zmienić w polskiej szkole

Co chciałabym zmienić w polskiej szkole? 12 pomysłów!

Swoje liceum skończyłam już jakiś czas temu, więc ktoś mógłby powiedzieć, że temat mnie nie dotyczy – przecież już mam spokój, prawda? Jednak nadal pamiętam jak to było chodzić do szkoły i choć wspominam to raczej dobrze, to i tak chciałabym podzielić paroma przemyśleniami. A że wiadomo, że najłatwiej jest narzekać, to dziś sobie trochę pomarudzę. Będzie zarówno o rzeczach, które bolały mnie w czasach szkolnych, jak i tych, które przyszły mi do głowy już po zakończeniu edukacji w polskiej szkole.  To jedziemy!

CO CHCIAŁBYM ZMIENIĆ W POLSKIEJ SZKOLE?

1. NAJMNIEJSZY WSPÓLNY MIANOWNIK

Co z tego, że Ty 15 minut temu skończyłeś wszystkie zadania na tę lekcję! Czekamy jeszcze na Kasię, Asię i Basię! Ale nie – to wcale nie znaczy, że np. możesz wyjść sobie wcześniej na przerwę, czy poczytać interesującą książkę – no chyba, że po kryjomu pod ławką. Jednak za to możesz dostać uwagę, a więc pośrednio jeszcze dostać karę za to, że szybciej pracujesz.

Tak samo np. z matematyką – serdecznie tutaj współczuję mojej koleżance, która była świetna z matematyki. Niestety, nasza klasa już taka świetna nie była. Tym sposobem koleżanka wykonywała wszystkie zadania szybciej, część rozwiązywała z własnej woli, a potem? Potem się nudziła.

Dlatego czy nie lepiej byłoby dostosować lekcje w polskiej szkole tak, by dla każdego znalazło się coś fajnego? Przykładowo, osoby, które wcześniej skończyły dane zadanie mogłyby iść do świetlicy, gdzie miałyby dłuższą przerwę – dla mnie to na pewno byłaby świetna nagroda!

2. ZRÓBCIE TO „W GRUPIE”

To zdecydowanie moja bolączka z czasów szkolnych! Mianowicie – zdecydowanie wolałam pracować indywidualnie. Miałam wtedy pewność, że to ja odpowiadam za wszystko i gdy coś pójdzie nie tak, to będę mogła mieć pretensje tylko do samej siebie.  Tymczasem w grupie wszyscy pracują na wspólny sukces. I wszystko fajnie jeżeli są to osoby, którym tak samo zależy na wykonaniu zadania. Problem zaczyna się, gdy Tobie zależy na tym, żeby fajnie wyszło i… jesteś jedyną osobą w grupie, która CHCE. Nie zliczę, ile razy pracowałam np. w grupie czteroosobowej i kończyło się to tak, że wszystko ogarniałam ja z koleżanką, a reszta się pod tym tylko podpisywała. Z drugiej strony nie chciałam też tego wszystkiego oblać.

Całe szczęście, że na studiach już pod tym kątem jest lepiej – po prostu gdy wszystkim zależy tak samo, to współpraca układa się o wiele korzystniej. Różnica polega na tym, że na studiach większość jest raczej ze swojego wyboru, a szkołę wiadomo – każdy skończyć musi, często wyciągany przez nauczycieli na dwóje „byle było”.

I nie zrozumcie mnie źle – nie jestem przeciwnikiem pracy w grupie. Jednak uważam, że do takich współprac też trzeba być odpowiednio zmotywowanym, widzieć ich cel itd. Bo co to za „praca w grupie:, gdy jedna osoba pracuje, a reszta patrzy? No właśnie!

Dlatego właśnie przed takimi pierwszymi „pracami w grupie” w polskiej szkole należałoby wyjaśnić jak to powinno wyglądać. Do tego zrobić parę ćwiczeń integrujących klasę i regularnie sprawdzać jak się ta współpraca układa.

3. BRAK PRZYGOTOWANIA UCZNIÓW DO ZMIAN

Zmiany są wszędzie. Cały świat i otaczająca nas rzeczywistość się zmienia, więc chyba lepiej byłoby się to tego przyzwyczaić, te zmiany polubić, a co więcej – zrozumieć, że często są dobre i potrzebne.  Uważam, że w tym zdecydowanie mogłoby pomóc…

4. TROCHĘ PSYCHOLOGII

Moim zdaniem, uczniom zdecydowanie przydałaby się wiedza z zakresu psychologii, by mogli lepiej zrozumieć jak funkcjonuje ich mózg, jak przystosowujemy się do zmian, dlaczego ktoś zachowuje się tak, a nie inaczej?  Co więcej, dzięki zajęciom z psychologii mogliby też lepiej zrozumieć samych siebie, a to dla dojrzewającego nastolatka jest przecież bardzo ważne! No i przecież obecnie coraz więcej ludzi choruje na depresję, a zajęcia z psychologii mogłyby uświadomić dzieciom na czym ta choroba w ogóle polega i wyjaśnić, jakie są podstawowe objawy. I co najważniejsze – nauczyć, że korzystanie z pomocy psychologa nie jest niczym złym! W końcu jak jesteś przeziębiony i gorączkujesz, to idziesz to lekarza – tak samo postępujemy z chorobami psychicznymi.

studiować dwa kierunki - dużo książek do czytania na studiach

5. BŁĘDY SĄ DOBRE

To chyba najważniejszy punkt z tego zestawienia! Zdecydowanie brakuje mi kształtowania u dzieci podejścia, że błędy są dobre, bo to ważne lekcje. Czasem są bolesne bardziej, czasem mniej, ale to między innymi dzięki nim się rozwijamy i stajemy się coraz lepszymi.  W końcu z każdej porażki da się coś wyciągnąć, dzięki czemu następny razem pójdzie lepiej.  Tymczasem, w polskiej szkole uczymy się, że porażki są czymś niepożądanym. Przez to boimy się poszerzać naszą strefę komfortu i próbować nowych rzeczy. A przecież to dzięki nim możemy odkryć pasję i powołanie!

6. CZAS NA NUDĘ

– Zróbcie w domu projekt o wynalazkach oświecenia.

– Przeczytajcie całą „Lalkę” – będzie z tego sprawdzian!

– Nauczcie się tych wszystkich dat – kilkanaście pojawi się za tydzień na sprawdzianie!

– Na zadanie domowe przeróbcie te 20 stron ćwiczeń – jutro zrobimy sobie z tego kartkówkę!

I tym sposobem dziecko siedzi w szkole nierzadko te 7 czy 8 godzin, a potem wraca do domu i dalej szkoła siedzi w nim! Bo przecież trzeba zrobić zadanie domowe na matematykę, napisać wypracowanie na historię, zrobić projekt, a jutro dwa sprawdziany.  A gdzie tam miejsce na rozwijanie własnych zainteresowań? Na zajmowanie się tym, co dziecko naprawdę lubi? I co najważniejsze – gdzie czas na nudę i odpoczynek? Bo przecież tego też potrzebujemy!  Kiedy się nudzimy, to nasze myśli dryfują swobodnie, łączą pozornie niepowiązane ze sobą elementy, szukają ciekawych zajęć. Próbujemy nowych rzeczy i eksperymentujemy, odkrywając zajęcia, które naprawdę lubimy i robimy je z własnej woli, a nie dlatego, że ktoś nam kazał albo możemy za to dostać ocenę.

7. UCZĘ SIĘ, BO CHCĘ! (DOSTAĆ DOBRĄ OCENĘ)

Swoją drogą, tego robienia z własnej woli też mi bardzo brakuje w polskiej szkole. Bo przecież jako przedszkolaki robiliśmy wszystko dla samej przyjemności, uczyliśmy się bo chcieliśmy, bo nas to interesowało. Tymczasem, im dłużej jesteśmy w szkole, tym częściej potrzebujemy motywacji zewnętrznej np. dobrej oceny. Zadania domowe wykonujemy ze strachu przed jedynką lub uwagą, a nie dlatego, że chcemy się czegoś dobrze nauczyć. I tym sposobem nasza naturalna wewnętrzna motywacja zanika.

8. ZAJĘCIA KOMPUTEROWE „NA POZIOMIE”

Obecnie nowoczesne technologie coraz bardziej się rozwijają i takie umiejętności jak np. programowanie, tworzenie stron internetowych i grafika stają się coraz bardziej potrzebne. Tymczasem, mimo tego postępu, na informatyce najczęściej i tak przerabiamy Painta i przepisujemy tekst do Worda. I tak się zastanawiam – po co? Obecnie i tak mało kto tego Painta używa, a jeśli chodzi o Worda, to większość funkcji jest w nich dość instynktowna. Tak samo jest z prezentacjami w Power Poincie – dzieciom tez łatwo opanować ten program samodzielnie. Tak więc, może nauczmy je czegoś, co im się bardziej przyda? Dzięki temu mogłyby się nauczyć tworzyć własne logo albo CV w postaci strony internetowej – a nuż któreś załapie tego bakcyla?

9. LEKCJE POZA SZKOŁĄ

Czy wszystkie zajęcia musza odbywać się w szkolnej ławce? Przecież nie wszystko da się poznać patrząc tylko na obrazki w podręczniku i oglądając filmy na projektorze! Osobiście uwielbiam poznawać przez doświadczenie i dotyk – moi znajomi śmieją się, że „wszystko muszę pomacać”, ale dzięki temu naprawdę najlepiej zapamiętuję.

Przykładowo, nie chciałam uczyć się o deszczu, ale wyjść na świeże powietrze w kaloszach, gdy pada deszcz i poczuć te kropelki na swojej skórze. Chciałabym poskakać po kałużach i zaobserwować z jakich chmur pada deszcz. Chciałabym, by lekcje nie były monotonne i nie opierały się tylko na siedzeniu w klasie przez 45 minut i słuchaniu wykładu nauczyciela , ale pragnę też dać coś od siebie, próbować, eksperymentować i sprawdzać jak działają różne rzeczy. A niestety nie wszystko da się przynieść do klasy – czasem trzeba też gdzieś wyjść, podjechać do muzeum, parku, na stadion itd.

10. POZNAJ PRACĘ W RÓŻNYCH MIEJSCACH

W polskiej szkole brakuje mi dobrego przygotowania uczniów do podejmowania własnych decyzji odnośnie przyszłości. Wiele osób nie wie co dalej robić z własnym życiem po skończeniu liceum. Zadają sobie pytanie „W jakim kierunku chciałbym zmierzać” i widzą nicość lub przyjmują to, czego oczekują od nich rodzice.  W szkole uczą się wzorów skróconego mnożenia i budowy czasu Past Perfect Continuos, ale nie wiedzą w czym są naprawdę świetni.

Dlatego właśnie uważam, że dobrym pomysłem byłoby  np. cotygodniowe wychodzenie do różnych zakładów pracy, rozmawianie z różnymi pracownikami i sprawdzanie się w nich. Dzięki temu uczniowie mogliby zweryfikować czy coś, co wydawało im się fajne naprawdę im odpowiada, a jednocześnie poznać mnóstwo nowych rzeczy, które mogłyby ich zainspirować. Może dzięki temu mielibyśmy potem na studiach mniej ludzi, którzy poszli na nie z braku innego pomysłu na życie? Albo mielibyśmy więcej szczęśliwych ludzi, którzy pracowaliby w zawodach z powołania, a nie tylko dlatego, że trzeba opłacić rachunki i jakoś przeżyć do pierwszego?

mam dość studiów

11. NAUKA SZUKANIA INFORMACJI

W podręcznikach i zeszytach mamy mnóstwo informacji. Codziennie stykamy się z taką ich porcją, że nie wiem jak inne dzieci, ale ja chyba musiałabym być geniuszem, żeby zapamiętać to wszystko! A niestety – nie jestem nim i samo przeczytanie informacji w podręczniku niewiele mi daje. Tylko pytanie – czy naprawdę potrzebuję znać te wszystkie daty? Czy naprawdę nie poradzę sobie w życiu bez informacji o budowie pantofelka? Tymczasem w polskiej szkole na sprawdzianie egzekwuje się właśnie te informacje, czy raczej – dobrą pamięć do informacji! A czy nie lepiej byłoby sprawdzić sposób rozumowania ucznia? To, czy umie tych informacji szukać, a potem je wykorzystać? Czy nawet jak czegoś nie wie, to umie znaleźć sposób, by i tak dotrzeć do rozwiązania? Czy umie twórczo myśleć?

12. PORÓWNYWANIE SIĘ? stop!

Kartkówki, testy, klasówki, prace domowe – a z nich wszystkich oczywiście ocena! Często ocena jest też czytana na forum klasy i tym sposobem wszyscy wiedzą, że Kasia dostała 1, Ania 5, Tomek 4, a Mateusz 3, co sprzyja coraz większemu porównywaniu się. Bo przecież skoro dostałam 3, to jestem gorsza od Ani i Tomka, nie? Nie! Po prostu gorzej opanowałam ten materiał, ale to nie znaczy, że całościowo jestem „ta gorszą”.

Dlatego właśnie żałuję, że oceny opisowe są tylko w klasach 1-3. Uważam, że dużo lepiej jest gdy Tomek dostanie opisową  informację zwrotną od nauczyciela. Wtedy usłyszy, że musi przypomnieć sobie ortografię i zwrócić uwagę na powtarzanie tych samych wyrazów. Dodatkowo, przydałoby się trochę więcej czytać, by popracować nad składnią, ale za to ma fajne pomysły na opowiadanie itd. To chyba bardziej motywujące niż wielka, czerwona jedynka na wypracowaniu, prawda?

CO CHCIAŁABYM ZMIENIĆ W POLSKIEJ SZKOLE – PODSUMOWANIE

Na tę chwilę to chyba wszystko co chciałabym zmienić w polskiej szkole. Chciałabym, żeby było to miejsce do którego uczniowie idą z radością, a nie ze strachem. Chciałabym, żeby dzieci mogły spełniać marzenia i odkrywać swoje pasje. Chciałabym wyeliminować bezsensowne kucie na rzecz nauki szukania informacji, walczyć z porównywaniem się i – jako przyszły pedagog – po prostu ciągnąć dzieci w górę, by stawały się jak najlepszy ludźmi. Trzymajcie za mnie kciuki!