E jak egzaminy – Alfabet Studenta #1

Jeżeli jesteś studentem, który właśnie zaczyna pierwszy rok –zapraszam na cykl „Alfabet studenta”, który zaczynamy właśnie od „e jak egzaminy”. Natomiast jeżeli studenckie lata masz już za sobą – zawsze możesz sobie trochę powspominać studenckie czasy. To zaczynamy!

E JAK EGZAMINY. ALFABET STUDENTA

Egzaminy na studiach to zmora większości studentów. Zazwyczaj pojawiają się w okolicach sesji i przez bite dwa tygodnie nie chcą odpuścić, zmuszając „biednych żaków” do nauki. I jak sobie tutaj z tym poradzić? Jak się szybko nauczyć na egzaminy, by zdawać wszystko w pierwszych terminach i nie załapać się na „kampanię wrześniową”?  Czym są zerówki i czy warto na nie chodzić? Jakie egzaminy są lepsze – ustne czy pisemne?  Już opowiadam!

JAK SIĘ SZYBKO NAUCZYĆ NA EGZAMINY?

Tutaj powstało już tyle obszernego tekstu, z taką ilością podpunktów, że zdecydowałam się to przenieść do nowego posta, żeby nie tworzyć takiej wielkiej kobyły. Dlatego teraz ograniczę się tylko do kilku punktów:

1. OGARNIJ NOTATKI

Stwórz własne, jak najbardziej skrócone i przerobione przez Ciebie notatki. Korzystaj ze strzałek, tabelek i skrótów, rysuj zabawne obrazki, twórz skojarzenia.

2. ZASADA PARETO

Pamiętaj: bardzo często 20% pracy daje 80% efektów.  Zastanów się co jest najważniejsze, jakie pytania może zadać prowadzący, sprawdź arkusze z zeszłych lat.

3. SPRAWDŹ SIĘ

Poproś, by ktoś Cię odpytał, zrób sobie własne egzaminy, gdzie bez patrzenia napiszesz odpowiedź, a także spróbuj wyjaśnić komuś materiał, wcielając się w rolę nauczyciela. To zadziała dużo lepiej niż monotonne czytanie tego samego tekstu raz za razem.

I przede wszystkim….

4. NIE ZARYWAJ NOCKI DZIEŃ PRZED EGZAMINEM

Po pierwsze – to nie jest tego warte, bo zawsze jest przecież jeszcze drugi termin. Poza tym, gdy jesteśmy wyspani i wypoczęci, to dużo lepiej nam się myśli, więc taką całonocną nauką możesz sobie czasem bardziej zrobić krzywdę niż pomóc. No i takie wkuwanie po nocach z szybką nauką raczej nie ma wiele wspólnego.

CZY WARTO CHODZIĆ NA „ZERÓWKI”?

Tak, tak i po stokroć tak!

„Zerówki” to egzaminy, które odbywają się jeszcze przed oficjalnym pierwszym terminem. Ich oblanie nie wiąże się z konsekwencjami, czyli wpisaniem tego do indeksu. Dlatego warto się na nie wybrać bo (najczęściej) nic nie tracisz, a możesz sporo zyskać. W końcu jeśli nie zdasz, to trudno, a jeśli, nawet przypadkiem się uda, to masz egzamin mniej w sesji. Fajnie, nie?

do posta e jak egzaminy czyli bez spiny - lemoniada arbuzowa i pomarańczowa z tartą w słodkim życiu w Gliwicach

EGZAMINY USTNE VS. EGZAMINY PISEMNE

Mam wrażenie, że większość studentów ( to nie tylko na pierwszym roku) woli egzaminy pisemne.  Cóż, w końcu przez całe życie spotykaliśmy się z tą formą pod postacią kartkówek, testów i sprawdzianów w szkole. Do tego często wypowiedzi ustne są ograniczane np. do deklamowania wiersza, którego większość serdecznie nie cierpi. Nie mówiąc już o tym, że w czasach szkolnych raczej nie ma możliwości ustnego zdawania sprawdzianu sam na sam z nauczycielem, bo ten po prostu nie może zostawić całej klasy za drzwiami bez opieki drugiego nauczyciela. Jednak na studiach to się w końcu zmienia i… mnóstwo osób słysząc „egzaminy ustne” panikuje.

EGZAMINY PISEMNE WSZĘDZIE

Nic dziwnego – nie jesteśmy przyzwyczajeni do ustnych wypowiedzi, które są oceniane przez nauczyciela. Poza tym często wykładowca onieśmiela, sprawiając, że stresujemy się jeszcze bardziej, przez co zdarza się, że wiedza wylatuje nam z głowy. Jeszcze inni nie lubią tej formy, z bardziej prozaicznego powodu, mianowicie, nie da się ściągać. Jednak wiecie co? Egzaminy ustne mają całkiem sporo zalet!

EGZAMINY USTNE – DLACZEGO WARTO SIĘ NA NIE UMAWIAĆ?

Po pierwsze – od razu znasz ocenę. I nie musisz potem sprawdzać usosa przez dwa tygodnie, a w przypadku indeksów tradycyjnych jeszcze potem latać za prowadzącym przez kolejne dwa tygodnie po wpis. Nie przejmujesz się, czy to, co napisałeś wystarczy na 3, czy też nie, bo już wszystko wiesz. poza tym, pod pewnymi względami taki egzamin też jest krótszy – przeważnie siedzisz z profesorem w sali z 15 minut i już po krzyku, zamiast godzinnego pisania. Jednak z drugiej strony, gdy masz na kierunku sporo osób, to wpierw się pewnie sporo naczekasz, ale wiesz co? Ten czas możesz wykorzystać jeszcze na powtórki! Ponadto, wychodzący studenci raczej zdradzą Ci o co profesor zapytał i możesz sam siebie sprawdzić, czy wiesz. A jeśli nie – w trymiga się dokształcić.

EGZAMINY USTNE – CZYNNIK LUDZKI

Dodatkowo, podczas egzaminu w grę wchodzi też czynnik ludzki. Pisząc, nie wiesz czy idziesz w dobrą stronę, czy błądzisz, tymczasem na ustnym przeważnie na twarzy profesora można to dostrzec. Co więcej, gdy na pisemnym się „zatniesz” i nie będziesz wiedział dokładnie o co chodzi, to jesteś skazany na pomoc tylko i wyłącznie swojej pamięci. Natomiast na ustnym, jeżeli zupełnie nie masz pomysłu, to istnieje chociaż szansa, że prowadzący się zlituje, delikatnie naprowadzając na odpowiedź. I już Ci się przypomina, że to o tę tabelkę chodziło! Poza tym, nawet gdy nie wiesz nic i próbujesz „lać wodę”, to na egzaminie ustnym powinno się to mniej rzucać w oczy, niż gdy wszystko jest widoczne czarno na białym. Dlatego tak ważna jest tutaj pewność siebie lub chociaż jej udawanie. Wystarczą wyprostowane plecy, uśmiech, pewny krok oraz ton głosu, pokazujący, że wiesz co mówisz i już! Co więcej, z sympatycznymi profesorami takie egzaminy mogą być całkiem bezstresowe.

E JAK EGZAMINY – NIE DAJ SIĘ ZWARIOWAĆ

Nie da się ukryć, że egzaminy potrafią być wyczerpujące. Jednak nie daj się zwariować! Bo czasem egzamin jest gorszy niż rosyjska ruletka i choćbyś umiał dosłownie wszystko, to i tak nie wyjdzie. Czasem nie podpasuje Ci grupa pytań, zestresujesz się, a jeszcze innym razem może po prostu zabraknąć czasu. Przykładowo ja w tym roku trafiłam na egzamin (na szczęście zdany) na którym miałam 17 pytań z matematyki, niektóre z podpunktami, a na jeszcze inne trzeba się było rozpisać tak na stronę A5. Dostaliśmy na to… 35 minut. Jednak niezależenie od tego, czy nie zdasz bo się nie nauczysz, czy też nie zdasz w powodu czynników losowych (jak np. ten brak czasu), pamiętaj:

BEZ SPINY SĄ DRUGIE TERMINY

I jeśli masz zapamiętać z tego posta tylko jedną rzecz, to niech to będzie właśnie to hasło. Gwarantuję, że usłyszysz je jeszcze nie raz.