3 bohaterów książkowych z którymi chciałabym spędzić dzień - domek namalowany akwarelami

3 bohaterów książkowych, z którymi chciałabym spędzić dzień

Macie swoich ulubionych bohaterów książkowych? „Jasne!” – odpowiecie. A zastanawialiście się kiedyś z którym z bohaterów chcielibyście się spotkać w rzeczywistości? Mnie właśnie ostatnio naszła taka refleksja, gdy robiłam porządki i zerknęłam na ten mój skromy regał z książkami! Wtedy poprzypominało mi się mnóstwo historii, zabawnych dialogów i chwil spędzonych na czytaniu w moim kąciku i tak sobie pomyślałam, że fajnie byłoby z niektórymi bohaterami spędzić dzień.

Z Ronją, córką zbójnika chętnie pobiegałabym po lesie, z Tomkiem Wilmowskim podróżowała po świecie, a z Aibileen ze „Służących” przeprowadziłabym wywiad. Z niektórymi bohaterami usiadłabym w fotelu przy kominku (załóżmy, że mam takie ustrojstwo w domu) z herbatą i pogadała jak starzy kumple.  Do tego posta wybrałam tylko trzy takie postacie i przyznam, że po cichu liczę też na Wasze sugestie w komentarzach, bo może dzięki temu poznam kolejne świetne lektury? A tymczasem, oto moja lista, enjoy!

3 BOHATERÓW KSIĄŻKOWYCH, Z KTÓRYMI CHCIAŁABYM SPĘDZIĆ DZIEŃ

1.ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA

Lubię Anię, bo z wymienionych bohaterów książkowych, ona tak jak ja jest marzycielką. Chciałabym w jej towarzystwie podłapać trochę niesamowitej fantazji, bo mimo, że na kreatywność raczej nie narzekam, to do jej poziomu jeszcze mi dużo brakuje! W końcu nigdy nie stworzyłam sobie przyjaciółki z odbicia w lustrze, ani nie nazywałam miejsc swoimi nazwami, ale za to do chodzenia po dachu byłabym pierwsza! Fajnie byłoby przejść się do lasu i poopowiadać sobie wzajemnie o tych wszystkich głupotach i wpadkach, które popełniłyśmy. Byłoby śmiechu co niemiara i czuję, że przez to przegadałybyśmy długie godziny.

2.HALT ZE „ZWIADOWCÓW”

Halt to mistrz szpiegostwa, który zawsze potrafi uratować sytuację, a do tego zrobić to wszystko z takim sarkazmem, że czytając zaczynasz się szczerzyć do książki jak wariat! Choć oczywiście jakbym była jego czeladnikiem, to pewnie by mi wcale tak do śmiechu nie było! A to dlatego, że Halt to całkowite przeciwieństwo łagodnej Ani.

Ze znanych mi bohaterów książkowych, jest najbardziej sarkastyczny, wredny, ale też bardzo utalentowany. Chętnie poszłabym do niego na lekcje poruszania się tak, by inni mnie nie widzieli oraz strzelania z łuku. Czuję, że przy mojej celności posypałoby się kilka ciekawych tekstów  i parę niecenzuralnych pewnie też. No bo jak tu się dobrze wyrażać, gdy właśnie uczysz kogoś strzelania w łuku, pokazujesz mu gdzie jest cel, po czym okazuje się, że najbezpieczniejszym zajęciem podczas mojego trening byłoby udawanie celu?

3.POLLYANNA

O Pollyannie było już trochę w poście „Dziś bądź jak Pollyanna”, gdzie zachęcałam do zagrania w jej zabawę. Jednak sama mam z tą grą mały problem – nie zawsze jestem w nią dobra. Często pozwalam smutkom i stresowi mną zawładnąć. I o ile w przypadku małych smutków gra Pollyanny działa, tak w przypadku większych, już nie umiem jej włączyć. I jasne, że tutaj nie chodzi mi o to, żeby myśleć pozytywnie cały czas, bo w niektórych przypadkach może być to całkiem groźne. Tutaj rzecz polega raczej  na nieprzejmowanie się rzeczami na które nie mam wpływu. Nie mam wpływu, więc mogę tylko zmienić myślenie – bo przecież skoro nie mogę czegoś zmienić, to mogę chociaż znaleźć jakąś dobrą stronę, prawda?

A tak to stresuję się, zamartwiam, smucę, po czym po jakimś czasie okazuje, że to było niepotrzebne. I jasne, że smutek wcale nie jest czymś złym i każdy ma prawo być od czasu do czasu smutnym, ale ostatnio zdarza mi się to zdecydowanie za często. To pewnie jeszcze jakieś resztki po sesji.

Myślę, że obecność Pollyanny obok zmusiłaby mnie do zmiany myślenia. I właśnie dlatego chciałabym spędzić z nią dzień – by nasiąknąć jej podejściem do życia.

A z którym bohaterem książkowym Wy chcielibyście spędzić jeden dzień? I przede wszystkim – czego chcielibyście się od nich nauczyć? Pochwalcie się!


Obrazek na zdjęciu tytułowym wykonałam dzięki tutorialowi na yt na kanale ‚Paint with David”, który serdecznie polecam: