Tu i teraz – sierpień 2018 – podsumowanie wakacji i ostatnie chwile lenistwa

Już prawie siedemnasta. Niedawno przestało padać i nie jest tak ciepło , choć nawet to nie przeszkodziło mi w radosnym wcinaniu lodów na ochłodę. Jednak to znak, że trzeba się w końcu ruszyć z tej kanapy i zrobić coś produktywnego – np. napisać nowe tu i teraz! Zwłaszcza, że ponoć od jutra pogoda ma nie być taka letnia, więc atmosfera pewnie też, a fajnie byłoby ją jeszcze wykorzystać. Tak więc – do dzieła!

TU I TERAZ – PODSUMOWANIE WAKACJI I OSTATNIE CHWILE SŁODKIEGO LENISTWA

CZUJĘ SIĘ…

Całkiem dumna! Rano przemogłam się, czy raczej dałam się zaciągnąć Lubemu (wręcz boję się lekarzy, przychodni itp.) na badanie krwi, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, a po śniadaniu wybraliśmy się jeszcze popływać do aquaparku.  Wyznaczyłam sobie cel – 50 basenów, który udało mi się nawet przekroczyć i dojść do 65. Tak więc jestem z tego powodu przeszczęśliwa, bo okazało się, że jednak z tą kondycją nie jest tak fatalnie, jak myślałam. Przy okazji uświadomiłam sobie jeszcze jak się stęskniłam za pływaniem na torze, zabawą na „dzikiej rzece”. Do tego wypróbowałam coś nowego – wspinanie się na ogromną piłkę, a potem zeskakiwanie z niej w podskokach. Coś pięknego!

Jednocześnie jestem dość zmęczona tym sierpniem. Na początku, w ramach praktyk z oligofrenopedagogiki, wyjechałam na obóz z niepełnosprawnymi w okolice Rzeszowa. Opiekowałam się tam dziewczyną z zespołem Pradera  – Williego i nabywałam kolejne doświadczenia.  Natomiast po powrocie wzięłam się za pisanie licencjatu z pedagogiki, co idzie mi stosunkowo wolno i trochę podłamuje. Jednocześnie staram się urozmaicać sobie te ostatnie chwile wakacji (we wrześniu mam praktyki w szkole, aaaaa!) i wychodzić na basen, na kawę do ulubionego Kafeja, czy też zrobić wycieczkę na zamek w Bobolicach i Mirowie.

W Bobolicach - podsumowanie wakacji - Head Divided

CIESZĘ SIĘ…

Z tego, jak udało mi się spędzić te wakacje. O sierpniu już napisałam powyżej, natomiast w lipcu bardzo naładowała mnie wycieczka do Hiszpanii, a potem kilka dni w okolicach Żywca.  Do tego ogarnęłam trochę Insta i poruszałam się co nieco. Wykorzystałam też w pełni sezon na truskawki, maliny i borówki robiąc mnóstwo smoothie i co najważniejsze – nadrobiłam trochę towarzyskich zaległości. I choć dałoby się zrobić więcej, to i tak jestem z tego czasu bardzo zadowolona. Kurczę, zawsze jak piszę to tu i teraz, to wychodzi z tego taka prawie sielanka. Jednak nic na to nie poradzę – tak mi to pisanie poprawia humor, że nie umiem inaczej i chociaż w te wakacje było też sporo złych dni, to po prostu wolę ich nie pamiętać i skupić się na pozytywach.

malinowe smoothie

CZEKAM NA…

Nowy sezon Atypowego na Netflixie, chłodniejsze klimaty za oknem, a także kolorowe liście w parku. Zwłaszcza za tymi ostatnimi zdążyłam się już stęsknić! Poza tym, czekam na nowy plan zajęć na mojej uczelni! Mam przy tym cichą nadzieję, że pojawi się wcześniej, niż na dwa dni przed rozpoczęciem roku, jak to było w tym semestrze. Z racji dwóch kierunków, chciałabym sobie wszystko fajnie poukładać i dobrze byłoby nie robić tego znów na ostatnią chwilę, ale jak będzie – to już zależy od uniwersytetu.

Podsumowanie wakacji 2018 - Kolorowe listki w Bobolicach na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej

CHCIAŁABYM…

Żeby na praktykach w szkole wszystko poszło dobrze, bo przyznam szczerze, że po studiach bardziej widzę się w przedszkolu niż w szkole. No ale cóż – zobaczymy jak to będzie, trzymajcie kciuki!

UCZĘ SIĘ…

Pisać pracę licencjacką. Jedną część zaczęłam jeszcze przed obozem z niepełnosprawnymi, żeby wykonać choć ten pierwszy krok, a niedawno wzięłam się za resztę. Staram się pozytywnie nastawić, sporo literatury już mam wraz z zapałem do pisania. I choć powoli zaczynam wierzyć, że jak się obronię na czas, to będzie cud. Ale ponoć „cuda się zdarzają”, prawda? Prawda?

CZYTAM…

„Wszystko czego pragnęliśmy” Emily Giffin, o czym już napisałam posta. Poza tym przewija się sporo treści o literaturze dziecięcej, wartościach i nauczycielu, ale to już do licencjata, więc nie będę zanudzać bibliografią.Wszystko czego pragnęliśmy Emily Giffin - recenzja - czy warto przeczytać

OGLĄDAM…

W sierpniu największe wrażenie zrobił na mnie film animowany „Żywiciel”. Jednak niech nie zwiedzie Was ta „dziecięca” kategoria, bo tematyka jest raczej poważna – wojna, pozycja kobiet i dziewczynek w islamie, Afganistan itp. Polecam z całego serduszka!

Poza tym, w końcu zobaczyłam „Pasażerów” z Jennifer Lawrence (polecam) i „Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek”. W ramach doła puściłam jeszcze z Netflixa „Do wszystkich chłopców których kochałam”, który mnie miło zaskoczył. Spodziewałam się czegoś pozbawionego logiki, a dostałam całkiem przyjemną, lekką komedię o licealistach. I co najważniejsze – zadziałało, bo po obejrzeniu „Do wszystkich chłopców, których kochałam” miałam już lepszy nastrój.

SŁUCHAM…

W sierpniu zapętlam głównie piosenkę „She’s So High” Kurta Nielsena, której refren chyba zawsze wprawia mnie w radość. Poza tym nucę jeszcze „Weź nie pytaj” Domagały i „Dziś późno pójdę spać” Kwiatu Jabłoni. Coś czuję, że na studiach będę nucić zwłaszcza tę ostatnią!