nie takie całkiem dorosłe - recenzja ksiażki I Szolc i A Michalewskiej

Świat bez prądu, potłuczone marzenia i nowa książka Evansa

Jak wyglądałby świat bez prądu? Czy po 18-nastce to już na pewno dorosłość? Ile z naszych nastoletnich wyobrażeń o niej się spełni, a na ile dorosła rzeczywistość nas „potłucze”? Czy można zakochać się w kimś przez Internet? To właśnie ta tematyka będzie królowała w dzisiejszych recenzjach kolejnych 3 książek, które ostatnio przeczytałam. A, że wśród nich znajdują się pozycje dwóch znakomitych autorów, to mogę powiedzieć tylko, że… będzie się działo! To zaczynamy!

ŚWIAT BEZ PRĄDU, NOWA POWIEŚĆ EVANSA I NIE TAKIE CAŁKIEM DOROSŁE DZIEWCZYNY

„BLACKOUT” – M. ELSBERG

Wyobraź sobie, że nagle znika prąd. Budzisz się w ciemnościach i nie możesz zapalić światła. Nie działa lodówka, więc wszystko psuje się błyskawicznie. Komputery i telefony nie działają. Nie ma dostępu do internetu. Nie da się spuścić wody w kibelku i wszędzie śmierdzi. Nie da się zatankować auta, bo dozowniki działają na prąd. W szpitalach operacje nie mogą być przeprowadzane, więc ludzie umierają. Wszędzie powstają schroniska dla bezdomnych, przypominające te, dla ówczesnych uchodźców. Kaloryfery nie działają, skontaktowanie się z najbliższymi mieszkającymi w innym miejscu graniczy z cudem, a ludzie powoli przestają zachowywać się jak… ludzie.  Co gorsza – powoli zaczynają wysiadać nawet elektrownie atomowe, grożąc trwałym skażeniem środowiska. To właśnie świat, który przedstawia nam Elsberg, bezlitośnie pokazując, jak bardzo jesteśmy zależni od energii elektrycznej. I jak szybko można wywołać ogromny chaos, a nawet wojny, pozbawiając ludzkość tylko tej jednej wartości.

„BLACKOUT” – DLACZEGO WARTO?

Dlatego właśnie „Blackout” to książka, którą polecam ku przestrodze dosłownie każdemu. Naprawdę warto uświadomić sobie, jak szybko wszystko, co uważamy za normalne, może zniknąć. Poza tym sam pomysł na książkę zasługuje na pochwałę, a jego wykonanie jeszcze bardzo, bo po przeczytaniu mogłabym ją podsumować jako jedno wielkie „wow”. Tutaj warsztat autora jest dobry, dialogi i cała fabuła też, pomimo niezłego zagmatwania. I tak naprawdę jedynym, co mnie irytowało było imię głównego bohatera – Piero. To chyba dość dobrze obrazuje, jak dobra ona jest i jak bardzo Elsberg zadbał o wszelkie szczegóły, skoro irytowała mnie tylko taka błahostka. Jednym słowem – polecam gorąco!

nie takie całkiem dorosłe, blackout - recenzja książki i nowa powieść R.P. Evansa

„TAJEMNICA POD JEMIOŁĄ” – R.P. EVANS

 Blackout okazał się świetną książką, co stanowi zupełny kontrast w stosunku do nowej powieści Evansa – „Tajemnicy pod jemiołą”.  Tym razem poznajemy historię rozwodnika Alexa, który natrafia w sieci na blog kobiety, podpisującej się jako LBH. Samotny mężczyzna czuje, że odkrył w niej bratnią duszę i na podstawie ujawnionych przez nią we wpisach informacji, próbuje zidentyfikować jej miejsce zamieszkania. Gdy kobieta dodaje ostatni wpis z informacją  o rychłej przeprowadzce, Alex stawia wszystko na jedną kartę i postanawia ją odnaleźć. Oczywiście, kończy się to wyjazdem na drugi kraniec kraju, rozszyfrowywaniem zagadkowego skrótu LBH, romantycznymi wycieczkami  itp. Nie obejdzie się tez bez dramy w kulminacyjnym momencie, która jednak jest dość przewidywalna. Co więcej, nawet samo zakończenie wydaje mi się słabe i jedynym mocniejszym cytatem jest ten:

„Różnica pomiędzy samotnym życiem a samotnością polega na tym, że pierwsze istnieje w świecie fizycznym, a drugie w sercu. Człowiek może być sam, ale wcale nie musi być samotny, i na odwrót.”

Na okładce napisano, że Evans to mistrz świątecznych opowieści. Jeszcze rok temu mogłabym się z tym w 100% zgodzić. Przeważnie jego książki fundowały mi wzruszenia, łzy, chwile zastanowienia i docenienia tego, co mam, no ideał! Jednak tym razem poczułam tylko… nic. Zero łez, zero wzruszeń, zero poruszających emocji. I cóż – muszę przyznać, że to chyba pierwsza książka Evansa, która tak bardzo mnie rozczarowała i mam nadzieję, że w kolejnych autor wróci już do formy.

cytat o samotności z nowej książki Evansa tajemnica pod jemiołą - recenzja, nie takie całkiem dorosłe i blackout

„NIE TAKIE CAŁKIEM DOROSŁE” – I. SZOLC, A. MICHALEWSKA

Zachwycałam się już pierwszą częścią pt. „Dziewczyny chcą się zabawić”, więc jasne było, że i po drugą sięgnę. I niestety, ale choć nadal jest ciekawie, to jednak muszę przyznać, że pierwsza część jakoś bardziej mnie wciągnęła. Jednakże mimo tego, nadal jest bardzo dobrze, bo autorki nie dość, że mają świetny pomysł, to jeszcze umieją go fajnie zrealizować. Czytając, znajdujemy się w ich świecie 10 lat później i mamy okazję przekonać się, jak potoczyły się ich historie. Poznajemy  „potłuczone” marzenia i próby bycia szczęśliwymi. Obserwujemy rozstania, nowe miłości i poważne problemy z trudnymi rozwiązaniami. Jednak to wszystko przedstawia normalną, brutalną rzeczywistość – bez cukru i pewności, że wszystko się jakoś ułoży. I chyba to właśnie dlatego „Nie takie całkiem dorosłe” wprowadzają mnie w taki nostalgiczny nastrój. Jednak to dobrze, bo nie da się przecież cały czas patrzeć na świat przez różowe okulary. Wówczas takie książki dobrze otrzeźwiają, w tym wypadku skłaniając do zastanowienia, na jakim etapie będę ja, mając 25 lat. I jak bardzo się zmienię.

nie takie całkiem dorosłe, świat bez prądu i recenzja tajemnica pod jemiołą

ŚWIAT BEZ PRĄDU, NOWA POWIEŚĆ EVANSA I NIE TAKIE CAŁKIEM DOROSŁE DZIEWCZYNY – PODSUMOWANIE

Chciałabym, jak ostatnio, móc wybrać z tego zestawienia jedną książkę, którą absolutnie polecam. Jednakże do tego zestawienia trafiły dwie tak świetne, a zarazem tak zróżnicowane książki, że po prostu nie umiem wybrać. Bo choć obie poruszają zupełnie inne sprawy, to jednak zarówno „Blackout”, jak i „nie takie całkiem dorosłe” mocno mną wstrząsnęły. I cóż – w tej chwili ubolewam jedynie, że przez sesję nie mam tyle czasu na czytanie, ile bym chciała. Ale po sesji nadrobię!

A Wy co teraz czytacie? Dajcie znać!