dlaczego ludzie nie chcą korzystać z komunikacji publicznej - bus w deszczu

Dlaczego ludzie nie chcą korzystać z komunikacji publicznej?

Przez coraz bardziej zakorkowane miasta i smog dużo się ostatnio mówi o konieczności zmniejszenia ruchu w centrum. W związku z tym próbuje się na różne sposoby zachęcać ludzi do zostawienia samochodów w domu np. podnosząc ceny parkingu w centrach miast i licząc, że to sprawi, że społeczeństwo coraz częściej będzie wybierać komunikację publiczną. A ja patrzę na to z boku, jako osoba, która czasem jedzie tym busem, a czasem zabierze się z kimś autem. I wiecie co? Wcale się nie dziwię, że ludzie wybierają auta.

ŚRODOWISKO TEŻ JEST WAŻNE!

Oczywiście rozumiem, że zarówno zmniejszenie ruchu samochodowego jak i inne zmiany są konieczne – nie zaprzeczam.  Nasze środowisko jest przecież bardzo ważne i to istotne, abyśmy nie zdewastowali go w stopniu uniemożliwiającym życie  naszym wnukom i innym zwierzętom. Jednak nadal rozważania nad tym są tak naprawdę dostępnie głównie dla osób uprzywilejowanych, bo niestety, ale gdy martwisz się za co przeżyjesz do pierwszego, to inne rzeczy spychane są na dalszy plan.

Dlatego też, uważam, że do tej kwestii należy podejść mądrze i przede wszystkim zadać sobie pytanie „dlaczego ludzie nie chcą korzystać z komunikacji publicznej?” i dopiero wtedy wprowadzać zmiany.  W związku z tym dziś opowiem trochę o moich doświadczeniach i tym, dlaczego ja wybieram samochód, gdy mam taką okazję.

DLACZEGO LUDZIE NIE CHCĄ KORZYSTAĆ Z KOMUNIKACJI PUBLICZNEJ?

1. MARNOWANIE CZASU

Kiedy muszę zdecydować: podróż autobusem przez godzinę (i dojście jeszcze na przystanek) lub przejazd w 30 minut spod domu do docelowego miejsca – wybór jest prosty.  W końcu nikt nie lubi marnować więcej czasu, niż musi, prawda?  I choć wydaje się, że pół godziny to mało czasu, to jednak rano okazuje się na wagę złota – to więcej czasu na sen, zjedzenie śniadania, może rozmowę z najbliższymi i już nie jest tak wesoło.

2. SŁABE POŁĄCZENIA

W tygodniu jeszcze nie jest tak źle, bo jeździ więcej busów, ale w weekend? No cóż, w mojej miejscowości to jest dramat. Wówczas nie dzieje się zbyt dużo i właściwie jedyną atrakcją są pizzerie i spacery. Natomiast jeśli chcesz wyjść do kina, na kawę w przyjaciółką, do parku trampolin, na ściankę wspinaczkową, na zakupy itd. to trzeba już się wybrać do większego miasta.

I wszystko fajnie, tylko do tego większego miasta jedzie jeden bus przez godzinę, a do innego trzeba jechać z przesiadką. „To może tramwajem albo pociągiem?” – zapytacie, a ja już wyjaśniam, że u mnie kursują tylko autobusy. Poza tym do dziś pamiętam, jak kiedyś na uczelnię dojeżdżałam z 3 przesiadkami. Wpierw podróżowałam autobusem do dużego miasta, potem kawałek tramwajem i na końcu kolejnym tramwajem (lub idąc jakieś 20/30 min pieszo). Niezbyt komfortowo, czyż nie?

3. PRZEPEŁNIONE BUSY

Dopóki tym autobusem da się jeszcze dotrzeć gdzieś bez przesiadki, a jednocześnie nie ma w nim tłumów, to jeszcze jest całkiem fajnie. Dojeżdżałam tak do liceum: bus zawsze na czas, dużo miejsca w środku, 3 minuty na przystanek, pełen luz. A potem zaczęłam jeździć do większego miasta i tam już tak przyjemnie nie było – raz, że autobus często się spóźniał, a dwa, że nierzadko był nieźle wypełniony. Serio, wsiadłam kiedyś na drugim przystanku do takiego dwuprzegubowego koło 6:30 i już nie było nawet miejsca siedzącego. Tymczasem jadąc z kimś autkiem masz komfort i przestrzeń dla siebie. Nie mówiąc już o tym, że na siedzeniu obok nie usiądzie wówczas żadna osoba, która nieźle przesadziła z alkoholem czy też paliła chwilę temu wyjątkowo śmierdzące fajki.

4. BRAK UŁATWIEŃ NP. BUSPASÓW

Jeżeli tą komunikacją publiczną jest naprawdę szybciej, bo ma pewne przywileje jak np. buspasy albo może wjeżdżać tam, gdzie auto już nie – zwracam honor, to ma sens. Tylko problem w tym, że na tę chwilę jest tych ułatwień zbyt mało i nierzadko bus stoi w korkach, tak samo jak samochody, spóźniając się na swoje przystanki. Tymczasem w większości branż spóźnienia do pracy nie są zbyt mile widziane. Dlatego też człowiek otrzymujący po raz któryś upomnienie raczej też będzie wolał dla bezpieczeństwa skorzystać z auta, jeżeli takowe posiada.

5. BEZPIECZEŃSTWO

Jakby to powiedziała moja anglistka z liceum „last but not least”  – bezpieczeństwo.  Jadąc samochodem zamykasz się w środku i przejeżdżasz bezpośrednio od jednych drzwi do drugich. Zimą nie marzniesz, a gdy szybko się ściemnia, nie musisz czekać na przystanku, niepokojąc się, że coś może stać. Nie wracasz po ciemku z przystanku, przyspieszając kroku kiedy słyszysz, że ktoś idzie zbyt blisko.  Poza tym, nie ma szans, że w tłoku autobusu ktoś Cię „przypadkiem” złapie za tyłek czy też uraczy niewybrednym komentarzem.

DLACZEGO LUDZIE NIE CHCĄ KORZYSTAĆ Z KOMUNIKACJI PUBLICZNEJ?  – PODSUMOWANIE

Są takie tematy, które siedzą mi w głowie i wyjść nie mogą, dopóki ich z siebie nie wyrzucę. Tak było też z „dlaczego ludzie nie chcą korzystać z komunikacji publicznej”. Ostatnio przytrafiło mi się tam tyle różnych sytuacji, które można krótko podsumować emotką „facepalm”, że głowa mała. Dlatego też, jak potem widzę, że miasto zabiera się do walki ze wzmożonym ruchem samochodowym, podwyższając jedynie ceny parkingu, ale jednocześnie nie zapewniając sensownej komunikacji publicznej ani  nie podnosząc jej jakości, to całkowicie rozumiem protesty ludzi w internetach.

I jasne – od czegoś trzeba zacząć. Nie jestem jednak pewna czy to dobra droga – ja stawiałabym raczej wpierw na rozwój komunikacji publicznej, bo na tę chwilę w pełni rozumiem wszystkich, którzy nie chcą z niej korzystać.


Zdjęcie tytułowe: https://stocksnap.io/photo/PUPUBYE31Y