Mercado Central w Walencji w Hiszpanii

Co mnie zaskoczyło w Hiszpanii?

Nie wiedziałam do końca czego mogę się spodziewać po Hiszpanii. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie tam zbyt mocno, dużo bardziej ciekawiły mnie Włochy, Chorwacja, Wielka Brytania. A, że na hiszpańskiej Majorce byłam już w podstawówce, to myślałam, że ta maleńka namiastka Hiszpanii mi wystarczy. Jak bardzo się myliłam! Już pierwszy dzień w okolicach Malagi, mnie zaskoczył!  Czym? Już piszę!

CO MNIE ZASKOCZYŁO W HISZPANII?

1. SŁOŃCE WSTAJE PÓŹNIEJ

Pamiętam jak obudziłam się po mojej pierwszej nocy w hotelu, zerknęłam na zegarek i miałam ogromną rozkminę, czemu tutaj jest jeszcze ciemno? „Co się stało?” – zastanawiałam się.  A potem pilot wyjaśnił nam, że słońce w Hiszpanii wstaje około 1,5h później niż w Polsce i wszystko stało się jasne. Oczywiście uważałam w szkole na geografii i zdaję sobie sprawę, że to naturalna kolej rzeczy, ale jedna uczyć się o tym to jedno, a doświadczyć w praktyce – drugie. I tak sobie myślę, że nie mogłabym nigdy zamieszkać w Hiszpanii na dłużej, bo moja produktywność spadłaby chyba do zera. Uwielbiam być budzona przez słońce, dlatego koszmarnie ciężko wstaje mi się zimą, gdy już trzeba się zwlec z łóżka, a na dworze jeszcze ciemno.  Po prostu nie wyobrażam sobie tak mieć przez większą część roku!

Santa Elena - uliczka w Grenadzie

2. WSZYSTKO PRZESUNIĘTE

Jako, że słońce wstaje później, cały tryb życia wygląda inaczej – w  Hiszpanii później wstają, później jedzą śniadanie i kolację, a przez to i później się kładą. Przez to życie nocne kwitnie i nawet gdy wyszliśmy na spacer koło 21 30, to i tak na ulicy spotkaliśmy całkiem sporo ludzi. Tymczasem, w moich okolicach w Polsce, o tej porze ludzie przeważnie już siedzą w domach, są po kolacji, a starsi powoli zbierają się do snu.

Tak samo z czasem największych upałów – podczas gdy w Polsce koło 17 zaczyna się już powoli robić coraz chłodniej, to w Hiszpanii nadal słońce ostro praży.

Poza tym, zwróciłam też uwagę na godziny otwarcia supermarketów. W moim mieście często otwierają już o 7 rano, a potem zamykają koło 20/21 w zależności od rejonu.  Natomiast w Hiszpanii zaskoczyło mnie, że nawet takie giganty jak Lidl bywają otwierane dopiero od 9.

3. PLATANY, PLATANY WSZĘDZIE

Już na pierwszym spacerze po Maladze zwróciłam uwagę na wielkie, rozłożyste drzewa, które tutaj rosną dosłownie wszędzie. Wpierw pomyślałam, że to platany, które znałam z filmu „Dziewczyna i chłopak. Wszystko na opak”, ale nie sądziłam, że mogę mieć rację! Dlatego właśnie tak bardzo się ucieszyłam, gdy okazało się, że to naprawdę te drzewa. Pokochałam je z całego serduszka! Nie mówiąc już o tym, że bardzo chciałabym się kiedyś na nie wspiąć i na pewno wpiszę tę drobnostkę na moją listę marzeń.  Jednak tym co mnie najbardziej zaskoczyło, była ich ilość – gdzie bym się nie rozejrzała, tam widziałam te przepiękne drzewa jak z bajki, rozłożyste, o grubych pniach i fantazyjnych kształtach. Czuję, że przez długi, długi czas będą mi się kojarzyć z Hiszpanią, choć wiem, że w Polsce też można ich trochę znaleźć.

platany w Hiszpanii - mnóstwo platanów w parku w Madrycie

4. WODNE KLIMATYZATORY W OGRÓDKACH

Latem nie przepadam za siedzeniem w ogródkach kawiarni i restauracji. Często jest mi tak ciepło, że klimatyzacja wewnątrz jest dużo bardziej kusząca i właśnie tam odpoczywam sobie od upałów. Natomiast tutaj chyba po raz pierwszy spotkałam się z „klimatyzacją” też w ogródkach! Wygląda to tak, że do daszków lub parasoli są przyczepione spryskiwacze, które co chwila wypuszczają delikatną mgiełkę, która idealnie schładza. Cudowny wynalazek!

5. MNIEJSZY POZIOM SMOGU LUB CZĘSTSZE MALOWANIE DOMÓW

Mam wrażenie, że przynajmniej u mnie w mieście, szare bloki to podstawa krajobrazu. Choć są odmalowywane na biel lub inne jasne kolory, często już po pierwszej, drugiej zimie szarzeją przez smog i inne zanieczyszczenia powietrza. A tutaj tego nie ma! Nawet gdy widziałam jakiś stary dom lub blok, po którym było widać, że był malowany wieki temu, to i tak zachował ładny kolor. Z drugiej strony, nie ma się czemu dziwić – w końcu tutaj zimy są dużo cieplejsze, więc nie trzeba tak często włączać kaloryferów i kominków. Domyślam się, że przez to też liczba osób, które na nielegalu palą śmieciami i trują innych, jest dużo mniejsza. No i w ich interesie jest dbać o te jasne kolory, bo takowe mniej przyciągają słońce, co latem jest na wagę złota.

śliczne balkony w Barcelonie w Hiszpanii

CO MNIE ZASKOCZYŁO W HISZPANII? PODSUMOWANIE

Chociaż te cztery wyżej wymienione rzeczy bardzo mnie zaskoczyły to jednak mimo wszystko tym największym zdumieniem okazało się coś innego. Mianowicie, to, że Hiszpania tak bardzo mi się spodobała. Bo choć zależało mi na zobaczeniu jej i wyrobienia sobie o niej własnego zdania, to jednak nauczyłam się już, że często miejsca polecane dosłownie wszędzie za bardzo do mnie nie trafiają i nie czuję się w nich dobrze. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się, że tym razem było inaczej. No, prawie, bo po jednym mieście jednak spodziewałam się więcej, ale o tym będzie już następnym razem.

I jak – zaskoczyłam Was czymś?