ale jak wiadomo co za dużo to nie zdrowo 😉

    • ” te dobre rzeczy to nic takiego i nie ma się z czego cieszyć. Za to smutne momenty potęgujemy w sobie tak bardzo, że potem nic nas nie cieszy” – oj tak, dokładnie! Bardzo słuszna uwaga!

  • Kiedyś słyszałam, że szczęście to nie cel podróży, ale sposób podróżowania i staram się tego trzymać 🙂

    • Fajne podejście! Bardzo mi się podoba, gdzie to usłyszałaś? Jestem bardzo ciekawa!

  • Nie wiem, chyba nie mam takiego triku, a najlepiej sprawdza się sen – wstając rano nie myślę już o poprzednim dniu 🙂 Bardzo podoba mi się te wpis i kilka zdań mam ochotę wyciąć i cytować 🙂

    • Sen to dobry sposób, ale u mnie niezbyt działa – zwlekanie się z łóżka to u mnie jakaś tragedia!
      Dziękuję! Ale mi teraz poprawiłaś humor! Jestem bardzo wdzięczna za taki miły komentarz! 🙂

  • Listę wdzięczności praktykuję od ponad roku – tak jak piszesz, efekty są rewelacyjne, można świetnie nastroić się na kolejny dzień i poprawić humor w tym jeszcze niezakończonym.
    Mi w „naprawie” złego dnia pomagają jeszcze co najmniej 2 rzeczy – drzemka, która pozwala się zresetować i zostawić poranek za sobą, oraz ćwiczenia. W ostatnim czasie głównie bieganie 🙂
    Dawid

    • Fajnie, że u Was też to działa! I pomyśleć, że na począku sceptycznie do tego podchodziłam 😀
      Drzemka pozwala mi zapomnieć o złych rzeczach, tylko jest jeden problem : przeważnie z tej krótkiej drzemki robią się 2h snu 😀
      Kiedy mam duzo nauki, to od czasu do czasu lubię sobie troszeczkę pobiegać po domu – wtedy mam miłą odskocznię od tego siedzenia przy książkach 😉

      • Ja robiąc drzemkę, nastawiam minutnik na 20-30 minut. Dzięki temu budzę się wypoczęty i pełen energii do działania. 🙂 W przypadku drzemki dłużej nie zawsze znaczy lepiej… po godzinnym śnie można być rozespanym do tego stopnia, że trudno zabrać się za coś konstruktywnego. 🙂
        Dawid

  • Lista wdzięczności w postaci tzw. słoika szczęścia chodzi mi już po głowie od dawna. Zgadzam się, wdzięczność pomaga. I w relacji z samym sobą i z innymi. Hmmm, mam nawet taki ciekawy słoik. Dobra, zrobię to w końcu. Ile można nosić słoik w głowie? 😉

    • Hmm, nie wiem jak długo go można nosić w głowie, ale na głowie to chyba krótko, bo zaraz spadnie i się potłucze 😀
      Skoro już Ci tak chodzi po głowie, to spróbuj 🙂

  • Dla mnie pocieszeniem na zły dzień jest myśl, że zawsze mogło być gorzej 😉

    • Oj, a u mnie to nie działa 🙁 Zawsze sobie wtedy wyobrażam jeszcze czarniejsze scenariusze i mnie to dołuje 🙁

  • Czytałam o tym kiedyś na blogu Aniamaluje, skoro tak wiele osób jest z tego patentu zadowolonych, to najwidoczniej to działa ;D Dla mnie wieczór spędzony w towarzystwie mojego TŻ, z jakimś dobrym jedzonkiem przy oglądaniu ciekawych rzeczy potrafi, jest takim poprawiaczem humoru. Może nie do stanu idealnego, ale przy dużej dawce stresu, to coś naprawdę istotnego. Eh, sesja…

    • Faktycznie! Ja u Ani czytałam o Słoiku szczęścia, gdzie wrzucasz swoje sukcesy (a przynajmniej tak zrozumiałam). Może kiedyś spróbuję? Choć wtedy to będzie ciekawie wyglądało jak na półce będę miała trzy wielkie słoiki 😀
      Ja u Ani pierwzy raz przeczytałam o wdzięczności i chyba przez tydzień zapisywałam to na arkuszu, a potem uznałam, że to w ogóle do mnie nie trafia i dałam sobie spokój. Dopiero po dłuższym czasie odkryłam, że po prostu wybrałam niewłaściwą formę (zapisywanie na kartce).

      O słoiku przypomniało mi się jak dostałam na urodziny od Narwanego słoik z karteczkami wpakowanymi w cukierki – cukierki wyszły, a słoik w 3/4 pusty, więc trzeba go było jakoś zagospodarować 😀

      Takie wieczór w towrzystwie ukochanej osoby potrafi nieźle poprawić nastrój – potwierdzam! A jeszcze przy dużej dawce stresu to najlepiej działa przytulenie – ja się od razu czuję lepiej 😉
      Sesja – łączę się w bólu ;D

  • Tak, chyba Ania właśnie zapoczątkowała trend na słoiki szczęścia/wdzięczności. Kiedyś sobie taki założyłam, ale po kilku tygodniach zapomniałam o wrzucaniu do niego kolejnych karteczek. Niespecjalnie się u mnie sprawdzał ten pomysł.

    Ja poprawiam sobie nastrój zawsze, jak tylko wracam do domu. Wykańczając mieszkanie starałam się je urządzić estetycznie i przytulnie, i już sam jego widok wywołuje u mnie uśmiech. A później kładę się na kanapie, przykrywam kocem, zbiegają się do mnie wszystkie moje zwierzęta i razem oglądamy jeden z moich ulubionych seriali komediowych. Zawsze działa. 🙂

    • Ja na początku zapisywałam te rzeczy na kartce / w zeszycie i też się nie sprawdziło 🙂 Dopiero jak założyłam arkusz z nawykami i słoik to jakoś poszło i teraz się już tak utrzymuje 😉

      Przytulne mieszkanie od razu uspokaja po ciężkim dniu 🙂

  • Może właśnie spróbuję twojego sposobu kto wie może i mi pomoże. Mnie również wieczory uspokajają bo wtedy mam czas odpocząć coś obejrzeć albo poczytać ale dzisiaj się martwię bo dzieci chorują i nic nie pomaga.

    • Spróbuj 🙂
      Przykro mi, że dzieci chorują, ale mam nadzieję, że to nic poważnego i szybko wyzdrowieją. Trzymam kciuki! 🙂

  • Zdecydowanie nie warto przekreślać dnia z powodu wylanej kawy! Staram to sobie powtarzać, ale wychodzi różnie. Masz rację, wdzięczność jest w stanie odczarować niejedną chmurę.

    • No właśnie – u mnie też wychodzi różnie. Bo mimo, że w teorii to wiem, to jednak w praktyce wychodzi różnie 🙂 A wdzięczność pomaga mi przypomnieć sobie, że moje życie jest całkiem fajne 🙂

  • U mnie wystarczy, że zrobię coś artystycznego i już mam lepszy dzień…teraz na przykład szaleje na punkcie kolorowanek, więc jak mi źle idę bawić się kolorami i już mi lepiej 😀

    • Też fajnie! Widzę, że kolorowanki robią się naprawdę popularne 😀

  • Wypróbuję trik z wdzięcznością i później powiem czy u mnie działa. Do tej pory jak miałam fatalny dzień, to szłam po prostu spać. Albo włączałam ulubiony serial – losowy odcinek Friends.

    • Jestem ciekawa czy u Ciebie też da radę 🙂
      Pójście spać to też dobry pomysł, tylko u mnie raczej czasochłonny – jak się położę w ciągu dnia, to znikam na dobre 2 godziny!
      A Friedsów nie oglądałam, więc się nie wypowiem 🙂

      • To koniecznie nadrób! Może Tobie też będą poprawiać humor 😉

        • Okej! Można zacząć od dowolnego odcinka czy trzeba od początku? ;>

          • Najlepiej od początku, bo później często są nawiązania do tego, co już było wcześniej.

  • Fajny tekst. 😉 Osobiście w zły dzień zawsze lubię porozmawiać z kimś z przyjaciół, zwykle wspomogą radą lub po prostu poprawią nastrój. Ewentualnie, jak jest już bardzo źle, odpalam Silver Linings Playbook. 😉

    PS Font z tytułów nie obsługuje polskich znaków w Safari na OS X. :/

    • Dzięki!
      Silver Linings Playbook? Czuję, że mam zaległości, muszę koniecznie poczytać co to takiego 😉
      Dzięki za informację, nie wiedziałam, że gdzieś się źle wyświetla. W najbliższym czasie postaram się coś z tym zrobić.

      • Po polskiemu Poradnik Pozytywnego Myślenia. 😉 Doskonały film na zły dzień (niestety nie czytałem książki, ale ponoć równie idealna).
        Nie ma problemu, pomyślałem, że warto dać znać. 🙂

  • U mnie piątek zaczął się wyjątkowo niefajnie- najpierw zaręczynowy pierścionek wpadł mi do umywalki i nie mogłam go wyciągnąć, dodatkowo do toalety wpadł mi perfum! Pojechałam do urzędu wypełnić papiery na zmianę dowodu i po długim oczekiwaniu na swoją kolej okazało się, że z rozpędu podpisałam się moim panieńskim nazwiskiem, więc cały cyrk od początku. Po powrocie miałam już zacząć kląć pod nosem, ale na wejściu przywitał mnie zadowolony z mojego powrotu psiak i od razu wszystko poszło w zapomnienie 😉

    • Oj, to miałaś bardzo przygodowy dzień!
      Wiesz, teraz przynajmniej będzie pięknie pachnieć w toalecie 😀
      Fajnie, że Twój psiak poprawił Ci humor! Dobrze mieć takiego „poprawiacza” 🙂

  • Ok, kradnę pomysł zapisywania sobie rzeczy, za które jestem wdzięczna! Brzmi bardzo fajnie. Nawet jeśli dzień był kiepski, to rzeczywiście ćwiczy się kreatywność.
    Dla mnie najlepszym sposobem na poprawę humoru jest włączenie bardzo głośno mojej ulubionej muzyki. Brzmi banalnie, ale pomaga 🙂

    • Spróbuj koniecznie 😉
      U mnie muzyka nie działa – nie mam ulubionej, a to, czego słucham zależy od nastroju. Więc jak wpadam w dołek i włączę sobie jakieś smęty, to jest marnie 🙂

      • No tak. Najgorzej jest, gdy mamy beznadziejny nastrój i jeszcze sobie dowalimy smutne piosenki. Nie wiem dlaczego taka psychika w człowieku jest. Też tak czasami mam! Ale nie daję się i jakieś pozytywne dźwięki sobie puszczam! 🙂

  • Wdzięczność ma dużą moc! Jak najbardziej podpisuję się pod tym pomysłem. Ja zaczynam dzień od wdzięczności. Co prawda nie zapisuję tego za co jestem wdzięczna, ale wymieniam to sobie wszystko w myślach 🙂

    • Super!
      Ja muszę mieć dodatkową motywację w postaci karteczek 😀

  • Podoba mi się taki nawyk, choć u mnie skończyło by się pewnie na słomianym zapale 🙂

    • Może po prostu nie znalazłaś swojej formy? Jak zapisywałam te rzeczy na zwykłej kartce, to po tygodniu mi się odechciało 😉 Dopiero karteczki w słoiku pomogły 🙂

  • chyba w końcu zacznę coś robić w tym stylu, ale podobnie jak Ewa z Day with Coffee, martwię się o moją cierpliwość w realizacji tego… Jednak muszę więcej uwagi zwracać na to co dobrego mnie spotkało w ciągu dnia, bo to w gruncie rzeczy liczy się bardzo. Te nieudane drobnostki są przeszkadzajkami w naszym dobrym nastroju i są kompletnie nieistotne. Po paru latach w ogóle nie będziemy o tym pamiętać.

    • Wiesz, spróbować zawsze można 😉 Najwyżesz uznasz, że to nie dla Ciebie 😉
      No właśnie! Teraz się tymi drobnostkami zamartwiamy, a za parę lat okaże się, że było to zupełnie niepotrzebne!

  • Pomysł z wdzięcznością już kiedyś słyszałam. Dla mnie ważne jest uporządkowanie myśli wieczorem, tak żeby spokojnie zasnąć może faktycznie myślenie o tym za co jestem wdzięczna pomoże, dziękuję!

  • Żeby uporządkować swój umysł wieczorem potrzebuję dokończyć rzeczy rozpoczęte (np. prasowanie) i potem rozsiąść się wygodnie z kubkiem ulubionej herbaty albo mleka i odsapnąć. Wtedy też zawsze przychodzi do mnie kot, więc jest czas na pieszczoty i mruczenie 😉 Wiesz, że to bardzo relaksuje?

    • Przypuszczam, że kot potrafi nieźle zrelaksować, ale takowego nie posiadam, więc nie próbowałam nigdy 😉

  • Chyba wprowadzę takie podsumowania. Sama też mam kilka sposobów na gorszy dzień. Mam już nawet post napisany.

  • Moim sposobem na pozytywne nastawienie, jest codziennie rano pomyślenie o jednej przyjemnej rzeczy, która mnie czeka. A jeśli nie mam takiej rzeczy (co zdarza się rzadko), to sama sobie ją tworzę np. wychodząc na lunch do ulubionej knajpki. Trzeba zawsze skupiać się na pozytywach, wtedy ciężko mieć nieudany dzień 🙂 Pozdrawiam

    • „A jeśli nie mam takiej rzeczy (co zdarza się rzadko), to sama sobie ją tworzę np. wychodząc na lunch do ulubionej knajpki.” – genialne podejście!
      Pozdrawiam również 😉

  • Mam podobny sposób – staram się znaleźć każdego dnia coś pozytywnego. Zachęcam też do tego czytelników mojego bloga i co piątek umieszczam w podsumowaniach tygodnia pytanie „Dlaczego ten tydzień był DOBRY dla Ciebie?”. Wszystko zależy od naszego nastawienia 🙂

    • Fajny pomysł z umieszczeniem tego pytania w podsumowaniach tygodnia!

      • Tak, wszystko zależy od nas samych i od nastawienia. Kreujmy swoją rzeczywistość 🙂

  • Ja jak mam zły dzień, staram się go naprawić muzyką. Jeżeli i to nie wychodzi, sięgam po najcięższe działo – patrzę na swoje życie i myślę, że „cholera, tyle szczęścia mnie spotkało, że nie mogę się przejmować małymi problemami” 🙂

    • Muzyka u mnie średnio działa, bo jest zależna od tego nastroju, czyli jeżeli mam zły dzień, to bardzo prawdopodobne jest, że włączę jakiś smutny kawałek 😉
      Fajne masz to najcięższe działo!

  • Dobry sposób, ale jeszcze lepiej mieć wdzięczność w sobie ciągle 🙂 W każdej złej sytuacji trzeba szukać pozytywów. Przy okazji można poćwiczyć kreatywność. I jeszcze staram się „być słońcem”. Staram się być po prostu miła i ciepła dla wszystkich, niezależnie od humoru i nie oczekując nic w zamian. Od razu robi się przyjemniej.

    • Pewnie masz rację 😉 Na razie jestem jeszcze na etapie zmiany myślenia i wdzięczność to taki mały pierwszy kroczek do tego 😉
      Musisz być bardzo miłą osóbką! Na pewno wielu ludzi Cię uwielbia 😉

  • Praktykowanie wdzięczności ma efekty wręcz terapeutyczne 🙂 Jestem pierwszy raz u Ciebie i widzę wiele ciekawych treści, na pewno będę częstym gościem! Pozdrawiam 🙂

    • Jej, ale mi miło! Fajnie, że się spodobało – rozgość się i miłego czytania 😉
      Pozdrawiam!

  • Ja Ci bardzo dziękuję za ten wpis:) Mnie do wdzięczności namawiać nie trzeba. Jednak często chcę za dużo, czyli wszystko. I mi się wreszcie nie chce. Z językami umiem się zorganizować, a przełożyć na inne rzeczy nie zawsze:) 3 rzeczy dziennie. 3!

    • Jak założymy na siebie za dużo, to też nie jest dobrze 😉
      Brawo za umiejętność zorganizowania się z językami!

  • Ja zapisuję wieczorem (niestety nie systematycznie) co się wydarzyło miłego. Naprawdę fajny sposób. Dni nam przelatują, a tu się okazuje, że było tyle pięknych chwil 🙂

  • Znam bardzo dobrze tą metodę a mimo wszystko tak rzadko z niej korzystam, gdy jest mi źle. Ostatnio niestety bardzo często jest mi źle, mam poczucie małości i bezsensu w sobie a to wszystko podpiera się długotrwałą frustracją. Może rzeczywiście pora wrócić do wstawania do miłych słów za co jestem wdzięczna. Z resztą ten słoik to też nie jest zły pomysł, bo zawsze możemy coś przeczytać o i po prostu docenić.

    • Tak to już bywa, że nic się nie układa i wszystko wydaje się być bezsensowne – też to znam.
      Zachęcam do spróbowania – ja czasem na chybił trafił wyciągam jakąś karteczkę ze słoika i zawsze po przeczytaniu mi się robi cieplej na sercu 🙂

  • Dostałam notesik od męża. Chyba zaadoptuję go do spisywania codziennych miłych rzeczy. Dziękuję za ten post.

    • No widzisz, to już masz pretekst do zaczęcia z tym notesikiem 😉 Spróbuj koniecznie 😉

  • Te karteczki wdzięczności to całkiem fajny pomysł 😀 Chyba wypróbuję na sobie 😛

  • Mam podobnie:). Kiedyś jak się budziłam, to w ułamek sekundy moja głowa wypełniała się myślami na temat tego, co w danym dniu mam zrobić, zaczynałam się martwić, czy dam radę, czy zdążę, albo wkurzać, że jakiś niemiły obowiązek mam do spełnienia, itd. W ciągu jakiejś minuty czułam się wyczerpana i nie chciało mi się dźwignąć z łóżka. Od jakiegoś czasu zaczęłam stosować tę metodę wdzięczności. Myślę sobie, co poprzedniego dnia udało mi się zrealizować, a potem myślę o tym, c przyjemnego czeka mnie w danym dniu i wstaję z totalnie innym nastrojem:).

    • „W ciągu jakiejś minuty czułam się wyczerpana i nie chciało mi się dźwignąć z łóżka. ” – true story 😀

  • Zabiegana Mama

    Również polecam metodę wypisywania 3 rzeczy za które jesteśmy wdzięczne.
    P.S. Cudne zdjęcia!

    • Fajnie, że u Ciebie też działa!
      I dzięki, ale niestety to nie ja je robiłam, pochodzą z banku zdjęćna licencji CCO 🙂

  • Mój sposób na zły dzień to nieodmiennie długi samotny spacer. Oraz dobre nastawienie – przecież nie trzeba zawsze oceniać, czy to co nas spotyka jest dobre czy złe. Nawet kiedy nic się nie udaje, to staram się podejść do tego z humorem i dystansem. Masz też rację, że dużo zależy od zakończenia dnia. Nawet, jeśli rano trwa burza, to jeśli wieczorem wyjdzie słońce, to cały dzień wydaje się na plus:)

    • ” Nawet, jeśli rano trwa burza, to jeśli wieczorem wyjdzie słońce, to cały dzień wydaje się na plus:)” – dokładnie! Dziękuję Ci pięknie za ten komentarz!

  • Pingback: Nic nie widzę! - HEAD DIVIDED()

  • Pingback: Świat bez kolorów i miłości - HEAD DIVIDED()