Migawki z Włoch

Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, parę ostatnich dni spędziłam we Włoszech. Wyjazd, mimo paru niedociągnięć, uważam za udany, dlatego chętnie podzielę się z Wami moimi wspomnieniami.

Gdy obudziłam się następnego dnia po powrocie ( nie ma to jak odsypiać do 13) długo leżałam w łóżku, zastawiając się w jakiej formie to ująć, co by Was zainteresowało itd. W końcu postanowiłam, że zamiast dzielić się z Wami opisami zabytków postawię na „migawki”.

Dlaczego właśnie „migawki”? Bo oznaczają dla mnie te krótkie sekundy, które zapadają w pamięci na długie lata. Tak naprawdę to nie zwiedzanie historycznych zakątków sprawia, że wyjazd jest genialny – nasze emocje to robią.

rzym

Bo po latach przecież wcale nie wspominamy Koloseum, ale raczej zjedzone w jego cieniu lody lub oryginalną minę koleżanki próbującą Cię rozśmieszyć do zdjęcia. Pamiętamy ulgę, jakiej doznaliśmy, gdy w końcu udało się wejść do Bazyliki św. Piotra, a naszej skórze poczuliśmy chłód oraz tą tajemniczą aurę.

Na zawsze w pamięci zostają nam te ulotne chwile, gdy czuliśmy się naprawdę szczęśliwi.

Tak więc, jakie są moje migawki?

1) Migawki z wodnej zumby w aquaparku

Śmiejcie się lub nie, ale nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z czymś takim. Oczywiście słyszałam o zumbie itd., ale nie brałam w niej udziału. Tam był mój pierwszy raz i przyznaję, że skradł moje serce. Gdy teraz zamykam oczy i wspominam aquapark, to przed oczami widzę umięśnioną instruktorkę z masą pozytywnej energii i jej podskoki! Wspominam samą siebie, pewnie niezręcznie wymachującą rękami i nogami w wodzie, pluskając innym prosto w twarz w rytm tej muzyki:

2) Smak lodów limonkowych

Włosi mają chyba najlepsze lody na świecie! Dotychczas byłam absolutną fanką sorbetu malinowego, ale tam postanowiłam, że spróbuję jakiegoś nowego smaku, zamiast ciągle brać to samo. I to był strzał w dziesiątkę, bo smakowały FANTASTYCZNIE! Muszę koniecznie ruszyć się do sklepu po takie lody i mam wielką nadzieję, że znajdę!

3) Jazda autokarem i podziwianie tych wszystkich wspaniałych krajobrazów po drodze 

 Ale o nich będzie więcej w następnym poście – patrz: Najpiękniejsze włoskie krajobrazy

krajobrazy włochy

4) Powrót do domu

Chyba nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy siedzisz się w trójkę na jednym siedzeniu, kompletnie nie masz dla siebie miejsca, ale nie wstajesz bo tak dobrze Ci się rozmawia! W dłoni prawie cały czas trzymasz telefon, zapisując w notatkach polecane piosenki, filmy i inne pomysły np. na naukę języka. I wtedy czujesz się  genialne wiedząc, że nie dość, że jest super atmosfera, to jeszcze poznajesz tyle nowych fajnych rzeczy!

5) Wiatr we włosach podczas podróży wodnym tramwajem po Wenecji

To było świetne uczucie, gdy mogłam wychylić się przez okno! Dla Was pewnie zwyczajne, ale na mnie pozbycie się wrażenia, że zaraz rozpłynę się z gorąca – po prostu ideał! Przynajmniej zapomniałam, że chwilę temu byłam przekonana, że wrócę do Polski jako woda w butelce. No i oczywiście po drodze widziałam tyle pięknych budynków, że nie wiedziałam w którą stronę się odwrócić, żeby niczego nie przegapić! Zobaczcie jak tam było pięknie: Instagram

P1010731 tramwaj wodny

6) Zdobycie smerfowej szklanki

Przez parę dni spaliśmy na parafii w mieście partnerskim i tam do kolacji podawano nam picie w różnych kubkach i szklankach. Pewnego dnia zobaczyłam, że koleżanka trafiła na szklankę po nutelli ze smerfami i na szczęście zgodziła się ze mną zamienić. A wtedy ja szybko pobiegłam do jednej z opiekunek, prosząc by zapytała Włochów, czy zabrać smerfową szklankę do polski, a na parafii zostawić moją. Gdy pani powiedziała, że mogę ją wziąć pobiegałam w podskokach do pokoju z wielkim bananem! Cały czas pamiętam te białe ściany z plakatami na korytarzu, które mijałam w sekundę! No i cieszę się, że wtedy wszyscy czekali na kolację i nikt mnie nie widział. Przypuszczam, że wyglądałam wtedy trochę jak wariatka. A smerfową szklankę możecie zobaczyć klikając tutaj: Instagram; smerfy

Takich „migawek” pewnie znalazłabym więcej, ale też nie chciałabym Was zanudzać długą relacją, więc na tym zakończę. Chyba, że jednak czujecie niedosyt i chcielibyście więcej migawek, zdjęć lub macie jakieś swoje pomysły – dajcie znać w komenatarzach!

Ale spokojnie – obiecuję, że to nie koniec postów inspirowanych Włochami – stay tuned.

Jestem też strasznie ciekawa jak Wy spędzacie lato, czy wyjeżdżacie gdzieś na wakacje, a może właśnie z nich wróciliście i macie swoje migawki? Podzielcie się nimi ze mną w komentarzach!

PS. W końcu udało mi się dodać własne zdjęcia do wpisu, więc teraz mam niezłą radochę z tego 😀