dlaczego współczesna edukacja nie działa

Dlaczego współczesna edukacja nie działa? 7 powodów

Nie da się ukryć, że współczesna edukacja nie działa zbyt dobrze. Program jest przeładowany, klasy również. Uczymy się głównie teorii i zapominamy  o praktyce. Nie mówiąc już nawet o rozwijaniu myślenia uczniów i wdrażaniu ich do samokształcenia, a to tylko przykłady, który przychodzą do głowy w pierwszej chwili. Tak więc widać, że współczesna edukacja nie działa i wiele w niej jeszcze trzeba naprawić. Jednak czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak jest? Oczywiście sama nie jestem tutaj ekspertem, lecz jedynie wyciągnęłam parę wniosków z książki Kena Robinsona „Uchwycić Żywioł”.

DLACZEGO WSPÓŁCZESNA EDUKACJA NIE DZIAŁA?

1. TEMPO ZMIAN JEST ZBYT SZYBKIE I EDUKACJA NIE NADĄŻA

Dawniej ogólny postęp na świecie nie był zbyt szybki i mam wrażenie, że i życie toczyło się wolniej. Natomiast obecnie cały czas idziemy do przodu z zawrotną prędkością. Rzeczy wyprodukowane parę lat temu, dziś są już przestarzałe. Reklamy, marketing, strony internetowe i zagrożenia w nim również są już inne niż w ubiegłym dziesięcioleciu. Podobnie z innymi dziedzinami – medycyną, nauką, a nawet relacjami społecznymi i sposobem spędzania wolnego czasu, który zupełnie się różnią od czasów naszych dziadków.  To pływa na naszą rzeczywistość –  przykładowo wszystko zmienia się tak szybko, że w wiedza aktualna w momencie rozpoczynania studiów, po nich może być już przestarzała.

2. OD REWOLUCJI PRZEMYSŁOWEJ DO NOWOCZESNOŚCI

A skoro już o tempie zmian mowa, to nie sposób wspomnieć też o zmieniającym się celu edukacji! W czasach rewolucji przemysłowej od zwykłych robotników nie wymagano kreatywnego myślenia i twórczości – mieli po prostu umieć obsługiwać maszyny. Jak napisał Robinson:

„…publiczna edukacja rozwinęła się by sprostać rosnącym potrzebom rewolucji przemysłowej, istniało także zapotrzebowanie na szybkie i łatwe sposoby dokonywania selekcji uczniów i ich oceniania.”

Zresztą wg Robinsona ten system edukacji wręcz przypomina fabrykę, w której uczniowie są niczym przedmioty na taśmie montażowej:

„Sprawdza się to szczególnie w szkołach średnich, gdzie systemy szkolnictwa opierają edukację na zasadach linii montażowej i efektywnego podziału pracy. Szkoły dzielą program na specjalistyczne segmenty: niektórzy nauczyciele instalują w uczniach matematykę, inni historię. Układają dzień w standardowe jednostki czasu, wyznaczane przez dzwonki, tak jak w fabryce ogłasza się początek dnia roboczego i koniec przerw. Uczniowie uczą się w grupach, podzieleni ze względu na wiek, jakby najważniejszą rzeczą, jaka ich łączy, była data produkcji. W ustalonych momentach poddaje się ich standaryzowanym testom i porównuje się ze sobą przed wysłaniem na rynek.”

Natomiast obecnie coraz mniej jest już mechanicznej pracy, bo tę powoli przejmują roboty i automaty np. automatyczne kasy coraz częściej zastępują pracę kasjerki. Za to potrzeba ludzi umiejących coś stworzyć, zaprojektować, wymyślić rzeczy, które podbiją świat. A wiadomo, że do tego jednak przydaje się trochę nieszablonowego myślenia i kreatywności, która tak często jest tępiona w szkołach.

3. „CZY JESTEŚ INTELIGENTNY?” ZAMIAST „JAK JESTEŚ INTELIGENTNY?”

We szkole skupiamy się przede wszystkim na tym, by sprawdzić, czy uczeń jest inteligentny w ogólny sposób, to znaczy, czy daje sobie radę z matematyką, polskim, fizyką. Skupiamy się tylko na sferze poznawczej, ignorując to, że przecież istnieją różne typy inteligencji. Tymczasem nauczanie nie powinno rozwijać tylko w jednym kierunku, ale wszechstronnie kształcić człowieka.  A mam wrażenie, że współczesna edukacja nie dostrzega, że istnieje też inteligencja interpersonalna, przestrzenna, logiczno – matematyczna, muzyczna itd. (wg. Gardnera[2]. Przez to skupia się na poprawnym wypełnianiu testów.

4. SŁABI NAUCZYCIELE

Na studia pedagogiczne co roku wybiera się mnóstwo osób, chcących nauczyć się jak pracować z dziećmi i jak najlepiej przekazywać swoją wiedzę. Jednak nie da się ukryć, że teoretyczne nauczanie sprawia, że młody nauczyciel wchodząc do klasy, może czuć się nieprzygotowany do swojej roli. Ja też we wrześniu będę rozpoczynać praktyki w szkole podstawowej. I wiecie co? Studia przygotowały mnie na to w minimalnym stopniu i tak naprawdę największą wiedzę czerpię z tego, czego dowiedziałam się poza uczelnią.

5. NISKIE ZAROBKI NAUCZYCIELI I MAŁY PRESTIŻ ZAWODU NAUCZYCIELA

Jak pisze Ken Robinson:

„Najpotężniejszą metodą poprawy edukacji jest zainwestowanie w poprawę nauczania i statusu znakomitych nauczycieli. Nigdzie nie ma wspaniałej szkoły, w której nie pracowaliby wspaniali nauczyciele. Jednak jest mnóstwo szkół, w których półki zapełnione są wymogami programowymi i tonami standaryzowanych testów”

To zdecydowanie ma sens! W końcu wiadomo, że choć pieniądze nie są najważniejsze, to jednak mają duże znaczenie.  Bo przecież można lubić swoją pracę, ale pasji do garnka nie włożysz i nie ugotujesz z niej obiadu. Tak samo tą pasją nie zapłacisz za wizytę u dentysty i innych lekarzy, nie kupisz za ciepłej kurtki na zimę i nie opłacisz czynszu oraz innych rachunków. Nie mówiąc już o tym, że często nauczyciele kupują potrzebne im do zajęć rzeczy z własnej pensji – np. farby, drukują mnóstwo kolorowych dokumentów itd. Mój nauczyciel z historii w liceum, z własnej pensji, kupił nawet telewizor do swojej klasy, by mieć więcej możliwości niż tablica!

Poza tym, będąc nauczycielem oprócz kilku lat studiów należy się też cały czas dokształcać i rozwijać, tymczasem pensja zupełnie do tego nie zachęca. Patrząc na tabelę minimalnego wynagrodzenia nauczyciel po 3 letnich studiach zarobi na rękę około 1550zł, natomiast po magisterce z przygotowanie pedagogicznym – 1750.  Tymczasem praca na kasie jest wynagradzana kwotą 2650zł brutto, czyli na rękę to około 1912zł (źródło: 1). Bez studiów. Trudno się w takim wypadku dziwić, że nie przyciąga to najlepszych, prawda?

6. BRAK INDYWIDUALIZACJI

Jak szybko przyswajasz wiedzę gdy nauczyciel mówi tylko do Ciebie i paru kolegów? A jak szybko uczysz się gdy nauczyciel mówi jeszcze do 30 osób oprócz Ciebie? No właśnie.

Nie zaprzeczam, że obecność innych osób jest potrzebna w procesie nauczania. Dzięki temu uczymy się reguł życia w społeczeństwie, rozwijamy empatię i zawieramy znajomości na długie lata. Jednak nie da się ukryć, że co za dużo, to niezdrowo. I o ile na lekcji w-f dużo osób jest się przydaje by zagrać w piłkę nożną czy też siatkówkę, to jednak na przedmiotach wymagających przede wszystkim zrozumienia to nie działa.  W końcu wtedy, gdy czegoś nie rozumiesz, to chciałbyś by nauczyciel podszedł i wyjaśnił wszystko jeszcze raz, drugi trzeci, tak byś naprawdę załapał. Jak myślisz – jak się to udaje, gdy oprócz Ciebie indywidualnego wytłumaczenia potrzebujesz jeszcze 20 osób?

7. GDZIE TA MOTYWACJA?

W roku szkolnym uczymy się dla ocen i to one nas motywują – w końcu nie chcemy dostać jedynki, prawda? Potem, na studiach, mało kto uczy się systematycznie, przez co większość wiedzy jest przyswajana w czasie sesji i równie szybko zapominana. Przez ten cały czas otrzymujemy motywację zewnętrzną i potem, gdy nikt (pracodawca, nauczyciel itd.) nie każe się uczyć, to ciężko nam to zrobić dla samych siebie.

DLACZEGO WSPÓŁCZESNA EDUKACJA NIE DZIAŁA? – PODSUMOWANIE

Współczesna edukacja to temat – rzeka. Jedni są z niej zadowoleni, inni mniej, jednak nie da się zaprzeczyć, że czeka nas jeszcze wiele pracy, by była jeszcze lepsza. A przecież gra toczy się o wielka stawkę – przyszłość naszych dzieci o kolejnych pokoleń, więc chyba warto zwrócić na to uwagę, prawda?


Wszystkie cytaty w tym wpisie pochodzą z książki „Uchwycić Żywioł. O tym jak znalezienie pasji zmienia wszystko.” autorstwa Kena Robinsona.


[2] Gardner – https://pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_wieloraka