czekoladowe brownie z karmelem i kawa w Forum Przestrzenne w Krakowie - uczę się lubić Kraków

O książce, która poszerzyła moją perspektywę. Co najmniej dwa razy

O książce „Flatlandia czyli Kraina Płaszczaków” po raz pierwszy usłyszałam na blogu Ani, co maluje. Nie wiem już dokładnie w jakim poście, chyba wrzuciła animowaną ekranizację z yt i jakoś tak mnie to zaintrygowało, że czym prędzej sprawdziłam, czy książka jest w bibliotece i zapisałam się do kolejki. A warto wiedzieć, że studiowałam wtedy jeszcze na Uniwersytecie Ekonomicznym i matematyki miałam już solidnie dość, więc tym bardziej wypożyczanie wtedy powieści matematycznej brzmiało dla mnie jak szaleństwo. „Najwyżej oddam bez czytania” – pomyślałam i grzecznie zapisałam się do kolejki. A potem się nieźle zaskoczyłam i te dwa lata temu, podczas czytania, w przypływie weny zapisałam kilka poniższych myśli:

O CZYM JEST FLATLANDIA?

Flatlandia to opowieść o Kwadracie, żyjącym w Świecie Płaszczaków. Tak wszystko jest dwumiarowe, co oznacza, że  ma tylko długość i szerokość, a wysokość nie istnieje. Kwadrat spokojnie żyje sobie  w swoim świecie, wśród swych przekonań – do czasu, gdy spotyka figurę, która określa się jako trójwymiarowa i próbuje przekonać go, że świat też taki jest.

DOSTRZEC METAFORĘ

I jak – opis nie jest zbyt zachęcający, prawda? Jednak jeśli potraktuje się to jak jedną wielką metaforę, to nabiera już dużo więcej sensu. Ja pod postacią mieszkańców Flatlandii widzę osoby, które ograniczają swoje myślenie. Nie chcą dopuścić do siebie nowych idei, wolą trzymać się starej i sprawdzonej wiedzy i przede wszystkim nie wierzą, że może być coś więcej.

I nie – nie mówię tutaj o religii katolickiej. Po prostu chodzi mi o ten sposób postrzegania Kwadratu, który dochodzi do wniosku, że skoro mamy i świat dwuwymiarowy i trójwymiarowy, to całkiem realne jest istnienie świata cztero czy pięciowymiarowego, a nawet więcej. To jak bycie częścią większej całości – człowiek składa się z narządów, tkanek i wody, a każda z tych rzeczy składa się z jeszcze innych podmiotów.

książka Flatlandia czyli Kraina Płaszczaków Edwina A. Abotta - opinia

FLATLANDIA – TROCHĘ WĄTPLIWOŚCI

Jak pisałam na początku – z matmą mi nie po drodze. Dlatego właśnie na początku tak bardzo obawiałam się, że czytając książkę „Flatlandia” zanudzę się albo co gorsza nie zrozumiem.  Jednak podczas czytania moje wątpliwości zniknęły, bo okazało się, że wszystko jest przystępnie wytłumaczone. Dodatkowo, są nawet rysunki pomagające wyobrazić sobie, co autor miał na myśli i jeszcze lepiej poskładać w całość przeczytane treści.

FLATLANDIA – KILKA SŁÓW PODSUMOWANIA

Powieść Edwina Abbotta bardzo mnie zaskoczyła – wcześniej nigdy nie zetknęłam się z czymś takim i pewnie też przez to wywarła na mnie takie wrażenie. Jednak nie da się zaprzeczyć, że Flatlandia to genialna książka przede wszystkim o myśleniu. Czytając ją, prawie czułam, jak przenoszę się wraz z Kwadratem ze Świata Płaszczaków do Świata Przestrzennego. A to można to odebrać jako małą metaforę wydostania się choć na chwilę z mojego Świata Płaskiego Myślenia do tego bardziej rozszerzonego i wielowymiarowego. I choćby dla tej chwili – było warto.