Jedno marzenie na Wszystkich Świętych

Kiedy byłam małą dziewczynką, wyobrażałam sobie, że raz do roku jest taki dzień, kiedy mogę znów spotkać się z wybranym zmarłym z rodziny. I to nie tylko na zasadzie rozmowy i wiary, że ta druga osoba tam jest, o nie! Ja chciałam widzieć wybranego członka rodziny, tak jakby wcale nie umarł i wszystko byłoby jak dawniej.

CHCIAŁAM JĄ POZNAĆ

Marzyłam o zwykłych rzeczach – wspólnym spacerze po pobliskim parku, wypadzie do kina itp. Jednak nade wszystko pragnęłam długiej rozmowy, w której mogłabym opowiedzieć „zmarłej” wszystko.

Chciałam podzielić się tym, jak sobie radzę w szkole, jak uczę się czytać i pisać, co mi się tam najbardziej podoba, a czego nie cierpię. Chciałam wymienić imiona najbliższych koleżanek, opowiedzieć o tym, jak spędzam wolny czas, które książki lubię czytać i jaka zabawa zajmuje mnie na długie godziny. Chciałam pokazać te ulubione zabawki, może nawet pobawić się razem? Chciałam pożalić się na ostatnie przykrości i zapytać jak ona sobie radziła w trudnych sytuacjach. Chciałam wyrzucić z siebie, jak boli mnie, że odeszła, kiedy byłam tak mała i prawie nic nie pamiętam. Chciałam wykrzyczeć, że zbieram każdą jedną informację o niej, zdjęcie, filmik, szczątki rozmów z innymi bliskimi, byle tylko utworzyć sobie jakiś obraz w głowie. Chciałam ją poznać.

JEDNO MARZENIE NA WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH KIEDYŚ….

I tak sobie marzyłam, że nadejdzie ten jeden jedyny dzień, te 24 godziny, które będę mogła spędzić z tą wybraną osobą. Spacerowałam, wyobrażając sobie, że widzę ją tuż obok mnie. W myślach tworzyłam swoje wypowiedzi, gorączkowo wierząc, że to słyszy. Przypominałam sobie, obejrzane wcześniej, zdjęcia lub siadałam na podłodze z kolejnymi albumami. Zresztą to drugie nadal się nie zmieniło, bo nadal lubię je sobie przejrzeć od czasu do czasu. Jednak teraz jest już inaczej.

I JEDNO MARZENIE NA WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH DZIŚ

Kiedyś żyłam tym jednym marzeniem, wyobrażeniami z dnia. Nie byłam pogodzona z tym co się stało, w pewien sposób się chyba tego nawet wstydziłam, nie chciałam, żeby inny wiedzieli. A teraz? Teraz myślę, że nie ma we mnie już tyle goryczy. Zamiast tego pojawiło się więcej akceptacji, a wraz z nią kolejne jedno marzenie na Wszystkich Świętych.

ODWIEDŹCIE MNIE KIEDYŚ!

Tym razem chciałabym po prostu dobrze przeżyć moje życie. Oczywiście pragnę wykorzystać przy tym też nadarzające się szanse, spełnić marzenia itd, lecz nade wszystko chcę być dobrym człowiekiem i nie żałować swoich wyborów, patrząc w przeszłość ze wstydem. Chcę żyć tak, aby za kilkadziesiąt lat, bliscy odwiedzili mój grób lub urnę i wspomnieli mnie choć przez chwilę. Z pozytywnym nastawieniem, nostalgią, może smutkiem i pamięcią o szczęśliwych chwilach, za to bez gniewu, złości, niewypowiedzianych pretensji względem mnie, a także koniecznej wizyty 1 listopada. Serio – jeżeli o mnie chodzi, to nie mam nic przeciwko obchodzeniu Wszystkich Świętych nawet w maju. Wtedy przynajmniej jest ciepło, więc łatwiej o dobry nastrój.

JEDNO MARZENIE NA WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH – PODSUMOWANIE

Dlatego właśnie, jako to jedno marzenie na Wszystkich Świętych, chciałabym po prostu być dobrym człowiekiem, godnym wspomnienia przez bliskich. No i ewentualnie, żeby odwiedzając mnie, przynieśli sobie z tej okazji po muffince lub podzielili się czekoladą z tej okazji. Wówczas nawet w chwili smutku, mogliby się trochę pocieszyć.